Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Od kołtuna do leminga?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Czas kontrrewolucji
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 12:52, 27 Lip 2012    Temat postu: Od kołtuna do leminga?

Przenoszę tutaj rozpoczynającą się - mam nadzieję - dyskusję wokół tekstu Wildsteina o współczesnych kołtunach. Sądzę, że - w nieunikniony sposób - otrzemy się w niej o lemingi i inne "wiodące" zagadnienia upadku współczesnego.

Na początek wzmiankowany tekst Wildsteina i dotychczasowe wpisy dotyczące go.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Wto 20:46, 19 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:53, 27 Lip 2012    Temat postu:

Jestem dziś zajęty. Może zajrzę później.
Rewelacyjny tekst Wildsteina w "Uważam Rze". Otwarty list do kołtuna III RP.
Boskie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 11:52, 20 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:54, 27 Lip 2012    Temat postu:

Gargangruel napisał:
Jestem dziś zajęty. Może zajrzę później.
Rewelacyjny tekst Wildsteina w "Uważam Rze". Otwarty list do kołtuna III RP.
Boskie.

Opis jest do bólu prawdziwy, ale współczesne kołtuny gotowe Wildsteina ukamienować za "plucie jadem, jątrzenie i skłócanie Polaków".


Ostatnio zmieniony przez babapl dnia Śro 11:52, 20 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 12:06, 20 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:54, 27 Lip 2012    Temat postu: Re: babapl

Tekst Wildsteina jest uniwersalny. Traktuje o kołtuństwie jako takim. Nie tylko polskim.
Zwłaszcza, że najbardziej postępowe kołtuństwo przychodzi do nas z Zachodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 21:23, 21 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:55, 27 Lip 2012    Temat postu:

W 24 numerze "Uważam Rze" z 18 lipca ukazał się list otwarty Bronisława Wildsteina "Do kołtuna III RP".
Jako, że mamy na forum kontakt z owymi kołtunami i kołtunkami, spróbuję przybliżyć ten tekst tym, którzy nie mają możliwości przeczytać go "żywcem".
Widstein pisze: Zaniepokojony rozszerzeniem się przypadłości zwanej kołtunerią w Polsce współczesnej postanowiłem napisać do dotkniętych nią rodaków, zachęcając ich do radykalnej kuracji.

Kto zacz ów kołtun i skąd się bierze?
Wildstein pisze:
Kołtun to polskie określenie filistra. Filister to człowiek o radykalnie ograniczonych horyzontach, powodowany splotem kompleksów, osobnik cierpiący na duchową atrofię, przekonany o tym, że jest członkiem awangardy ludzkości, indywiduum żyjące wyłącznie w świecie stereotypów i frazesów, których powtarzanie daje mu poczucie przynależnosci do elity.
I dalej:
Chcę tylko zauważyć, że filister, mieszczuch jest dziecięciem nowoczesności, "wolterianinem" - jakby kpiąco powiedział (...) Flaubert.
W Polsce na jego określenie w XIX w. zaczęto używać swojskiego słowa "kołtun".

Przedstawienie bohatera kończy Wildstein następująco:
Będę zajmował się szczególną odmianą naszego współczesnego domowego kołtuna, produktu III RP. Na jej glebie hoduje się on wyjątkowo dobrze i jest gwarantem trwania tego polityczno-kulturowego tworu.
Kołtun III RP jest odmianą kołtuna europejskiego i wyrasta z głębokich tendencji kulturowych dominujących nasz kontynent.


Ponieważ muszę wklepywać tekst z gazety, to mi trochę zejdzie.
Są następujące podtytuły:
Kołtun szacunku godzien
Kołtun rozchichotany
Kołtun tolerancyjny
Kołtun ideowy
Kołtun walczący
Przesądy kołtuna


Jest również zdjęcie, na którym są: Jerzy Urban, ideowy patron III RP, klasyk kołtunerii, i bliski mu Adam Michnik, redaktor "gazety wykształciuchów".

Każdemu z powyższych podpunktów poświęcę oddzielny wpis. I NA PEWNO nie uda mi się dzisiaj skończyć. Sorry.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 22:34, 21 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:56, 27 Lip 2012    Temat postu:

Kołtun szacunku godzien.

Widstein pisze:
Kołtun chce dobrze żyć, a to oznacza dla niego satysfakcję z konsumpcji, w którą przekształca się każde jego działanie.
Domaga się, aby jego sposób funkcjonowania, który nazywa wyborem, choć z wyborem ma on tyle wspólnego, ile reakcja pantofelka, cieszył się powszechnym szacunkiem.
Żąda więc, aby nie hierarchizować żadnych ludzkich postaw ani decyzji w myśl wyznawanej przez niego zasady, że jedni zgłębiają tajniki bytu, a innym się nogi pocą.(...)
Kołtun nie znosi ocen, sądów i wartościowania. Chociaż, jak to człowiek - bo kołtun mimo wszystko pozostaje człowiekiem - ocenia, osądza i wartościuje cały czas.(...)
Nie chce, a więc i nie potrafi zestawiać faktów i zjawisk, czyli myśleć po prostu, czynność tę zastępując reprodukowaniem obiegowych opinii swojego środowiska.
Kołtun okazuje wrogość tym, którzy próbują analizować, a więc i krytykować jego postawę.(...)
Kołtun czuje nienawiść do religii, patriotyzmu i postaw wymagających wyrzeczeń, wysiłku, poświęceń.
Walka z nimi staje się jego misją dziejową. Po jej sukcesie nic już nie będzie przecież, wyobraża sobie kołtun, przeszkadzać w beztroskiej konsumpcji.
Kołtun nauczony został, że najbardziej kompromitujące określenie to "bogoojczyźniany". Odwołanie do bytu doskonałego, jakim jest Bóg, i wspólnoty przekraczającej horyzont doraźnej egzystencji wywołuje jego furię, a połączenie tych idei jawi mu się jako koszmar.


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Czw 23:15, 21 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dobre sobie
Gość






PostWysłany: Czw 22:41, 21 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:57, 27 Lip 2012    Temat postu:

Taaa... kołtun żyjący stereotypami, czy Wildstain operujący wyświechatanymi sterotypami? Odpowiedź jest oczywiście prosta.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 23:14, 21 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:57, 27 Lip 2012    Temat postu:

Które to są te stereotypy Wildsteina? I dlaczego wyświechtane?
Trzeba teraz uzasadnić swoje zdanie, bo inaczej będzie ono jedynie reprodukowaniem obiegowych opinii swojego środowiska.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dobrze powiedziane
Gość






PostWysłany: Czw 23:17, 21 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:58, 27 Lip 2012    Temat postu:

Gargangruel napisał:
Które to są te stereotypy Wildsteina? I dlaczego wyświechtane?
Trzeba teraz uzasadnić swoje zdanie, bo inaczej będzie ono jedynie reprodukowaniem obiegowych opinii swojego środowiska.


Bardzo dobre określenie. Fragment usuniety ze względu na Regułę Trzecią.

Uwaga: Krytyczne opinie wymagają uzasadnienia.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 6:39, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:58, 27 Lip 2012    Temat postu:

Następny punkt tekstu Wildsteina (niestety dopiero wieczorem uda mi się go wklepać) ma tytuł "Kołtun rozchichotany".
I proszę.
W "Chómorku" - jak znalazł - motto do tego punktu.

Mea culpa. Wiem, ze nie mam dociekliwego umyslu prawdziwego badacza, nie dochodze do prawdziwych definicji, nie ustalam wspolnych plaszczyzn, ktore sa podstawa dyskusji, nie przywiazuje wagi do semantyki i wszelkich mozliwych znaczen poszczegolnych slow, po prostu ide na skroty myslowe, ze tak powiem. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. I… jakos mi z tym dobrze.

Rozchichotany kołtun w całej okazałości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margarita
Gość






PostWysłany: Pią 7:54, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 12:59, 27 Lip 2012    Temat postu:

dobre sobie napisał:
Taaa... kołtun żyjący stereotypami, czy Wildstain operujący wyświechatanymi sterotypami? Odpowiedź jest oczywiście prosta.


Odezwał się patriota inaczej - czyli kolaborant. Masz tak z dziada pradziada czy sam doszedłeś dedukcyjnym rowkiem do dziurki Róży?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 8:34, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:00, 27 Lip 2012    Temat postu: Re: Margarita

NIE WIESZ, kto się odezwał. Po prostu, zwyczajnie NIE WIESZ.
Skoro nie wiesz, to krytykuj tekst, a nie autora.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margarita
Gość






PostWysłany: Pią 12:03, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:00, 27 Lip 2012    Temat postu: Re: Margarita

Gargangruel napisał:
NIE WIESZ, kto się odezwał. Po prostu, zwyczajnie NIE WIESZ.
Skoro nie wiesz, to krytykuj tekst, a nie autora.


Fakt, nie wiem kim był autor i nie wnikam specjalnie, ale widzę co powiedział. Skrytykowałem więc w pierwszej fazie jego tekst a dopiero potem w tym kontekście autora, bo trudno przecież oddzielić jedno od drugiego. Tekst jest, co doskonale wiesz, odzwierciedleniem myśli piszącego. Czyżbyś był przeciwko wolności słowa ze względu na znajomości?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 13:01, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:01, 27 Lip 2012    Temat postu: Re: Margarita

Przed chwilą wyrzuciłem wpis dupka, który myślał, że TU jest takie same gówniane forum jak te Inforu i że będzie sobie pisał co chce.
Wolność słowa nie polega - szanowny Margarito - na pisaniu wszystkiego, co się chce.
Czy byłbyś taki uprzejmy i zacytował mi dokładnie JAK skrytykowałeś tekst.
Być może zagapiłem się i tego nie zauważyłem.
Prowokacje toleruję do czasu. To taka uwaga na marginesie.
Nie ZMUSZAM nikogo do pisania na tym forum, ale ZMUSZAM do przestrzegania tutejszych zasad.

PS. Tekst NIE JEST odzwierciedleniem myśli - tekst BYWA odzwierciedleniem myśli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 16:43, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:02, 27 Lip 2012    Temat postu:

Kołtun rozchichotany

Wildstein pisze:
Kołtun jest bytem stadnym. Powtarza co słyszy dookoła, reaguje tak, jak reaguje jego otoczenie
Neguje wspólnoty szersze, choć lubi abstrakcyjne określenia w rodzaju ludzkość czy, szczególnie, Europa. Funkcjonuje jednak we współczesnym odpowiedniku pierwotnych hord czy plemion.
Kołtuńskie plemiona odczuwają instynktowne poczucie wspólnoty i w sytuacji pojawienia się innych łączą się. Gdyż deklarując absolutną otwartość, kołtun świat dzieli na swoich i obcych W plemieniu istnieje rygorystyczny kod zachowań, estetycznych znaków, a nawet kostiumów. Najbardziej kołtun boi się ośmieszenia. Być może dlatego, że intuicyjnie wyczuwa swoją śmieszność. Grupa daje mu poczucie akceptacji, a powtarzanie gestów, wypowiedzi i zachowań uwalnia od niepewności. Aby nie czuć obawy przed ośmieszeniem, musi naznaczyć śmiesznością innych. Zbiorowe pokazywanie palcem odmiennych, a więc "śmiesznych", uwalnia kołtuna od lęku i daje mu poczucie wyższości. Dzieje się to, oczywiście, poza jakimikolwiek racjonalnymi uzasadnieniami.
Kołtun ma instytucje i autorytety, które naznaczają śmieszność. Przedostatnią stronę tygodnika „,Polityka" zajmuje rubryka, w której bez komentarzy cytowane są jakoby autokompromitujące wypowiedzi i wystąpienia. W rzeczywistości są to teksty przeciwne ideologii proponowanej przez pismo. Kołtun, czytając je, warunkowany jest jak pies Pawłowa. Uczy się go, wobec jakich treści powinien wybuchnąć śmiechem. Dlaczego? Bo to obciach.
Ponieważ kołtun żyje w świecie bezrefleksyjnym, to dla napiętnowania nielubianych przez siebie postaw używa swoistych kategorii estetycznych, z których największą karierę zrobiło właśnie ten infantylny termin.
Obciach w żargonie kołtuna oznacza coś ostatecznie nieakceptowalnego i godnego potępienia. A owo potępienie objawia się również poprzez wyśmianie. Istnieje cały przemysł obśmiewania, nieśmiesznyeh żartów, które obracane w kółko mają poniżyć wybierających odmienny model życia.
Obciach jest synonimem przekroczenia tabu. W kołtuńskich plemionach przybicie stempla obciachu oznacza ostateczne odrzucenie. W irracjonalnym świecie kołtuna zło określa się w jego estetycznym żargonie. Ktoś wyłamujący się z kodu estetycznego narusza tabu, dlatego najgorsze z możliwych jest wskazanie jego umownej "brzydoty", jak np. w przypadku grupy określanej jako "mohery".


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Sob 16:00, 23 Lip 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 16:53, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:02, 27 Lip 2012    Temat postu:

Kołtun tolerancyjny

Wildstein pisze:
Przepełniony kompleksami i niepewny kołtun tym bardziej zagłuszyć chce wszelkie wątpliwości, wyeliminować postawy odmienne, które budzą w nim lęk. Czyni to pod hasłem tolerancji. Tolerancję rozumie jako wychwalanie swojego sposobu bycia i zakaz zgłaszania wobec niego wątpliwości. W konsekwencji oznacza to dla niego eliminację z przestrzeni publicznej wszelkich symboli odwołujących się do zjawisk przekraczających jego bytowy horyzont, zwłaszcza religijnych czy narodowych, które mogą wywoływać w nim dyskomfort.
Uważa się za indywidualistę, co oznacza, że nie widzi dalej niż poza horyzont indywidualnych interesów. Nie rozumie, jak bardzo, nawet w ich najprostszym materialnym wymiarze, są one uzależnione od zjawisk szerszych. Jest indywidualistą, gdyż nie uznaje powinności i odpowiedzialności, które ,jak powtarzają mu jego ideologowie, należą do pętającej go kultury, z której powinien się uwolnić, czyli wyemancypować.
Zamiast tradycyjnych lojalności ochoczo przyjmuje hasło samorealizacji. Nie za bardzo wiadomo, co ono znaczy, co i jak się ma realizować, ważnejest, że rozumiane jest jako uleganie doraźnym zachciankom i popędom. Co więcej, dzięki ideologii kołtuna kwestionowanie lojalności wobec innego odbywa się pod szyldem realizacji obowiązku wobec siebie. Fakt, że jest to koncepcja sprzeczna wewnętrznie, gdyż obowiązek z zasady nakierowany musi być na innych, nie mieści się we frazesach zastępujących kołtunowi myślenie.


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Pią 16:53, 22 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 17:00, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:03, 27 Lip 2012    Temat postu:

Kołtun ideowy

Wildstein pisze:
Kołtun III RP byłby oburzony zarzutem bezideowości. Z dumą głosi przecież swoją europejskość, postępowość i tolerancję. Każdy z tych frazesów wymagałby osobnego komentarza. Wskażę tylko kilka wątków.
Ideologia, która dzisiaj przemycana jest pod hasłem europejskości, jest nie tylko zaprzeczeniem tego, z czego Europa wyrosła, ale jest deklaracją walki z jej tradycją. Z jednej strony jest to coraz bardziej potykająca się o realia koncepcja wielokulturowośei, która jest sprzeczna wewnętrznie (nie może funkcjonować społeczeństwo organizowane przez rzeczywiście różne zasady, np. prawa człowieka i szariat), ale z pewnością neguje europejską tożsamość. Jej główne hasło emancypacji od znanych nam norm, czyli tradycyjnej kultury, wymierzone jest w jej europejskie wcielenie.
Postępowość w wydaniu kołtuna jest uznaniem, że to, co dziś,jest z zasady lepsze od tego, co wczoraj. Pozwala to kołtunowi czuć się zwieńczeniem ewolucji ludzkości, koroną gatunku, a wszystkich,
którzy go poprzedzali, traktować z protekcjonalną wyższością.
Zbędnym jest dodawać, że kołtun nie zna historii i nie zajmuje się tym, z czego wyrasta otaczający go świat, wie przecież, że zdecydowanie gorszą (bo minioną) przeszłością nie ma co się zajmować.
Kołtun domaga się pochwały wszystkich swoich zachowań, postaw i zachcianek. Reaguje agresją na próbę ich oceny i krytykę. To są znamiona nietolerancji w walce, za którą - zwłaszcza że w czasach obecnych jest ona łatwa, bezpieczna i dochodowa - kołtun jest gotów się poświęcić. Oczywiście, należy zdać sobie sprawę z perwersyjności tego określenia w odniesieniu do takiego zachowania.
Kołtun neguje winę, a więc i odpowiedzialność, a jedynym grzechem w jego dekalogu okazuje się uznanie istnienia grzechu i zła, a więc i odpowiedzialności. W ten sposób kołtun buduje sobie ideologiczne rusztowanie, bo nawet kołtun nie może ograniczyć się wyłącznie do konsumpcji i musi tworzyć dla niej uzasadnienie. Toteż, zgodnie z naturą ludzka, z której istnienia nie zdaje sobie sprawy albo ją wręcz neguje, kołtun funkcjonuje w tradycyjnych opozycjach dobra i zła, prawdy i fałszu. Tyle tylko, że dobrem dla niego jest jego wygoda, a złem to, co mu w niej przeszkadza. Prawda to zespół frazesów powtarzanych w jego otoczeniu, a fałsz to wszystko to, co im przeczy.


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Pią 17:00, 22 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 17:08, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:03, 27 Lip 2012    Temat postu:

Kołtun walczący

Wildstein pisze:
Im bardziej jest niepewny, tym bardziej kołtun chce być sobą zachwycony. Tym większą agresję wywołuje w nim wszystko, co zagraża komfortowi jego wegetacji. Niepokojące go wzorce kulturowe i reprezentujący je ludzie stają się dla niego obiektem nienawiści. Podejmuje przeciw nim krucjatę w imię tolerancji i postępu.
Kołtun poruszany sprężynkami reklamy (to jeden z animujących go ośrodków) wie, że wszystko wokoło ma być młode i zdrowe. Kołtun prezentuje siebie jako osobnika wesołego, tolerancyjnego i optymistycznego. W rzeczywistości jest rozchichotany, ograniczony i infantylny.
Nic więc dziwnego , że dla Jerzego Urbana, ideowego patrona III RP, najbardziej oburzający był widok starego i chorego papieża, który mimo to starał się podzielić swoim przekazem z wiernymi.
Twórca "Nie" to nie tylko wiecznie żywy klasyk kołtuna, ale i teoretyk, który wypracował dla niego ideologię panświnizmu. Wywodził on i wywodzi, że ludzie to świnie i im bardziej świnie, tym bardzięj ludzie. Nieludzcy są tylko ci. którzy nakładają na nich jakiekolwiek zobowiązania, wskazują normy i apelują o doskonalenie się. Są nie tylko świniami, jak wszyscy, ale dodatkowo hipokrytami, a więc gorszymi od przeciętnego pogłowia. Urban i jego wyznawcy są świniami lepszymi, bo samoświadomymi.
Tak więc kołtun jest wyznawcg biologicznego witalizmu. A ponieważ młodość jest chorobą przejściową, usiłuje ją za wszelką cenę zatrzymać. Żyjemy więc w świecie cudownych diet, niezwykłych kuracji i idealnych recept. "Wyborcza" proponuje nam ideologię biegu dobrego na wszystko, a jej 6o-letni wicenaczelny cytuje swoje maratońskie rekordy i prezentuje się na zdjęciach w podskokach (jeszcze potrafi). Proponuje również zniesienie matury, która wywołuje stres.
Walka ze stresem to także pasja kołtuna. A ponieważ każda kulturotwórcza działalność ów stres prowokuje, powinna być zredukowana do zabawy. Wszystko musi jej ustąpić w świecie nieustającego, nudnego karnawalu.
Koltun jest sentymentalny z tym że obiekty jego wzruszeń są dla niego precyzyjnie naznaczone. Będzie więc współodczuwał z cierpieniami Kazka i Józka którzy czują się niekomfortowo, gdyż ktoś śmiał się, widząc ich trzymających się za ręce. Kołtun wie, że trzeba zrobić wszystko, aby na Kazka i Józka nigdy już nikt nie tylko nie odważył się spojrzeć niechętnym wzrokiem, ale aby musiał uznać ich ekshibicjonizm za wzniosły. Natomiast zabranie wieśniakom dziecka - mają ich już sporo i nie powodzi się im najlepiej - tudzież wysterylizowanie jego matki bez jej zgody; żeby więcej już bachorów nie rodziła, obudzić w nim może co najwyżej rozbawienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 17:14, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:03, 27 Lip 2012    Temat postu:

Przesądy kołtuna

Wildstein pisze:
Kołtun jest stworzony do manipulacji. Można wmówić mu wszystko i zachęcić go do każdej akcji, także wbrew jego interesom. W III RP nazywa się "młody, wykształcony z wielkich miast". Oczywiście jest to opis jego aspiracji, a nie stanu rzeczy.
Kołtun ma swoich ideologów, swoich filozofów, swoją literaturę, sztukę, swoje gazety i telewizje, swoich idoli i bohaterów. Pozostaje pytanie, na ile teoretycy i piewcy kołtuna sami należą do jego gatunku.
Trudno jednak kreować i wspierać określone postawy, niczego od nich nie przejmując.
"Wyborcza" nie tak dawno ogłosiła się "gazetą wykształciuchów".
Biorąc pod uwagę, że wykształciuch to kołtun legitymujący się cenzusem wykształcenia organ Michnika wykazał się godną podziwu zdolnością do samooceny.
(...) Kołtun III RP lęka się że elementarna refleksja i dystans do serwowanych mu frazesów narażą go na obciach oraz wykluczenie z Europy i wielkiego miasta.
Kołtunie, mój współrodaku, to też tylko przesąd! Przekroczenie kołtuńskiego horyzontu wyrywa z dusznego świata III RP i otwiera ogromne perspektywy Owszem wiąże się z ryzykiem, ale wszystko co wartościowe, musi kosztować.
Kołtunie, zrozum, że dopiero, gdy zrezygnujesz ze swojego kołtuńskiego statusu, otworzą się przed tobą możliwości, których istnienia nigdy byś nie podejrzewał. Pomyśl, że nie musisz być kołtunem. Wyobraź sobie, że może się przed tobą pojawić zupełnie nowy świat
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 17:15, 22 Lip 2011
PRZENIESIONY
Pią 13:04, 27 Lip 2012    Temat postu:

Przypomniałem sobie, że mam skaner i program do czytania tekstów.
Dlatego udało mi się "wklepać" Wildsteina do końca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tajnacher
Gość






PostWysłany: Śro 13:53, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:09, 27 Lip 2012    Temat postu:

No, to się dowiedzieliśmy!!!....
Pan Wildstein, którego za inne rzeczy cenię i szanuję, chcąc być obrońcą prześladowanych i bezbronnych posunął się do niegodnej intelektualisty jego klasy metody.... Lub raczej metod, a to: demagogii, insynuacji, odwracania rzeczywistości o sto osiemdziesiąt stopni, metody „łapaj złodzieja”. Szkoda, bo tak unika się koniecznej, utrzymanej w rycerskim, sportowym duchu konkurencji postaw ideowych.
Oczywiście, istnieją wszystkie nazwane przez niego zjawiska – niedokształcony pseudoeuropejski ćwierćinteligent, nie rozumiejący pojęcia tolerancji „nawszystkopozwalacz”, zapędzający się w maliny libertyn. Używając pejoratywnego terminu „kołtun” wobec tych, których ogół zwykł uważać za antypodę kołtuństwa to tak tani trik, że wstydziłem się za autora studiując te – zakładam że rzetelnie i stuprocentowo przeniesione – cytaty.
Ten numer nie przejdzie! To poziom piaskownicy: „głupi!... To ty sam głupi!” . Tak jak nie przejdzie części europejskiej (głównie niemieckiej) konserwy nazywanie broniącego prawa swej egzystencji Izraela „prawdziwym państwem faszystowskim”, tak jak nie przejdzie kreacjonistom w USA nazywanie astrofizyków lub biologów ewolucji „prawdziwymi ciemniakami”. Po prostu, wstecznictwo, cofanie historii, powrót do skompromitowanych modeli przegrywało, przegrywa i będzie przegrywało. Tak że niepewnymi i zakompleksionymi mogą być jedynie ludzie kolportujący te tezy, o pewnej tendencji do stadowości zarzucanej w co drugim zdaniu stronie przeciwnej nie wspomnę... Konkretnie: istnieje coś takiego jak linia rozwoju, co oznacza, że kiedyś paliło się na stosach astronomów i filozofów, a dziś się ich rehabilituje. Oznacza to także, że kiedyś istniała „Europa Ojczyzn” i czasem się Bretoni z Francuzami, Wirtemberczycy z Bawarczykami pożarli, ale szybko im się odechciewało i szli na piwo. Świat na skraj zagłady doprowadzały przerośnięte, ksenofobiczne państwa narodowe, te wszystkie „Grande Nation” i „Deutschland über alles“. Szczytem perfidii jest skojarzenie tolerancji z kołtuństwem, a w tym kontekście zawsze musi pojawić się obligatoryjny pedał (pardon, ale to myślicie używając niezliczonych eufemizmów albo „Józka z Kazikiem”) kradnący normalnym ludziom ich potomstwo – wiemy po co...
Zejdźmy na poziom faktów: nasz gatunek ma, czy tego chcemy czy nie, olbrzymie zróżnicowanie i jest pewien mały procent tych innych. Z tego niewielkiego odsetka jeszcze mniejszy żyje w stałych, stabilnych partnerstwach, jak bym chciał prowokować napisał bym „po bożemu”. I z tej już bardzo nielicznej grupki jeszcze mniejszy odsetek cichutko marzy o pewnej ochronie prawnej a jeszcze wiele mniejszy o posiadaniu potomstwa.... Nie znam nikogo, kto by twierdził, tak, okej, nie ma sprawy. Dociekam tylko, czego się tak boicie? Nie lubie neologizmu „homofob”, bo jest głupkowaty i nieadekwatny, ale zjawisko irracjonalnego strachu przed tymi innymi (wyliczenie procentowe każdy może sam dokonać) mnie intryguje. Czyli proszę Was, dajcie sobie powiedzieć: kołtun to zupełnie kto inny! Choćby Wildstein i cytujący go w ekstazie powtórzył swe tezy jeszcze milion razy...A na koniec, ponieważ ten „new koltun” ponoć z zachodu, parę przykładów postulowanego przez autora kołtuństwa (z przeszłości, która była przecież lepsza): warmiński kołtun Mikołaj Kopernik, florencki kołtun Leonardo da Vinci, norymberski, a później krakowski kołtun Veit Stoss (znany nam jako Wit Stwosz), alzacki kołtun Albert Schweitzer no i nadkołtun z Ulm Albert Einstein, by nie wspomnieć współczesnych kołtunów Stephena Hawkinga i Richarda Dawkinsa ze Zjednoczonego Królestwa. Wszyscy oni zawinili jednym lub wieloma grzechami nazwanymi przez autora, tolerancją (lub apelowaniem o nią), wielokulturowością, niepoprawnością seksualną, oporem wobec zwierzchności i obowiązującym „prawdom”, ciekawością. Jeszcze raz: wszystko co opisuje Wildstein istnieje. Niestety, trzeba będzie wymyślić na to nowy termin.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pytek
Gość






PostWysłany: Śro 14:55, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:10, 27 Lip 2012    Temat postu:

A Tajnacher to kto, znaczy się?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 14:56, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:10, 27 Lip 2012    Temat postu:

Czytam i własnym oczom nie wierzę. Tyle smakowitych stwierdzeń naraz.
Panie tajnacher witam serdecznie w Gargangruelandii.
Aż się zatchnąłem ile tu rzeczy do sprostowania.
Będziemy się kłócić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 15:45, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:11, 27 Lip 2012    Temat postu: tajnacher

Strasznie pojemny ten tajnacherowy worek! Kłopot dla człowieka garnącego się do dyskusji, bo nie wiadomo od czego zacząć. Tym bardziej, gdy się nie wie, z czym tajnacher polemizuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 16:08, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:11, 27 Lip 2012    Temat postu:

Zaczynam podejrzewać, że z cytowanym przeze mnie tekstem Wildsteina o kołtunie. Nota bene cytowanym rok temu, ale nic to.
Tekst uważam za całkowicie i nadal aktualny, zatem i polemika z nim jest jak najbardziej na miejscu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 22:06, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:12, 27 Lip 2012    Temat postu:

Panie tajnacher, czy dobrze się domyśliłem, że chodzi o "tamten" tekst Wildsteina?
Jak już to ustalimy, będę mógł zacząć wytaczać pierwsze działa, a nawet armaty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tajnacher
Gość






PostWysłany: Śro 22:22, 25 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:12, 27 Lip 2012    Temat postu:

To prawda, jestem tu od wczoraj, forum ma strony 1 do 15, zawiesiłem się na cytatach z artykułu Wildsteina, zakładając że komentowanie trochę starszych postów tutaj dozwolone. O co chodzi nie ma co "podejrzewać", wprawdzie zaniedbałem zatytułować mój post ale wymieniam autora w pierwszej linjce. Kto nie wie z czym polemizuję łatwo może odświeżyć sobie cytaty z Wilsteina i skonfrontować je z tym co napisałem. Nie mogę uwierzyć że forumowicze na takim poziomie nie wiedzieliby od czego zacząć, a poznawszy państwa ideowość liczę na "kontry" na wysokim poziomie! Wildsteina lubię i szanuję ale wg. mnie się z tym przeetykietowaniem pojęcia kołtun wychylił. Proszę przeczytać mój komentarz w spokoju i jak się komu chce, dowalajcie...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 0:44, 26 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:13, 27 Lip 2012    Temat postu:

Panie t.
Spróbuję na początek wyłowić z Pana tekstu tezy i argumenty na ich poparcie, tak aby – przy okazji – upewnić się, że wszystko dobrze zrozumiałem i niczego ważnego nie pominąłem.
Osią wypowiedzi jest stwierdzenie, że „wszystko co opisuje Wildstein istnieje.” „Oczywiście, istnieją wszystkie nazwane przez niego zjawiska – niedokształcony pseudoeuropejski ćwierćinteligent, nie rozumiejący pojęcia tolerancji „nawszystkopozwalacz”, zapędzający się w maliny libertyn.”
Tylko, że termin „kołtun”, którego na określenie takich postaw, zachowań czy poglądów używa Wildstein jest całkowicie niewłaściwy i nieadekwatny i „trzeba będzie wymyślić na to nowy termin.”
Mało tego. Wildstein „posunął się do niegodnej intelektualisty jego klasy metody.... Lub raczej metod, a to: demagogii, insynuacji, odwracania rzeczywistości o sto osiemdziesiąt stopni, metody „łapaj złodzieja”.”
Nie rozumiem wprawdzie uwagi, że Widstein zrobił to „chcąc być obrońcą prześladowanych i bezbronnych”. Nie wiem skąd taki wniosek, bo z tekstu Wildsteina zupełnie i całkowicie nie może on wynikać.
Argument główny na poparcie owej tezy niewłaściwie użytego określenia jest następujący.
To wstyd, aby stosować taki tani trik – jak Wildstein – i używać pejoratywnego określenia „kołtun” „wobec tych, których ogół zwykł uważać za antypodę kołtuństwa”.
Sądzę, że właściwie zrozumiałem i ująłem Pana myśl przewodnią.
Armaty będą jutro.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 14:29, 26 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:13, 27 Lip 2012    Temat postu:

Panie t.
Proszę mi łaskawie doprecyzować termin "ogół".
Interesuje mnie czy obejmuje on również wzmiankowaną przez Wildsteina grupę. No i czy ja tam też jestem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 14:47, 26 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:14, 27 Lip 2012    Temat postu:

Po krótkim namyśle opuściła mnie ochota do dyskusji.
Jeżeli Wildstein definiuje nowego kołtuna jako filistra z instynktem stadnym i ograniczonym horyzontem myślowym, to postacie wymienione przez tajnachera nijak się mają do tej definicji.
Szkoda czasu na prostowanie takich meandrów intelektualnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 15:39, 26 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:14, 27 Lip 2012    Temat postu:

babapl napisał:
Po krótkim namyśle opuściła mnie ochota do dyskusji.


Ależ wszystko się zgadza Elu.
Panowie Janicki i Władyka przekonują nas, że lemingi to współczesne mieszczaństwo. Czyż może być zaskoczeniem, że przejęli tę charakterystyczną dla mieszczaństwa cechę jaką jest kołtuństwo?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Czw 19:14, 26 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:15, 27 Lip 2012    Temat postu:

Szczerze mówiąc, siadłem do pisania odpowiedzi panu t., ale mam coraz silniejsze wrażenie, że ten tekst jest podpuchą.
W pewne rzeczy trudno mi uwierzyć.
Na przykład takie zdanie: : istnieje coś takiego jak linia rozwoju, co oznacza, że kiedyś paliło się na stosach astronomów i filozofów, a dziś się ich rehabilituje.
Czy wykształcony człowiek w XXI wieku może coś takiego napisać na poważnie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 0:28, 27 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:15, 27 Lip 2012    Temat postu:

Panie tajnacher, może by tak na dobry początek wymienił pan co najmniej po dwóch astronomów i filozofów spalonych na stosie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 10:13, 27 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:16, 27 Lip 2012    Temat postu:

Osobom zainteresowanym dyskutowaniem przypominam, że dyskusja jest ROZMOWĄ. A to oznacza, że odpowiada się na stawiane pytania i odnosi się do OSTATNIEJ wypowiedzi rozmówcy.
A jak się nie chce albo nie umie odpowiedzieć, to trzeba to TEŻ zakomunikować ROZMÓWCY.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tajnacher
Gość






PostWysłany: Pią 11:03, 27 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:17, 27 Lip 2012    Temat postu:

Przepraszam, nie zawsze ma się czas. Dwa symbole "stosu" i wstydliwej "rehabilitacji": G. Bruno - stracony; G. Gallilei - mykło mu się w ostatnie chwili. Co do kołtuna - widzę, że na długą dyskusją nikt nie ma ochoty, krótko: całe życie kojarzyłem to słowo z ksenofobicznym, antypostępowym, niedouczonym - bo pozbawionym ciekawości - fałszywie religijnym, zwalczającym wszystko mu obce i niezrozumiałe etc.etc. Co kołtuńskiego jest w sympatii dla idei europejskości, ekologii, tolerancji, multikulturalności itd.itp (nawet gdyby było to powtarzane i nie do końca zrozumiane, no i co? Milszy mi "new koltun" który stara się być otwarty i tolerancyjny niż owi "old koltuns", a priori zwalczający wszystko co im obce)? Skomentowałem bo zdumiał mnie zachwyt cytującego. to na tyle, cdn.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pią 12:14, 27 Lip 2012
PRZENIESIONY
Pią 13:18, 27 Lip 2012    Temat postu:

tajnacher napisał:
(...) Dwa symbole "stosu" i wstydliwej "rehabilitacji": G. Bruno - stracony; G. Gallilei - mykło mu się w ostatnie chwili. Co do kołtuna - widzę, że na długą dyskusją nikt nie ma ochoty(...)


Ależ oczywiście, że mam ochotę na długą dyskusję o kołtunach. Ja już ją zacząłem przecież.
I będą ją kontynuował aż do ostatecznego zwycięstwa. Wink

Dobrze napisane: dwa "symbole" stosu.
Jeden spalony. Bardzo nieciekawy życiorys. Niech będzie, że filozof.
Drugi symbol stosu niespalony. Nawet nie skaleczony.
Czekam zatem na drugiego spalonego filozofa i na dwóch spalonych astronomów.

Na marginesie. Czy wiele jest takich "symboli", w które Pan wierzy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
z ...
Gość






PostWysłany: Pią 19:34, 27 Lip 2012    Temat postu:

Gargangruel napisał:
Panie tajnacher, może by tak na dobry początek wymienił pan co najmniej po dwóch astronomów i filozofów spalonych na stosie.

Syn chodzi do LO. Pani ucitielka na historii zaatakowała KK, jako przykład podała spalenie na stosie Galileusza!!!
Takie jest dziś nauczanie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 11:10, 28 Lip 2012    Temat postu:

Wpis usunięty zgodnie z Piątą Regułą.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Sob 21:05, 28 Lip 2012    Temat postu:

Skomentowałem, bo zdumiał mnie zachwyt cytującego – taki był powód wypowiedzi pana t.
Ważnej wypowiedzi – dodam. Jako ów wzmiankowany cytujący potwierdzę jeszcze raz, nie tyle zachwyt, co całkowitą zgodę z tezami i sformułowaniami Wildsteina.
Wypowiedź pana t. jest zaś ważna – przynajmniej dla mnie – bo ja bym takiego tekstu nie był w stanie wymyślić.
Nie doczekam się na listę dwóch filozofów i dwóch astronomów, którzy zostali kiedyś spaleni, a teraz zrehabilitowani.
Nie było takich.
A douczeni, światli, postępowi, tolerancyjni, europejscy, ekologiczni, multikulturalni itd. ludzie w roku Pańskim 2012 przywołują argument o palonych filozofach i astronomach na poparcie swych tez.
ŻADNA teza poparta tym lub podobnym argumentem NIE DA SIĘ OBRONIĆ.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
deHaga
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 17:47, 07 Sie 2012    Temat postu:

Temat, jak widać, ciągle aktualny.

Piotr Gociek o głównej linii podziału Polaków.
Mieszczanin naszego nowego wspaniałego świata który nastąpił po 1989 r. jest dzieckiem trzech tradycji: przedwojennej dulszczyzny, peerelowskiego człowieka stłamszonego oraz euroentuzjazmu na miarę nieznaną innym narodom Europy.
Piotr Gociek, publicysta „Uważam Rze” i Radio Wnet, na łamach „Plus Minus Rzeczpospolitej” przeprowadza gruntowną analizę myślenia nowych „strasznych mieszczan”, czyli tych którzy przez socjologów określani są jako „młodzi, wykształceni, z wielkich miast”. Po czym podsumowuje kluczowe fale, który złożyły się na konglomerat wierzeń tej ważnej grupy społecznej:
Po pierwsze – to najgorsze cechy przedwojennego strasznego mieszczanina: zadufanie w sobie, nieuzasadnione przekonanie o własnej wyższości, pogarda dla biedniejszych, mniej wykształconych, dla prowincjuszy (choć dopiero co samemu było się takim prowincjuszem – ale mieszczanie z awansu to swej przeszłości nienawidzą najbardziej).
Na to, zdaniem Goćka nakładają się „popłuczyny mentalności nowej miejskiej klasy średniej wytworzonej przez komunizm i socjalizm” ludzi kolejnych planów i kombinatów:
Na wielkich budowach socjalizmu i podczas powojennej „normalizacji" zastąpiono wymordowane elity miejskie, ziemiańskie i intelektualne nowym mieszczaństwem. Zostało ono w pełni uformowane przez ideologię, nauczone posłuchu, przygięte do ziemi i wprzęgnięte w pracę na rzecz nowego ustroju.
Bo jak zauważa:
Straszny mieszczanin PRL często pochodził z wiejskiego awansu, karierę zrobił przez partię, wiedział dobrze, że awansują i w miarę dobrze się mają tylko ci, którzy siedzą cicho i są odpowiednio podwieszeni. Z Kościoła kpił w najlepszym stylu palikotowców, choć dziecko czasem chrzcił po cichu – głośno za to narzekał, że księża to „czarne kruki", pazerne łotry i sojusznicy tych arystokratów przedwojennych, co to Polskę przetracili.
Na ten bagaż, jak się okazuje wcale niesprzecznych doświadczeń, nałożyła się trzecia warstwa mentalności, ukształtowana po roku 1989:
Dawny kołtun socjalistyczny przekwalifikował się na kapitalistę i w ogóle wyznawcę wolnego rynku – ale takiego rynku odpowiednio ustawionego, w którym on i jemu podobni mogli wiele, a utrącano tych, którzy próbowali zrobić karierę bez wsparcia postkomunistycznych banków, urzędników i dawnych kolegów z różnych rodzajów służb.
Szybko doszlusowali do niego nowi drobnomieszczanie dwóch rodzajów: rozrastająca się kasta urzędnicza oraz ci kapitaliści, którzy zamiast się stawiać układowi transformacyjno-nomenklaturowemu pogodzili się ze swoim miejscem w szyku. I postanowili dziobać karnie mniejsze okruszki, podczas kiedy poważni gracze dzielą się prawdziwym tortem. Połączyła ich wszystkich niechęć do „solidaruchów", którym marzyła się uczciwa prywatyzacja, prześwietlenie dziwnie zdobytych majątków, dekomunizacja i lustracja. Połączyła ich też niechęć do Kościoła, „ajatollahów", ZChN który zbliża się, i tak dalej. Krótko mówiąc – nauczyli się nienawidzić moherów i gardzić nimi, zanim jeszcze moher został przez Tuska zdefiniowany.
No i wreszcie trend na proeuropejskość – najlepszą gwarancję zostawienia za sobą kruchty, mohera i tych wszystkich irytujących ubogich. Pospołu zostali więc gorliwymi wyznawcami zjednoczonej Europy, świeckiego superpaństwa.
...
Całość tu: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babapl
Bywalec



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 2401
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 22:06, 07 Sie 2012    Temat postu:

I trafna diagnoza:

Jest to podział na tych, którzy od Polaków wymagają, i tych, którzy nie wymagają od nich niczego
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Wto 22:34, 07 Sie 2012    Temat postu:

Kiedy słyszę, że każdy ma prawo do własnego zdania, to jednocześnie NIE SŁYSZĘ, że prawo sprzeczności nie zostało podważone i że NADAL nie może być jednocześnie prawdziwe zdanie i jego zaprzeczenie.
Zatem dwie osoby mogą mieć na jakiś temat przeciwne zdania, ale TYLKO JEDNO z nich jest prawdziwe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
morpork
Bywalec



Dołączył: 10 Mar 2013
Posty: 1935
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 23:08, 13 Sty 2014    Temat postu:

Tu chyba będzie w temacie ten tekst. Dobra analiza mentalności i zabiegów socjologicznych, dzięki którym PO rządzi.

[link widoczny dla zalogowanych]

Równo przed trzema laty pisałem w notce pt. „Nabrani przez redaktora”, cytuję:

„Moim zdaniem kluczową przyczyną irracjonalnie wysokich notowań Platformy Obywatelskiej w świetle nieudacznych poczynań Rządu Donalda Tuska jest zabieg socjotechniczny, który na swój prywatny użytek zwykłem nazywać „awansem społecznym bis”.

Otóż w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjotechnicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i niewykształconych ludzi. Brano głównie tych bez charakteru, gdyż prawdziwy chłop ziemi nie opuści.

W miastach, przy zakładach przemysłowych pobudowano dla nich bloki z wielkiej płyty, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. To ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”.

Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa.

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworzącgrupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”.

Ta grupa społeczna od inteligencji „przedwojennej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, była jednak genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans. Myślę, że to ci właśnie ludzie poparli wprowadzenie stanu wojennego traktując generała Wojciecha Jaruzelskiego jako męża stanu. Bowiem ludzie ci mieli i do dzisiaj mają głębokie przeświadczenie, że to im należy się wyłączność na rządzenie Polską. To wtedy narodził się prosperujący do dnia dzisiejszego system „dzieci resortowych”, coś w rodzaju post-komuszej arystokracji, która obsadzała swoimi potomkami kluczowe stanowiska w mediach i we wszystkich resortach państwowych.

W tym przypadku, ten genetycznie służalczy, tym razem wobec post-komunistów, materiał ludzki został wykorzystany, trzeba przyznać sprytnie przez pewnego redaktora poczytnej wówczas Gazety. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli chodziło o utwierdzenie ludzi w poczuciu społecznego awansu.

O ile sztuczka z „awansem społecznym prim” (tata 40/50) polegała na utwierdzeniu prostych i nie wykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym bis” (po upadku komuny) polegał na utwierdzeniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi”.

Bezsprzecznie bystry redaktor wspomnianej Gazety doskonale znał odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia „nowobogackiego inteligenta” w przekonaniu o przynależności do krajowej elity. Pan redaktor wiedział, że jak takiemu powie, że przynależy do crême de la crême III Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu (bis) bezkrytycznie bronił. Więcej, w obawie przed utratą statusu wyróżniającego go ponad resztę społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę.

I tu moim zdaniem leży tajemnica irracjonalnie wysokich notowań obecnie rządzącej partii, popieranej bezkrytycznie przez takich właśnie ludzi w obawie, że ewentualny upadek partii Donalda Tuska grozi weryfikacją elit III RP przez Jarosława Kaczyńskiego.

Tu jednak pragnę zaznaczyć, że tych ludzi nie należy, broń Boże, społecznie dyskryminować. Trzeba im tylko uświadomić, jak im zawrócono w głowach. Że dali się nabrać wspomnianemu redaktorowi, iż przynależą do grupy społecznej, która jest bardziej światła, więc de facto „lepsza” od „gorszej” reszty, czytaj „moherowej ciemnoty. Trzeba ich przekonać, że choć są ludźmi wykształconymi, to jednak stanowią grupę inteligencji szeregowej, której daleko jeszcze do prawdziwych elit…”, koniec cytatu.

Ale w międzyczasie zmieniła się sytuacja polityczna.

Bowiem, o ile okres prosperity Platformy Obywatelskiej raczej wykluczał taką samokrytykę popleczników partii Donalda Tuska, o tyle obnażona ostatnio zawstydzająca kompromitacja tej partii sprawiła, że tym razem coraz częściej sympatyzowanie z Platformą Obywatelską zaczyna być postrzegane jako obciach.

Powiem więcej, coraz więcej szeregowców Platformy zaczyna rozumieć, że zrzeczenie się ich nieuprawnionego statusu przynależności do krajowej elity to nie żadna klęska, ale wręcz przeciwnie, powrót na sprawiedliwie im przynależny szczebel w hierarchii społecznej. Zaczyna do nich docierać, że dzięki odstąpieniu od obrony tego, czego nie da się obronić staną się bardziej autentyczni, a co za tym idzie bardziej wiarygodni. No i co najważniejsze, że będzie im wtedy łatwiej się porozumieć z resztą społeczeństwa, że staną się znowu częścią narodowej wspólnoty.

Dlatego wszystkie partie kontr-lewackie pod egidą PIS-u jako największej formacji opozycyjnej powinny obecnie wykonać wspólnie ruch wyprzedzający i wszelkimi możliwymi sposobami zacząć konsekwentnie obnażać na konkretnych przykładach mierny poziom pseudo-elit III RP, ich bezprzykładną hipokryzję, zakłamanie, miałkość ideową, pretensjonalność i nieudaczność w rządzeniu państwem. Godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Poczynając od jutra.

Konsekwentnie, ale, co bardzo ważne, bez agresji i chęci odwetu, a także bez nadmiernego patosu i nut przesadnie martyrologicznych, bo to drażni i zniechęca elektorat ludzi młodych.

Jednocześnie wszystkie partie kontr-lewackie powinny się jak najprędzej ze sobą „dogadać” (przynajmniej na okres do wyborów 2015) i zacząć jednomyślnie akcentować, że w sprawach rzeczywiście ważnych dla polskiej racji stanu, celem osiągnięcia odpowiednio uwarunkowanego konsensusu, będą gotowe do rozmów z każdą formacją polityczną, której rzeczywiście zależy na interesie Polski.

Uważam, że taka taktyka jest warunkiem sine qua non ewentualnego zwycięstwa obozu narodowo niepodległościowo solidarnościowego w wyborach 2015.

Tylko taki wspólny front partii kontr-lewackich może otworzyć drogę ku naprawie Rzeczpospolitej.

A wtedy Polacy zaśpiewają sobie na znaną ułańską melodię:

Hej hej lewacy,
Resortowe dzieci,
Tym razem za wami,
Nikt już nie poleci!

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)



Wersja rozszerzona - patrz:

„NABRANI PRZEZ REDAKTORA”

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
morpork
Bywalec



Dołączył: 10 Mar 2013
Posty: 1935
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 23:35, 13 Sty 2014    Temat postu:

Ta dość optymistyczna końcówka nie dotyczy i raczej nie będzie dotyczyć nigdy osobników pokroju atro i Jabis? Ale czy to osobnicy czy najemnicy?
Do nich nic nie dociera, nie rozumieją i nie zrozumieją. Gdy takim przedstawiasz, że dwa plus dwa równa się cztery to oni poszukają słownik synonimów, stwierdzą, że cztery to suma lub i iloczyn i pięć jest też sumą. A więc cztery to w istocie pięć. Crying or Very sad Rolling Eyes Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Pon 23:39, 13 Sty 2014    Temat postu:

Oni już tak daleko odeszli od rzeczywistości, że powrotu dla nich nie ma. I to nie dlatego, że inni by ich nie przyjęli, ale dlatego, że oni odmówią każdej wiedzy, która miałaby im zepsuć ich obraz świata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Czas kontrrewolucji Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin