Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy można być wiarygodnym dziennikarzem?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Czas kontrrewolucji
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 11:49, 07 Lut 2013    Temat postu: Czy można być wiarygodnym dziennikarzem?

Czy można być wiarygodnym dziennikarzem w niewiarygodnych mediach? (Taki jest tytuł, ale się nie zmieścił)
Jest to mój stary wpis z salonu 24. Stary, ale stale aktualny.


W swej książce „Mróz ze wschodu” Zdeněk Mlynář napisał, że komunizm (ogólnie totalitaryzm) tworzy fałszywy obraz świata, coś na kształt ogromnej mozaiki. Jest ona kompletna i łudząco podobna do rzeczywistości. Jednak usunięcie z niej jakiegokolwiek elementu niszczy to złudzenie i pokazuje, że jest to tylko mozaika, a nie rzeczywisty świat.
Trawestując bardzo znany tekst, można powiedzieć - I widział Człowiek, że to jest Korzystne i może być Zyskowne.
Jak w warunkach wolnego świata, czyli swobody poruszania się i swobody wyboru mediów, można zrealizować ten, kuszący wielu, pomysł?
Zanim rozwinę temat pozwolę sobie na garść refleksji dotyczących postrzegania świata i natury ludzkiej.
Dostrzeganie i właściwa interpretacja sygnałów (informacji) docierających do człowieka z otoczenia, przez tysiąclecia były warunkiem jego przeżycia. Jest tak też i dzisiaj w sytuacjach grożących potencjalnym niebezpieczeństwem. Jest tak również, a przynajmniej powinno być, przy podejmowaniu ważkich, życiowych decyzji.
Jednak ludzie giną w „głupich” wypadkach i głupio się pobierają. Znaczy to, że źle zinterpretowali rzeczywistość lub zlekceważyli jakieś istotne informacje. Mogli też wziąć swoje życzenia za rzeczywistość. Są to wszystko dowody na to, że prawidłowa interpretacja otaczającego nas świata nie jest nam genetycznie dana lub pita z mlekiem matki. Trzeba się jej - niestety - nauczyć.
Zanim się zinterpretuje jakiś sygnał trzeba go najpierw dostrzec. Wiemy jednak, że wszyscy ludzie patrzą, ale tylko niektórzy widzą. Z tych co widzą, nie wszyscy rozumieją, co widzą. Ludzi widzących i rozumiejących jest niewielu. Dodatkowo różni ludzie widzą różne rzeczy. Jedni dostrzegają drzewa, ale nie widzą lasu. Inni odwrotnie, widzą tylko las.
Nasi przodkowie żyjący tysiące lat temu na Wielkim Stepie uważnie obserwowali otoczenie. Zebrałoby się z 10 na 100, którzy wiedzieli gdzie i kiedy wzejdzie każda gwiazda albo jaka będzie pogoda nazajutrz, albo kiedy przylecą skowronki. Pozostałych 90 wiedziało dokładnie, z kim i ile razy chodziła Kaśka w krzaki.
Natura ludzka nie zmieniła się od tamtych czasów ni o jotę. Ludzie są skłonni wierzyć innym, jeżeli ich widzenie świata jest podobne. Ludzie chętniej uwierzą w to, co sami myślą, niż w coś przeciwnego. Chętniej wysłuchają złych wieści o sąsiedzie, niż dobrych. I są jeszcze dziesiątki podobnych spostrzeżeń.
Spostrzegawczość jest zapewne cechą wrodzoną, ale można się jej - przynajmniej częściowo - nauczyć. Wiem to stąd, że potrafiłem dostrzec błąd w rozumowaniu albo dziwny garbek na krzywej, a nie zauważałem, że żona zmieniła fryzurę. Po kilku dzikich awanturach nauczyłem się dostrzegać, stąd myślę, że i inni mogą się nauczyć. Częściowo zaś, dlatego, że nowej spódnicy nadal nie dostrzegam.
Interpretacji, jak się rzekło, nauczyć się już trzeba. Są pewne właściwości umysłu, które tę naukę ułatwiają, ale trzeba się tego uczyć i im dłużej tym lepiej.
Każdy z nas, lepiej lub gorzej, obserwuje swój wycinek rzeczywistego świata. Lepiej lub gorzej go też rozumie albo wydaje mu się, że rozumie. Jednak świat jest ogromny. Stale coś się w nim dzieje i wiele z tego, co się tam dzieje ma, większy lub mniejszy, bezpośredni lub pośredni, wpływ na nas i na nasze życie. O wydarzeniach na sąsiedniej ulicy może nam opowiedzieć wścibska sąsiadka, ale tego, co się dzieje za rzeką albo morzem, nie wie też i ona. Przekaźnikiem między ogromnym światem a nami są media.

I tu wrócę do pytania - czy media ukazują nam rzeczywisty świat? Każdy rozsądny człowiek żachnie się w tym momencie i powie - ależ nie da się pokazać całego świata, to musi być jakiś wybór. To prawda. Musi być wybór, ale czy jest to wybór polegający na kondensacji świata do wymiarów dających się przez nas ogarnąć, czy wybór, w rezultacie którego otrzymujemy mozaikę, mającą nam pokazać TAKI świat, jaki CHCĄ nam pokazać ONI. Celowo piszę Oni, bo nieistotne jest w tej chwili, kto to jest.
Twierdzę, że z chwilą, gdy pojawiły się takie określenia jak linia pisma, polityka redakcyjna, grupa docelowa, maksymalizacja zysku, oglądalność, czytelność, klikalność i reklamodawcy, to WSZYSTKIE pokazywane nam w mediach obrazy świata są mozaikami.
Jest też oczywiste, że wiarygodność medium maleje wraz ze wzrostem stopnia mozaikowatości. W najbardziej wiarygodnych mediach może to być tylko retusz rzeczywistości, bez dodawania własnych elementów. Dna tu właściwie nie ma, ogranicza go jedynie fantazja autorów, bo przecież nie ich przyzwoitość.
Są trzy etapy tworzenia mozaiki. Etap pierwszy to selekcja materiału, który zostanie przedstawiony. Nie jest to tylko wycinanie pewnych faktów, niezgodnych z kreowaną rzeczywistością. To w równej mierze zakłócenie rangi i hierarchii wydarzeń. Przedstawianie faktów nieistotnych jest chyba ważniejsze od prostego braku informacji o czymś. Informację taką można przecież uzyskać z innego źródła. Natomiast natłok rzeczy nieistotnych stwarza wrażenie, że są one decydującym elementem rzeczywistości.
Etap drugi to komentarz dołączany do tych informacji. Tu właśnie tworzy się fałszywą hierarchię zdarzeń nadając im rangę niewspółmierną do ich rzeczywistego znaczenia. Tutaj też nadaje się barwy mozaice tak, aby podobała się targetowi.
I wreszcie etap trzeci. Publicystyka. Tutaj opisuje się mozaikę i tłumaczy jak ją, (czyli świat) należy rozumieć.
Świat w mediach jest więc szeregiem mozaik, które częściowo się pokrywają, a częściowo nie. Nie jest to idealny system, jaki istniał w ustroju totalitarnym, gdzie była tylko jedna mozaika. Nie powinno chyba nikogo dziwić, że podejmuje się starania, aby zmienić ten stan. Jednym z narzędzi ujednorodnienia mozaik jest oczywiście poprawność polityczna. Drugim narzędziem jest totalna krytyka, obśmiewanie i zohydzanie tych innych obrazów świata. Jeśli nie można ich zniszczyć należy wybić z głowy grupie docelowej szukanie informacji gdzie indziej. Ostatnim - i najgorszym - narzędziem jest obniżanie poziomu edukacji, w ramach wyrównywania szans i innych pseudopowodów. Ludzie, którzy nie nauczą się samodzielnej interpretacji rzeczywistości, a jedynie tej pożądanej na egzaminie, będą idealną grupą docelową dla wszelkich mediów pokazujących tę właśnie pożądaną rzeczywistość.
Dopóki istnieją różne mozaiki sytuacja nie jest jeszcze niebezpieczna. Problem zaczyna się wtedy, gdy coraz większa liczba mozaik zaczyna się pokrywać. Jeszcze większy problem pojawia się, gdy te mozaiki preferują określoną opcję polityczną i zwalczają inne opcje. Problem narasta w miarę pojawiania się na rynku nowych grup „spreparowanych” konsumentów mediów i w miarę zacierania się różnicy między informacją i reklamą.
Co z Internetem? Blogerzy operują na informacjach podawanych przez media „mozaikowe”. Mogą być groźni jako publicyści pokazujący istnienie takich mozaik i ich niezgodność z rzeczywistością. Warunek jest taki, aby byli oni słyszalni, a z tym jest gorzej.
Prawdziwa siła Internetu może polegać na opisywaniu tej prawdziwej rzeczywistości, którą się samemu ogląda. W pracy, w domu, w szkole i wszędzie tam, gdzie bloger może zajrzeć. To może być źródło wiarygodnych informacji o rzeczywistości. Oczywiście tak wiarygodnych jak bloger.
To mogą być te elementy, które pozwolą dostrzec fałszywy obraz przysłaniający świat. Dostrzec przynajmniej niektórym.
I na koniec tytułowe pytanie. Czy dziennikarz może napisać coś niezgodnego z mozaiką tworzoną przez medium, w którym pracuje? Czy może podać fakty, starannie usunięte z obrazu świata zgodnie z jego (tego medium) polityką redakcyjną? Rzetelnego dziennikarza nie można zmusić, aby napisał coś wbrew sobie. Czy jednak rzetelny dziennikarz może napisać coś wbrew linii pisma?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 14:12, 07 Lut 2013    Temat postu:

Czy dziennikarz może napisać coś niezgodnego z mozaiką tworzoną przez medium, w którym pracuje?
Nie.
Czy może podać fakty, starannie usunięte z obrazu świata zgodnie z jego (tego medium) polityką redakcyjną?
Nie
Rzetelnego dziennikarza nie można zmusić, aby napisał coś wbrew sobie.
Nie.
Czy jednak rzetelny dziennikarz może napisać coś wbrew linii pisma?
Nie.
------------------------------
Rzetelny dziennikarz nie pracuje w medium, z którego linią się nie zgadza.
Tak się to przynajmniej dzieje w świecie wolnych i pluralistycznych mediów.
Czytelnicy wtedy nie muszą popadać w konflikt sumienia, że aby przeczytać swego ulubieńca wspierają pośrednio swoich przeciwników.

Kiedy biorę do ręki Spiegla to wiem, czego się spodziewać. Kiedy zaglądam do Faktów i Mitów nie oczekuję tam Terlikowskiego z misją ewangelizacyjną.
Mozaiką jest świat, a media to elementy, które ją tworzą. Człowiek rozumny dokonuje wyboru i tworzy własną mozaikę, własny świat jaki lubi i akceptuje. Lub jaki chciałby, żeby był.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 14:28, 07 Lut 2013    Temat postu:

Świat wolnych i pluralistycznych mediów. A gdzie to?
Istnieją niezależni dziennikarze, którzy piszą teksty do różnych mediów, ale w nich nie pracują.
Nie wiem tylko, czy da się z tego utrzymać. Zwłaszcza kiedy dziennikarz jeszcze młody i na dorobku.
O rzetelności dziennikarza świadczą jego teksty. Oczywiście istnieją takie szmatławce, w których NIKT porządny nie powinien nic publikować.
Jednak Rzeczpospolitej tak określić nie można. Przynajmniej jeszcze nie.

Świat NIE JEST mozaiką. Przynajmniej w takim sensie, jakiego użyłem w tym wątku. Świat jest konkretem, który potrafi pokaleczyć, a nawet zabić.
Tworzenie WŁASNEJ mozaiki, zza której nie widać kolców i przepaści, jest ryzykowne, choć może być przyjemne. Jednak wszystko przyjemne się kiedyś kończy.


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Czw 14:29, 07 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 15:17, 07 Lut 2013    Temat postu:

Dajmy spokój mozaikom - przy okazji: mozaika też jest konkretem i czasem może pokaleczyć - i innym barwnym metaforom.
Wielu wielkich dziennikarzy zaczynało od fuchy gońca w redakcji, więc argument o byciu na dorobku jest dla mnie mało przekonujący, a już jako usprawiedliwienie konformizmu kompletnie żaden.
Domyślam się jednak do czego pijesz, bo już wcześniej wyraziłeś swoją opinię na temat powrotu "niepokornych".
Podobnie dzisiaj napisał Kłopotowski: nic takiego się nie stało, a dziennikarz ma misję i powinien ją wypełniać, gdziekolwiek.
Jestem odmiennego zdania. Dla mnie dziennikarz musi być wiarygodny.
Jaki mam powód, by czytać kogoś, komu nie wierzę? Bo napisał coś ciekawego? Tyle ciekawych rzeczy ludzie napisali, że mam w czym wybierać i życia mi nie starczy.
A generalnie mój limit rozczarowań już wyczerpałam. Do polityków, dziennikarzy, a nawet "zwyczajnych" ludzi. Szczerze powiem, że coraz mniej mnie to całe polskie bagno interesuje.
Krótka pamięć, klapy na oczach i giętki krzyż to nie są cechy, które najbardziej w ludziach cenię.
Ja nigdy nie nosiłam feretronów, ani kościelnych, ani partyjnych, zawsze uważałam, że silne państwa tworzą ludzie po prostu mądrzy, uczciwi i niezależni.
Polska nie jest silnym państwem i prędzej zniknie z mapy, niż się takim stanie. Sam sobie odpowiedz, dlaczego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 15:45, 07 Lut 2013    Temat postu:

Nie mogę dać spokoju mozaikom, bo są one jednym z głównych terminów tego wątku.
Polska nie jest silnym państwem nie przez Mazurka i Ziemkiewicza.

Temat wątku jest inny. Napiszę to z mojego punktu widzenia.
Mam wiedzę o świecie. Konkretną. Z wykształcenia, z doświadczenia, z lektur.
Ta wiedza się jednak starzeje. Potrzebuję aktualnej wiedzy. Mnie wystarczą same fakty, bo umiem je zinterpretować. Zauważyłem, że niektórzy dziennikarze podobnie do mnie interpretują fakty. Znaczy to, że mogę bazować na ich analizach. I to wszystko.
Człowiek, który rzetelnie analizuje fakty (a nie faktoidy) stanowi dla mnie WYRĘKĘ, a nie wyrocznię.
Co innego gdybym "złapał" go na zmianie sposobu interpretacji. Wtedy przestaje być dla mnie użyteczny, nawet gdyby patriotyzm z niego tryskał fontanną.
Z tego powodu nie korzystam z Sakiewicza i - Z OBRZYDZENIEM - odrzucam ekonomiczne czy społeczne teksty Ziemkiewicza.

Aby podejmować właściwe decyzje, aby prognozować szanse i zagrożenia TRZEBA mieć PRAWDZIWY obraz świata. Czyli taką mozaikę możliwie jak najmniej odbiegającą od rzeczywistości - szczególnie w ważnych obszarach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 16:14, 07 Lut 2013    Temat postu:

Media to informacja a informacja powiązana z polityką to byznes, jak każdy inny. Weźmy rewoltę B. Chmielnickiego.
Gdziekolwiek zajrzysz, to na pierwszym planie jest rzeź, pogromy i straty Żydów. Świat wie tylko o Gezerah - Wielkiej Katastrofie!
A to że w piekle wojen ukraińskiego watażki (Szwedzi, Rakoczy, Tatarzy, Turcy) zginęło ponad 1 milion mieszkańców Rzeczpospolitej, o tym gdzieś na końcu historii, maleńkimi literkami!
O tym że bezpowrotnie Rzeczypospolita utraciła 3 miliony obywateli- cisza!
O tym że Rzeczpospolita utraciła 1/3 swoich ziem- cisza!

Cisza która krzyczy! Dlaczego?

Zamiast tego na planie pierwszym jest wyeksponowane:
"Cała Polska przedstawiała wówczas obraz krwawego pobojowiska, przez które przechodziły wojska Moskali, Polaków, Kozaków, Prusaków, Szwedów, a następnie księcia Rakoczego (Siedmiogród). Wszyscy rabowali i mordowali Żydów. Ogólną liczbę wymordowanych Żydów w latach 1648-1656 ocenia się na 125 tys. osób."
[link widoczny dla zalogowanych]

" Choć kronika wspomina o wielu ważnych epizodach związanych z powstaniem Chmielnickiego to nie zasługuje ona na całkowite zawierzenie. Choć jak przyznaje Maurycy Horn znajduje się w niej wiele elementów, szczególnie tych związanych z udziałem Żydów w obronie miast, to była to kronika, w której autor chciał pokazać przede wszystkim - Żydów męczenników broniących swojej wiary.15 Tak, więc za przesadne uznaje się opisy okrucieństwa powstańców czy zawyżone liczby ofiar. Do dzisiejszego dnia uznaje się, ze w połowie stulecia pod „nożem i piką kozacką zginęło ponad 100 tysięcy Żydów”. 16"
[link widoczny dla zalogowanych]

Mógłbym mnożyć dalsze przykłady zakłamania tylko po co?

Dziś po niezależnych i rzetelnych badaniach portal żydowski pisze:

"Rzezie w czasie powstania Chmielnickiego spowodowały ucieczkę Żydów z ziem Rzeczypospolitej do państw Europy Zachodniej, chociaż wielu z nich po kilku latach powróciło do rodzinnych miast. Wypadki, jakie rozegrały się w 1648 i 1649, zostały opisane przez autorów żyd., m.in. przez Natana Hanowera, Mojżesza z Narola, Szimszona z Ostropola, Szabtaja ben Meir ha-Kohen. W swoich relacjach przesadnie pisali oni o 60–100 tys. ofiar. Liczba ta jest znacznie zawyżona, niemniej rzeczywista liczba ofiar była wysoka, można ją szacować na kilka tysięcy osób."
[link widoczny dla zalogowanych]

Ktoś to prostuje w encyklopediach, podręcznikach całego świata?
Ktoś obala bujdy o antysemityźmie Polaków?
Eksponuje rzeczywistą tragedię Polaków, Ukraińców, Litwinów?

Wielki poeta ukraiński Taras Szewczenko zawsze podkreślał:
Gdyby Matka wiedziała jakiego potwora urodziła, to by go udusiła w kołysce. To on ugodą perejasławską dał impuls do powstania bestii, w postaci imperium rosyjskiego. To on wydał na zniszczenie w łapy Rosji ten dumny i nieszczęsny NARÓD.

«Молилася, турбувалась,
День і ніч не спала,
Малих діток доглядала,
Звичаю навчала.
Виростали мої квіти,
Мої добрі діти,
Панувала і я колись
На широкім світі,
Панувала… Ой Богдане!
Нерозумний сину!
Подивись тепер на матір,
На свою Вкраїну,
Що, колишучи, співала
Про свою недолю,
Що, співаючи, ридала,
Виглядала волю.
Ой Богдане, Богданочку,
Якби була знала,
У колисці б задушила...
.......

"Розрита могила".
Тарас Шевченко
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 16:42, 07 Lut 2013    Temat postu:

No, wchodzisz na szerszy grunt niż media. Obraz świata kształtowany jest przez różne czynniki. To jest szkoła, to jest polityka historyczna, to jest propaganda. Media są ważnym elementem kształtowania obrazu, ale nie jedynym. Sądzę, że proporcje różnych składników tworzących obraz świata są różne u różnych osób.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 16:44, 07 Lut 2013    Temat postu:

Nie mogę dać spokoju mozaikom, bo są one jednym z głównych terminów tego wątku.

Myślałam, że temat wątku to:
Czy można być wiarygodnym dziennikarzem w niewiarygodnych mediach?
a metafory pełnią funkcję pomocniczą. Poza tym w samym tytule zawarty jest paradoks: to niby kto te niewiarygodne media tworzy? Chochliki redakcyjne?

Polska nie jest silnym państwem nie przez Mazurka i Ziemkiewicza.


Przez Mazurka i Ziemkiewicza też! Łańcuch jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. A kiepskie dziennikarstwo to bardzo słabe ogniwo.
Mazurek robił za wesołka, a w przerwach był za a nawet przeciw. Czyli miał poglądy, z którymi się na ogół nie zgadzał.
Ziemkiewicz bardziej niż pilnowaniem poczynań władzy poświęcił się swojej prywatnej wojnie z Michnikiem i GW, potem blatowaniu z Giertychem, a na koniec wystrychnął na dudka kolegów, z którymi się rzekomo solidaryzował, i czytelników, którzy w to uwierzyli.
Nie potrzebuję, żeby ktoś taki tłumaczył mi świat, bo nawet jeśli się z nim zgodzę, to nie mam pewności, czy nie wykona wolty za tydzień.

Ta wiedza się jednak starzeje. Potrzebuję aktualnej wiedzy.

To spróbuj śledzić wydarzenia na bieżąco, nie po dwóch dniach.
Very Happy


Ostatnio zmieniony przez babapl dnia Czw 16:45, 07 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
czarny lutnia
Gość






PostWysłany: Czw 16:52, 07 Lut 2013    Temat postu: Gargangruel

A kto u nas steruje polityką historyczną, programem nauczania, etc. etc?
Środowisko wypromowane przez Gazetę Wyborczą.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bywalec
Gość






PostWysłany: Czw 17:03, 07 Lut 2013    Temat postu:

babapl napisał:
Myślałam, że temat wątku to:
Czy można być wiarygodnym dziennikarzem w niewiarygodnych mediach?
a metafory pełnią funkcję pomocniczą. Poza tym w samym tytule zawarty jest paradoks: to niby kto te niewiarygodne media tworzy? Chochliki redakcyjne?

Mam trochę déjà vu: czy myśmy już tego nie przerabiali? W PRL-u praktycznie wszystkie legalne media były per definitionem niewiarygodne. Kwestia wyboru wtedy także była aktualna, ba nawet roztrzygająca. Wybór i konsekwencje, wtedy i teraz - nad tym trzeba się chyba zastanowić.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bywalec
Gość






PostWysłany: Czw 17:05, 07 Lut 2013    Temat postu:

I jeszcze: etyka dziennikarska. Jest coś takiego?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 17:19, 07 Lut 2013    Temat postu:

babapl napisał:

Ta wiedza się jednak starzeje. Potrzebuję aktualnej wiedzy.

To spróbuj śledzić wydarzenia na bieżąco, nie po dwóch dniach.
Very Happy


Czepiasz się. To nie wydarzenia śledzisz codziennie, tylko chłam, który Ci podrzucają. Wiedzy w tym nie ma na lekarstwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 17:34, 07 Lut 2013    Temat postu:

Sytuacja jest lepsza niż za komuny, bo jednak media niezależne od władzy istnieją. Problem jest w tym, że i one chcą tworzyć własną mozaikę.
Nie wszystkie, ale jednak.

Dalej za dwie godziny dopiszę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 19:47, 07 Lut 2013    Temat postu:

No to dopisuję.
Dlaczego za komuny, gdzie wszystkie media były pod kontrolą, ludzie mieli dobre rozeznanie i dobry obraz świata?
Bo ludzie się kształcili, ludzie czytali, ludzie dyskutowali.
Miałem w pracy tokarza, który znał się na greckich filozofach jak fachowiec.
Pracowałem z technikami, którzy przewyższali wykształceniem i wiedzą dzisiejszych doktorów.
Choć już wtedy byli marni, partyjni profesorzy i docenci.
Była wielka grupa ludzi, którzy interesowali się światem. Byli CIEKAWI świata w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Teraz takich ludzi jest 10 - albo i więcej - razy mniej.
Oznacza to, że wielokrotnie wzrosła liczba bezmyślnych konsumentów. Natomiast ich mniemanie o sobie wzrosło jeszcze dwa razy więcej.
Konkluzja jest taka.
Trzeba edukować ludzi. Jak największą liczbę jaką się uda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bywalec
Gość






PostWysłany: Czw 21:24, 07 Lut 2013    Temat postu:

Gargangruel napisał:
Trzeba edukować ludzi. Jak największą liczbę jaką się uda.


Nowy sondaż: Gimnazja do likwidacji, już ich nie chcemy
Po czternastu latach istnienia gimnazjów Polacy są ich zagorzałymi przeciwnikami. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie DGP przez Homo Homini, 60 proc. ankietowanych opowiada się za ich likwidacją. Z kolei niemal połowa jest przekonana, że źle uczą.
Wykresy i komentarz tu:
//serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/678868,gimnazja_do_likwidacji_juz_ich_nie_chcemy.html

Światełko w tunelu? Pierwszy krok?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
katecheta
Gość






PostWysłany: Czw 22:06, 07 Lut 2013    Temat postu:

Wpis usunięty z uwagi na Regułę Trzecią.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Sob 22:25, 09 Lut 2013    Temat postu:

To nie gimnazja są winne. Winny jest głupi system, który pozbawił nauczycieli bata, a wcale nie dał więcej marchewki.
Systematycznie spada poziom nauki, bo systematycznie obniżane są wymagania i nie ma ŻADNYCH sit egzaminacyjnych.
Można się nie uczyć przez 9 lat, ale do szkoły chodzić trzeba.
Kiedyś pisałem, że obowiązek szkolny został przesunięty na rodziców.
A i oni są już głupsi niż ich rodzice.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 21:24, 14 Cze 2013    Temat postu:

Pozwoliłem sobie znowu wstawić ten tekst w salonie 24.

Wolę nie mieć racji, ale znać prawdę.

Kiedy kilka dni temu eska obchodziła jubileusz „czterolecia” w salonie 24 pomyślałem sobie: o kurczę, cztery lata, to nie w kij dmuchał. A potem zerknąłem na swoje wpisy i zauważyłem, ku memu zdziwieniu, że i ja „dałem tu głos” przed czterema laty.
Jeszcze bardziej się zdziwiłem, że mimo upływu lat i mimo powstania wielu nowych mediów temat mojego ówczesnego wpisu jest nadal aktualny.

Czy można być wiarygodnym dziennikarzem w niewiarygodnych mediach?

W swej książce „Mróz ze wschodu” Zdeněk Mlynář napisał, że komunizm (ogólnie totalitaryzm) tworzy fałszywy obraz świata, coś na kształt ogromnej mozaiki. Jest ona kompletna i łudząco podobna do rzeczywistości. Jednak usunięcie z niej jakiegokolwiek elementu niszczy to złudzenie i pokazuje, że jest to tylko mozaika, a nie rzeczywisty świat.
Trawestując bardzo znany tekst, można powiedzieć - I widział Człowiek, że to jest Korzystne i może być Zyskowne.
Jak w warunkach wolnego świata, czyli swobody poruszania się i swobody wyboru mediów, można zrealizować ten, kuszący wielu, pomysł?
Zanim rozwinę temat pozwolę sobie na garść refleksji dotyczących postrzegania świata i natury ludzkiej.
Dostrzeganie i właściwa interpretacja sygnałów (informacji) docierających do człowieka z otoczenia, przez tysiąclecia były warunkiem jego przeżycia. Jest tak też i dzisiaj w sytuacjach grożących potencjalnym niebezpieczeństwem. Jest tak również, a przynajmniej powinno być, przy podejmowaniu ważkich, życiowych decyzji.
Jednak ludzie giną w „głupich” wypadkach i głupio się pobierają. Znaczy to, że źle zinterpretowali rzeczywistość lub zlekceważyli jakieś istotne informacje. Mogli też wziąć swoje życzenia za rzeczywistość. Są to wszystko dowody na to, że prawidłowa interpretacja otaczającego nas świata nie jest nam genetycznie dana lub pita z mlekiem matki. Trzeba się jej - niestety - nauczyć.
Zanim się zinterpretuje jakiś sygnał trzeba go najpierw dostrzec. Wiemy jednak, że wszyscy ludzie patrzą, ale tylko niektórzy widzą. Z tych co widzą, nie wszyscy rozumieją, co widzą. Ludzi widzących i rozumiejących jest niewielu. Dodatkowo różni ludzie widzą różne rzeczy. Jedni dostrzegają drzewa, ale nie widzą lasu. Inni odwrotnie, widzą tylko las.
Nasi przodkowie żyjący tysiące lat temu na Wielkim Stepie uważnie obserwowali otoczenie. Zebrałoby się z 10 na 100, którzy wiedzieli gdzie i kiedy wzejdzie każda gwiazda albo jaka będzie pogoda nazajutrz, albo kiedy przylecą skowronki. Pozostałych 90 wiedziało dokładnie, z kim i ile razy chodziła Kaśka w krzaki.
Natura ludzka nie zmieniła się od tamtych czasów ni o jotę. Ludzie są skłonni wierzyć innym, jeżeli ich widzenie świata jest podobne. Ludzie chętniej uwierzą w to, co sami myślą, niż w coś przeciwnego. Chętniej wysłuchają złych wieści o sąsiedzie, niż dobrych. I są jeszcze dziesiątki podobnych spostrzeżeń.
Spostrzegawczość jest zapewne cechą wrodzoną, ale można się jej - przynajmniej częściowo - nauczyć. Wiem to stąd, że potrafiłem dostrzec błąd w rozumowaniu albo dziwny garbek na krzywej, a nie zauważałem, że żona zmieniła fryzurę. Po kilku dzikich awanturach nauczyłem się dostrzegać, stąd myślę, że i inni mogą się nauczyć. Częściowo zaś, dlatego, że nowej spódnicy nadal nie dostrzegam.
Interpretacji, jak się rzekło, nauczyć się już trzeba. Są pewne właściwości umysłu, które tę naukę ułatwiają, ale trzeba się tego uczyć i im dłużej tym lepiej.
Każdy z nas, lepiej lub gorzej, obserwuje swój wycinek rzeczywistego świata. Lepiej lub gorzej go też rozumie albo wydaje mu się, że rozumie. Jednak świat jest ogromny. Stale coś się w nim dzieje i wiele z tego, co się tam dzieje ma, większy lub mniejszy, bezpośredni lub pośredni, wpływ na nas i na nasze życie. O wydarzeniach na sąsiedniej ulicy może nam opowiedzieć wścibska sąsiadka, ale tego, co się dzieje za rzeką albo morzem, nie wie też i ona. Przekaźnikiem między ogromnym światem a nami są media.
I tu wrócę do pytania - czy media ukazują nam rzeczywisty świat? Każdy rozsądny człowiek żachnie się w tym momencie i powie - ależ nie da się pokazać całego świata, to musi być jakiś wybór. To prawda. Musi być wybór, ale czy jest to wybór polegający na kondensacji świata do wymiarów dających się przez nas ogarnąć, czy wybór, w rezultacie którego otrzymujemy mozaikę, mającą nam pokazać TAKI świat, jaki CHCĄ nam pokazać ONI. Celowo piszę Oni, bo nieistotne jest w tej chwili, kto to jest.
Twierdzę, że z chwilą, gdy pojawiły się takie określenia jak linia pisma, polityka redakcyjna, grupa docelowa, maksymalizacja zysku, oglądalność, czytelność, klikalność i reklamodawcy, to WSZYSTKIE pokazywane nam w mediach obrazy świata są mozaikami.
Jest też oczywiste, że wiarygodność medium maleje wraz ze wzrostem stopnia mozaikowatości. W najbardziej wiarygodnych mediach może to być tylko retusz rzeczywistości, bez dodawania własnych elementów. Dna tu właściwie nie ma, ogranicza go jedynie fantazja autorów, bo przecież nie ich przyzwoitość.
Są trzy etapy tworzenia mozaiki. Etap pierwszy to selekcja materiału, który zostanie przedstawiony. Nie jest to tylko wycinanie pewnych faktów, niezgodnych z kreowaną rzeczywistością. To w równej mierze zakłócenie rangi i hierarchii wydarzeń. Przedstawianie faktów nieistotnych jest chyba ważniejsze od prostego braku informacji o czymś. Informację taką można przecież uzyskać z innego źródła. Natomiast natłok rzeczy nieistotnych stwarza wrażenie, że są one decydującym elementem rzeczywistości.
Etap drugi to komentarz dołączany do tych informacji. Tu właśnie tworzy się fałszywą hierarchię zdarzeń nadając im rangę niewspółmierną do ich rzeczywistego znaczenia. Tutaj też nadaje się barwy mozaice tak, aby podobała się targetowi.
I wreszcie etap trzeci. Publicystyka. Tutaj opisuje się mozaikę i tłumaczy jak ją, (czyli świat) należy rozumieć.
Świat w mediach jest więc szeregiem mozaik, które częściowo się pokrywają, a częściowo nie. Nie jest to idealny system, jaki istniał w ustroju totalitarnym, gdzie była tylko jedna mozaika. Nie powinno chyba nikogo dziwić, że podejmuje się starania, aby zmienić ten stan. Jednym z narzędzi ujednorodnienia mozaik jest oczywiście poprawność polityczna. Drugim narzędziem jest totalna krytyka, obśmiewanie i zohydzanie tych innych obrazów świata. Jeśli nie można ich zniszczyć należy wybić z głowy grupie docelowej szukanie informacji gdzie indziej. Ostatnim - i najgorszym - narzędziem jest obniżanie poziomu edukacji, w ramach wyrównywania szans i innych pseudopowodów. Ludzie, którzy nie nauczą się samodzielnej interpretacji rzeczywistości, a jedynie tej pożądanej na egzaminie, będą idealną grupą docelową dla wszelkich mediów pokazujących tę właśnie pożądaną rzeczywistość.
Dopóki istnieją różne mozaiki sytuacja nie jest jeszcze niebezpieczna. Problem zaczyna się wtedy, gdy coraz większa liczba mozaik zaczyna się pokrywać. Jeszcze większy problem pojawia się, gdy te mozaiki preferują określoną opcję polityczną i zwalczają inne opcje. Problem narasta w miarę pojawiania się na rynku nowych grup „spreparowanych” konsumentów mediów i w miarę zacierania się różnicy między informacją i reklamą.
Co z Internetem? Blogerzy operują na informacjach podawanych przez media „mozaikowe”. Mogą być groźni jako publicyści pokazujący istnienie takich mozaik i ich niezgodność z rzeczywistością. Warunek jest taki, aby byli oni słyszalni, a z tym jest gorzej.
Prawdziwa siła Internetu może polegać na opisywaniu tej prawdziwej rzeczywistości, którą się samemu ogląda. W pracy, w domu, w szkole i wszędzie tam, gdzie bloger może zajrzeć. To może być źródło wiarygodnych informacji o rzeczywistości. Oczywiście tak wiarygodnych jak bloger.
To mogą być te elementy, które pozwolą dostrzec fałszywy obraz przysłaniający świat. Dostrzec przynajmniej niektórym.
I na koniec tytułowe pytanie. Czy dziennikarz może napisać coś niezgodnego z mozaiką tworzoną przez medium, w którym pracuje? Czy może podać fakty, starannie usunięte z obrazu świata zgodnie z jego (tego medium) polityką redakcyjną? Rzetelnego dziennikarza nie można zmusić, aby napisał coś wbrew sobie. Czy jednak rzetelny dziennikarz może napisać coś wbrew linii pisma?


Wszystko jest świeżutkie do dziś. Dlatego nie jestem i nie będę blogerem. Komentować rzeczy, o których nie wiem, czy miały miejsce naprawdę?
Brr…
A znajomość PRAWDY jest – jak zawsze – BEZCENNA.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 13:45, 22 Kwi 2014    Temat postu:

Metody propagandy bolszewickiej serwowane przez Gazetę Wyborczą...

Wpierw tytuł:

Czy zabójca może zostać świętym? [CZ. 1 CYKLU "WYBORCZEJ"]

TAJEMNICE KANONIZACJI JANA PAWŁA II. Karol Wojtyła brał udział w zabójstwie dwóch Niemców w sierpniu 1944 r. Potem uciekł do pałacu abp. Sapiehy. Tak pisze w książce włoski dziennikarz Marco Dolcetta, powołując się na dokument gestapo.

......................................... i daleko pod koniec artykułu:

W 2007 r. włoski dziennikarz Marco Dolcetta w książce "Gli spettri del Quarto Reich" pisze o dokumencie gestapo z czasów okupacji, z którego wynika, że "Karol Wojtyła wziął aktywny udział w zabójstwie Niemców". Reporter twierdzi, że pismo pokazał mu zmarły w 1993 roku Horia Sima, rumuński działacz faszystowski. Sima utrzymywał, że Wojtyła miał należeć do tajnej organizacji popieranej przez Kościół. W niedzielę 7 sierpnia 1944 roku Karola oraz jego dwóch przyjaciół ścigało dwóch niemieckich agentów. Obaj zostali ranni i umarli dzień później w szpitalu. Wojtyła uciekł zaś do pałacu arcybiskupa Sapiehy, który miał chronić bojówkarzy, przyjmując ich pospiesznie do seminarium.

Wojna czy nie wojna - zabójca nie może być świętym. Postulacja wystąpiła o zbadanie tej sprawy do Komisji Historii Współczesnej w Bonn.
Profesor Karl-Joseph Humell z niemieckiego ośrodka napisał w analizie, że dokument przedstawiony przez włoskiego dziennikarza jest nieudolnym falsyfikatem. Dolcetta nie chciał odpowiedzieć na pytania Humella.


Cały tekst: [link widoczny dla zalogowanych]

Radio Erewań jednak i dziś wydaje się niezastąpione w ocenie wartości tekstów propagandystów postkomunistycznych z GW:

Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?
Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Czas kontrrewolucji Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin