Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Wszystko" o gender

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Czas kontrrewolucji
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 22:56, 11 Gru 2013    Temat postu: "Wszystko" o gender

W tym wątku można gromadzić wiedzę o gender i rozmawiać na ten temat.
Na początek artykuł z Niedzieli.

[link widoczny dla zalogowanych]

Ostatnie stulecie było okresem słusznej walki kobiet z nadużyciami, niesprawiedliwym traktowaniem i upokarzającymi je stereotypami. Rezultatem tej walki były prawa, które gwarantowały kobietom równy status. Niestety, w latach 70. XX wieku na ruch feministyczny zaczęły wywierać wielki wpływ radykalne ideologie propagujące nową - rewolucyjną wizję człowieka. To one spowodowały, że walka o równe prawa kobiet często stawała się jedynie pretekstem, by zwalczać tzw. tradycyjną rodzinę i macierzyństwo oraz popierać rozwiązłość seksualną. Dlatego zdarza się, że powoływane przez rządy państw różnorodne urzędy, mające zapewnić równy status kobiet i mężczyzn, służą bardziej propagowaniu radykalnych idei feministycznych niż ochronie prawdziwych interesów kobiet i społeczeństwa. Jedną z tych niebezpiecznych ideologii jest szeroko dziś lansowana ideologia „gender”. Na jej temat przeprowadziłem rozmowę z Dale O’Leary - amerykańską specjalistką od „gender”.

Dale O’Leary - Amerykanka z Rhode Island, autorka książki The Gender Agenda: Redefining Equality (Program gender - nowa definicja równości); jest matką czworga dzieci i babcią dwunastu wnuków, obecnie redaguje wydawane w Waszyngtonie czasopismo internetowe TheFactIs.org (www.thefactis.org), które zajmuje się problemami polityki społecznej zarówno w USA, jak i na świecie. Czasopismo ukazuje się dzięki staraniom Fundacji Kultury Życia (Culture of Life Foundation) oraz Instytutu Katolickiej Rodziny i Praw Człowieka (Catholic Family & Human Rights Institute).

Włodzimierz Rędzioch: - Jakie były na początku cele ruchów feministycznych na Zachodzie?

Dale O’Leary: - Najogólniej mówiąc, można stwierdzić, że w drugiej połowie XX wieku społeczeństwa zachodnie walczyły, by pogodzić równość między kobietą i mężczyzną z ich oczywistymi różnicami biologicznymi. W latach 60. kobiety protestowały przeciwko prawom i zwyczajom, które sprawiały, że były one traktowane inaczej niż mężczyźni. W odpowiedzi na te protesty rządy państw wprowadziły prawa, które gwarantowały kobietom równouprawnienie. Kobiety bardzo szybko potrafiły je wykorzystać - zwiększyła się liczba kobiet studiujących na wyższych uczelniach, pracujących zawodowo i zajmujących wysokie stanowiska rządowe.

- Dlaczego w pewnym momencie walka o równe prawa kobiet przekształciła się w walkę kobiet przeciwko mężczyznom i rodzinie?

- W latach 70. do ruchu feministycznego przyłączyli się radykałowie, którzy uważali kobiety za prototyp „klasy uciskanej”, a małżeństwo i „obowiązkowy heteroseksualizm” - za narzędzia ucisku. Ten ruch filozoficzny wywodzi się od Fryderyka Engelsa i jego analizy powstania rodziny. W 1884 r. Engels pisał: „W historii za pierwszorzędny antagonizm należy uznać antagonizm między mężczyzną i kobietą w monogamicznym małżeństwie, a za pierwszorzędny ucisk - ucisk kobiety przez mężczyznę”. Shulamith Firestone w swej książce The Dialectic of Sex (Dialektyka płci), opublikowanej w 1970 r., modyfikując ideę walki klas, wzywa do „rewolucji klas płciowych” (sex-class revolution): „Aby wyeliminować klasy płciowe, klasa podrzędna (kobiety) musi się zbuntować i przejąć kontrolę nad reprodukcją... To oznacza, że celem rewolucji feministycznej jest nie tylko usunięcie przywilejów mężczyzn, co było celem ruchu feministycznego, lecz wyeliminowanie różnicy między płciami; różnice płciowe nie będą już więcej miały żadnego znaczenia”.

- To tłumaczy, dlaczego ten nowy feminizm występował nie tylko przeciwko mężczyznom, ale także przeciwko macierzyństwu…

- Według Firestone, istotą ucisku kobiet jest macierzyństwo i wychowywanie dzieci. Ci, którzy popierają to stanowisko, uważają, że aborcja na żądanie, antykoncepcja, całkowita wolność seksualna, zatrudnienie kobiet i przetrzymywanie dzieci we wspomaganych przez państwo żłobkach są warunkami koniecznymi do wyzwolenia kobiet. Nancy Chodorow w książce The Reproduction of Mothering twierdzi, że dopóki kobiety będą pełnić funkcje wychowawczo-opiekuńcze, dzieci będą rosnąć, postrzegając ludzkość podzieloną na dwie różne i - według niej - nierówne klasy. Jest to przyczyną tolerowania ucisku „klasowego”.

- Czy to znaczy, że radykalne feministki chcą, aby dzieci żyły bez rodziny?

- Tak. Nowy feminizm chce znieść rodzinę biologiczną. Alison Jagger w książce używanej na kursach dla kobiet ukazuje, jaki powinien być pożądany rezultat rewolucji klas płciowych: „Zniesienie rodziny biologicznej wyeliminuje także potrzebę opresji seksualnej. Męski i żeński homoseksualizm oraz pozamałżeńskie stosunki płciowe nie będą już postrzegane w optyce liberalnej jako opcje alternatywne... Sama „instytucja” współżycia płciowego, gdzie kobieta i mężczyzna odgrywają określone role, zniknie. Ludzkość będzie mogła wreszcie powrócić do swej naturalnej, wielopostaciowej i perwersyjnej seksualności”.

- Jak powstało pojęcie „gender”?

- Problem, przed jakim stanęli ludzie promujący rewolucję przeciwko rodzinie, polegał na tym, jak wyeliminować „klasy płciowe” (sex classes), które uwarunkowane są biologicznymi różnicami między kobietą i mężczyzną. Rozwiązaniem tego dylematu stały się tezy dr. Johna Moneya z Hopkins University w Baltimore (USA). Do lat 50. słowo „gender” było terminem gramatycznym i wskazywało, czy wyraz jest rodzaju męskiego, żeńskiego, czy nijakiego. Dr Money zaczął go używać w nowym kontekście, wprowadzając termin gender identity, by określić, czy dana osoba czuje się mężczyzną, czy kobietą. Money uważał, że tożsamość płciowa gender identity zależy od tego, jak dziecko było wychowywane, i czasami różni się od płci biologicznej.

- W jaki sposób feministki wykorzystały teorie dr. Moneya?

- Kate Millet w swej książce z 1969 r. pt. Sexual Politics (Polityka seksualna) pisała: „... nie ma różnicy między płciami w chwili urodzin. Osobowość psychoseksualna jest więc czymś wyuczonym po narodzeniu”. W ten sposób idea płci (gender) jako wytwór społeczny weszła do teorii feministycznych. Ideologia gender sprawiła, że priorytetem ruchu feministycznego przestała być walka z polityką, która dyskryminowała kobiety, a stało się zwalczanie idei, które ukazywały różnice między kobietą i mężczyzną oraz kładły nacisk na zasadniczą rolę kobiety w sferze wychowawczo-opiekuńczej.

- Feministki bardzo często używały forum Narodów Zjednoczonych, by narzucać światu swe radykalne idee. Czy tak też było w przypadku ideologii „gender”?

- Do 1990 r. w dokumentach ONZ-etu kładziono nacisk na wyeliminowanie wszelkich form dyskryminacji kobiet, lecz w latach 90. problem gender zajął główne miejsce. W broszurze ONZ-owskiej agencji INSTRAW, zatytułowanej Gender Concepts, pojęcie gender definiowane jest jako „system ról i stosunków między kobietą i mężczyzną, który nie jest zdeterminowany biologicznie, lecz zależy od kontekstu społecznego, politycznego i gospodarczego. Tak jak płeć biologiczna jest dana, tak gender jest wytworem”.
Wielkim problemem jest to, że czasami ludzie, którzy używają terminu „gender”, nie zdają sobie sprawy z jego ideologicznych korzeni.

- Najlepiej chyba było to widać w czasie niektórych światowych konferencji ONZ-etu, gdy delegaci wielu państw podpisywali dokumenty, w których występował termin „gender”, nie wiedząc, co on dokładnie oznacza i czym różni się od wyrażenia „płeć”.

- To prawda. Warto przypomnieć choćby Światową Konferencję ONZ-etu poświęconą kobiecie, która odbyła się w Pekinie w 1995 r. W końcowym tekście Konferencji, pt. Platforma Działania (Platform for Action), czytamy: „W wielu państwach różnice między osiągnięciami i zajęciami mężczyzn oraz kobiet nadal jeszcze nie są uznawane jako konsekwencje społecznie stworzonych ról gender, lecz niezmiennych różnic biologicznych”.

- To oczywiste, że różnica ról mężczyzn i kobiet jest konsekwencją naturalnych różnic biologicznych! Mężczyzna nie może zajść w ciążę, nie może karmić dziecka piersią...

- To oczywiste, lecz z perspektywy ideologii gender jest rzeczą nie do przyjęcia, że kobieta może wybrać macierzyństwo jako pierwszorzędne powołanie. Najlepiej świadczą o tym słowa Simone de Beauvoir. Gdy Betty Friedan spytała ją, czy kobiety powinny mieć prawo wyboru pozostania w domu i wychowywania dzieci, pisarka odpowiedziała: „Kobiety nie powinny mieć takiej możliwości wyboru, ponieważ gdyby taka możliwość naprawdę istniała, zbyt wiele kobiet skorzystałoby z niej”.

- To bardzo znaczące słowa. Wróćmy jednak jeszcze do teorii dr. Moneya. Czy została ona potwierdzona naukowo?

- Podczas gdy ideologia gender stawała się coraz bardziej popularna, jej teoretyczne motywacje rozpadały się. Teorie dr. Moneya zostały zdyskredytowane przez badania naukowe dotyczące rozwoju mózgu. Badania prenatalne wykazały, że już przed urodzeniem mózgi chłopca i dziewczynki znacznie się różnią, co ma wpływ m.in. na różne postrzeganie ruchów, kolorów i kształtów. Sprawia to np., że u chłopca istnieje „biologiczne przygotowanie” do używania męskich zabawek, a u dziewczynki - kobiecych. Kobiety, począwszy od łona matki, są wyposażane w szczególną wrażliwość na innych ludzi, która potrzebna jest w pełnieniu roli matki.

- Cóż z tego, skoro niektóre feministki nie chcą uznać wyjątkowej roli kobiety w społeczeństwie i ignorują badania, które to potwierdzają!

- To wielki problem. Naukowcy, którzy badają najwcześniejsze etapy rozwoju dziecka oraz rozwój ludzkiego mózgu, są zaniepokojeni, że odkrycia dotyczące znaczenia więzi między matką a dzieckiem są ignorowane przez tych, którzy chcieliby widzieć kobietę jedynie jako siłę roboczą, a dzieci w przedszkolu.

- Ideologia „gender” opowiada się za nową definicją małżeństwa, która obejmowałaby również pary tej samej płci. W ostatnich latach pojawiło się bardzo wiele publikacji, w których sugeruje się, że nie istnieje żadna istotna różnica między dziećmi wychowywanymi przez pary tej samej płci czy przez rodziców naturalnych. Czy tezy tego typu są wiarygodne?

- Ci, którzy analizowali tego typu badania, uznali je za nieważne. Według prof. Lynna Wardle’a: „Większość badań dotyczących rodzicielstwa homoseksualistów opiera się na dokumentacji niedostatecznej z punktu widzenia ilościowego, wadliwej metodologicznie i analitycznie (some of little more than anecdotal quality), a co za tym idzie, stanowi bardzo słabą bazę empiryczną, aby decydować o polityce społecznej”. Natomiast wiele badań potwierdza, że obecność ojca i matki zwiększa dobre samopoczucie dziecka.
Patrick Fagan z Heritage Foundation zebrał wielką liczbę dowodów na to, jak wielkie znaczenie ma dla dzieci posiadanie matki i ojca, którzy żyją razem. Natomiast „dzieci wychowywane przez samotną kobietę lub których rodzice się rozeszli, są wystawione na większe ryzyko doświadczenia ubóstwa, nadużyć, problemów wychowawczych i uczuciowych”.
Przyszłość społeczeństwa zależy od dzieci, dlatego stawianie dobra dzieci ponad wszystko jest naszym obowiązkiem.

- Jaki jest stosunek Kościoła katolickiego do ideologii „gender”?

- Kościół katolicki nie może być neutralny, gdy dla „dobra” kobiet atakuje się rodzinę, małżeństwo, macierzyństwo, ojcostwo, moralność w pożyciu płciowym i nienarodzone życie. Kościół zdecydowanie potępia niewłaściwe traktowanie kobiet w rodzinie, ale odpowiedzią na to nie może być zwalczanie rodziny jako takiej!
Gdy społeczeństwo zachęca do współżycia płciowego poza małżeństwem, do aborcji, rozwodów i proponuje mentalność antykoncepcyjną, to pierwszymi ofiarami tych poczynań są kobiety. Niekończąca się walka „klas płciowych” (sex-class struggle) nie doprowadzi do autentycznego wyzwolenia kobiety. Błędna antropologia, która neguje różnice między płciami, pozostawia kobiety w sytuacji nie do pozazdroszczenia: albo próbują one naśladować zachowanie mężczyzn, albo tracą energię, by uczynić z mężczyzn „pseudokobiety”. Trwonione są wielkie zasoby finansowe, aby zwalczać naturalne pragnienie kobiety bycia matką. Jest oczywiste, że ideologia gender prowadzi w ślepy zaułek.
Solidarność między mężem a żoną w rodzinie, między kobietą a mężczyzną w społeczeństwie jest konieczna, by owocnie działać dla dobra wszystkich. Kobieta, która jest świadoma różnic między płciami, jest wolna i może współpracować z mężczyznami bez ryzyka utraty swej osobistej tożsamości. Popieranie małżeństwa i rodziny, ojcostwa i macierzyństwa w żaden sposób nie zagraża prawom, godności i zasadniczej równości kobiet. Chociaż jest ciągle rzeczą konieczną ochrona kobiet przed nadużyciami i niesprawiedliwością, rozróżnianie między płciami a poniżającymi kobiety stereotypami oraz zapewnianie prawa kobietom i mężczyznom do wyboru nietypowych zajęć.

- Co Kościół ma do powiedzenie w tej ważnej dyskusji?

- Jan Paweł II powtarzał wielokrotnie, że solidarność stanowi alternatywę walki klas. Ktoś, kto jest zainteresowany stworzeniem naprawdę prokobiecego społeczeństwa, znajdzie linię działania w książce kard. Karola Wojtyły Miłość i odpowiedzialność. Potępienie przez Jana Pawła II zachowań, w których traktuje się osobę jako przedmiot, na pewno odpowiada kobietom, które są pierwszymi ofiarami seksualnego i ekonomicznego utylitaryzmu.
Owocna współpraca kobiet i mężczyzn musi się opierać na prawdzie o osobie ludzkiej. Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, dwie płci, różne lecz równe, ustanowił małżeństwo i rodzinę oraz prawa rządzące moralnością, a Bóg nie może być niesprawiedliwy. Dlatego kobiety nie powinny obawiać się kultury, która podkreśla i szanuje różnice między kobietami i mężczyznami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 22:59, 11 Gru 2013    Temat postu:

I jeszcze jeden artykuł z Niedzieli.

[link widoczny dla zalogowanych]

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: - W mediach coraz częściej pojawiają się terminy: gender, ideologia gender, totalitaryzm gender, filozofia gender. Co one oznaczają?
KS. DARIUSZ OKO: - Należy mówić nie tyle o „filozofii”, ile o „ideologii” gender. Filozofia jest radykalnym poszukiwaniem prawdy i dobra, natomiast ideologia jest narzędziem bezwzględnej walki o swoje interesy, także kosztem prawdy i dobra. Ma ona doprowadzić do zwycięstwa poglądów i zaspokojenia egoistycznych pragnień jakiejś grupy społecznej kosztem największej nawet krzywdy innych grup. W tym sensie gender jest klasycznym przykładem ideologii, jest narzędziem w bezpardonowej walce o korzyści dla ateistycznego gender i homolobby.
Sama nazwa pochodzi od angielskiego słowa „gender”, co było wcześniej oznaczeniem gramatycznym płci, w odróżnieniu od słowa „sex”, oznaczającego płeć biologiczną. Obecnie słowo „gender” zaczęto używać do określenia płci w znaczeniu kulturowym. To jest też główny aksjomat tej ideologii, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, ale kulturowo w procesie wychowania, czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej albo żeńskiej, ale takimi jesteśmy kreowani po urodzeniu. Na tym ideolodzy gender budują całą swoją teorię, to jest jej kamień węgielny. Zakładają, że nasza tożsamość płciowa nie wynika z natury, tylko z kultury, można powiedzieć, że jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem naszej fantazji. W związku z tym jest prawie całkowicie plastyczna, może być kształtowana w procesie wychowania, teraz najlepiej zgodnie z ideologią gender.
W ten sposób rusza cała lawina, bo jeżeli nawet rzecz tak naturalna i oczywista jak płeć ma być kształtowana kulturowo, ma być kwestią umowy, to tym bardziej wszystko inne może być tak kształtowane. W ten sposób otwiera się pole do popisu dla inżynierów społecznych, o jakim nie śnili nawet komuniści.
- Co stoi u podstaw takich założeń i dlaczego są one tak groźne?
- Postawy duchowe twórców genderideologii. To są przede wszystkim lewaccy ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. To tak, jakby dziecko żyjące w łonie matki twierdziło, że jego matka w ogóle nie istnieje. Ateizm jest jak błąd popełniony na początku łańcucha równań, który będzie się powtarzał na każdym ich kolejnym etapie i nie dopuści do osiągnięcia poprawnego wyniku.
Ponieważ jest to błąd ogromny, ma też ogromnie złe konsekwencje. Największe błędy kulturowe i gospodarcze, a zarazem największe zbrodnie w dziejach ludzkości popełniali ateiści, a zarazem (śmiertelni) wrogowie chrześcijaństwa, którzy nigdy za to publicznie nie żałowali i nie przeprosili. Na koncie nazizmu jest ok. 50 mln ofiar II wojny światowej, na koncie komunizmu przynajmniej 150 mln ofiar - jako wynik wszystkich jego rewolucji, czystek i innych społecznych „eksperymentów”. Sama eksterminacja bogatszych rodzin chłopskich w Rosji sięgnęła ok. 7 mln ofiar, Wielki Głód na Ukrainie pochłonął może nawet 14 mln naszych wschodnich sąsiadów, rewolucja kulturalna w Chinach kosztowała ok. 40 mln ludzkich istnień. Ludzie, którzy są najbardziej zaciekłymi wrogami Boga, siłą rzeczy stają się też najbardziej gorliwymi sługami Szatana. Trzeba pamiętać, że to właśnie on staje się zasadniczym źródłem ich myślenia.
Jednak po tym oceanie zbrodni i absurdów ateistom trudno osiągać władzę przy pomocy klasycznego marksizmu, jest on już zbyt skompromitowany. Zarazem, jak każdy człowiek, potrzebują oni jakiegoś światopoglądu, jakiegoś sensu, jakiegoś ogólnego rozumienia rzeczywistości. Kiedy prosty marksizm nie może spełniać już tych funkcji, wymyślili sobie jego mutację, czyli genderyzm. Tworzą sobie przy tym iluzję misji, służby. Tak jak kiedyś „pomagali” robotnikom i chłopom, zagarniając przy tym całą władzę dla siebie, tworząc najgorsze, najbardziej krwawe dyktatury znane w dziejach, tak teraz chcą „pomóc” ludziom odmiennym seksualnie i przy tej okazji zdobyć totalitarną władzę. Ponieważ są oni duchowymi albo nawet fizycznymi potomkami najgorszych ateistycznych przestępców, trzeba się spodziewać, że będą podobnie niegodziwi, zakłamani i bezwzględni w swoim działaniu.
- Dlaczego tak wiele mówią o seksie, tak bardzo na nim się koncentrują?
- To też jest typowe dla ateizmu. Jeżeli neguje się to, co najwyższe, najbardziej duchowe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem i ludźmi, siłą rzeczy niesłychanie zuboża się ludzką egzystencję i zapada w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. A seksualność należy do najpotężniejszych sił naszej cielesności, stąd jej przecenianie, bezwolne poddawanie się jej oraz odłączenie od miłości i odpowiedzialności łatwo prowadzi do zniewolenia, do poszukiwania spełnienia i szczęścia prawie wyłącznie w jej granicach, także na drodze zachowań bardzo wypaczonych. To dlatego ateiści szczególnie łatwo stają się seksmaniakami, seksoholikami czy seksonarkomanami i chcą jeszcze te chore postawy narzucić całemu społeczeństwu.
- Czy są jeszcze inne źródła tej ideologii?
- Tak, trzeba by wymienić jeszcze przynajmniej trzy. Są to oczywiście walczący geje, którzy swój ewidentnie zaburzony sposób życia chcą wypromować jako możliwie najlepszy, dorabiając usprawiedliwiającą teorię do swojego postępowania. Są też fanatyczne feministki (często też lesbijki), które w ramach „wyzwolenia” kobiet chcą je „uwolnić” od macierzyństwa, dzieci, małżeństwa, rodziny i mężczyzn. Motywacje obu tych grup można częściowo rozumieć, biorąc pod uwagę ewidentne krzywdy i niesprawiedliwości, które często spotykały je w przeszłości. Jednak nie sposób nie dostrzec niechęci, resentymentu, a nawet nienawiści, jakimi kierują się ci ludzie, a które są skierowane przede wszystkim przeciwko zwykłym mężczyznom. Po „wojnie klas” głosi się „wojnę płci”. Jednak nienawiść i chęć zemsty nigdy nie są dobrymi doradcami; np. II wojna światowa w dużym stopniu była rezultatem chęci „odegrania się” Niemców za przegranie pierwszej.
- A jakie jest to trzecie źródło?
- Szerzej można powiedzieć, że ideologię gender popierają wszyscy wrogowie Boga i religii, zwłaszcza religii biblijnych - chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Znaczącą siłą są tu oczywiście masoni, ale także grupa najbogatszych miliarderów amerykańskich, którzy doszli do przekonania, że na Ziemi jest za dużo ludzi i dlatego na skalę światową inwestują gigantyczne pieniądze w antykoncepcję, aborcję oraz rozwój i propagowanie ideologii gender. Chodzi o to, żeby było maksimum seksu, ale minimum dzieci. Ludźmi opętanymi seksualnością jest też o wiele łatwiej sterować, manipulować, bo ich umysł jest pochłonięty głównie tą dziedziną. W naszym kręgu kulturowym gender stało się główną bronią wrogów wiary, ich intelektualnym taranem, wokół którego zbierają się i koncentrują. Dobrze wiedzą, dlaczego. Genderyzmu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić, podobnie jak bolszewizmu i chrześcijaństwa. Tu jest radykalne albo-albo, albo to, albo tamto.
- Mówi się wręcz o totalnym zagrożeniu tą ideologią...
- Słusznie mówi się o gendertotalitaryzmie, bo genderyści rzeczywiście chcą władzy totalnej, chcą wszystko zdominować i wszystkim rządzić, wszystkich uszczęśliwić na siłę, czyli uczynić niewolnikami lub zakładnikami swojej ideologii. To jest niejako wpisane w logikę ideologii ateistycznych. Biologizują człowieka, ludzi uważają zasadniczo za takie bardziej inteligentne zwierzęta, ale siebie oczywiście za zwierzęta najinteligentniejsze. A zwierzęta mocniejsze zabijają i pożerają te słabsze. Stąd ich usprawiedliwienie dla wcześniejszych i współczesnych zbrodni. Wcześniej dla Kołymy, a dzisiaj dla łamania podstawowych praw ludzkich osób wierzących, dla niesłychanej pogardy wobec nas. To widać choćby w niesamowitej arogancji i nienawiści, z jaką nieraz mówią o nas w mediach i w polityce. Nie jest przypadkiem, że ateiści najbardziej popierający genderyzm w polityce i mediach, jak Janusz Palikot i Jerzy Urban, ustanawiają też polskie rekordy języka cynizmu, nienawiści, wulgarności i pogardy. Tak depczą podstawowe prawo człowieka do poszanowania jego godności, ale także inne prawa. Należy tu wymienić również prawo do udziału w życiu społecznym, demokratycznym i medialnym, które jest niszczone przez wykluczanie mediów opozycyjnych, bo nie ma demokracji bez opozycji, a nie ma opozycji bez wolnych mediów. Należy tu też święte prawo rodziców do wychowywania dzieci według własnej kultury i własnych przekonań, które jest łamane poprzez narzucanie dzieciom wychowania według genderyzmu (czyli według maniaków seksualnych). Tak oto Polska i inne kraje Zachodu stają się miejscem deptania podstawowych praw ludzkich.
Jest wiele podobieństw pomiędzy genderyzmem a marksizmem: ateistyczna pycha, zakłamanie i przemoc, kompletny brak szacunku dla innych, podobne klęski rozumu i sumienia ateistycznego. Marksiści mordowali ludzi inaczej myślących, genderyści wykazują olbrzymią pogardę wobec ludzi inaczej myślących i mordują na razie słowami. Komuniści za jedno zdanie krytyki Stalina wsadzali do więzienia lub mordowali, genderyści za jedno zdanie krytyki swej ideologii też chcą wsadzać do więzienia, z „homofobii” chcą „leczyć”, podobnie jak stalinowcy „leczyli” z prawicowych „odchyleń”. Siebie samych wyłączają natomiast z wszelkiej krytyki, stawiając się ponad nią. Innych, szczególnie katolików, można według nich do woli obrażać i im ubliżać - ale ich samych przenigdy.
- Jak dochodzi się do takiej postawy?
- To znowu coś typowego dla ateizmu. Słusznie się zauważa, że ateista na ogół nie uznaje żadnego Boga - z wyjątkiem siebie samego. To zrozumiałe, że kto nie uznaje Boga, samemu sobie przypisuje cechy boskie. Tak właśnie postępuje homolobby, bo niepodleganie jakiejkolwiek krytyce jest cechą boską. Ale kiedy człowiek zaczyna sobie przypisywać cechy boskie, otwiera się otchłań - tak było od Nerona po Stalina. To w istocie jest też pycha szatańska: „Nie będę służył, nie uznam porządku natury ustanowionego przez Boga. Sam będę tworzył nowe prawa i sam będę bogiem”. Nie na darmo obecny Ojciec Święty Franciszek jeszcze jako prymas Argentyny ostrzegał, żeby nie być naiwnym, żeby zdawać sobie sprawę, że gender oraz homoideologia są dziełami Szatana. Przyszłego papieża spotkał za to iście szatański atak mediów i polityków. On jednak tylko potwierdził te słowa i pokazał, jak bardzo sam Bóg chce, aby przeciwstawiać się tej złowrogiej ideologii.
- Tematyka gender najczęściej pojawia się w kontekście edukacji: mamy towarzystwa i stowarzyszenia edukacji przeciw dyskryminacji płci, studia gender na renomowanych uczelniach, trenerzy gender reklamują swoje warsztaty w szkołach etc. Za tymi instytucjami stoją organizacje o zasięgu światowym (ONZ), europejskim (UE) czy państwowym (ministerstwo edukacji, ministerstwo zdrowia). Zaplecze takich autorytetów dla ideologii gender może ogłupić człowieka nieznającego się na rzeczy. Jak możemy się bronić przed genderideologią?
- Instytucje te stały się w istocie przybudówką dla ideologii gender - jak kiedyś „polski” rząd dla władców Moskwy. Podobnie było z komunizmem. Wszystkie instytucje w państwach socjalistycznych musiały funkcjonować według zasad marksizmu, służyć mu i go propagować. Na każdej uczelni musiała być katedra marksizmu i każdy student musiał zdać egzamin z marksizmu-leninizmu. W końcu jedna trzecia kuli ziemskiej była pod panowaniem komunizmu. Jednak powoli ludzie przestawali uznawać te zbrodnicze absurdy, w końcu nikt - ani rządzeni, ani rządzący - w to nie wierzył, marksizm zdegenerował się do żałosnej przykrywki dla nagiej żądzy zdobycia i zachowania władzy. Teraz mamy etap rozwoju genderyzmu, rozkład przyjdzie później. Obecnie przemoc ideologiczna narzucana jest nie przez czołgi, ale poprzez potężne środki polityczne i finansowe. Tak jak Moskwa próbowała nam narzucić komunizm, tak dziś Bruksela czy ONZ chcą nam narzucić genderyzm. Tak jak kiedyś musieliśmy walczyć z kłamstwem i przemocą komunizmu, tak dzisiaj musimy walczyć z kłamstwem i przemocą genderyzmu. I to jest nieuniknione. Ludzie, którzy są ateistami, wrogami Kościoła, będą nas atakować. Wrogowie Boga są też wrogami chrześcijan. Chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną religią świata, bo jest najlepszą, najbardziej bliską Bogu religią. Szacuje się, że od czasów Chrystusa do dziś zamordowano ok. 70 mln chrześcijan, większość z nich w XX wieku - wieku największych ideologicznych szaleństw. Również ateiści w Korei Północnej właśnie w tej chwili w swoich obozach koncentracyjnych więżą, torturują i mordują tysiące chrześcijan. Nienawiść, której doświadczamy od genderystów, jest tylko cząstką większej, ogólnoświatowej nienawiści.
- Ale zwolennicy genderyzmu wydają się tacy potężni...
- Przede wszystkim trzeba do tego podchodzić ze spokojem, patrzeć w dalekiej, najlepiej ostatecznej perspektywie. Walka należy do istoty naszego życia. Na poziomie ciała jesteśmy nieustannie atakowani przez miliony, miliardy bakterii i wirusów, które chcą żyć naszym kosztem i w końcu nas zupełnie zniszczyć. Żeby żyć, musimy z nimi walczyć, musimy wytwarzać miliony i miliardy białych ciałek, które są naszymi żołnierzami i obrońcami. Ta walka trwa w naszych żyłach 24 godziny na dobę, zwycięstwo w niej jest warunkiem życia.
Podobnie jest w świecie ducha. Ludzie, którzy żyją w wielkim błędzie albo w wielkiej iluzji czy kłamstwie, także potrzebują uzasadnienia swojej egzystencji, dlatego produkują kolejne teorie, podobnie pomylone i absurdalne jak całe ich życie. Muszą jakoś uzasadnić swoje teofobie, chrystofobie, heterofobie. Dla większej pewności siebie usiłują jeszcze te absurdy narzucić całemu społeczeństwu. To jest jedno z zasadniczych źródeł bakterii i wirusów duchowych krążących w naszej kulturze, genderyzmowi można nawet przyznać „zaszczytne” miano „duchowego AIDS” naszych czasów. Jak bowiem wirusy HIV osłabiają system immunologiczny człowieka, tak wirusy gender osłabiają jego zdolność krytycznego myślenia. Po akceptacji takiego absurdu przyjęcie każdego innego staje się tym bardziej możliwe.
Niemniej nawet najbardziej absurdalna teoria, jeśli staje się narzędziem potężnych grup, może odnosić sukcesy. Przecież kiedyś na wszystkich uniwersytetach w Niemczech królowały najpierw heglizm, a potem nazizm. Na wszystkich uczelniach „obozu socjalistycznego” królował marksizm (na Kubie i w Korei Północnej króluje nawet do dzisiaj). Natomiast profesorowie uczelni katolickich, którzy krytykowali te absurdy, byli za to okrutnie prześladowani, a nawet mordowani. Jednak historia to im właśnie przyznała rację, dlatego też z ich zdaniem trzeba się szczególnie liczyć, gdy mówią, że z genderyzmem będzie podobnie. To tylko kwestia czasu.
- Co może uczynić zwykły człowiek nieustannie bombardowany przez tę ideologię?
- Przede wszystkim uodpornić się na nią, podobnie jak uodporniliśmy się na propagandę komunistyczną, uświadomić sobie, że trzeba ją rozumieć na odwrót. Kiedy ćwierć wieku temu media komunistyczne kogoś bardzo chwaliły, wiedzieliśmy, że musi to być człowiek szczególnie niegodziwie żyjący. Kiedy natomiast kogoś gwałtownie atakowały, wiedzieliśmy, że musi to być człowiek szczególnie szlachetny, wartościowy. Podobnie jest dzisiaj, kiedy największe media są w rękach postkomunistów, kiedy tak bardzo promują homoseksualizm i z taką nienawiścią atakują Kościół, to tak jak kiedyś szukaliśmy podziemnej „bibuły”, tak teraz trzeba szukać innych, nie nagłaśnianych, ale prawdomównych mediów - jak np. tygodnik „Niedziela”. Ten krytycyzm i poszukiwanie właściwych źródeł prawdy są bardzo ważne, bo inaczej producenci kłamstwa stają się panami naszych umysłów i serc. Trzeba też podejmować mądre decyzje polityczne, nie dopuszczać lub odsuwać od władzy ludzi, którzy kierują się nie rzeczywistością, lecz ideologią. Trzeba też samemu angażować się w politykę, bo jeśli uczciwi będą od niej stronić, rządzić nami będą ludzie niegodni, a nawet przestępcy. Po zdobyciu władzy politycznej mogą już łatwo zdominować całe społeczeństwo i wszystkie jego instytucje.
- Szczególnym polem zmagań staje się teraz szkoła…
- Tak, po niepowodzeniu wprowadzenia homozwiązków, walki koncentrują się na szkole. Zwolennicy gender chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne według programu genderystów - czyli ludzi często właśnie głęboko seksualnie zaburzonych. W ich podręcznikach zakazane są takie słowa, jak: „matka”, „ojciec”, „małżeństwo”, „wierność”, a promuje się takie, jak „rodzic A”, „rodzic B”, „partnerstwo na odcinek czasu życia”. Ogólnie ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie. Znam to dobrze z różnych krajów Zachodu, w których w sumie spędziłem 10 lat. W konkretach wygląda to np. tak, że podczas takich lekcji w Niemczech 12-letnie dziewczynki są zmuszane do tego, aby na sztuczne penisy nakładać prezerwatywy, a potem je lizać jak lizaki i oceniać ich smaki. Rodzicom za nieposłanie dziecka na takie lekcje grozi nawet więzienie i odebranie praw rodzicielskich. W Szwajcarii, w Bazylei, do przedszkoli 4-letnim dzieciom dostarczono sztuczne penisy w stanie wzwodu i rozchylone waginy, aby tym się bawiły. Bo według genderystów seks koniecznie musi być uprawiany już od powijaków. To szczególnie wyraźnie pokazuje, z kim mamy do czynienia. Widać, że realizuje się tu szatański plan: deprawacja i ateizacja poprzez seksualizację. Ludzie opętani seksem chcą, by wszyscy inni żyli podobnie, i jest to niezwykle groźne, bo niszczy kolebkę człowieczeństwa, zaburza albo uniemożliwia rozwój człowieczeństwa, burzy przyszłość rodziny. Po takim wychowaniu młodzież łatwo może popaść w rozwiązłość, w seks-narkomanię, stać się niezdolna ani do wiary, ani do małżeństwa i rodziny. W tym sensie genderyzm jest jeszcze gorszy niż bolszewizm, bo tamten niszczył społeczne i gospodarcze więzi, a ten niszczy samo człowieczeństwo i rodzinę. Wprowadzać genderyzm do szkół to tak, jakby wprowadzać obowiązkowe lekcje pornografii, to jest straszny gwałt na duszy dziecka, który może zrujnować całą jego przyszłość. To niesłychana pogarda dla godności i praw jego oraz jego rodziców.
- Owoce takich działań są już widoczne...
- Tak, przede wszystkim w postaci europejskiej katastrofy demograficznej. Tak wychowani ludzie dążą do maksimum przyjemności z seksu, ale minimum dzieci. Dziecko staje się dla nich jedynie bardzo kłopotliwym balastem w pogoni za ciągle nowymi doznaniami i partnerami. Stąd jest dużo seksu, dużo partnerów, dużo chorób wenerycznych, dużo aborcji, ale mało małżeństw, mało rodzin i mało dzieci. Tak jest zwłaszcza w Niemczech, gdzie na Niemkę przypada statystycznie 0,9 dziecka, a dla samego zachowania tego samego poziomu populacji potrzeba minimum 2, 1 dzieci na kobietę. Niemcy mają jeden z najniższych przyrostów naturalnych w świecie. Na 100 emerytów przypada 60 dzieci, a tylko 40 wnuków. Ale też większość Niemców zdradza swoje żony, a w kraju tym jest ok. 400 tys. prostytutek, czyli 1 proc. kobiet zamieszkujących ten kraj „pracuje” w tym charakterze. Każdego dnia mają one ok. 1 mln 200 tys. „klientów”, czyli ok. 3 proc. mężczyzn tego kraju. W Marsylii pierwszym językiem stał się już arabski, francuski spadł na drugie miejsce. To są także owoce mentalności totalnej rozwiązłości. Podobnie jak komunizm prowadził do upadku gospodarczego państwa, tak genderyzm prowadzi do unicestwienia rodziny i katastrofy demograficznej. Jest cały ocean seksu, a nie ma dzieci. Całe obszary Europy zaczynają przypominać dom publiczny, a w nim nie ma miejsca na dzieci.
- To rozumieją osoby odpowiedzialne, światłe, ale jeżeli za programami do szkół przygotowywanymi w Ministerstwie Edukacji Narodowej stoją takie organizacje, jak: Światowa Organizacja Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, Polska Akademia Nauk, bo w jej siedzibie odbywała się konferencja o bulwersujących aspektach edukacji seksualnej w szkołach, to przeciętny Kowalski ma mętlik w głowie. Jak zatem bronić naszych dzieci?
- Trzeba je bronić ze wszystkich sił, bo są naszym największym skarbem i przedmiotem największej odpowiedzialności. Nie wolno dopuszczać ludzi zaburzonych ideologicznie i seksualnie ani do szkół, ani do dzieci. Należy wskazywać, że wychowywanie dzieci wbrew najgłębszym, najświętszym przekonaniom rodziców, jest ciężkim przestępstwem, rodzajem kidnapingu, które państwo ma obowiązek ścigać i karać. Wychowywać dzieci chrześcijan według genderyzmu to tak, jakby dzieci żydowskie siłą zmuszać do przejścia na islam. Nikt nie ma prawa tak z butami i pałką wdzierać się do sanktuarium rodziny. Dlatego trzeba uczestniczyć w marszach i innych formach protestacyjnych, pisać i wysyłać listy do minister edukacji narodowej i innych członków rządu, skandale nagłaśniać w mediach i szukać pomocy prawnej, nie obawiać się walki sądowej. Trzeba też dobrze kontrolować, co się dzieje w szkole, uważnie przyglądać się zajęciom z tym związanym. Dyrektor szkoły nie ma prawa nic robić w tej dziedzinie bez wyraźnej zgody rodziców. Bardzo ważne jest nagłaśnianie wszelkich nadużyć w tej dziedzinie, bo zło lubi działanie w ciemności. Zasadą genderowców jest „rewolucja od góry”, „marsz przez instytucje”. Poprzez przechwycenie mediów i ośrodków władzy usiłują większości narzucić coś, co nigdy nie zostałoby przyjęte na drodze demokratycznej. Tak też okazują się wrogami demokracji.
- Czy takie starania przynoszą sukces?
- Oczywiście. W Stanach Zjednoczonych za przeprowadzenie lekcji wychowania seksualnego w stylu europejskiego genderyzmu trafiłoby się do więzienia za molestowanie nieletnich. Dzięki protestom pani Gabriele Kuby w Niemczech udało się zmusić ministerstwo oświaty do wycofania genderowskiej broszury, w której rodzice byli nakłaniani do zachowań pedofilskich wobec własnych dzieci. W Bazylei rodzice wymogli na władzach kantonalnych wycofanie z przedszkoli owych genderowskich pomocy naukowych w postaci penisa i waginy. W Norwegii rząd wycofał się (po 30 latach) z finansowania genderowców, bo ostatecznie sami się ośmieszyli i skompromitowali. Marsz genderowców został zatrzymany na Węgrzech, Litwie, w Estonii i Rosji. Nadal niewiele mają do powiedzenia w krajach islamu, na Litwie homopropaganda jest prawnie zakazana. Z absurdem można wygrać, trzeba tylko chcieć i dobrze się organizować.
- A jakie szanse mamy w Polsce?
- Szczególnie bardzo duże. Już pokazaliśmy to w XX wieku, kiedy szaleństwu ideologii uległy tak wielkie, mądre narody, jak Niemcy i Rosjanie, nasi sąsiedzi. W Polsce dobrowolnie to się nie udało, u nas takie ideologie trzeba było przynieść z zewnątrz, krzewić przy pomocy bomb, czołgów i bagnetów, w ciemnościach gestapowskich i ubeckich katowni. Myśmy aż tak nie zgłupieli, nie dali się aż tak uwieść. Zawdzięczamy to przede wszystkim naszej wierze, bo im więcej w umysłach i sercach jest prawdziwej wiary, tym mniej jest tam miejsca na ideologie, czyli wiary szczególnie błędne. To dlatego też komunizm u nas zawsze był najsłabszy i najszybciej się zawalił. Zawdzięczamy to głównie Kościołowi. Z tego mamy prawo być dumni, to może być nasz szczególny dar dla Europy - nasza wiara i krytycyzm wobec ideologii, które zbudowaliśmy na bardzo głębokiej wiedzy i - nieraz bardzo krwawym - doświadczeniu.
- Czyli mamy na czym budować naszą nadzieję?
- Oczywiście, na wszystko trzeba patrzeć w perspektywie Bożej, ostatecznej, czyli niejako „z góry”, metafizycznie. A w tej perspektywie każde zło jest słabsze od Boga, każde jego zwycięstwo jest lokalne i małe, przejściowe i tymczasowe. Genderimperium załamie się i rozpadnie, podobnie jak załamały się i rozpadły „niezwyciężalna, 1000-letnia” Rzesza oraz „obóz braterskich krajów socjalistycznych” zbudowany na marksizmie, czyli na „najbardziej światłej, naukowej teorii, którą kiedykolwiek widziała i miała zobaczyć ludzkość”. Chodzi tylko o to, żeby nastąpiło to jak najszybciej i w tym czasie pochłonęło jak najmniej ofiar, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Przyłożenie do tego ręki jest świętym i radosnym obowiązkiem każdej i każdego spośród nas.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 23:09, 11 Gru 2013    Temat postu:

Bardzo ciekawe notki z salonu 24

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Śro 23:11, 11 Gru 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 23:13, 11 Gru 2013    Temat postu:

A to mój wątek z salonu 24.
[link widoczny dla zalogowanych]

Człowiek poznaje świat ZAWSZE w ten sam sposób. NAZYWA GO.


Kiedy zdyszany jaskiniowiec wpadł do rodzimej jaskini zawołał:

Goniło mnie takie wielkie COŚ, z takim długim CZYMŚ.

Wszyscy jaskiniowcy ostrożnie wyjrzeli i - rzeczywiście - zobaczyli takie COŚ z takim CZYMŚ.

Tamtejszy mędrzec rzekł:

Nazwijmy to wielkie COŚ, SŁONIEM, a tamto długie COŚ, TRĄBĄ.



Następnego dnia inny jaskiniowiec zdyszany wpadł do jaskini i zawołał:

Goniło mnie takie wielkie COŚ, ALE NIE SŁOŃ, z takim długim CZYMŚ, ALE NIE TRĄBĄ.

Wszyscy jaskiniowcy ostrożnie wyjrzeli i - rzeczywiście - zobaczyli takie COŚ z takim CZYMŚ.

Tamtejszy mędrzec rzekł:

Nazwijmy to wielkie COŚ, ale nie SŁOŃ, NOSOROŻCEM.

I nazwijmy to długie COŚ, ale nie TRĄBA, ROGIEM.



I tak to było przez eony. Ludzie NAZYWALI świat i dzięki temu WIEDZIELI o co chodzi.

Minęło kilkadziesiąt tysięcy lat i nic się nie zmieniło.



Ówczesny mędrzec dżentelmen rzekł:

Wszyscy wiemy co znaczy demokracja. Tę NOWĄ demokrację, którą chcemy wprowadzić nazwijmy DEMOKRACJĄ PARLAMENTARNĄ.



Znowu minęły lata. Ktoś (nie mędrzec) rzekł:

Tę ZGNIŁĄ demokrację nazwijmy burżuazyjna, a tę PRAWDZIWĄ nazwijmy socjalistyczną.

I stało się. Demokracja socjalistyczna była CZYMŚ INNYM niż demokracja burżuazyjna.



Docieramy do SEDNA.

Rozmnażanie PŁCIOWE, a zatem i PŁEĆ istnieje niewyobrażalne miliony lat. W trakcie EWOLUCJI, (która jest WROGIEM NAJGORSZYM LEWACTWA), powstały ssaki, ssaki naczelne i ssak Homo sapiens.

U ssaków samica opiekuje się potomstwem i KARMI je mlekiem. Stąd ssaki, bo ssą.

Jak u WSZYSTKICH zwierząt rozmnażających się płciowo, istnieją 2 (słownie DWIE) płcie.



„Mędrzec GENDEROWY” rzekł:

NIE MOŻE BYĆ tak, aby były tylko DWIE płcie. To nas POSTEMPOWYCH ludzi ogranicza.

Nazwijmy zatem tę GORSZĄ PŁEĆ metrykalną, a tę PRAWDZIWĄ PŁEĆ kulturową.

I róbmy wszystko, aby WYŁĄCZNIE prawdziwa płeć była brana pod uwagę, a gorsza płeć odeszła w zapomnienie.


Stąd płynie dla nas nauka.

Kiedy ktoś nam mówi, że termin, który kiedyś oznaczał COŚ, znaczy teraz co innego, TRZEBA pytać jakim słowem nazywa się TERAZ TAMTO COŚ.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
morpork
Bywalec



Dołączył: 10 Mar 2013
Posty: 1935
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 16:24, 30 Gru 2013    Temat postu:

Znana feministka broni męskości przed genderyzmem, który niesie zagładę kobietom

Walcząca amerykańska feministka ostrzega, że gender, ignorowanie różnic między mężczyznami i kobietami prowadzi do zagłady Zachodniej cywilizacji. Camille Paglia, autorka głośnej w latach 90 książki "Sexual Persona. Art and Decadence From Nefertiti to Emily Dickinson”, - (Seksualna Persona – Sztuka I Dekadencja od Nefretete po Emilie Dickinson) Jedna z najwybitniejszych uczonych studiujących wpływ męsko damskich relacji na kulturę i sztukę, teraz, w swoje 66 urodziny wraca na rynek z książką "Glittering Images," (Migoczące Wizerunki). Książka ma być przeglądem całej zachodniej sztuki i kultury w relacjach męsko damskich. Książka wydana przez Yale University Press, została odrzucona wcześniej przez sześciu znaczących wydawców. Przez amerykański świat akademicki uznana została za obrazoburczą. Nikt nie miał poważniejszych uwag co do metodologii i przeprowadzonych dowodów naukowych, jednak tezy dla wielu były nie do przyjęcia. Zdaniem autorki, wciąż nazywającej siebie walczącą feministką, nowy ruch zwany genderyzmem, mający niwelować różnice między kobietami a mężczyznami, prowadzi do cywilizacyjnej katastrofy. „Na naszych oczach cywilizacja popełnia samobójstwo – mówi Pagilia w rozmowie z Wall Street Journal. „Jeżeli cywilizacja od początku byłaby w rękach kobiet, to dalej mieszkalibyśmy w glinianych chatach” W swojej książce Paglia zwraca uwagę, że w czasach świetności Zachodniej cywilizacji, elity światowej – amerykańskiej, brytyjskiej, niemieckiej finansjery, politycy, fabrykanci, mieli za sobą co najmniej służbę w wojskową, a większość z nich uczestniczyła w jakichś wojnach. Dziś, świat, który ma być bojowy, bezwzględny i dążyć do celu jest pozbawiony zasad, wojskowej ogłady i woli walki i ludzi z militarnym sznytem. To nie przypadek, że wszystko w naszym świecie jest byle jakie i wszyscy tak łatwo się poddają. Politykom brakuje systematycznego myślenia, dążenia do celu. - pisze Dla świata współczesnych feministek, najbardziej oburzający jest fragment książki, gdzie autorka dowodzi, że wyzywające i roznegliżowane ubiory kobiet są niczym innym jak dowodem na słabość płci przeciwnej. Kobiety ubierają się tak, żeby dowieść mężczyznom, że już się ich nie boją. Nie stanowią dla nich żadnego niebezpieczeństwa, bo są zniewieściali. To jest demonstracja wyższości płci. Jej zdaniem nie ma nic dobrego w tym, że ulica stała się tak bezpieczna, to, co najwyżej świadczy o zamieraniu życia i męskiej witalności. Zmiękczanie społeczeństw zaczyna się już na poziomie przedszkoli. System edukacyjny robi wszystko, żeby wykastrować mężczyzn z męskości – pisze. Co piąty amerykański uczeń ma stwierdzone ADHD, co szósty nerwice. A dalej jest już tylko gorzej – pisze Paglia. Genderyzm przenikający do wszystkich już niemal dziedzin nauki i życia akademickiego, jest tak naprawdę systemowym zastraszaniem mężczyzn. Uczeniem ich, że nie mogą mówić tego co myślą o kobietach, nigdy nie mogą odsłaniać się ze swoimi uczuciami, pociągiem seksualnym. To akademie seksualnego zakłamania – pisze Paglia i buntuje się przeciwko masowemu trendowi przepuszczania wszystkich mężczyzn przez uczelnie z których wychodzą jak karykatury mężczyzn. Jakieś narcystyczne, zastraszone, uległe kobietom, pozbawione kreatywności i charakteru kreatury. Polityczna poprawność, terror równouprawnienia i zagłuszanie pociągu seksualnego, powodują, że większość mężczyzn wychowuje się bez wzorców osobowych. Męskość jest czymś zakazanym, wyśmianym i uznanym za objaw prymitywizmu. W rezultacie Zachodniej kulturze, biznesowi, polityce brakuje odwagi, waleczności. Paglia twierdzi, że kobiety Zachodu tworzą sobie w ten sposób aseptyczny świat, skansen dobrobytu. Bronią systemu który ma chronić ich burżuazyjny styl życia.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pon 16:33, 30 Gru 2013    Temat postu:

Szanowne genderystki wszystkich krajów! Skoro twierdzicie, że gender jest nauką to musi być potwierdzony seriami doświadczeń, aksjomaty są tylko punktem wyjścia. Doświadczenia muszą mieć aspekt powtarzalności. Muszą być przeprowadzone w odległych od siebie lokalizacjach tak aby wykluczyć wzajemne oddziaływania. Skoro jest równość płci a co za tym idzie i narządy płciowe są równoprawne w zastosowaniu to nasikajcie do ogniska. Nie raz a wiele razy. W zimie i w lecie. Na równiku i na biegunie. W dzień lub w nocy. Z wiatrem i pod wiatr. Z pełnym wypróżnieniem pęcherza do ostatniej kropelki.

BOSKIE!!!
Całość tu: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
morpork
Bywalec



Dołączył: 10 Mar 2013
Posty: 1935
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 20:24, 30 Gru 2013    Temat postu:

Przeleciałem właśnie po portalach, z republiki kliknąłem dziś nawet we Frondę i znalazłem kolejny ciekawy tekst na temat dewiacji gender.

(...)
Oto w niedawnym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" seksuolog, profesor Lew Starowicz mówi: "Filozofia gender, owszem, podoba się elitom, ale to nie przekłada się na praktykę."

Na pytanie o konsekwencje przełożenia na praktykę odpowiada: "To np. mogliby się znaleźć chętni, żeby wychowywać dziecko apłciowo, bo taki postulat też się czasem pojawia. Niech dziecko samo zdecyduje, kim jest. Jako naukowiec, który trochę wie na temat rozwoju psychofizycznego, mogę stwierdzić ze stuprocentową pewnością, że cechy męskie i kobiece wykształcają się u dziecka na bardzo wczesnym etapie rozwoju. I że przez taki sposób wychowywania można komuś po prostu zwichnąć tożsamość. Zniszczyć życie. Negowanie uwarunkowań genetycznych nigdy nie doprowadzi do niczego dobrego".

Cały tekst Bogny Białeckiej, psycholog, o rozwoju dziecka:
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez morpork dnia Pon 20:38, 30 Gru 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 18:59, 02 Sty 2014    Temat postu:

Lewacka niemiecka fundacja poucza Polaków, jak wprowadzać genderowy i polityczny raj nad Wisłą. Wywiad z szefem warszawskiego oddziału Fundacji Bölla trzeba zapamiętać



Rządowa rozgłośnia „Deutsche Welle” opublikowała wywiad z szefem warszawskiego oddziału fundacji Heinricha Bölla - Wolfgangiem Templinem. Dowiedzieliśmy się z niego, że nasz zachodni sąsiad wciąż czuję potrzebę wspierania nas na drodze ku "cywilizacji". Oczywiście cywilizacji na obraz swój i podobieństwo.

Trochę o samym Wolfgangu Templinie. Do 1983 r. był członkiem SED – wschodnioniemieckiego odpowiednika PZPR. Pokłócił się jednak ze swoimi towarzyszami i – podobnie jak to działo się z wieloma późniejszymi polskimi dysydentami – wystąpił z partii. Był potem prześladowany i zmuszony do wyjazdu do Niemiec zachodnich. W 1989 r. brał udział w niemieckim „okrągłym stole”, a w 2010 r. został szefem warszawskiego oddziału fundacji Heinricha Bölla.
A teraz krótko o fundacji. Powstała ona w 1997 r. na bazie niemieckich Zielonych, choć formalnie ma status niezależnej politycznie. Działa bardzo agresywnie i szeroko, głównie w krajach obszaru zdominowanego do 1989 r. przez Związek Sowiecki.
Jak każda z fundacji działa jako soft power, czyli przy pomocy programów grantowych, dotacji i stypendiów buduje lobby – proniemieckie, w tym przypadku o bardzo lewackiej proweniencji.
Templin w wywiadzie z „DW” przyznaje, że Polska zajmuje „szczególne miejsce” w sercach Zielonych (w RFN trwa właśnie rozliczanie tej partii z pedofilskiej przeszłości jej działaczy w latach 70. i 80. XX wieku). Dlaczego Fundacji Bölla tak bardzo zależy na rozszerzeniu swojej „przestrzeni życiowej" akurat w Polsce?

W Polsce projekty gender mają szczególne znaczenie, ponieważ Polska jest konserwatywnym krajem katolickim, o patriarchalnym modelu społeczeństwa, w którym zagadnieniom równości kobiet i mężczyzn, mniejszościom seksualnym czy tolerancji światopoglądowej przypisuje się zupełnie inną wagę niż w krajach laickich Europy zachodniej
- tłumaczy Templin.
Bardzo ciekawe i ważne dla zrozumienia, jaki jest nadrzędny cel działania takich fundacji jak Bölla, są wypowiedzi jego warszawskiego przedstawiciela na tematy polityczne.

W Polsce (…) opozycja polityczna najchętniej wysłałaby rząd, urzędującego prezydenta i rządzącą koalicję na tamten świat w przenośnym i dosłownym tego słowa znaczeniu. Opozycja polityczna nie jest skłonna zaakceptować ich jako przeciwnika politycznego. Widzi w nim śmiertelnego wroga
- mówi Templin do mikrofonu „DW”, ale na wszelki wypadek nie wspomina, że jedyny realny przypadek wysłania na „tamten świat” dotyczył działacza partii opozycyjnej, czego dokonał były kolega partyjny Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego.

Całość na:
[link widoczny dla zalogowanych]


Dyskusja poświęcona 10-letniej działalności biura Fundacji z udziałem (od l.) Agnieszki Grzybek, Agnieszki Graff, Ralfa Fücksa, Wolfganga Templina Bild: Heinrich-Böll-Stiftung Warschau, zugeliefert von
[link widoczny dla zalogowanych]

Współczesne popłuczyny po starych towarzyszach jak Róża Luksemburg, Karl Liebknecht czy Wilhelm Pieck, ideologiczni bracia Trockiego, Lenina, Swiedłowa, Stalina etc. etc, którzy przy pomocy kaizerowskich Niemiec i Sanhedrynu z Londynu i Nowego Jorku zaszczepili komunizm na rosyjskim gruncie, po wymordowaniu milionów obywateli carskiej Rosji, których kojarzyli z monarchią Romanowych.

Dziś próbują zaszczepić w Polsce nowy ideologiczny syf zwany dżender.
Skąd w nich tyle nienawiści do chrześcijan?
Szariat im nie przeszkadza?
Paranoję się leczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:06, 02 Sty 2014    Temat postu:

Masturbacja warzywem czyli misja fundacji Bölla w Polsce.
.................................................................

Nie interesowalibyśmy się „nieletnią Helen” i jej masturbacją, panem Arturem Liebhartem i firmą Against Gravity spółka z o.o. gdyby nie manifest pana Artura –oferta handlowa skierowana przez tego pana do „nauczycieli, organizacji pozarządowych, domów kultury i innych, którzy chcieliby organizować pokazy naszych filmów”. Rodzi się pytanie: jak utrzymać biuro w Warszawie na ulicy Widok nr 5/7/9 pok. 410 oraz sześcioro pracowników etatowych z dystrybucji filmów do „nauczycieli i domów kultury” po 31 zł „za sztukę” i prowadząc „misję” w postaci „światowego festiwalu Planete+DOC dla gimnazjalistów i licealistów”. Z pomocą przyszła , jak widać, Fundacja Heinricha Bölla. Jak, nie wiemy, ale interes się kręci od ładnych kilku lat.

Fundacja Heinricha Bölla Oddział w Warszawie agenda niemieckiej Partii Zielonych pomaga (jakoś) nie tylko panu Liebhartowi. Liczba tych beneficjentów, choć nie różnorodność tematyczna, zapiera dech w piersiach. A niemiecka Partia Zielonych ma zainstalowaną w Warszawie jeszcze jedną fundację: im. Róży Luksemburg, która „opiekuje się” dwudziestoma trzema innymi polskimi fundacjami – organizacjami pozarządowymi.

Są wśród nich: fundacja Zielony Instytut, w którego władzach są m.in. Dariusz Szwed jeden z liderów Partii Zielonych w Polsce oraz Robert Biedroń (serio) i Anna Grodzka (serio) i dla przykładu panna/pani Liliana Religa "studentka Gender Mainstreaming w Instytucie Badań Literackich PAN" w innym wcieleniu etatowa pracownica pana Artura Liebharta od pijaru. Młode to dziewczę poza odbieraniem telefonów dla pana prezesa Wolfganga Templina, zajmuje się , cytuję: ”fallocentryzmem i antropologią jedzenia”.
..............................................................................



[link widoczny dla zalogowanych]

I w komentarzach do notki:

@Autor
Przed wojną nazywano takich ludzi krótko... V KOLUMNA .
ZEWSII16:52



@ZEWSII
Ale "jest po wojnie" i w akcji mamy reaktywację staliniąt duchowych i biologicznych, dla których zdrada Polski jest wewnętrzną koniecznością. Już się z lekka "poorganizowali" w "tych fundacjach", na uniwersytetach jako "ekologowie", "feministki", "genderystki", "demokraci" - i wysyłają wyraźne sygnały, że są gotowi kolaborować "po całości". Skala tego zjawiska wśród ludzi na rządowych posadach zwłaszcza na uniwersytetach - porażająca.
PINK PANTHER17:13

Bardzo ciekawa notka Pink Panthera na Salonie 24, w temacie mego poprzedniego wpisu. Polecam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 1:31, 03 Sty 2014    Temat postu:

Ciekawy tekst o gender
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tyrko
Gość






PostWysłany: Wto 12:03, 11 Mar 2014    Temat postu:

W dupach się ludziom przewraca i wymyślają tego typu głupoty. Aż rzygać się chce
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
morpork
Bywalec



Dołączył: 10 Mar 2013
Posty: 1935
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:11, 26 Mar 2014    Temat postu:

Trafiłem właśnie na fejsie.
Podrzucę sobie tu link, żeby później obejrzeć.

Fatalny eksperyment J. Moneya - chłopiec wychowywany jako dziewczynka popełnił samobójstwo

"John Money - twórca teorii gender nie jest chętnie wspominanym naukowcem przez środowiska forsujące ideologię gender - zakładającą, że tożsamość płciowa jest wyłącznie narzuconą rolą społeczną. David Rainer wychowywany jako dziewczynka, zawsze czuł się chłopcem - gdy w końcu dowiedział się tym mając 14 lat powiedział - "byłem szczęśliwy po raz pierwszy w życiu, bo dowiedziałem się, że nie jestem szalony"."

http://www.youtube.com/watch?v=9xW8KcvjF_I&feature=share&list=UUjZfOKI90xpRNLnY4WhyqUA
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Wto 11:49, 01 Kwi 2014    Temat postu:

Bardzo ciekawy artykuł o gender. Omawiana jest sama istota lewackiej kreacji rzeczywistości. Kwestia języka staje się kluczowa, bo zaburzenie jednoznaczności komunikowania się ludzi doprowadzić może do zupełnego zniszczenia struktury społecznej człowieka. To jest klasyczna opowieść o uczniu czarnoksiężnika, tyle tylko, że nie wiadomo czy jest - w razie czego - jakiś czarnoksiężnik, który opanuje powstały chaos. Dotyczy to, rzecz jasna, społeczności ludzi niewierzących. Ludzie wierzący mają swoje busole, które prowadzą ich przez mgłę i ciemność.

Poruszyła Pani w swoim wystąpieniu problem kreowania rzeczywistości gender przez język. Dlaczego?

– Bo język gender jest szczególnie niebezpieczny. Bardzo często, mówiąc studentom o tym, czym jest język, zaczynam od tego, co Pismo Święte mówi nam na jego temat. Jeśli przyjrzymy się opisowi stworzenia, to zobaczymy, że Bóg wypowiada słowo i wszystko się staje, a potem woła człowieka, by wszystko ponazywał. W semickim rozumieniu nazwa rzeczy równa jest jej istocie. I w tym sensie ten, kto daje nazwę, ma też władzę. Widzimy tutaj, że Bóg, który stwarza, mówiąc, dzieli się z człowiekiem mocą stwarzania przez język. Człowiek w różny sposób tę moc wykorzystuje, możemy zobaczyć to na przykładzie działań prasy, propagandy. Cytowane często powiedzenie Goebbelsa, że kłamstwo tysiąc razy powtórzone staje się prawdą, mówi de facto też o działaniu językowym, o tym, jak przez język można kreować rzeczywistość.

Ideolodzy gender z pewnością doskonale o tym wiedzą.

– Oczywiście. Jako lingwista, patrząc na struktury wyrażeń językowych, widzę doskonale, co dzieje się w terminologii gender. Otóż normalną funkcją języka jest nazywać i komunikować, a więc przez słowa nazywamy rzeczy, które rzeczywiście istnieją, i komunikujemy coś na ich temat. Zgodnie z regułami języka znaczenie połączenia nazw jest sumą ich znaczeń. Na przyklad „nowy dom” znaczy tyle co „nowy” plus „dom”. Jest oczywiście metafora, gdzie upodabniamy, porównujemy coś z czymś, np. „żelazne zdrowie”, czyli „zdrowie jak żelazo”, ale porównanie jest czytelne i w jakiś sposób podporządkowane regułom języka. Natomiast to, co obserwujemy w przypadku gender, to tworzenie zupełnie nowych terminów z istniejących w języku słów. Tworzone są one wbrew regułom języka i stąd same z siebie nic nie znaczą.

Może Pani podać przykłady?

– Chociażby termin „zdrowie reprodukcyjne”. Jeśli zajrzymy do słownika czy do korpusów językowych, to zobaczymy, że słowo „zdrowie” oznacza „prawidłowy przebieg procesów fizjologicznych”. Tu łączy się ono ze słowem „reprodukcja”, które oznacza „powielanie obrazów” lub „rozmnażanie się zwierząt i roślin”. To nijak się ma do zdrowia. To nie są słowa, które w sposób naturalny mogą ze sobą współwystępować. Zostają one jednak na mocy czyjejś decyzji czy dekretu połączone, stając się terminami, i zostają wprowadzone w obieg, tak jakby naprawdę coś w rzeczywistości nazywały. Powołuje się w ten sposób coś, czego w rzeczywistości nie ma. W tym sensie słowa te kreują rzeczywistość.

Podobnym wyrażeniem do „zdrowia reprodukcyjnego” jest „orientacja seksualna”. „Orientacja” to „zdawanie sobie sprawy z tego, gdzie, w jakim punkcie terenu się jest, gdzie jest która strona świata” itd. Przenośnie można mówić też o orientacji w nauce czy w jakiejś dziedzinie, przyrównując ją niejako do terenu, do przestrzeni. Z kolei definicja „seksualności” wiąże się z danymi fizjologicznymi, które charakteryzują obie płcie, nic więcej. Połączenie tych dwóch słów nie ma sumarycznego znaczenia i nie podlega ścisłej definicji jak połączenia typu „nowy dom”.

Jaka jest rola tych sztucznych konstrukcji?

– Pozwala używać takich niedefiniowalnych wyrażeń w różnych kontekstach i nadawać im znaczenie według tego, jaki jest kontekst. Stąd takie nazewnictwo ma bardzo szeroki obszar znaczeniowy, w którym mogą łączyć się ze sobą sprzeczne rzeczy. I tak „zdrowie reprodukcyjne” łączy z jednej strony macierzyństwo, z drugiej zaś aborcję, z jednej strony in vitro, z drugiej – poddanie się sterylizacji. Taka jest postmodernistyczna funkcja języka stosowana przez gender. Ideolog postmodernizmu Jacques Derrida mówił, że słowa są jak puste wagony i można wkładać w nie różne treści.

Mówi Pani o tworzeniu bytów językowych, ale czy równie niebezpieczne nie jest negowanie znaczeń istniejących słów? W przedszkolach w Szwecji zakazuje się używania słów „chłopiec”, „dziewczynka”.

– To są rzeczy skojarzone w rzeczywistości tworzonej przez język gender. Obserwujemy tu m.in. też zmianę znaczenia istniejących terminów przy zachowaniu ich formy. Tak jest np. w przypadku terminu „przemoc”, który oznacza to wszystko, co zagraża równie przewrotnie rozumianemu „bezpieczeństwu”. Dla gender przemocą jest np. „niechciana ciąża”, ponieważ „bezpieczeństwo” to „nieograniczanie partnera”. Tworzenie nowych terminów odbywa się w połączeniu z wypieraniem istniejących, tradycyjnych pojęć. Przestaje się ich używać w tekstach genderyzmu, tak jakby istniał jakiś zakaz. Chodzi tu o takie słowa jak właśnie: „chłopiec”, „dziewczynka”, „mężczyzna”, „kobieta”. Sam Derrida tuż przed swoją śmiercią radził w związku z wprowadzeniem nowej definicji związku kobiety i mężczyzny w Parlamencie Europejskim jako „związku partnerskiego”, by przestać całkowicie używać słowa „małżeństwo”.

Podobnie rzecz ma się z takimi słowami jak „sumienie”, „dobro” czy „zło”. One nie mają być używane. Wprowadza to ogromne zamieszanie w świadomości ludzi. W świadomości człowieka są bowiem zapisane pewne struktury znaczeniowe, ramy poznawcze, które, kiedy zostają zburzone, wszystko robi się względne. Jeśli zapytamy dziś kogoś, co kojarzy mu się ze słowem „jakość”, to wymieni w pierwszej kolejności takie rzeczy jak chleb, buty, usługi, czyli artefakty. To jest ta pierwsza rama poznawcza związana z jakością, która jest w naszej świadomości. I naraz mamy jeszcze inną – sprzeczną z pierwszą –ramę, którą widzimy w wyrażeniu „jakość życia” – wynika z niego na dobrą sprawę, że życie zostało przyrównane do towaru albo usług. Od kilku lat prowadzę obserwacje nad akceptowalnością tego wyrażenia, które wykazują, że ono coraz głębiej przenika do naszej świadomości. Coraz mniej sprzeciwu jest wobec „jakości życia”, wyrażenie to stało się terminem – występuje we wszystkich debatach społecznych i na sali sejmowej, co świadczy o tym, że w naszej świadomości jest swoistą paranoją.



Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Wto 12:54, 01 Kwi 2014    Temat postu:

Rewelacja!!!

Obejrzałem film "zapodany" przez morporka. Polecam wszystkim.
Jednak nie to jest rewelacją.
Rewelacją jest poniższy tekst, a zwłaszcza jego zakończenie.
Wymowa jest taka: Wypaczenia - NIE Gender - TAK

Chłopiec, którego zmieniono w dziewczynkę

John Money był sek­su­olo­giem, który za­sły­nął dzię­ki ba­da­niom her­ma­fro­dy­ty­zmu. Twier­dził, że płeć no­wo­na­ro­dzo­ne­go dziec­ka jest neu­tral­na i chłop­ca można bez trudu wy­cho­wać "na dziew­czyn­kę", a dziew­czyn­kę "na chłop­ca". By to udo­wod­nić prze­pro­wa­dził jeden z naj­gło­śniej­szych eks­per­ty­men­tów XX wieku.

Po­cho­dzą­cy z Nowej Ze­lan­dii słyn­ny sek­su­olog w la­tach 50-tych i 60-tych zy­skał sobie opi­nię jed­ne­go z naj­bar­dziej zna­czą­cych przed­sta­wi­cie­li tej dzie­dzi­ny wie­dzy. Na­uko­wiec pra­cu­ją­cy na Uni­wer­sy­te­cie John­sa Hop­kin­sa w Bal­ti­mo­re za­wdzię­czał to ogrom­nej zdol­no­ści prze­ko­ny­wa­nia oraz ra­dy­kal­nym po­glą­dom, które rzu­ca­ły wy­zwa­nie obo­wią­zu­ją­cej mo­ral­no­ści i były za­po­wie­dzią nad­cho­dzą­cej re­wo­lu­cji sek­su­al­nej.

Money był na przy­kład nie­stru­dzo­nym ad­wo­ka­tem otwar­tych mał­żeństw. Je­że­li cho­dzi jed­nak o jego do­ro­bek na­uko­wy to waż­niej­sze było to, iż uwa­żał, że płeć czło­wie­ka jest okre­śla­na przede wszyst­kim przez wpływ oto­cze­nia, a nie tylko czyn­ni­ki bio­lo­gicz­ne. Zgod­nie z jego teo­rią dziec­ko miało otrzy­my­wać toż­sa­mość płcio­wą od spo­łe­czeń­stwa, a to ozna­cza­ło, że chi­rurg wraz z ro­dzi­ca­mi, mógł­by ją do­wol­nie zmie­niać, nie po­wo­du­jąc przy tym żad­nej szko­dy.

Pod wa­run­kiem, że wszyst­ko do­ko­na­ło się przed upły­wem dru­gie­go roku życia, który miał być kry­tycz­ny dla wy­kształ­ce­nia róż­nic płcio­wych.

Her­ma­fro­dy­tyzm do­wo­dem?

- Nie można dłu­żej szu­kać ge­ne­zy psy­cho­lo­gicz­nej mę­sko­ści lub ko­bie­co­ści w chro­mo­so­mach, go­na­dach lub hor­mo­nach - pisał w jed­nym z licz­nych ar­ty­ku­łów na­uko­wych. - Do­świad­cze­nie her­ma­fro­dy­ty­zmu wspie­ra tezę mó­wią­cą, że sek­su­al­ność jest psy­cho­lo­gicz­nie nie­okre­ślo­na w chwi­li uro­dze­nia. Przy­pi­sa­nie do jed­nej z płci po­ja­wia się do­pie­ro na sku­tek róż­no­rod­nych do­świad­czeń zwią­za­nych z do­ra­sta­niem - ar­gu­men­to­wał.

Od­wo­ły­wał się do badań her­ma­fro­dy­tów, które przy­nio­sły mu sławę i pro­ce­du­ry "przy­pi­sa­nia do płci", którą na nich prze­pro­wa­dza­no. Cho­dzi­ło o te no­wo­rod­ki, które ro­dzi­ły się z nie­ty­po­wy­mi na­rzą­dza­mi płcio­wy­mi i z tego po­wo­du le­ka­rze po­dej­mo­wa­li de­cy­zję o prze­pro­wa­dze­niu ope­ra­cji, w wy­ni­ku któ­rej zy­ski­wa­ły one mę­skie lub żeń­skie or­ga­ny płcio­we. Money zro­bił ka­rie­rę na do­wo­dze­niu, że od­gór­ne przy­pi­sa­nie do płci jest sku­tecz­ne, osoby pod­da­ne ope­ra­cjom tego ro­dza­ju bez trudu wcho­dzą w nowe role i nie wiąże się to z pro­ble­ma­mi psy­chicz­ny­mi.

Nie­licz­ni kry­ty­cy wska­zy­wa­li jed­nak, że naj­waż­niej­szym sek­su­al­nym or­ga­nem czło­wie­ka nie są - wbrew temu co twier­dził Money - ge­ni­ta­lia i do zmia­ny płci nie wy­star­czy, by zo­sta­ły one od­po­wied­nio zo­pe­ro­wa­ne. Tę rolę przy­pi­sa­no, słusz­nie zresz­tą, do mózgu, który - jak pod­kre­śla­no - może być u tych ludzi ufor­mo­wa­ny nieco ina­czej, niż gdy płeć jest od po­cząt­ku jasno okre­ślo­na. Mó­wio­no też, że w przy­pad­kach her­ma­fro­dy­tów suk­ces można osią­gnąć w mniej wię­cej 50 proc. przy­pad­ków, a więc tam, gdzie le­ka­rzo­wi uda się "tra­fić" w płeć mózgu ope­ro­wa­ne­go dziec­ka i mię­dzy in­ny­mi z tych po­wo­dów nie na­le­ży wy­cią­gać zbyt da­le­ko idą­cych wnio­sków.

Na te miała po­zwo­lić do­pie­ro sy­tu­acja gdy dziec­ko o okre­ślo­nej płci bio­lo­gicz­nej zo­sta­ło­by "przy­pi­sa­ne" do dru­giej płci i wy­cho­wa­ne zgod­nie z wzo­rem kul­tu­ro­wym, który dla niej prze­wi­dzia­no. Mó­wiąc krót­ko. Money, by wy­grać tę de­ba­tę po­trze­bo­wał chłop­ca, z któ­re­go mógł­by zro­bić dziew­czyn­kę lub dziew­czyn­ki, którą mógł­by zmie­nić w chłop­ca.

Szan­se, by jakiś ro­dzic zgo­dził się na eks­pe­ry­ment tego ro­dza­ju były nie­wiel­kie. Sek­su­olog miał jed­nak sporo szczę­ścia, które było za­ra­zem nie­szczę­ściem pew­ne­go dziec­ka.

Tra­gicz­na stu­lej­ka...

Bruce i Brian Re­ime­ro­wie uro­dzi­li się 22 sierp­nia 1965 roku w Win­ni­peg. Byli jed­no­ja­jo­wy­mi bliź­nia­ka­mi i zdro­wy­mi chłop­ca­mi. Ale byli także dumą swo­ich ro­dzi­ców, któ­rzy bar­dzo cie­szy­li się z tego, że za­miast jed­ne­go, uro­dzi­ło im się od razu dwoje dzie­ci.

Tym bar­dziej, że czas wy­da­wał się do­sko­na­ły. Ro­dzi­ce, a więc Janet i Ro­nald Re­ime­ro­wie, byli bar­dzo mło­dym mał­żeń­stwem i nie­wie­le wcze­śniej wy­je­cha­li z ma­łe­go mia­stecz­ka, w któ­rym się wy­cho­wy­wa­li i po­zna­li. Nie­wie­le ponad 20-let­ni męż­czy­zna po przy­jeź­dzie do mia­sta szyb­ko zna­lazł bar­dzo dobrą pracę, jako ro­bot­nik w fa­bry­ce, w któ­rej dzia­ła­ły związ­ki za­wo­do­we (co prze­kła­da­ło się na zde­cy­do­wa­nie lep­szą pen­sję). Dzię­ki temu fi­nan­se nie były zmar­twie­niem, a para mogła z opty­mi­zmem pa­trzyć w przy­szłość i pla­no­wać to, jak bę­dzie wy­cho­wy­wać bliź­nia­ków.

Pro­ble­my za­czę­ły się kilka mie­się­cy póź­niej. Gdy Bruce i Brian skoń­czy­li sie­dem mie­się­cy, Janet za­uwa­ży­ła, że obaj mają pro­ble­my z si­ka­niem. Za­bra­ła braci do le­ka­rza, a ten zdia­gno­zo­wał stu­lej­kę i skie­ro­wał ro­dzi­nę do chi­rur­ga, by ten ob­rze­zał chłop­ców. Jed­no­cze­śnie pod­kre­ślił, że spra­wa nie jest groź­na, a za­bieg cał­ko­wi­cie ru­ty­no­wy.

Tak miało być, ale nie było. Ob­rze­za­nie Bria­na udało się prze­pro­wa­dzić bez więk­szych kło­po­tów, jed­nak kiedy usu­wa­no na­ple­tek dru­gie­go z braci, do­szło do awa­rii ma­szy­ny lub błędu chi­rur­ga (a praw­do­po­dob­nie jed­ne­go i dru­gie­go) i penis chłop­ca zo­stał uszko­dzo­ny w nie­od­wra­cal­ny spo­sób.

... i dziew­czyn­ka la­bo­ra­to­ryj­na

Chi­rur­gia pla­stycz­na nie po­zwa­la­ła jesz­cze wów­czas na przy­wró­ce­nie stanu sprzed le­kar­skie­go błędu. Janet i Ro­nald nie wie­dzie­li co zro­bić, by za­pew­nić chłop­cu moż­li­wość nor­mal­ne­go funk­cjo­no­wa­nia. Ko­lej­ne wi­zy­ty le­kar­skie nie przy­no­si­ły więk­szej na­dziei na po­pra­wę, a ro­dzi­ce coraz moc­niej po­grą­ża­li się w oba­wach o to, jak Bruce bę­dzie funk­cjo­no­wał w do­ro­słym życiu.

Wów­czas tra­fi­li na pro­gram te­le­wi­zyj­ny z udzia­łem dr Johna Mo­neya, który tłu­ma­czył suk­ce­sy "przy­pi­sa­nia do płci" i opo­wia­dał o tym, że chłop­ca można bez trudu wy­cho­wać na szczę­śli­wą dziew­czyn­kę. Re­ime­ro­wie po­sta­no­wi­li na­pi­sać do na­ukow­ca, a ten - nie­zwłocz­nie - od­pi­sał z za­pro­sze­niem na spo­tka­nie.

Dla niego ich zgło­sze­nie było bo­wiem, jak wy­gra­na na lo­te­rii. Bruce był chłop­cem, któ­re­go po­trze­bo­wał, by wy­trą­cić ar­gu­men­ty swoim na­uko­wym prze­ciw­ni­kom. A spra­wa była dla niego atrak­cyj­na nie tylko dla­te­go, że roz­ma­wia­jąc z Janet i Ro­nal­dem, któ­rzy mieli za sobą za­le­d­wie po sześć lat szko­ły, mógł spra­wę przed­sta­wić tak, by ci nie zro­zu­mie­li, że te­ra­pia jest w rze­czy­wi­sto­ści eks­pe­ry­men­tal­na i suk­ce­su nie da się za­gwa­ran­to­wać, ale też ze wzglę­du na Bria­na. Jed­no­ja­jo­wy brat bliź­niak był bo­wiem do­sko­na­łą "grupą" kon­tro­l­ną, która po­zwo­li­ła­by na po­rów­na­nia.

Re­ime­ro­wie za­sta­na­wia­li się przez kilka mie­się­cy i osta­tecz­nie zde­cy­do­wa­li się oddać syna w ręcę Mo­neya na krót­ko przed ukoń­cze­niem przez niego dwóch lat. 22-mie­sięcz­ny chło­piec tra­fił na stół ope­ra­cyj­ny, gdzie usu­nię­to jego ge­ni­ta­lia za­stę­pu­jąc je na­miast­ką wa­gi­ny (którą za­mie­rza­no "zbu­do­wać" póź­niej). Dziew­czyn­ka zo­sta­ła na­zwa­na Bren­da, a ope­ra­cja miała po­zo­stać ta­jem­ni­cą. Także dla niej samej.

Money robi ka­rie­rę

Jed­no­cze­śnie Bruce stał się Joh­nem, a Bren­da - Joan, bo w ar­ty­ku­łach Money’a i li­te­ra­tu­rze sek­su­olo­gicz­nej cała spra­wa była opi­sy­wa­na wła­śnie jako przy­pa­dek Johna/Joan.

Zgod­nie z tym co pisał w nich John Money wszyst­ko było suk­ce­sem. Chło­piec po ope­ra­cji stał się dziew­czę­cy, a jego płeć kul­tu­ro­wa zdo­mi­no­wa­ła bio­lo­gicz­ne dzie­dzic­two. Z roz­mów z ro­dzi­ca­mi wy­chwy­ty­wał przede wszyst­kim to co po­twier­dza­ło słusz­ność jego teo­rii, a jed­no­cze­śnie sta­rał się prze­ko­nać Bren­dę, by pod­da­ła się ko­lej­nej ope­ra­cji, po któ­rej miała stać się "praw­dzi­wą ko­bie­tą". Bliź­nia­cy wspo­mi­na­li póź­niej także, że czę­sto po­ka­zy­wał im por­no­gra­fię, kazał się roz­bie­rać oraz po­rów­ny­wać ge­ni­ta­lia, a pod­czas jed­nej z sesji miał nawet zmu­sić dzie­ci, by od­gry­wa­ły scen­ki ro­dza­jo­we, w któ­rych Bren­da wcho­dzi­ła w rolę ko­bie­ty.

Se­lek­cja in­for­ma­cji, któ­rej do­ko­ny­wał, by po­twier­dzić swoje wnio­ski, była tak da­le­ko po­su­nię­ta, że kiedy pew­ne­go razu miało mu się udać wy­du­sić z dziew­czy­ny wy­zna­nie, w któ­rym przy­zna­wa­ła, iż jej fan­ta­zje sek­su­al­ne do­ty­czą ko­biet, to po­in­for­mo­wał ro­dzi­ców, że ich córka praw­do­po­dob­nie jest... les­bij­ką.

"Bren­da" cho­dzi do szko­ły

Suk­ce­sy były jed­nak na­uko­wą fik­cją. Money sta­ran­nie do­bie­rał in­for­ma­cje, które pa­so­wa­ły do kon­cep­cji, po­mi­ja­jąc to, co do niej nie pa­so­wa­ło.

Gdy w la­tach 90-tych Bruce/Bren­da po­sta­no­wił opo­wie­dzieć swoją hi­sto­rię, to dzien­ni­karz John Co­la­pin­to mógł znowu roz­ma­wiać z męż­czy­zną, który tym razem przed­sta­wiał się jako David. (Hi­sto­ria zo­sta­ła opi­sa­na w "Rol­ling Stone Ma­ga­zi­ne", a na­stęp­nie w książ­ce pt. "As Na­tu­re Made Him: The Boy Who Was Ra­ised as A Girl").

Oka­za­ło się, że dziew­czyn­ka od po­cząt­ku czuła się inna, niż chcia­no żeby była. Kiedy da­wa­no jej dziew­czę­ce za­baw­ki, to te szyb­ko lą­do­wa­ły w kącie. Jed­nak czę­sto się­ga­ła po te, które były prze­zna­czo­ne dla Bria­na. Cza­sa­mi walka o nie koń­czy­ła się zresz­tą bójką. Na py­ta­nie o to, kim chce zo­stać w przy­szło­ści od­po­wia­da­ła, mą­drze zresz­tą: "Śmie­cia­rzem, bo to pro­sta i do­brze płat­na praca". Mar­twi­ła także przed­szkol­nych, a póź­niej szkol­nych wy­cho­waw­ców, któ­rzy za­uwa­ża­li jej pro­ble­my z do­sto­so­wa­niem.

A te były po­waż­ne. Dziew­czyn­ki nie ak­cep­to­wa­ły jej, po­nie­waż była zbyt chło­pię­ca. Chłop­cy z kolei nie chcie­li się bawić z dziew­czyn­ką. Spra­wy z cza­sem wy­glą­da­ły zresz­tą coraz go­rzej. Bren­da była bo­wiem bar­dzo ład­nym dziec­kiem, jed­nak w miarę do­ra­sta­nia coraz bar­dziej było widać jej mę­skie gesty, po­stu­rę, a nawet od­mien­ny spo­sób cho­dze­nia. To po­głę­bia­ło izo­la­cję i ścią­ga­ło na nią ko­lej­ne prze­zwi­ska. Takie jak choć­by... "To".

Nie po­mo­gło też, gdy w okre­sie do­ra­sta­nia za­czę­to po­da­wać jej żeń­skie hor­mo­ny, które spo­wo­do­wa­ły po­ja­wie­nie się pier­si i miały ogra­ni­czyć po­ja­wia­nie się mę­skich cech płcio­wych. Jed­no­cze­śnie ko­lej­ne sesje u Money’a, który wciąż ogry­wał swój "suk­ces", spro­wa­dza­ły się do na­ma­wia­nia dziec­ka, by pod­da­ło się ope­ra­cji "stwo­rze­nia" po­chwy. Ta jed­nak nie chcia­ła się zgo­dzić, po­nie­waż - jak wspo­mi­nał póź­niej David - czuła, że coś jest nie tak.

Pod­świa­do­mie wie­dzia­ła, iż jest chłop­cem. Wy­śmie­wa­nie oraz po­czu­cie za­gu­bie­nia do­pro­wa­dzi­ły do prób sa­mo­bój­czych.

Spra­wa wy­ja­śni­ła się, gdy miała 14 lat. Ro­dzi­ce, kie­ru­jąc się radą psy­chia­try, po­sta­no­wi­li po­wie­dzieć Bren­dzie całą praw­dę. Ro­nald za­brał córkę na lody i opo­wie­dział jej hi­sto­rię pe­cho­we­go ob­rze­za­nia oraz to, jak tra­fi­li na Money’a. Dziew­czy­na w jed­nej chwi­li zro­zu­mia­ła, skąd wzię­ły się jej pro­ble­my. Na­tych­miast pod­ję­ła de­cy­zję o ope­ra­cji usu­nię­cia pier­si. Jed­no­cze­śnie zgło­si­ła się do kli­ni­ki, w któ­rej prze­pro­wa­dzo­no re­kon­struk­cję pe­ni­sa, która w mię­dzy­cza­sie stała się moż­li­wa.

W do­ro­słość Bren­da wcho­dzi­ła już jako David. Atrak­cyj­ny i cie­ka­wy 19-la­tek, który cie­szył się spo­rym za­in­te­re­so­wa­niem płci prze­ciw­nej i ma­rzył o za­ło­że­niu ro­dzi­ny. Co mu się zresz­tą udało w kilka lat póź­niej, gdy zna­lazł o dwa lata star­szą żonę, która do związ­ku "wnio­sła" troje dzie­ci. Męż­czy­zna stał się dla nich ojcem.

Wszyst­ko wy­da­wa­ło się ukła­dać. Do 2002 roku, kiedy bo­ry­ka­ją­cy się z po­waż­ną cho­ro­bą psy­chicz­ną Brian, po­peł­nił sa­mo­bój­stwo. W dwa lata póź­niej to samo zro­bił David, który do wła­sne­go ba­ga­żu do­ło­żył tez ob­wi­nia­nie się o śmierć brata.

John Money nie przy­znał się do po­raż­ki do końca życia po­zo­sta­jąc uzna­nym na­ukow­cem.

Płeć jest w mózgu

Przy­pa­dek Joan/Johna był jed­nym z naj­gło­śniej­szych sek­su­olo­gicz­nych eks­pe­ry­men­tów XX wieku. A jego wy­ni­ki - jak się oka­za­ło nie­praw­dzi­we - słu­ży­ły za po­twier­dze­nie tezy o prze­wa­dze wy­cho­wa­nia nad na­tu­rą w jej naj­bar­dziej ra­dy­kal­nej for­mie. Dziś wiemy, że ta­kiej tezy nie da się obro­nić. To kim je­ste­śmy to wy­pad­ko­wa czyn­ni­ków we­wnętrz­nych i ze­wnętrz­nych. To, zgod­nie z ty­tu­łem jed­nej z ksią­żek Matta Ri­dleya, dzia­ła­nie "Na­tu­ry przez wy­cho­wa­nie", w któ­rym jedno i dru­gie na­pę­dza się wza­jem­nie.

Jed­nak jest to też za­ra­zem po­twier­dze­nie tego, że nie­kie­dy z na­tu­rą nie spo­sób wy­grać oraz, że - zgod­nie z te­za­mi prze­ciw­ni­ków Money’a, wśród któ­rych prym wiódł Mil­ton Dia­mond - naj­waż­niej­szym or­ga­nem sek­su­al­nym nie są... ge­ni­ta­lia. Jest nim mózg i ważne jest to, by wszyst­ko inne zga­dza­ło się z jego płcią.

Wła­śnie ta nie­zgod­ność była pro­ble­mem Bruce’a/Bren­dy, który choć uro­dził się jako chło­piec, to na siłę sta­ra­no się zro­bić z niego dziew­czyn­kę. My­lił­by się jed­nak ten, kto po­my­ślał­by, że po­raż­ka Money’a to dowód na nie­po­trzeb­ność lub co gor­sza szko­dli­wość ope­ra­cji zmia­ny płci. Jest wręcz prze­ciw­nie. Sek­su­olog kie­ru­jąc się fał­szy­wą teo­rią na­uko­wą stwo­rzył sztucz­nie pro­blem, który nie­kie­dy po­ja­wia się też za spra­wą samej na­tu­ry. Dzię­ki temu udo­wod­nił, że nie spo­sób zmu­sić mę­skie­go mózgu, by bez pro­ble­mów ope­ro­wał w ciele ko­bie­ty i vice versa.

Przy czym trze­ba pod­kre­ślić, że nie­zgod­ność tego ro­dza­ju nie za­wsze - choć bywa i tak - jest wy­ni­kiem in­ter­wen­cji chi­rur­ga. Zwy­kle nie jest i pro­ble­my, któ­rych do­świad­czył David Re­imer by­wa­ją też udzia­łem osób czu­ją­cych, że uro­dzi­ły się z nie­wła­ści­wą płcią. Osób, dla któ­rych ope­ra­cja jej zmia­ny jest czę­sto je­dy­ną szan­są na szczę­śli­we życie. Szan­są, któ­rej nie muszą sobie od­ma­wiać, po­nie­waż to jest już nie tylko moż­li­we, ale też - na szczę­ście - coraz le­piej ro­zu­mia­ne i ak­cep­to­wa­ne.


Autor: Tomasz Borejza / onet.eu

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 15:43, 01 Kwi 2014    Temat postu:



Ramonka, bój się Boga! - najpierw marihuana, teraz gender!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Wto 15:49, 01 Kwi 2014    Temat postu:

Wiele suk zadziera nogę przy sikaniu. Nie zawsze, oczywiście.
Niestety, żadna nie potrafi nasikać na murek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Czas kontrrewolucji Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin