Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

TAJEMNICE KATYŃSKIE czyli zmowa killerów z szulerami
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Wątki Lutni
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:06, 04 Maj 2011    Temat postu: Kalendarium Zbrodni Katyńskiej 1939–2005 sierpień

17 IX 1939 r. – agresja ZSRR na Polskę.

17 IX 1939 r., Moskwa – przemówienie radiowe premiera Mołotowa, wyrażającego wiarę, że Armia Czerwona „wykonanie swego wielkiego wyzwoleńczego zadania uwieńczy nowymi czynami, bohaterstwem i sławą”.

17 IX 1939 r., Kosów – orędzie Obywatele! Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego: „Nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemie, gwałcąc obowiązujące umowy i odwieczne zasady moralności. Stanęliśmy tedy nie po raz pierwszy w naszych dziejach w obliczy nawałnicy, zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu”.

17 IX 1939 r., Kołomyja – ostatni rozkaz Naczelnego Wodza marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza do armii: „Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów”.

18 IX 1939 r., Berlin i Moskwa – wspólny komunikat o działaniach niemieckich i sowieckich: „Zadaniem tych wojsk jest przywrócenie w Polsce porządku i spokoju, które zostały naruszone przez rozpad państwa polskiego”.

18 IX 1939 r., Moskwa – „Izwiestia” o sowieckiej agresji na Polskę: „spełnienie najświętszego obowiązku [...] pomocy naszym braciom Ukraińcom i Białorusinom”.

18 IX 1939 r., Warszawa – przemówienie radiowe ppłk. Wacława Lipińskiego: „Rosjanie po prostu uwierzyli Berlinowi, że nas w ogóle już nie ma”.

19 IX 1939 r., Watykan – komentarz „Osservatore Romano”: „Polska zasługuje podwójnie na życie, skoro się broni na dwóch frontach”.

19 IX 1939 r., Gdańsk – przemówienie Adolfa Hitlera: „Polska w kształcie Traktatu Wersalskiego już nigdy więcej się nie odrodzi! Gwarantują to w ostatecznym rachunku nie tylko Niemcy, gwarantuje to przecież także Rosja”.

19 IX 1939 r., Moskwa – premier Mołotow w rozmowie z ambasadorem Rzeszy: „Początkowa tendencja przejawiająca się w rządzie sowieckim i osobiście u Stalina, by zezwolić na istnienie szczątkowej Polski, zaczęła ustępować na rzecz podziału Polski”.

19 IX 1939 r., Moskwa – rozkaz ludowego komisarza (ministra) spraw wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berii o utworzeniu Zarządu NKWD do spraw Jeńców Wojennych, któremu ma podlegać osiem obozów (m.in. w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku).
Już następnego do obozów tych wysłano pierwsze transporty więźniów. Łącznie w czasie kampanii wrześniowej do sowieckiej niewoli trafiło ponad 300 000 żołnierzy i oficerów (według przemówienia Mołotowa 2 XI na forum Rady Najwyższej ZSRR), ponad 230 000 żołnierzy, w tym 12 000 oficerów (według „Krasnoj Zwiezdy” z 17 IX 1940), ponad 191 000 żołnierzy i 9 000 oficerów (według danych rządu RP w Londynie z lipca 1941 r.). Według sprawozdań Frontów Białoruskiego i Ukraińskiego do niewoli trafiło ponad 450 000 żołnierzy, w tym ponad 18 000 oficerów, ale według najnowszych ustaleń prof. Czesława Grzelaka – 232-255 000 żołnierzy. Informacja Zarządu NKWD ds. Jeńców Wojennych i Internowanych z 5 XII 1943 r. zawiera liczbę 130 242 jeńców polskich (w obozach sowieckich w latach 1939-1941), z których 8 348 oficerów z obozów Kozielsk, Ostaszków i Starobielsk „przekazano [...] do dyspozycji Zarządów NKWD”.

19 IX 1939 r. – wkroczenie oddziałów Armii Czerwonej do Wilna.

19 IX 1939 r., Warszawa – przemówienie radiowe szefa propagandy Dowództwa Obrony Warszawy ppłk. Wacława Lipińskiego: „Jasno widać, że mamy do czynienia z dwoma zachłannymi i zaborczymi imperializmami, które bez względu na wszelkie najbardziej elementarne nakazy moralne, brutalnie dążą do zrealizowania swoich celów”.

20 IX 1939 r., Brześć nad Bugiem – pierwsze spotkanie oddziałów niemieckich i sowieckich oraz pierwsze wspólne rozmowy sztabowe.

20 IX 1939 r., Moskwa – ludowy komisarz (minister) obrony ZSRR komandarm Borys Szaposznikow i niemiecki attaché wojskowy gen. Ernst Köstring ustalili tekst sowiecko-niemieckiego protokołu o ruchach wojsk obu stron w celu osiągnięcia linii demarkacyjnej (podpisany nad ranem następnego dnia), zapowiadający m.in.: „W wypadku, gdy przedstawiciele niemieccy przy dowództwie Armii Czerwonej zwrócą się o pomoc celem zniszczenia polskich oddziałów i band, które znajdą się na drodze przemarszu oddziałów niemieckich, dowództwo Armii Czerwonej (dowódcy kolumn marszowych) oddadzą w razie potrzeby do [niemieckiej] dyspozycji siły niezbędne dla zniszczenia gniazd oporu, znajdujących się na drogach przemarszu”.

21 IX 1939 r. – zgodnie z powyższymi ustaleniami rozpoczęcie wycofywania się oddziałów niemieckich z terenów na wschód od Wisły.

21 IX 1939 r., Grodno – zajęcie miasta przez Armie Czerwoną po dwudniowych walkach (w odwet rozstrzelanie około 300 obrońców i mieszkańców Grodna, w tym kilkunastoletnich chłopców).

22 IX 1939 r., Moskwa – wspólny oficjalny komunikat niemiecko-sowiecki o ustanowieniu tymczasowej linii demarkacyjnej dzielącej Polskę wzdłuż linii rzek Pisa-Narew–Wisła–San (przebiegającej przez Warszawę)

22 IX 1939 r., Brześć nad Bugiem – z okazji przekazania miasta przez oddziały Wehrmachtu oddziałom Armii Czerwonej uroczysta wspólna defilada wojskowa przed gen. Heinzem Guderianem (dowódcą niemieckiego XIX Korpusu Pancernego) i kombrygiem Siemionem Kriwoszeinem (dowódcą sowieckiej 29. Brygady Pancernej)

22 IX 1939 r., Białystok – uroczyste przekazanie miasta przez oddziały Wehrmachtu oddziałom Armii Czerwonej.

22 IX 1939 r., pod Kodziowcami nad Czarną Hańczą – największa zwycięska bitwa (stoczona przez 101. rezerwowy pułk ułanów) z oddziałami Armii Czerwonej, które straciły 22 czołgi.

22 IX 1939 r., Lwów – po dziesięciodniowych walkach z oddziałami niemieckimi załoga „ustąpiła Lwów wojskom Sowietów”. Podpisany wówczas sowiecko-polski protokół „oficerom Wojsk Polskich gwarantował osobistą swobodę” (wielu z nich zostało zamordowanych w Katyniu).

22 IX 1939 r., Sopoćkinie koło Grodna – z rąk żołnierzy sowieckich zginął dowódca Okręgu Korpusu III Grodno gen. bryg. Józef Olszyna-Wilczyński.

24 IX 1939 r., Berlin – wymiana niemieckich i sowieckich dokumentów ratyfikacyjnych paktu Ribbentrop-Mołotow.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:08, 04 Maj 2011    Temat postu: Józef Olszyna-Wilczyński generał brygady



Józef Olszyna-Wilczyński


Józef Olszyna-Wilczyński

generał brygady
Data i miejsce urodzenia 27 listopada 1890
Kraków, Austro-Węgry
Data i miejsce śmierci 22 września 1939
Sopoćkinie, Polska
Przebieg służby
Lata służby 1914–1918 (C.K. Armia)
1918–1939 (WP)
Stanowiska dowódca: III i I BLeg., 6. DP, 2. i 1. Brygady KOP, 10. DP, d-ca: Okręgu Korpusu nr III, Grupy Operacyjnej "Grodno"
Główne wojny i bitwy I wojna światowa,
wojna polsko-ukraińska, wojna polsko-bolszewicka,
III powstanie śląskie,
II wojna światowa,
kampania wrześniowa
Odznaczenia


Józef Konstanty Olszyna-Wilczyński (ur. 27 listopada 1890 w Krakowie, zm. 22 września 1939 pod Sopoćkiniami) – polski dowódca wojskowy, generał brygady Wojska Polskiego.
Spis treści
1 Życiorys
1.1 Dzieciństwo i młodość
1.2 Służba w Legionach Polskich i C.K. Armii
1.3 Służba w Wojsku Polskim
1.4 Śmierć
2 Rodzina
3 Awanse
4 Odznaczenia
5 Przypisy
6 Bibliografia
7 Linki zewnętrzne

Życiorys

Dzieciństwo i młodość
Urodził się 27 listopada 1890 w Krakowie, w rodzinie mistrza murarskiego Józefa Mikołaja Wilczyńskiego i Karoliny z domu Wagner. Ukończył szkołę powszechną i kontynuował naukę w Państwowym Gimnazjum im. św. Jacka. W 1910 zadał maturę w Gimnazjum Klasycznym św. Anny w Krakowie (ob. I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego). Jesienią tego roku podjął studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Lwowskiej. Do 1914 udało mu się zaliczyć 6 semestrów.
W okresie studiów (od października 1912 do września 1913) służył jednocześnie w austriackim 16 Pułku Piechoty Obrony Krajowej w Krakowie i ukończył z wyróżnieniem Szkołę Oficerów Rezerwy uzyskując stopień kadet-feldfebla (sierżanta podchorążego), otrzymał odznaczenie "Erinnerungskreuz 1912–1913".
Od października 1912 związany z Polskimi Drużynami Strzeleckimi. W lecie 1914 zaliczył kurs instruktorów Polskich Drużyn Strzeleckich organizowany w Nowym Sączu. Od 1935 do śmierci był przewodniczącym Komisji Kół Harcerzy.
Służba w Legionach Polskich i C.K. Armii
1 sierpnia 1914 zmobilizowany do macierzystej jednostki, 6 sierpnia 1914 znalazł się w składzie organizowanej I Brygady Legionów Polskich. W październiku 1914 awansowany na stopień porucznika, w styczniu 1915 został kapitanem. Po kryzysie przysięgowym w Legionach Polskich za odmowę złożenia przysięgi przymusowo jako poddany austriacki został wcielony do armii austriackiej i wysłany na front włoski, następnie przeniesiony na Ukrainę.
Służba w Wojsku Polskim
W listopadzie 1918 doprowadził do przyjęcia swojego batalionu w skład Wojska Polskiego. Uczestnik wojny polsko-ukraińskiej i wojny polsko-bolszewickiej – walczył na Podolu. 27 listopada 1918 w bitwie pod Mikulińcami został ciężko ranny i dostał się do niewoli ukraińskiej, przebywał w niej do 9 czerwca 1919, początkowo w Tarnopolu, a później w Buczaczu. W 1919 został awansowany na stopień podpułkownika. 21 czerwca 1919 mianowany dowódcą III Brygady Legionów. Później dowodził I Brygadą Legionów i ponownie III BLeg. W maju 1920 został komendantem Kijowa. Następnie dowodził 6 Dywizją Piechoty, samodzielną grupą w składzie 3 Armii i XIV Brygadą Piechoty. Od września 1920 do września 1921 dowodził XIII Brygadą Piechoty.
W 1921 brał udział w ochronie III powstania śląskiego. Od lipca 1923 pełnił służbę w Departamencie V Inżynierii i Saperów M.S.Wojsk. na stanowisku szefa wydziału (w tym czasie był oficerem nadetatowym 5 Pułku Saperów). 10 października 1924 przeniesiony został do organizującego się Korpusu Ochrony Pogranicza na stanowisko dowódcy 2. Brygady Ochrony Pogranicza w Baranowiczach. W listopadzie 1925 objął dowództwo 1. Brygady Ochrony Pogranicza w Zdołbunowie.
W listopadzie 1926 przeniesiony został z korpusu oficerów inżynierii i saperów (5 Pułk Saperów) do korpusu oficerów piechoty (5 Pułk Piechoty Legionów) ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 i 46,06 lokatą z pozostawieniem na zajmowanym stanowisku dowódcy 1. Brygady KOP[1].
16 marca 1927 Prezydent RP Ignacy Mościcki na wniosek ministra spraw wojskowych, Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego awansował go na generała brygady ze starszeństwem z 1 stycznia 1927 i 7 lokatą[2].
W tym samym miesiącu mianowany został dowódcą 10 Dywizji Piechoty w Łodzi, którą dowodził do 1935. W latach 1936–1937 był dyrektorem Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. W 1938 został dowódcą Okręgu Korpusu nr III w Grodnie.

Śmierć
We wrześniu 1939 dowodził Grupą Operacyjną "Grodno". Już 17 września generał podróżując wraz ze swoim sztabem samochodem z Pińska do Grodna zetknął się z luźnymi oddziałami sowieckimi oraz dywersantami komunistycznymi[3]. Po otrzymaniu rozkazu rozwiązania oddziałów, przebywa w Sopoćkiniach pod Grodnem. Prawdopodobnie zwłoka z ewakuacją sztabu związana była z organizowaniem pierwszych w kraju grup konspiracji zbrojnej.
22 września nad ranem wyruszył autem prowadzonym przez szofera, wraz z żoną – Alfredą Olszyną-Wilczyńską, adiutantem – kapitanem artylerii Mieczysławem Strzemeskim i jeszcze jednym mężczyzną w kierunku granicy litewskiej. Po kilku minutach jazdy samochód został zatrzymany przez radzieckie czołgi. Pasażerów samochodu ograbiono i rozdzielono – żonę generała zamknięto w stodole, a generała Olszynę-Wilczyńskiego i kapitana Strzemeskiego poprowadzono na bok i zamordowano. Z relacji żony generała wiadomo, że ciała obu mężczyzn były zmasakrowane[4]. Rosjanie zakrwawioną czapkę generała pokazywali jako swoje trofeum. Mogiła gen. Wilczyńskiego znajduje się w miejscowości Sopoćkinie, parafia Teolin, koło Grodna, a symboliczna na cmentarzu salwatorskim w Krakowie.
We współczesnej literaturze rosyjskiej (autorstwa głównie J. Muchina) podawane jest stwierdzenie, że generała Olszynę-Wilczyńskiego zabito w czasie ucieczki z bagażem samochodem osobowym po porzuceniu podległych mu walczących jeszcze oddziałów; tymczasem świadkami egzekucji generała i jego adiutanta strzałem w tył głowy była jego żona i kilkanaście towarzyszących jej osób[5].
22 września 1991 w 52 rocznicę śmierci w Kościele Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Krakowie u OO Kapucynów na krużgankach klasztornych umieszczono pamiątkową tablicę ku czci generała wykonaną z czarnego marmuru dębnickiego. Jest patronem ulic w Krakowie i Sopoćkiniach.

Rodzina

Był synem Mikołaja Wilczyńskiego z zawodu murarza oraz Karoliny z Wagnerów.
Dwukrotnie żonaty: z pierwszą żoną Józefą z Niemców, z którą rozwiódł się w 1936, miał dwoje dzieci: syna Wiesława (ur. 1911) oraz córkę Halinę (ur. 1913). Drugą żoną generała została w 1937 Alfreda ze Szwarców primo voto Staniszewska.
Awanse

porucznik – 1914
kapitan – 1915
podpułkownik – 21 czerwca 1919
pułkownik – zweryfikowany ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 (w 1924 – 14 lokata w korpusie oficerów zawodowych inżynierii i saperów, a dwa lata później, po przeniesieniu do korpusu oficerów piechoty, zajmował 46,06 lokatę z tym samym starszeństwem)
generał brygady – 16 marca 1927 ze starszeństwem z 1 stycznia 1927 i 7 lokatą (w 1932 – 4 lokata)
Odznaczenia [edytuj]

Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari
Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1928)
Krzyż Niepodległości (1931)
Krzyż Walecznych – czterokrotnie
Złoty Krzyż Zasługi
Znak oficerski "Parasol"
Wojskowy Krzyż Zasługi III klasy (Austro-Węgry)
Krzyż Kawalerski Legii Honorowej (Francja)
Order Zabójcy Niedźwiedzia III klasy (Łotwa)
I inne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:15, 04 Maj 2011    Temat postu:


Arthur-Neville-Chamberlain



Édouard Daladier (w środku) z Joachimem von Ribbentropem podczas układu monachijskiego w 1938

Jednocześnie winą za zerwanie stosunków Winston Churchill w depeszy do Stalina obarczył Polaków: wznowienie przyjacielskich czy roboczych stosunków z Rosją Sowiecką nie będzie możliwe, dopóki wysuwa on [rząd polski] obraźliwe oskarżenia wobec Rządu Sowieckiego (..)

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:21, 04 Maj 2011    Temat postu:



28 IX 1939 r., Moskwa – czwarty rozbiór Polski w postaci niemiecko-sowieckiego układu o przyjaźni i granicy (tytuł w wersji sowieckiej, zaś w wersji niemieckiej: niemiecko-sowieckiego układu granicznego i sprzymierzeńczego), podpisany w imieniu rządów Rzeszy Niemieckiej i ZSRR przez ministra spraw zagranicznych Rzeszy Ribbentropa oraz premiera Mołotowa (nazywany czasem tzw. drugim paktem Ribbentrop-Mołotow).


Jego tekst, zaczynający się stwierdzeniem: „Rząd Rzeszy Niemieckiej i Rząd ZSRR po upadku byłego Państwa Polskiego uważają za swe wyłączne zadanie przywrócić na tych obszarach spokój i porządek”, mówił o ustaleniu „granicy obustronnych interesów państwowych na obszarze byłego Państwa Polskiego” i uznawał tę granicę za „ostateczną”.
Do układu dołączono trzy protokoły dodatkowe. Pierwszy (poufny) zapowiadał możliwość przesiedlenia osób pochodzenia niemieckiego ze strefy sowieckiej do niemieckiej oraz osób pochodzenia ukraińskiego i białoruskiego ze strefy niemieckiej do sowieckiej. Drugi (tajny, zmieniający tajny protokół dodatkowy do paktu z 23 VIII) zastępował graniczną linię Wisły linią Bug-San, przekazując Litwę do strefy wpływów ZSRR, zaś woj. lubelskie i część woj. warszawskiego – do strefy niemieckiej (Rzeszy miało przypaść 48 %, zaś ZSRR – 52 % terytorium Polski).
Trzeci (tajny) protokół dodatkowy głosił: „Obie strony nie dopuszczą na ich terytoriach polskiej agitacji [polskaja agitacja, polnische Agitation], wymierzonej przeciwko terytorium drugiej strony. Będą one dławiły na swoich terytoriach początki takiej agitacji oraz udzielały sobie wzajemnie informacji o przedsiębranych w tym celu zarządzeniach”. Do istnienia tego protokołu dodatkowego władze Rosji przyznały się – po 50 latach zaprzeczeń – dopiero w 1992 r.


27 IX 1939 r. – wkroczenie oddziałów Armii Czerwonej do Chełma.

28 IX 1939 r. – wkroczenie oddziałów Armii Czerwonej do Przemyśla.

30 IX 1939 r., Paryż – powołanie najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Rządu RP w Paryżu nie uznało jedynie siedem państw na czele z Niemcami i ZSRR.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:23, 04 Maj 2011    Temat postu: POLSKA, wrzesień 1939


POLSKA, wrzesień 1939: Niemieckie oddziały wkraczające na terytorium Polski. W wyniku prowadzonych działań („Blitzkrieg”), w pierwszych dniach września granicę przekroczyło 1,25 mln żołnierzy III Rzeszy i 6 dywizji pancernych. AFP
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:25, 04 Maj 2011    Temat postu: POLSKA, 6 września 1939


POLSKA, 6 września 1939: Niemiecki oddziały pancerne przekraczające granicę z Polską. 17 września Polskę zaatakował ZSRR. AFP
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:26, 04 Maj 2011    Temat postu: POLSKA, wrzesień 1939


POLSKA, wrzesień 1939: Szarża polskiej kawalerii w czasie trwania kampanii wrześniowej (wojny obronnej). AFP
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:33, 04 Maj 2011    Temat postu:


Głównodowodzący XIX A.K. gen. Guderian w rozmowie
z komisarzem politycznym Borowenskim na temat linii
demarkacyjnej między armiami niemiecką i sowiecką.

..18.IX.1939r. w Brześciu Litewskim nastąpiło spotkanie oddziałów niemieckich i sowieckich

Parada niemieckich i sowieckich żołnierzy w Brześciu Litewskim.

Dowódca 6 Korpusu Kawalerii Armii Czerwonej Andriej Jeremienko i delegacja dowództwa wojsk niemieckich podczas rozmów o wyznaczeniu linii demarkacyjnej, 1939
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:35, 04 Maj 2011    Temat postu:


Polscy żołnierze w niewoli radzieckiej, 1939r.



Polscy żołnierze i policjanci w niewoli radzieckiej, 1939r.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:37, 04 Maj 2011    Temat postu:

Kalendarium Zbrodni Katyńskiej 1939–2005

październik - grudzień 1939 r.
2 X 1939 r., Moskwa – decyzja Biura Politycznego KC WKP(b) o „rozpuszczeniu do domów” jeńców wojennych żołnierzy Białorusinów, Ukraińców i innych narodowości z tzw. Białorusi Zachodniej i tzw. Ukrainy Zachodniej, „wyodrębnieniu w oddzielną grupę jeńców wojennych żołnierzy, których strony rodzinne znajdują się w niemieckiej części Polski i zatrzymać ich w obozach do rozmów z Niemcami i decyzji w kwestii odesłania ich do ojczyzny”, natomiast „dla jeńców wojennych oficerów zorganizować oddzielny obóz”.

4 X 1939 r., Moskwa – podpisanie niemiecko-sowieckiego protokołu dodatkowego do układu z 28 IX, szczegółowo opisującego nową, „ostateczną” linię graniczną miedzy Rzeszą i ZSRR.

6 X 1939 r., Berlin – przemówienie Adolfa Hitlera w Reichstagu: „państwa europejskie powinny być wdzięczne za to, że Rosja i Niemcy są gotowe z tego ogniska niepokoju zrobić teraz strefę pokojowego rozwoju, ze oba kraje przyjmują za to odpowiedzialność”.

10 X 1939 r., Moskwa – rozpoczęcie prac „wspólnej niemiecko-rosyjskiej komisji centralnej dla spraw granicznych”.

10 X 1939 r., Moskwa – podpisanie sowiecko-litewskiego paktu o wzajemnej pomocy, na mocy którego ZSRR „przekazał” Litwie okręg wileński (Wilno i zachodnią część woj. wileńskiego).

12 X 1939 r., Lwów – „Czerwony Sztandar” (sowieckie pismo w języku polskim) opublikował karykaturę przedstawiającą polowanie na polskich generałów.

12 X 1939 r. – oddziały niemieckie przejęły Suwałki z rąk sowieckich.

13 X 1939 r., Moskwa – Biuro Polityczne KC WKP(b) postanowiło zatwierdzić propozycję ludowego komisarza (ministra) spraw wewnętrznych Ławrientija Berii i przekazać władzom niemieckim „wszystkich jeńców wojennych, żołnierzy – mieszkańców niemieckiej części byłej Polski w liczbie około 33 tysięcy osób”.

14 X 1939 r., Berlin – oficjalny komunikat Oberkommando der Wehrmacht: „Na Wschodzie, wraz z obsadzeniem ostatnich odcinków nad Bugiem, zakończono ruch [wojsk] w kierunku niemiecko-rosyjskiej granicy stref interesów”.

19 X 1939 r., Berlin – ratyfikacja Niemiecko-sowieckiego układu o przyjaźni i granicy z 28 IX.

22 X 1939 r. – „wybory” do Zgromadzeń Ludowych tzw. Ukrainy Zachodniej i tzw. Białorusi Zachodniej.

27 i 28 X 1939 r. – oddziały litewskie zajęły Wileńszczyznę, „odstąpioną” przez ZSRR.

31 X 1939 r., Moskwa – przemówienie przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera) Wiaczesława Mołotowa na nadzwyczajnej sesji Rady Najwyższej ZSRR: „Od czasu zawarcia 23 sierpnia sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji położony został kres nienormalnym stosunkom, które istniały w ciągu szeregu lat między Związkiem Sowieckim a Niemcami. Miejsce wrogości, wszelkimi sposobami podniecanej przez niektóre mocarstwa europejskie, zajęło zbliżenie się i ustanowienie przyjaznych stosunków między ZSRR i Niemcami. Dalsza poprawa tych nowych, dobrych stosunków znalazła swój wyraz w niemiecko-sowieckiej umowie o przyjaźni i o granicy między Związkiem Sowieckim i Niemcami, podpisanej 28 września w Moskwie. [...]
Po drugie, należy wskazać na taki fakt, jak wojenne rozgromienie Polski i rozpad państwa polskiego. Sfery rządzące Polski chełpiły się nie mało «trwałością» swego państwa i «potęgą» swej armii. Jednakowoż okazało się, że wystarczyło jednego uderzenia [sic] na Polskę, najpierw ze strony armii niemieckiej, a potem – Armii Czerwonej, aby nic się [sic] nie zostało z tego pokracznego dziecięcia [urodliwogo dietiszcza – przekład poprawny: pokracznego bękarta] traktatu wersalskiego, jakie żyło kosztem ucisku narodowości niepolskich. [...] Ideologię hitleryzmu, jak i wszelki inny system ideologiczny, można uznawać lub negować – jest to sprawa poglądów politycznych. Ale każdy człowiek zrozumie, że ideologii nie można unicestwić siłą, że nie można z nią skończyć za pomocą wojny. Dlatego też prowadzenie takiej wojny, jak wojny o «unicestwienie hitleryzmu», osłanianej fałszywym hasłem walki o «demokrację», jest nie tylko bezsensowne, ale i zbrodnicze” (cytujemy według urzędowego przekładu na język polski opublikowanego wówczas w Moskwie w postaci osobnej broszury).

1 i 2 XI 1939 r. – włączenie w skład ZSRR tzw. Ukrainy Zachodniej i tzw. Białorusi Zachodniej (anektowanych ziem wschodnich RP).

Od 1 do 4 XI 1939 r. – zgrupowanie wszystkich polskich jeńców-oficerów w obozach w Kozielsku i Starobielsku, zaś policjantów, żandarmów i funkcjonariuszy służb państwowych – w Ostaszkowie.

16 XI 1939 r., Berlin – podpisanie niemiecko-sowieckiego porozumienia o wymianie ludności pochodzenia niemieckiego ze strefy sowieckiej oraz ludności pochodzenia ukraińskiego, białoruskiego i rosyjskiego ze strefy niemieckiej. Według oficjalnego komunikatu agencji TASS: „wszystkie sprawy praktyczne, dotyczące ewakuacji, zostały rozwiązane przez układające się strony w duchu przyjaźni, odpowiadającym istniejącym stosunkom między ZSRR i Niemcami”.

23 XI 1939 r. – zakończenie niemiecko-sowieckiej akcji wymiany polskich jeńców wojennych. Łącznie strona sowiecka przekazała Niemcom przeszło 42 000, zaś strona niemiecka – przeszło 13 000 jeńców polskich. W składzie odesłanej Niemcom grupy jeńców z sowieckiego obozu jenieckiego w Kozielsku znajdował się m.in. poeta Konstanty Ildefons Gałczyński.

30 XI 1939 r., Paryż – podpisanie przez Prezydenta RP na uchodźstwie Władysława Raczkiewiczaa Dekretu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 30 listopada 1939 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych, uznającego za nieważne i niebyłe zarówno takie akty i zarządzenia już wydane, jak i te, „które zostaną wydane po wejściu w życie niniejszego dekretu”.

7 XII 1939 r., Kraków – pierwsza oficjalna wizyta członków sowieckiej komisji przesiedleńczej, powitanych na Wawelu przez Generalnego Gubernatora Hansa Franka: „W duchu paktu przyjaźni, który zawarli lata ubiegłego przewidujący kierownik Unii Sowieckiej i nasz wódz Adolf Hitler, przystąpiliśmy do uzgodnienia i wspierania w duchu przyjaznym żywotnych interesów naszych dwóch narodów w najróżnorodniejszych dziedzinach. W ramach tej współpracy mieści się też rosyjsko-niemiecka umowa przesiedleńcza, która ma się przyczynić do organicznego ukształtowania narodowej przestrzeni życiowej w myśl ustalonej miedzy naszymi państwami granicy sfer interesów. [...] Życzę Panom zupełnego powodzenia w tej pracy i wyrażam nadzieję trwałej przyjaźni rosyjsko-niemieckiej dla dobra obu naszych narodów”.
Delegacja sowiecka bawiła następnie (tego samego dnia) w Zakopanem, o czym mówił fotoreportaż zamieszczony 3 dni później na łamach „Warschauer Zeitung”, zawierający pięć zdjęć. Jak ujawnił gadzinowy „Goniec Krakowski”, zastępcą przewodniczącego delegacji był zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR, gen. Maslennikow (mowa o komdywie Iwanie Maslennikowie). [Do dziś nie dysponujemy dowodami, czy rzeczywiście to właśnie wówczas w Zakopanem w willi „Pan Tadeusz” miała miejsce pierwsza konferencja Gestapo i NKWD na temat wspólnego zwalczania polskiego podziemia].

Do 10 XII 1939 r. – na terenie tzw. Ukrainy Zachodniej NKWD aresztował (po zakończeniu działań wojennych) 1 057 „byłych oficerów armii polskiej”.

14 XII 1939 r., Berlin – wymiana niemieckich i sowieckich dokumentów ratyfikacyjnych Niemiecko-sowieckiego układu o przyjaźni i granicy z 28 IX.

24 XII 1939 r., Moskwa – depesza Józefa Stalina do Joachima von Ribbentropa: „Przypieczętowana krwią przyjaźń narodów Niemiec i Związku Sowieckiego ma podstawy do tego, by być długotrwała i mocna” (tekst depeszy opublikowała następnego dnia moskiewska „Prawda”, zaś streszczenie – gadzinowy „Nowy Kurier Warszawski” 28 XII).
[link widoczny dla zalogowanych]





17 września 1939, Białystok. Pałac Branickich. Dzielenie się łupami po Polsce. Z archiwum T. Wiśniewskiego/Agencja FORUM
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 7:16, 17 Maj 2011    Temat postu:



Kalendarium Zbrodni Katyńskiej 1939–2005
luty 1940 r.
10 II 1940 r. – pierwsza masowa deportacja ludności polskiej z ziem wschodnich RP w głąb ZSRR, obejmującą około 140 000 osób (liczba wynikająca z najnowszych ustaleń, dawniej podawano ponad 200 000). Łącznie w czasie czterech masowych deportacji (w lutym, kwietniu i czerwcu 1940 r. oraz w maju-czerwcu 1941 r.) wywieziono w głąb ZSRR co najmniej 325 000 obywateli polskich.

10 II 1940 r., Warszawa – gadzinowy „Nowy Kurier Warszawski” opublikował przekład korespondencji „Frankfurter Zeitung” z Moskwy o ukończeniu „demarkacji niemieckiej i sowieckiej strefy interesów”.


Kalendarium Zbrodni Katyńskiej 1939–2005
marzec 1940 r.
5 III 1940 r., Moskwa – oficjalny komunikat sowiecki o zakończeniu „wytyczania granicy niemiecko-sowieckiej” długości niemal 1500 kilometrów, na której postawiono 2 820 słupów granicznych. „Komunikat rządu sowieckiego – pisał w korespondencji ze stolicy ZSRR nowojorski „Nowy Świat” następnego dnia – uważany jest w rosyjskich kołach rządowych za formalne wykreślenie Rzeczypospolitej Polskiej [...] z liczby państw istniejących”.

5 III 1940 r., Moskwa – ściśle tajna decyzja najwyższych władz państwowych i partyjnych ZSRR o dokonaniu zbrodni katyńskiej: „likwidacji” 14 700 jeńców wojennych – oficerów Wojska Polskiego (oraz 11 000 więzionych na terytorium tzw. Zachodniej Ukrainy i tzw. Zachodniej Białorusi): „Sprawy [...] rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia”. Decyzję podjęli (akceptując wniosek ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berii, określający „byłych oficerów armii polskiej” jako „zatwardziałych wrogów władzy radzieckiej, pełnych nienawiści do ustroju radzieckiego”): Józef Stalin, Łazarz Kaganowicz, Michaił Kalinin, Anastas Mikojan, Wiaczesław Mołotow i Kliment Woroszyłow

15 III 1940 r., Katyń – rozstrzelanie pierwszych 13 jeńców z obozu w Kozielsku, wywiezionych stamtąd 8 III.

22 III 1940 r., Moskwa – w ślad za decyzją z 5 III ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRR Ławrientij Beria wydał rozkaz o „rozładowaniu” więzień, w wykonaniu którego wywieziono z więzień w Baranowiczach, Brześciu, Drohobyczu, Lwowie, Łucku, Pińsku, Równym, Stanisławowie, Tarnopolu i Wilejce (oraz z więzień na terenie Białostocczyzny), a następnie rozstrzelano co najmniej 7 305 więźniów.[/img]
Kalendarium Zbrodni Katyńskiej 1939–2005
marzec 1940 r.
5 III 1940 r., Moskwa – oficjalny komunikat sowiecki o zakończeniu „wytyczania granicy niemiecko-sowieckiej” długości niemal 1500 kilometrów, na której postawiono 2 820 słupów granicznych. „Komunikat rządu sowieckiego – pisał w korespondencji ze stolicy ZSRR nowojorski „Nowy Świat” następnego dnia – uważany jest w rosyjskich kołach rządowych za formalne wykreślenie Rzeczypospolitej Polskiej [...] z liczby państw istniejących”.

5 III 1940 r., Moskwa – ściśle tajna decyzja najwyższych władz państwowych i partyjnych ZSRR o dokonaniu zbrodni katyńskiej: „likwidacji” 14 700 jeńców wojennych – oficerów Wojska Polskiego (oraz 11 000 więzionych na terytorium tzw. Zachodniej Ukrainy i tzw. Zachodniej Białorusi): „Sprawy [...] rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia”. Decyzję podjęli (akceptując wniosek ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berii, określający „byłych oficerów armii polskiej” jako „zatwardziałych wrogów władzy radzieckiej, pełnych nienawiści do ustroju radzieckiego”): Józef Stalin, Łazarz Kaganowicz, Michaił Kalinin, Anastas Mikojan, Wiaczesław Mołotow i Kliment Woroszyłow

15 III 1940 r., Katyń – rozstrzelanie pierwszych 13 jeńców z obozu w Kozielsku, wywiezionych stamtąd 8 III.

22 III 1940 r., Moskwa – w ślad za decyzją z 5 III ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRR Ławrientij Beria wydał rozkaz o „rozładowaniu” więzień, w wykonaniu którego wywieziono z więzień w Baranowiczach, Brześciu, Drohobyczu, Lwowie, Łucku, Pińsku, Równym, Stanisławowie, Tarnopolu i Wilejce (oraz z więzień na terenie Białostocczyzny), a następnie rozstrzelano co najmniej 7 305 więźniów.


Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 7:19, 17 Maj 2011    Temat postu: ANASIEWICZ JAN

Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie
ANASIEWICZ Jan
ANASIEWICZ Jan, urodzony 15 lipca 1908 r. w Mochowie, woj. warszawskie. Syn Walentego i Klary z d. Kobylińskiej. Miał siostry: Bronisławę i Aleksandrę. W 1927 r. zdał maturę w gimnazjum im. Króla Władysława Jagiełły w Płocku. W lipcu 1927 r., za zgodą rodziców, wstąpił do Wojska Polskiego. W czerwcu 1928 r. w stopniu kaprala podchorążego ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Komorowie. W sierpniu 1930 r. mianowano go na stopień podporucznika w korpusie oficerów artylerii. Przydzielono go do 17. pułku artylerii lekkiej w Gnieźnie. Został awansowany do stopnia porucznika ze starszeństwem 1 stycznia 1933 r. 15 września 1935 r. przeniesiono go na dodatkowe przeszkolenie do Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. 19 marca 1939 r. został awansowany na stopień kapitana. We wrześniu 1939 r. prawdopodobnie przydzielono go do Ośrodka Zapasowego Artylerii nr 2. Po 17 września 1939 r. dostał się do sowieckiej niewoli. Osadzono go w obozie w Kozielsku. Jego nazwisko znajduje się na liście wywozowej z 3 kwietnia 1940 r.
Został zamordowany przez funkcjonariuszy NKWD w kwietniu 1940 r. w katyńskim lesie. W czasie ekshumacji wiosną 1943 r. jego zwłoki oznaczono numerem 1942.
Od 1937 r. był żonaty z Jadwigą Teresą Kostecką.

Inwentarz dokumentów katyńskich przechowywanych w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Kraków 2002, s. 35-36;

I. Por. Jan ANASIEWICZ (ur. 1908) (AM 1942)

Znaleziono - AM: Soldbuch, Medaillon (książeczka oficerska, medalik); WO, s. 28: książeczka stanu służby oficerskiej i medalikCDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 7:26, 17 Maj 2011    Temat postu:











I. Por. Jan ANASIEWICZ (ur. 1908) (AM 1942)

Znaleziono - AM: Soldbuch, Medaillon (książeczka oficerska, medalik); WO, s. 28: książeczka stanu służby oficerskiej i medalik
1. Legitymacja osobista
Dobrze zachowana legitymacja wojskowa oprawna w płótno
(10,5 x 7,5 cm, 8 s., oprawa twarda - płótno, akc. 12/5)

[s. 1] Ministerstwo Spraw Wojskowych / Legitymacja osobista / Nr 539
W górnej części karty odręczny wpis:] Wielkość maski gaz. 9 [?]
[s. 2] [Ślady po fotografii - odbita częściowo na s. 3] Podpis właściciela legitymacji Anasiewicz Jan por.
[s. 3] Imię i nazwisko Jan Anasiewicz / Stopień porucznik / Stosunek do służby wojskowej W służbie czynnej / Przynależność ewidencyjna [...] / Przynależność służbowa [...] / Stanowisko oficer baterji
[s. 4] Posiadane ordery i odznaczenia [bez wpisu] / Miejsce i data wystawienia legitymacji Gniezno, dnia 20.12.1933 / Ważna do dnia 31 grudnia 1934 r. / Podpis przełożonego [podpis nieczytelny]
[s. 5] Przedłużam ważność niniejszej legitymacji do dn. 31 grudnia 1935 r. / Podpis przełożonego / w/z Mak[...] / Pieczęć [brak] / Przedłużam ważność niniejszej legitymacji do dn. 31 grudnia 1936 r. / Podpis przełożonego / [pieczęć:] Komendant Szkoły Mjr Filipowicz[1] [podpis czytelny] / Pieczęć [pieczęć:] Szkoła Podch. Rez. Art.
[s. 6] Przedłużam ważność niniejszej legitymacji do dn. 31 grudnia 1937 r. / Podpis przełożonego / [pieczęć:] Komendant Szkoły Mjr Filipowicz [podpis czytelny] / Pieczęć [brak:] / Przedłużam ważność niniejszej legitymacji do dn. 31 grudnia 1938 r. / Podpis przełożonego / [pieczęć:] Komendant Szkoły Mjr Filipowicz [podpis czytelny] / Pieczęć [ślady]
[s. 7] Zmiany: Dnia 15.IX.1935 - prze- / niesiony do Szk. Podchor. / Rez. Art. Roz. dz. Szk. nr 207/35 / [podpis nieczytelny mjr. Filipowicza] / Przedłużam ważność niniejszej legitymacji do dnia 31 grudnia 1939 r. [ podpis nieczytelny]
[na pierwszej wyklejce oprawy adnotacje:] Juzkowi - 182 r. [?] / Józiowi - 303 r. / Bulicz [?] - 230 r. / Władek -

Zachowane oryginalne opakowanie (papier) z numerem: AM 1942 / ICDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:40, 06 Cze 2011    Temat postu:










2. Karteczka papieru

Karteczka papieru (z cenami lub długami w kopiejkach) zapisana jednostronnie
(7,3 x 4,8 cm, 1 s., akc. 12/4)

Winien: / znaczek - 80 kp / inne - 80 kp / chleb - 40 kp / chleb - / książka - 85[...] / znaczek - 1,20 rb.

Zachowane oryginalne opakowanie (papier) z numerem: AM 1942 / II

3. Igliwie

Trzy fragmenty igliwia
(3-5 cm, akc. 12/3)

Zachowane oryginalne opakowanie (papier) z numerem: AM 1942 / IV

4. Medalik z łańcuszkiem

Medalik (ryngraf) z Matką Boską z Dzieciątkiem na tle sztandarów, poniżej orzeł w koronie / na awersie monogram: SM (?). Zachowany również fragment łańcuszka (ok. 16 cm) z elementami zapinki
(2,5 x 2 cm, akc. 12/2)

Zachowane oryginalne opakowanie (papier) z numerem AM 1942 / VI

5.
Zachowane puste opakowanie (papier) z numerem 01942 / V (numer niewidoczny - odciśnięty)

[1] Ppłk Jan Antoni Filipowicz (ur. 1889), Komendant Szkoły Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim.http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/758/12443/ANASIEWICZ_Jan.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:45, 06 Cze 2011    Temat postu:

WIDZIAŁEM NA WŁASNE OCZY

JÓZEF MACKIEWICZ O SWOIM POBYCIE
NA MIEJSCU ZBRODNI W KATYNIU W 1943 ROKU

Znany literat i dziennikarz wileński p. Józef Mackiewicz powrócił przed kilku dniami ze Smoleńska, gdzie był obecny przy wydobywaniu zwłok w lesie katyńskim pomordowanych oficerów polskich. Współpracownik naszego pisma zwrócił się do p. Mackiewicza z prośbą o wywiad. Odpowiedzi, które przytaczamy poniżej, oddane są z dokładnością stenograficzną i przez p. Mackiewicza autoryzowane.

A więc podłoże lasu w tym miejscu wygląda brzydko. Wygląda po prostu tak, jak powiedzmy, podmiejski lasek opuszczony przez majówki i wycieczkowiczów niechlujnych, którzy w niedzielę rozkładają się pod drzewami, a później pozostawiają po sobie odpadki, niedopałki, papiery, śmiecie. W Katyniu pomiędzy tymi śmieciami rosną nieśmiertelniki. Przy bliższym przyjrzeniu stajemy przykuci niezwykłym widokiem. Nie są to bowiem żadne śmiecie. Osiemdziesiąt ich procent stanowią pieniądze. Polskie papierowe banknoty złotowe, przeważnie wyższych emisji. Leżą niektóre w paczkach po sto, po pięćdziesiąt złotych, po dwadzieścia. Leżą pojedyńczo i drobniejsze, wojennej emisji dwuzłotówki, w jednym wypadku widziałem czerwońce. Wyblakłe, oblazłe, przesiąkłe trupim odorem i cieczą trupów. Tuż obok cygarniczki drewniane, papierosy, strzępy sowieckich gazet, guziki z orłami, rękawiczki, kawałki mundurów, chustki do nosa, skórzane portmonetki... Wszystko to są rzeczy wydobyte z grobów. Dzieje się tak nie na skutek lekceważenia lub braku sumienności ze strony pracującej tu komisji Polskiego Czerwonego Krzyża, która przeciwnie, jak to opowiem dalej, z pełnym samozaparciem i poświęceniem pracuje nad zidentyfikowaniem pomordowanych i zachowaniem pozostałych po nich pamiątek. Dzieje się tak dlatego, że pomordowane tysiączne ofiary, rzucane były do straszliwych dołów łącznie z całym ich osobistym życiowym balastem codzienności. Jest tego strasznie dużo, co każdy człowiek nosi przy sobie i czym wypycha kieszenie za życia, gdy się to mu wydaje ważne. Ale po śmierci ważne są tylko rzeczy niektóre. Dla komisji przede wszystkim wszystko, co służy do zidentyfikowania zwłok, jak legitymacje, listy, pamiętniki itd. Poza tym wszystkie przedmiotu metalowe, nie ulegające psuciu, podlegające oczyszczeniu, mogące pozostać drogą relikwią dla rodziny. Wszystko inne, bezwartościowe, na wpół przegniłe, przesiąkłe na wieki już jadem rozkładu, usuwa się na razie na bok. I to leży. Leży teraz w postaci świadectwa, straszliwego, ponurego świadectwa, bezładnymi strzępami wśród drzewek lasu katyńskiego.CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:47, 06 Cze 2011    Temat postu:

– Straszne. Jeden, dwa, trzy trupy ludzkie robią już ciężkie i przygniatające wrażenie. Proszę sobie wyobrazić ich tysiące, tysiące, i wszystkie w mundurach oficerów polskich... Kwiat inteligencji, rycerstwo Narodu! Tworzą warstwy w głąb, warstwy ciał ludzkich jedne na drugich. W tej okropnej chwili przychodzi mi straszliwe porównanie ich do wielkiej skrzyni sardynek. Ułożone są jak sardynki, przekładane nawzajem to nogami, to głową, sprasowane, spłaszczone w trupim soku, który na dnie niektórych dołów ustaje się nieraz w postaci zielonej, martwej cieczy, nie odbijającej ani wierzchołków drzew, ani obłoków na niebie. Obnażyliśmy głowy i stali nieruchomo, jakieś ptaszki ćwierkały na sośnie. Deszcz akurat przestał padać, błogosławiony wiatr odegnał na przeciwną stronę grobu odurzający swąd. I nawet na chwilę wyjrzało słońce. Był to moment, którego nie zapomnę nigdy, bo promienie tego słońca padły i zabłysły nagle na złotym zębie czyichś tam, w głębi, na wpół otwartych ust. Odchyliłem głowę, by zmienić kąt odbicia i nie patrzeć na te słoneczne igraszki. W takich chwilach samo życie wydaje się cynizmem. Wiosna nad dołem splątanych nawzajem rąk, nóg, wykrzywionych twarzy, zlepionych włosów, oficerskich butów, strupieszałych mundurów, pasów. Pomyśleć sobie, że każda z tych pozycji leżących, skrzywienie kolana, odrzut głowy był ostatnim odruchem najwyższej męki, rozpaczy, strachu, bólu... czy ja wiem zresztą, jakich najgorszych odczuwań ludzkich.
Nie stawiali oporu?
– Owszem, stawiali. Znaczna część skrępowana była sznurami, niektórzy pokłuci bagnetami. Tego dnia, gdy opuszczałem Katyń, wydobyto zwłoki, które tym się różniły od innych, że nie były strzelane tym stereotypowym strzałem w potylicę czaszki, jak to już powszechnie wiadomo, a wykazywały postrzał z tyłu między łopatki, przebite poza tym prawie na wylot bagnetem i kilkakrotnie jeszcze pokłute w różnych miejscach. Właśnie stawiających opór, jak to wykazały badania, krępowano. Widziałem ten charakterystyczny węzeł. Nie potrafię go powtórzyć, ale chodzi w nim głównie o to, że którąkolwiek bądź rękę poruszy delikwent, zaciska wszystkie więzy. Niektórym sznury założone były na szyi, w takim wypadku szarpnięcie skrępowaną ręką zaciskało jednocześnie pętlę na szyi i dusiło. Ostatni raport dr Mariana Wodzińskiego, przesłany do centrali Polskiego Czerwonego Krzyża mówi, że 0,4 procent zwłok wykazało podwójny postrzał w potylicę, zaś 1,5 procent podwójny postrzał szyi. Kaliber jak wiadomo był zawsze ten sam 7,63, nie dający zresztą dużej detonacji. Również na kilka dni przed moim przybyciem dokonano wstrząsającego odkrycia, o którym doprawdy mówić można tylko przez zaciśnięte zęby: oto w jednym z dołów znaleziono warstwy oficerów, których kładziono żywcem twarzami na dół na poprzednio już zabite warstwy albo jeszcze drgające w konwulsjach przedśmiertnych, i strzelano ich w pozycji leżącej
................................
Józef Mackiewicz
Tom drugi

WIDZIAŁEM NA WŁASNE OCZY

(rozproszone szkice o Katyniu)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:49, 06 Cze 2011    Temat postu:

------------------------
.Również na kilka dni przed moim przybyciem dokonano wstrząsającego odkrycia, o którym doprawdy mówić można tylko przez zaciśnięte zęby: oto w jednym z dołów znaleziono warstwy oficerów, których kładziono żywcem twarzami na dół na poprzednio już zabite warstwy albo jeszcze drgające w konwulsjach przedśmiertnych, i strzelano ich w pozycji leżącej................................

– Ach, jakież to straszne! W jaki sposób fakt ten został ustalony?

– W ten sposób, że delikwent leżał twarzą w dół, w czapce. Daszek tej czapki był załamany na czole, a kula tkwiła w daszku. W każdej innej pozycji taka okoliczność byłaby niemożliwa............................
Józef Mackiewicz
Tom drugi

WIDZIAŁEM NA WŁASNE OCZY

(rozproszone szkice o Katyniu)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:51, 06 Cze 2011    Temat postu:

Większość zwłok posiadała przy sobie liczne drobiazgi i dokumenty osobiste, z którychniektóre dobrze zachowane, co ułatwiało ich identyfikację.

[1] Przy zwłokach generała Mieczysława Smorawińskiego znaleziono książeczkę oszczędnościową PKO, legitymację krzyża „Virtuti Militari”, dowód tożsamości, papierośnicę, złoty pierścionek i 2 medaliki. Na zdjęciu legitymacja Kapituły Orderu „Virtuti Militari”.

[2] W kieszeniach zamordowanego St. Kapelana Jana Ziółkowskiego znaleziono kartę wizytową, legitymację odznaki Korpusu Ochrony Pogranicza, 2 książeczki do nabożeństwa, 2 fotografie, papierośnicę drewnianą, różaniec i 2 łańcuszki. Na zdjęciu legitymacja odznaki Korpusu Ochrony Pogranicza.

[3] Ogólny widok pola grobowego (niemieckie zdjęcie lotnicze), po rozpoczęciu prac ekshumacyjnych. Obok rozkopanych dołów wydobyte z nich zwłoki, poukładane rzędami, w oczekiwaniu na identyfikację. Na dalszym planie piasczysta droga, przecinająca lasek od szosy smoleńskiej do domu wypoczynkowego funkcjonariuszów NKWD, zwanego przez miejscową ludność „daczą”.

[4] Wnętrze grobu: charakterystyczne warstwy trupów widziane z boku.

Była to wiadomość straszna. Zbrodnia, która nawet w wojnie, obfitującej w zbrodnie, wydała się zarówno co do ilości, jak przede wszystkim jakości swej przerastająca wszystkie inne. Pierwszym odruchem opinii świata demokratycznego było: nie dać jej wiary. Nie dać wiary przede wszystkim dlatego, że rozgłaszali ją Niemcy, na których sumieniu leżało już tyle popełnionych przez nich samych zbrodni! Oczywiście szerokie sfery tej opinii światowej nie miały nawet pojęcia o sprawie zaginięcia 15 tysięcy jeńców polskich w Sowietach, o rok przeszło trwających, bezowocnych poszukiwaniach, o wielu, wielu znanych już szczegółach, a jedynie nie publikowanych w prasie alianckiej.

Tymczasem w następnych już audycjach radio berlińskie przynosi nowe wiadomości:

W miesiącach letnich 1942 roku, kilku Polaków należących do oddziałów pracy przy armii niemieckiej, oraz osoby cywilne wyzwolone z niewoli bolszewickiej, dowiedziały się od ludzi miejscowych, że w pobliżu Smoleńska bolszewicy rozstrzeliwali Polaków. Z opowiadań tych ujawnia się dalej, że rozstrzelanych zakopywano przypuszczalnie w lesie katyńskim, na prawo od drogi prowadzącej od szosy Smoleńsk-Katyń do domu wypoczynkowego NKWD (dawniej GPU). Podobno na dworzec w Gniezdowie niejednokrotnie przychodziły transporty z jeńcami, oficerami polskimi, którzy następnie byli odtransportowywani ciężarówkami do pobliskiego lasku katyńskiego. Osoby te zainteresowały się bliżej losem swych rodaków i zaczęły kopać w pagórku, który na pierwszy rzut oka nie harmonizował z naturalnym otoczeniem krajobrazu i wydawał się dziełem rąk ludzkich. Niebawem natrafiono na zwłoki polskiego oficera, jak świadczył o tym mundur. Nie przypuszczano jednak początkowo, że natrafiono na grób masowy. Ponieważ oddział niemiecki, do którego byli przydzieleni owi Polacy, musiał udać się gdzie indziej, zaprzestano poszukiwań.

Sterroryzowana panowaniem bolszewickim ludność nie opowiadała chętnie o swoich przeżyciach z roku 1940. Dopiero wiosną 1943 roku docierają do władz niemieckich wiadomości o zwłokach w lesie katyńskim. Władze niemieckie podejmują wobec tego systematyczne, rozległe badania, które stopniowo pozwalają odtworzyć z przerażającą dokładnością wypadki poprzedzające ową masową zbrodnię. Powoli też ujawniają się potworne szczegóły. Złożone pod przysięgą zeznania licznych świadków jasno oświetlają stan rzeczy i pokrywają się z danymi, wynikającymi z badań ekshumacyjnych. Zeznania te udowadniają, że już od szeregu lat lasek katyński był używany jako miejsce straceń przez GPU.

W Londynie zapanowała konsternacja. Czynniki rządowe angielskie doskonale wiedzą, że liczba zamordowanych, podana przez Niemców, odpowiada mniej więcej liczbie zaginionych, których daremnie rząd polski poszukuje w Sowietach. Poza tym rząd angielski zna doskonale przebieg rozmów, treść not polskich i ... odpowiedzi na ten temat strony sowieckiej.

Wieczorem radio niemieckie nadaje treść zeznań Parfemona Kisielewa, z których świat się dowiaduje, co u niego w chacie robili robotnicy Polacy, latem 1942 roku. Mianowicie: doszły ich słuchy, że tu rozstrzeliwano oficerów polskich i że Kisielew wie coś o tym więcej, niż inni mieszkańcy, ponieważ mieszkał najbliżej. Przyszło doń przeto 10 Polaków z niemieckiego „Todta”. Było to w lipcu. Prosili o wskazanie miejsca. Wzięli ze sobą łopaty. Po stwierdzeniu i przekonaniu się na miejscu, zasypali z powrotem jamę i postawili dwa krzyże z drzewa brzozowego.

Józef Mackiewicz
Tom drugi

WIDZIAŁEM NA WŁASNE OCZY

(rozproszone szkice o Katyniu)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:54, 06 Cze 2011    Temat postu:

Iwan Kriwoziercew Z Wikipedii, wolnej encyklopedii

Iwan Kriwoziercew (ros. Иван Кривозерцев, ur. 1915 roku we wsi Nowe Batioki niedaleko od Smoleńska, zm. 30 października 1947 roku w Wielkiej Brytanii) – rosyjski chłop mieszkający niedaleko Katynia, jeden z najważniejszych świadków zbrodni katyńskiej.

Spis treści:
1 Pochodzenie
2 Świadek zbrodni katyńskiej
3 Zeznania złożone Niemcom
4 Ucieczka na Zachód
5 Azyl w Wielkiej Brytanii
6 Przypisy
7 Bibliografia


Pochodzenie
Urodził się w rodzinie chłopskiej od pokoleń mieszkającej w Nowych Batiokach (pod nr. 119), niedaleko od stacji Gniezdowo, 12 km od Smoleńska. Jego rodzina ucierpiała w trakcie kolektywizacji, przez co był przeciwnikiem bolszewizmu. Ojciec był w końcu lat 20. i 30. kilkukrotnie aresztowany i więziony jako kułak. W 1934 roku został ponownie aresztowany i prawdopodobnie rozstrzelany.

Iwan Kriwoziercew pracował dorywczo jako kowal, ślusarz oraz robotnik leśny. Nie został zabrany do wojska ze względu na wadę wzroku. W 1940 roku wstąpił do kołchozu "Czerwona Zorza", gdzie pracował przy inspektach, nieopodal stacji kolejowej Gniezdowo.

Świadek zbrodni katyńskiej
W marcu–kwietniu 1940 roku był świadkiem przewożenia przez NKWD ciężarówek z polskimi oficerami. Sam jednak nie widział rozstrzeliwań, ale słyszał od miejscowych o kopaniu wielkich dołów. Znał również Jakima Razuwajewa, kierowcę jednej z ciężarówek ("czarnych woron"), który opowiadał mu o przewożeniu polskich oficerów. Sam widział ciężarówki wracające z Katynia, wypełnione rzeczami żołnierzy (kufry, plecaki, płaszcze, futra, kożuchy). Latem 1942 roku usłyszał, że pracujący w okolicy jeńcy polscy dokonali odkrycia części grobów z pomordowanymi oficerami.

Zeznania złożone Niemcom
Na początku 1943 roku jako pierwszy powiadomił stacjonujących w okolicy żołnierzy niemieckich o masowych, polskich grobach. Został przesłuchany przez niemiecką policję polową, najpierw 17 lub 18 lutego, następnie 27 lutego. Później jego zeznania zostały zapisane również na płycie. Wspólnie z innymi świadkami, okolicznymi chłopami (Parfienem Kisielewem, Iwanem Andriejewem, Grigorijem Wasilkowem) był z Niemcami na miejscu rozstrzeliwań i złożył obszerne zeznania. Był obecny przy ekshumacji, uczestniczył w najmowaniu do prac miejscowych robotników. Występował również jako świadek wobec przyjeżdżających do tego miejsca osób i komisji zapraszanych przez Niemców. Jako tłumacz służył mu Eugeniusz Siemianienko, syn mieszkającej w Nowych Batiokach Polki, Emilii Siemianienko, z domu Kozłowskiej.

Ucieczka na Zachód
W 1944 roku Iwan Kriwoziercew, wspólnie z matką i sześcioletnią siostrzenicą, z pomocą niemieckiej kolumny samochodowej uciekł przed zbliżającymi się wojskami radzieckimi do Mińska, gdzie spotkał Iwana Andriejewa i Eugeniusza Siemianienko, następnie udał się na Zachód. Zdawał sobie sprawę, że za ujawnienie Niemcom zbrodni katyńskiej może mu grozić kara. Jego matka i siostrzenica zaginęły w drodze, na terenie Niemiec. On sam zgłosił się do amerykańskiej administracji okupacyjnej w Bremie. Amerykanie nie byli jednak w stanie zrozumieć jego zeznań i chcieli przekazać go jednostkom Armii Czerwonej. Kriwoziercewowi udało się jednak przedostać do II Korpusu Polskiego stacjonującego we Włoszech, gdzie złożył obszerne zeznania Ferdynandowi Goetlowi i Józefowi Mackiewiczowi.

Azyl w Wielkiej Brytanii
Wspólnie z jednostkami polskimi trafił do obozu dla uchodźców w Wielkiej Brytanii, gdzie uzyskał azyl polityczny. Zarejestrowany był jako Michał Łoboda. Zamieszkał w hrabstwie Somerset. 30 października 1947 roku został znaleziony powieszony na drzewie (według innej wersji w stodole; miał też zostać zamordowany podczas bójki w barze)[1]. Angielska policja
uznała, że było to samobójstwo, choć budzi to bardzo wiele wątpliwości. Józef Mackiewicz napisał na temat jego tajemniczej śmierci kilka artykułów[2].
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:56, 06 Cze 2011    Temat postu:

SPRAWY, O KTÓRYCH SIĘ NIE MÓWI

Sprawy tego rodzaju mają już to do siebie, że trudno jest o nich mówić nawet temu, kto by to chciał czynić na przekór milczeniu. Trzymane nie pod przysłowiowym suknem, a wprost w ogniotrwałej szafie, zaopatrzone stemplem: „tajne”. Szeptane na ucho bez świadków, w każdej chwili mogące być w sposób najbardziej formalny zdezawuowane. Nie ma odpisów tej korespondencji. Nie ma protokółów z tych rozmów, prowadzonych przyciszonym głosem.

Dlatego czytelnika, który by oczekiwał w tym rozdziale jakichś drastycznych dekonspiracji, przygotować muszę z góry na rozczarowanie. Nie będzie w nim ujawniona treść intrygi, a raczej jej rezultaty.

Przede wszystkim powtórzyć tu należy, co już wielokrotnie było wspomniane: istota sprawy katyńskiej, wszystkie dokumenty ją ilustrujące i dowody przytoczone, nie są już rewelacją od kilku lat. Przetłumaczone na wiele języków, znane są dobrze wielu mężom politycznym w Londynie, Paryżu czy Waszyngtonie. Nie były i nie są tylko publikowane. Albo też publikowane w nie powiązanych fragmentach, nie obejmujących całości, nie pozwalających wolnej opinii świata na bezwzględne przekonanie – kto jest sprawcą największej, po eksterminacji Żydów, zbrodni w ostatniej wojnie.

Publikacja wszystkich danych była już raz gotowa jesienią roku 1945. Układ drukarski miał iść na maszynę. Zamiast tego poszedł do pieca i czcionki przepalono znów na metal, a książka się nie ukazała. Dlaczego?

Odpowiedź na to pytanie też nie będzie zawierała rzeczy nowych. Gdy komuś bardzo potężnemu na czymś zależy, wiemy z doświadczenia życiowego, iż zazwyczaj znajduje on środki i drogi, aby celu swego dopiąć.

Dziś rząd sowiecki jest jedną z największych potęg świata i zależy mu na tym, aby prawda o zbrodni katyńskiej do opinii tego świata nie dotarła. Czy rząd sowiecki przedstawił sprawę w ten sposób, że ujawnienie jej po stronie państw demokratycznych pociągnie za sobą komplikacje polityczne, oziębienie stosunków, czy tylko dowód złej woli i tolerowanie „propagandy faszystowskiej”? Przedstawienie podobne nie jest znane, ale prawdopodobne. Niemniej prawdopodobną wydaje się możliwość, że czynniki stojące dziś u steru rządu brytyjskiego, nawet bez interwencji sowieckiej, przewidując powikłania, wolą raczej nie dopuścić do ujawnienia prawdy, aniżeli zmieniać cokolwiek w swej polityce, która w odniesieniu do Sowietów oficjalnie nosi miano: „dobrej woli i zaufania”. Jakiekolwiek by były jednak zakulisowe sprężyny, faktem pozostanie, iż na dowództwo polskich sił zbrojnych na emigracji, pozostające na służbie brytyjskiej, a bezpośrednio zainteresowane losem jeńców, którzy zginęli w Sowietach, uczyniony był nacisk, aby z poruszeniem całokształtu sprawy, co najmniej „odczekać”...

W tym stadium dochodzi do procesu w Norymberdze, którego akt oskarżenia włącza sprawę Katynia, ale jako zbrodnię popełnioną nie przez Sowiety, tylko przez Niemców.

Trybunał mianuje siebie „międzynarodowym” i ma sądzić zbrodniarzy wojennych w imieniu narodów świata. I oto zachodzi jedno z najbardziej gorszących widowisk, jakie znają dzieje ludzkości. Strona, która popełniła niesłychaną w historii wojen zbrodnię, wymordowania 15 tysięcy jeńców, zasiada nie na ławie oskarżonych, ale na ławie sędziowskiej tego międzynarodowego Trybunału.

Czy mamy tu do czynienia z jakowąś pomyłką Sądu, niedopatrzeniem czy nieporozumieniem, które naraża na szwank dobre imię instytucji, mającej się stać symbolem Sumienia i Sprawiedliwości ludzkiej?

Nic podobnego. Ponura farsa reżyserowana jest z całą świadomością istotnego stanu rzeczy. Oto bowiem ogromne dossier sprawy Katynia, które się znajduje w rękach rządu polskiego w Londynie, przesłane zostało nie tylko, jak to nadmieniłem, licznym mężom stanu, ale również sędziom Trybunału zasiadającym z ramienia Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Francji. Wreszcie zgłoszone oficjalnie w postaci dowodów do sprawy. Sędziowie ci zatem mają okazję zapoznać się z nią w sposób najbardziej gruntowny. Ale nie czynią tego, bo nie chcą. I trybunał, który dopuścił do rozpatrzenia sprawy Katynia z oskarżenia sowieckiego, nie dopuszcza jednocześnie do rozpatrywania dowodów strony bezpośrednio zainteresowanej i poszkodowanej, jaką jest strona polska. W ten sposób gwałci nie tylko kardynalne zasady prawne, nie tylko elementarne poczucie sprawiedliwości, ale i własne, sędziowskie sumienie.

W dalszym ciągu procedury – zupełnie jawnie i po prostu – lekceważone jest i unikane wszystko, co by mogło przyczynić się do bezstronnego osądu sprawy Katynia. Nie zostaje powołany w charakterze świadków nikt z osób, które w latach 1941 i 1942 dokonywały poszukiwań zaginionych jeńców w Sowietach. Nikt z przedstawicieli ówczesnego rządu polskiego, uznanego przez wszystkie, prócz Niemców i satelitów, mocarstwa świata. Nikt z ludzi bezstronnych i neutralnych, którzy na własne oczy widzieli lub nawet uczestniczyli w ekshumacjach zwłok, badaniu świadków i sprawdzaniu dokumentów. Natomiast z liczby 13 ekspertów Komisji Międzynarodowej powołanej przez Niemców, dopuszczony zostaje jedyny prof. Markow z Bułgarii, właśnie pozostającej w zasięgu władzy sowieckiej. Dopuszczeni są w charakterze świadków obywatele sowieccy, jakkolwiek notorycznie wiadomo, że jako tacy podlegają normom prawnym przyjętym w ich państwie, ale nie przyjętym i nie uznawanym przez resztę świata cywilizowanego.

Dalej wiadomym się staje, że na świadka powołany ma być jeden z generałów polskich, który by mógł dużo powiedzieć, ale... czy to dlatego że podlega służbowo dowództwu brytyjskiemu czy dla innych jakichś nieznanych przyczyn do złożenia przezeń świadectwa prawdzie nie dochodzi...

Ze strony obrońców niemieckich dopuszczono kilku świadków bez znaczenia. Profesor Buhtz zginął od bomby lotniczej we Francji.

I oto mimo całej tej gorszącej procedury, Trybunał nie uważał za możliwe pójść aż tak daleko, aby ferować wyrok w tej sprawie. Sentencja tego wyroku nie obejmuje zbrodni katyńskiej, z tym większą zatem troskliwością zostaje zatuszowana w sposób, aby jak najmniej było o niej mowy. Nie mówi się też ani o wszczęciu dochodzenia, ani poszukiwaniu sprawcy.

Dlaczego? Przecież pamiętać należy, że Trybunał Norymberski miał karać nie specjalnie „Niemców”, ale „przestępców wojennych”!

Rzec by można, że ta straszliwa zbrodnia przeciw ludzkości, dokonana w Katyniu fizycznie doczekała się swego odpowiednika w zbrodni... moralnej przeciw ludzkości. Bo przestępca nie tylko nie został ukarany, ale dostąpił zaszczytu zasiadania w Trybunale Międzynarodowej Sprawiedliwości.

Jak jednak formalnie wygląda dziś sprawa Katynia? Formalnie, jak to wynika z rezultatu procesu norymberskiego, zbrodnia pozostała zagadką, a jej sprawca nie wykryty!...

[w oryginale zdjęcie, przedstawiające odsłonięte wnętrze masowego dołu śmierci w Katyniu; opis:]

Widomy dokument zbrodni wojennej, na którą Trybunał Norymberski opuszcza zasłonę tajemnicy i której sprawców nie chce dochodzić żadna instancja sprawiedliwości międzynarodowej...

Gdy te opowiedziane i nie opowiedziane wypadki rozgrywały się w zniszczonej od bomb Norymberdze, po innych, podobnie od bomb zniszczonych miastach północnych i środkowych Niemiec, błąkał się pewien młody człowiek, wzrostu raczej niskiego. Z wymizerowania i ubioru, na pierwszy rzut oka poznać w nim robotnika cudzoziemskiego, z liczby milionów, które ta wojna i przymusowa deportacja zawlokła do Rzeszy. Z pasji, z jaką spluwał na bok, smarkał w dwa palce, nos i usta wycierał wierzchem dłoni, domyśleć się można, że pochodził raczej z Europy Wschodniej. Z wymowy zgadywało się, że to Rosjanin.

Rosjanin zdążający, po wygranej nad Niemcami wojnie, nie w kierunku wschodnim, gdzie leży jego dom, a w przeciwnym, na zachód, nie był wówczas w Niemczech zjawiskiem ani odosobnionym, ani tym bardziej wzbudzającym sensację. Dziesiątki, setki tysięcy jemu podobnych Rosjan usiłowało uciekać przed zbliżającą się do nich „ojczyzną mas pracujących”.

Ale o tym się też głośno nie mówiło.

Rosjanin, o którym wspominam, był istotnie robotnikiem, zaopatrzonym w niemiecką „Arbeitskartę” i od połowy roku 1944 przebywał w miejscowości Dreilinden, pod Berlinem. Stąd dzień po dniu jeździł na pracę do warsztatów w Grünewald. Los jego był taki jak innych robotników: ciężka praca, mały zarobek, żywność na kartki, mieszkanie w barakach. W ostatnich czasach przed końcem wojny dzień i noc: bomby, bomby, bomby.

Wskutek ciągłych nalotów życie stawało się jeszcze bardziej uprzykrzone. W schronach było duszno i niewygodnie. Od niewyspania zaogniały się oczy, a oczy miał od urodzenia słabowite.

Gdy Armia Czerwona zbliżała się do Berlina, Rosjanin ten wolał iść przez gruzy, pod warkotem motorów na niebie, przeczekiwać bitwy na dnie rowu. Wolał jeść jeszcze mniej, nie spać wcale, byle nie dać się „oswobodzić” bolszewikom. Tak dotarł do Hamburga. Z Hamburga nawrócił do Bremen. Błąkał się dalej, już po ustaniu działań wojennych. Za towarzysza dobrał sobie byłego jeńca sowieckiego, któremu też nie śpieszyło się wracać do ojczyzny. Gdy tak wędrował bezdomny, ale szczęśliwy z uzyskanej wolności, pierwszej, prawdziwej wolności, jakiej zaznał w życiu, doszła go wieść, że w mieście Norymberdze rozpoczął się wielki proces, sąd sprawiedliwości ludzkiej nad zbrodniami popełnionymi w tej wojnie.

A człowiek ten wiedział o pewnej straszliwej zbrodni, więcej niż ktokolwiek inny zasiadający w Trybunale Norymberskim. Bo był to...

Iwan Kriwoziercew, mieszkaniec wsi Nowe Batioki (domu nr 119) pod Smoleńskiem, położonej opodal stacji Gniezdowo, a więc niedaleko lasku Kosogory.

Kriwoziercew, upojony hasłami wolnych demokracji, które to hasło spotykał teraz na każdym kroku, stąpając po gruzach hitlerowskich Niemiec, gotów był wreszcie uwierzyć w sprawiedliwość i prawdę. Zdawało się mu, że jakoby i na nim ciąży obowiązek przyczynienia sie do sprawiedliwości świata, po niezbyt długim, ale ciężkim swoim życiu.

Widać z tego, że Kriwoziercew, jakkolwiek dużo widział, był człowiekiem z gruntu naiwnym. A przygodny jego towarzysz, zwany przezeń Miszką, były jeniec sowiecki, również nie więcej odeń biegły w polityce. Bardziej natomiast dziwić się wypada, że znaleźli naiwnego trzeciego, też Rosjanina, ale człowieka wykształconego, z zawodu inżyniera, znającego języki, który zgodził się służyć za tłumacza.

Poszedł więc z nim Kriwoziercew do pewnej komendy amerykańskiej w Bremen. Przyjął ich żołnierz, który w sposób nie przyjęty w Europie trzymał obydwie nogi na stole kancelaryjnym, żuł gumę, ręce miał założone na piersiach i zapytał, czego chcą?

– Mam coś bardzo ważnego do zeznania – powiedział za pośrednictwem inżyniera Kriwoziercew.

Żołnierz wypluł gumę, zapalił natomiast dobrego, amerykańskiego papierosa, zdjął nogi z biurka, krzywiąc się przy tym, bo mu odleżały, i poszedł szukać oficera.

Gdy Kriwoziercew zaczął następnie mówić, a inżynier tłumaczyć, Amerykanie najpierw ironicznie się uśmiechali. Gdy się śmieli, Kriwoziercew się zmieszał. Gdy jednak jeden z nich spoważniał i powiedział:

– Trzeba by go odstawić do linii rosyjskich, oni już tam będą wiedzieli, co zrobić i jak wykorzystać jego zeznania... – Kriwoziercew zbladł.

Dziś sam już nie pamięta, czy przestraszył się bardziej powagi tych słów czy ich treści...

Uciekł.

Odszukał swego przyjaciela Miszkę i wybąkał przez zęby:

– Chodu stąd!

Wyszli z Bremen piechotą. później gdzieś wleźli do pociągu i pojechali przez zburzone Niemcy aż do...

W tej chwili, gdy to piszę, sytuacja polityczna w Europie jest jeszcze tego rodzaju, że nie mogę mówić, ani gdzie, ani w jakich okolicznościach spotkałem Iwana Kriwoziercewa, który właśnie w dniach, gdy zbrodnia katyńska znalazła się na wokandzie sądu w Norymberdze – opowiadał mi jej dokładny przebieg, w tajemnicy przed stróżami ładu publicznego.
Józef Mackiewicz
Tom pierwszy

MORDERCY Z LASU KATYŃSKIEGO (pierwsze wydanie wersji polskiej)

CZĘŚĆ I:

OD SPISKU POLITYCZNEGO DO BEZKARNEJ ZBRODNI

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:05, 06 Cze 2011    Temat postu:

[b]Cofnijmy się troszeczkę w czasie. Jest listopad 1940 roku. Do Berlina przybywa Wiaczesław Mołotow:
[/b

listopad 1940, Wiaczesław Mołotow i Joachim von Ribbentrop na peronie dworca w Berlinie/East News


listopad 1940, Joachim von Ribbentrop i Wiaczesław Mołotow robią obchód kompanii honorowej na dworcu w Berlinie/East News


Próby ukrycia sprawców przez stronę radziecką, a potem rosyjską sprawiły, iż niektórzy historycy wysuwają tezę, że zbrodnia katyńska była dokonana przy współpracy NKWD i Gestapo lub przynajmniej była znana wcześniej stronie niemieckiej. Podstawą takiej współpracy miała być sekretna umowa z 28 września 1939 roku, zobowiązująca Rzeszę Niemiecką i Związek Radziecki do wspólnego zwalczania wszelkich form polskiego oporu wobec okupacji[29]. Zgodnie z tym porozumieniem Gestapo i NKWD miały przeprowadzić kilka konferencji w Zakopanem i Krakowie w sprawie metod zabijania, deportacji i skutecznego działania. Profesor George Watson z Uniwersytetu w Cambridge uważa[30], iż o losie polskich jeńców w Katyniu postanowiono na jednej z takich konferencji w Krakowie – opinię tę zacytował L. R. Coatney(tyle wikipedia)


Opis obrazu: Komisarz ludowy Wiaczesław Mołotow (pierwszy z lewej) w rozmowie z Adolfem Hitlerem (pierwszy z prawej). Widoczny tłumacz-radca ambasady Hilger (drugi z lewej).
Data wydarzenia: 1940-11-12
Miejsce: Berlin


[
Opis obrazu: Komisarz ludowy Wiaczesław Mołotow (z lewej) w rozmowie z Adolfem Hitlerem (z prawej). Widoczni: marszałek Wilhelm Keitel (z tyłu, z prawej), radca poselstwa Walther Hewel (z tyłu, z lewej), radca-tłumacz ambasady Hilger (w środku).
Data wydarzenia: 1940-11
Miejsce: Berlin
Osoby widoczne: Adolf Hitler, Wiaczesław Michajłowicz Mołotow, Hilger, Wilhelm Keitel, Walther Hewel,
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez lutnia dnia Śro 17:50, 29 Maj 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:09, 06 Cze 2011    Temat postu:


Opis obrazu: Komisarz ludowy Wiaczesław Mołotow (z lewej) z wizytą u marszałka Rzeszy Hermanna Goringa.
Data wydarzenia: 1940-11-13



Tytuł tematu: Berlin. Przyjęcie w hotelu "Kaiserhof"
Opis obrazu: Przyjęcie na cześć komisarza ludowego Wiaczesława Mołotowa. Minister spraw wewnętrznych Rzeszy Wilhelm Frick (z lewej) wita Mołotowa (pierwszy z prawej). Widoczni: minister spraw zagranicznych Rzeszy Joachim von Ribbentrop (drugi z prawej), ambasador III Rzeszy w Moskwie Friedrich von der Schulenburg (trzeci z prawej).
Data wydarzenia: 1940-11-12



Bardzo sfrustrowany musiał być Reichsfuhrer SS Heinrich Himmler na tym spotkaniu z Mołotowem że sięgnął po cygaro. Można przypuszczać że zdenerwowała go informacja że sovietski sojusznik zdążył już około 100 tysięcy Polaków "wysłać do piachu" i około miliona na Sybir, z czego już znacząca część nie żyje.
Bardzo możliwe iż mówi Ribbentropowi że znacznie więcej od bolszewików zlikwidował Polaków, ale Rzesza nie ma Sybiru!
Jeszcze nie zapadła decyzja o budowie obozów zagłady w Oświęcimiu i Treblince.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:28, 06 Cze 2011    Temat postu:

Przyjrzyjmy się tym którzy podjęli DECYZJĘ o wymordowaniu polskich elit politycznych, w tym polskich oficerów w Miednoje, Ostaszkowie i Katyniu.



Józef Stalin (ros. Иосиф Виссарионович Сталин; właściwie Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, ros. Иосиф Виссарионович Джугашвили ?/i, gruz. იოსებ ბესარიონის ძე ჯუღაშვილი, Ioseb Besarionis Dze Dżughaszwili, ps. Stalin (ros. Сталин), Koba[1] (ur.[2][3][4] 18 grudnia (6 grudnia starego stylu) 1878 r. w Gori, zm. 5 marca 1953 r. w Kuncewie[5]) – formalnie pełnił obieralne, kadencyjne funkcje sekretarza generalnego KPZR i jej poprzedniczek oraz premiera ZSRR, a faktycznie był dożywotnim dyktatorem Związku Radzieckiego, posiadającym nieograniczoną władzę.
W celach wyznawanej idei walki klasowej stosował jako metodę rządzenia masowy, państwowy wewnętrzny i zewnętrzny terror, który pochłonął według różnych ocen od kilku do kilku dziesiątków milionów ofiar śmiertelnych. Podpisując sojusz z III Rzeszą, umożliwił Niemcom rozpoczęcie agresji zbrojnej na Polskę, przyczyniając się do wybuchu II wojny światowej[6].
Jednocześnie (podobnie jak niekiedy w Niemczech w stosunku do Hitlera) powraca, przede wszystkim w Rosji, pogląd o zasługach Stalina dla industrializacji i obrony ZSRR.
Spis treści [ukryj]
1 Życiorys
2 Działalność polityczna
2.1 ZSRR
2.2 Kolektywizacja i wielki głód
2.3 Kult jednostki
2.4 Industrializacja i polityka wewnętrzna w latach 30.
2.5 Okres II wojny światowej
2.6 Okres powojenny
3 Śmierć Stalina
4 Domniemany szowinizm Stalina i jego polityka narodowościowa
5 Destalinizacja
6 Ocena historyczna, społeczna i medyczna
7 Sentyment za Stalinem w krajach byłego ZSRR
8 Stosunki rodzinne



Młody Iosif Dżugaszwili



Stalin na wygnaniu, rok 1915



Zdjęcie wykonane przez carską policję




Фотография Виссариона Джугашвили из мемориального музея И. В. Сталина в Гори (оригинал не сохранился, время и место создания неизвестно)
Имя при рождении:
Бесо
Род деятельности:
сапожник
Дата рождения:
1850 год
Место рождения:
с. Диди-Лило, Тифлисская губерния, Российская империя
Подданство:
Российская империя
Дата смерти:
25.8.1909 (1890- по непотвержденным данным)
Место смерти:
Тифлис, Российская империя
Отец:
Иван (Вано; Иуане) Джугашвили
Супруга:
Геладзе, Екатерина Георгиевна
Дети:
Михаил;
Георгий;
Иосиф (Сталин)

Ioseb Besarionis Dze Dżugaszwili był synem szewca Wissariona (Bezo, Besario) Dżugaszwili i pochodzącej z chłopów pańszczyźnianych praczki Katarzyny (Jekatieriny, Ketevan) z domu Geładze. Przyrostek nazwiska "-szwili" oznacza po gruzińsku „syn”, aczkolwiek nie jest znane w tym języku słowo czy imię "Dżuga". Był dzieckiem słabym i chorowitym, trzecim w rodzinie, dwoje starszych umarło w niemowlęctwie. Jako ojczystym językiem posługiwał się gruzińskim, zaś po rosyjsku, którym też władał, do końca życia mówił z wyraźnym, gruzińskim akcentem. Tematem kontrowersji pozostaje etniczne pochodzenie Stalina. O ile zwykle uznaje się go za Gruzina, o tyle częsta jest też opinia, że był on Osetyjczykiem, co było kilkakrotnie wykorzystywane w propagandzie tak Gruzji, jak i Osetii Południowej, pozostających ze sobą w konflikcie[7].
Jego ojciec prowadził w Gori własny zakład szewski, gdzie zatrudniał co najmniej dziesięciu robotników, nie licząc terminatorów. Z czasem, jego postępujący alkoholizm spowodował, że zakład upadł, a ojciec, często w stanie upojenia alkoholowego dopuszczający się przemocy na małym Józefie oraz swojej żonie, w końcu opuścił rodzinę. Stalin miał wtedy sześć lat[8]. Od 1888 roku Stalin uczęszczał do szkoły parafialnej w Gori, a od 1894 roku kształcił się, za namową swojej matki oraz dzięki protekcji jej przyjaciół, w seminarium duchownym w Tyflisie (obecnie Tbilisi).


Сосо́ Джугашвили — ученик Тифлисской духовной семинарии (1894)

Szkoły tej nie ukończył. Jednak wbrew legendzie, stworzonej później przez oficjalną propagandę, Stalin nie został usunięty z seminarium za marksistowskie poglądy czy też niezdane egzaminy. Zrezygnował z nauki z powodu podwyższenia czesnego, którego nie był w stanie, bądź po prostu nie chciał płacić[9]. Zachowały się po dziś dzień jego wszystkie seminaryjne świadectwa. Wyniki w nauce, w zależności od roku studiów, miał dobre lub bardzo dobre (niektórzy wskazują na jego niezwykłą pamięć). W młodości pisał wiersze. Siedem z nich zostało opublikowanych w czasopiśmie Iweria. W roku 1907 - a więc kiedy Stalin był już zawodowym rewolucjonistą - jeden z jego wierszy opublikowano w wyborze najlepszej poezji gruzińskiej.
Po porzuceniu seminarium, Stalin zatrudnił się na niskopłatnej posadzie księgowego w obserwatorium astronomicznym w Tyflisie. W tym czasie już prowadził działalność partyjną (zwaną też rewolucyjną) w Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR). Pracę przerwał w roku 1901, gdyż zaczął się ukrywać. W latach 1901–1902 był członkiem komitetu partyjnego w Tyflisie i Batumi, na drugim zjeździe SDPRR (1903) wszedł do frakcji bolszewików. Uczestniczył w rewolucji 1905 roku. Był delegatem I konferencji SDPRR w Tammerfors (nazwa szwedzka, po fińsku Tampere) oraz IV i V zjazdu (1906 i 1907 rok), w latach 1907-1908 – członkiem bakińskiego komitetu partii. Na plenum KC SDPRR, po VI Praskiej Wszechrosyjskiej Konferencji (1912 rok), z inicjatywy Lenina[6], został zapisany do KC i Rosyjskiego Biura KC SDPRR(b).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:32, 06 Cze 2011    Temat postu:

Działalność polityczna

Znanym i nawet oficjalnie nieukrywanym elementem jego działalności partyjnej na Zakaukaziu było organizowanie i kierowanie tzw. rewolucyjnymi ekspropriacjami (eksami), czyli zbrojnymi napadami na banki, konwoje pocztowe i pociągi w celu zdobycia środków finansowych na działalność partyjną – zgodnie ze znaną leninowsko-marksistowską dewizą „grab zagrabione”. W działaniach tych Stalina wspomagał czynny wykonawca Siemion Ter-Petrosjan ps. Kamo. Różne źródła podają pięć znanych akcji w okresie 1905-1907 r. – na Kodżorskiej linii kolejowej pod Tyflisem (8 tys. rubli), w Kutaisi (15 tys.), w Kwirili (201 tys.), w Duszecie (315 tys. z miejskiej kasy) oraz najbardziej znana akcja napadu na powóz pocztowy na placu Erywańskim w centrum Tyflisu 13 czerwca 1907 roku, kiedy to po rzuceniu siedmiu bomb, zabiciu trzech ochroniarzy i zranieniu ok. 50 przypadkowych przechodniów (wg zapisu z miejskiej gazety Kaukaz) zrabowano 250 tysięcy rubli.
Podczas nielegalnej działalności partyjnej używał wielu pseudonimów konspiracyjnych, jak Soso (imię z czasów dzieciństwa), Koba (w gruzińskim folklorze znana jest pod takim imieniem postać rozbójnika – w rodzaju Robin Hooda lub Janosika), Iwanowicz, Dawid, Niżeradze, Cziżikow. Wielokrotnie był aresztowany i karany administracyjnie, m.in. na zsyłkę na Syberię (długi czas przebywał w Kraju Turuchańskim). Wielokrotnie ze zsyłek uciekał.
Po rewolucji lutowej w 1917 roku wrócił do Piotrogrodu (poprzednio i obecnie Sankt Petersburg) i do czasu powrotu Lenina kierował KC i komitetem piotrogrodzkim partii bolszewików. Był też członkiem kolegium redakcyjnego gazety Prawda i innych pism bolszewików, np. petersburskiej "Zwiezdy". Brał udział w rewolucji październikowej (początkowo zwanej w Rosji przewrotem październikowym), po czym został ludowym komisarzem ds. narodowości. W czasie wojny domowej był nadzwyczajnym pełnomocnikiem WCKW (Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego) ds. zaopatrzenia w ziarno z północnego Kaukazu, działał w różnych rolach w kluczowych rejonach walk – pod Carycynem (obecnie Wołgograd), Permem oraz Lwowem i Zamościem.



Józef Stalin i Nikita Chruszczow

Po śmierci Swierdłowa (1919) przejął szereg obowiązków związanych ze sprawami personalnymi, co stało się źródłem jego potęgi.
W 1922 roku utworzono dla niego urząd sekretarza generalnego Wszechrosyjskiej Partii Komunistycznej (bolszewików) - (RKP(b)), później (od 1925) Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej (bolszewików) - (WKP(b)) i wreszcie (od 1952) Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR).
Ponadto w latach 1941-53 pełnił urząd przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (od 1946 Rady Ministrów) ZSRR. Początkowo swoją władzę opierał na zaufaniu Lenina, w miarę pogłębiania się choroby wodza ujawnił talent mistrza intryg partyjnych. Początkowo sprzymierzony z Grigorijem Zinowjewem i Lwem Kamieniewem (1924-26) przeciwko Lwowi Trockiemu, postrzeganemu jako następca Lenina. Po odsunięciu Trockiego pozbył się tych dwóch przejściowych sprzymierzeńców w sojuszu z Nikołajem Bucharinem, Aleksiejem Rykowem i Tomskim (1926-29). W końcu pozbył się ich także, stawiając na działaczy partyjnych pozbawionych własnego zdania, autorytetu i ślepo aprobujących wszystkie posunięcia wodza.
W 1929 z polecenia Stalina rozpoczęto walkę z religią, poprzez utworzenie organizacji propagującej ateizm, Związku Wojujących Bezbożników. Kampania wymierzona była głównie przeciwko cerkwi prawosławnej, a także innym wyznaniom. Nowa ateistyczna organizacja była głównym wykonawcą w następnych kilkunastu latach, planowego niszczenia obiektów sakralnych, cmentarzy, przedmiotów kultu religijnego a także przekazywaniem służbom bezpieczeństwa ZSRR list księży przeznaczonych do wymordowania. Jeszcze pod koniec 1929 nakazano konfiskatę dzwonów kościelnych, a do 1930 wszystkim popom prawosławnym podniesiono podatki o 1 000 procent, pozbawiono praw obywatelskich (co spowodowało utratę praw do świadczeń medycznych i pomocy żywnościowej). W następnych latach większość z nich aresztowano, wypędzono lub zesłano do obozów. Do 1 marca 1930 zburzono 6 715[10] cerkwi prawosławnych i ok. 9 500[11] meczetów. W 1936 liczba duchownych w ZSRR zmniejszyła się o ok. 85 procent (pozostało zaledwie 15 procent czyli ok. 17 800 duchownych) w stosunku do liczby z 1914 roku, i o 75 procent w stosunku do roku 1928.
Jego władza w 1934 stała się na tyle absolutna, że nikt nie odważał się na krytykę jakichkolwiek posunięć władz, co jednak tym bardziej czyniło go podejrzliwym wobec współpracowników. Stalin przejął i rozwinął po rządach Lenina bezwzględną policję polityczną ("Czeka") oraz zalążek systemu obozów koncentracyjnych GUŁag (Gławnoje Uprawlienie Łagieriej), w którym począwszy od 1933 przebywało na stałe 10 milionów więźniów[12]. Skrytobójcze morderstwo popularnego działacza Siergieja Kirowa, uważanego za potencjalnego następcę Stalina i największego jego rywala w walce o władzę w partii komunistycznej (z tego powodu część historyków twierdzi iż Kirow został zamordowany z polecenia Stalina[13], chociaż brak na to jednoznacznych dowodów) było sygnałem do tzw. Wielkiej Czystki (1934-39) w trakcie której dokonano po sterowanych procesach sądowych wymordowania większości starych rewolucjonistów, działaczy partyjnych, a także oficerów Armii Czerwonej i różnych niewygodnych wodzowi osób. Czystka w Armii dotknęła ponad 30 000 oficerów (ok. 50% kadry dowódczej, w tym 80% generałów i pułkowników)[12].
Stalin zorganizował także intrygę która posłużyła do zamordowania marszałka Michaiła Tuchaczewskiego[12] - w 1936 przekonał nazistów do sfabrykowania dowodów przeciwko niemu, dotyczących rzekomych tajnych kontaktów między Tuchaczewskim a hitlerowską generalicją. Materiały spreparowało Gestapo, a do ZSRR dostarczył je sowiecki podwójny agent (jednocześnie NKWD i Gestapo), generał Nikołaj Skoblin. Tuchaczewskiego oraz 7 innych wysokich oficerów skazano 11 czerwca 1937 w pokazowym procesie i zamordowano 12 czerwca. Stalin, za pomocą całkowicie mu posłusznego szefa NKWD, Nikołaja Jeżowa, dokonywał masowej eksterminacji przeciwników politycznych - osobiście podpisywał listy osób przeznaczonych do wymordowania. Podpis Stalina figuruje na ponad 400 listach[12] tylko z lat 1937-1939, zawierających nazwiska 44 000[12] ludzi (bolszewików, członków rządu oraz oficerów wojska i osób ze świata kultury). Czystka w partii komunistycznej którą rozpoczął Stalin, do 1939 spowodowała wymordowanie ok. 1 miliona[12] szeregowych członków partii, w niektórych rejonach kraju likwidowano wszystkich działaczy partyjnych, np. w Leningradzie zamordowano 150 delegatów na 17. zjazd partii, zostawiając przy życiu zaledwie 2. Terror obejmował jednak w pierwszym rzędzie zwykłych obywateli ZSRR - w 1989 eksperci rosyjskiego Centrum Praw Człowieka Memoriał odkopali w pobliżu Czelabińska na Uralu jedną z wielu masowych mogił ofiar terroru z lat 30., która zawierała 80 000[14] ludzkich szkieletów.


Kolektywizacja i wielki głód
Najbardziej krwawym przejawem działań Stalina była kolektywizacja (1929-34), czyli przymusowe zapędzenie chłopów do tzw. kołchozów, będących czymś pośrednim między spółdzielniami produkcyjnymi, a komunami rolnymi. W wyniku przymusowej kolektywizacji przeprowadzonej na początku lat 30. zesłano do łagrów ponad 2 miliony chłopów, z czego tylko od lutego 1930 do grudnia 1931 ponad 1,8 miliona - kilkaset tysięcy zmarło w obozach, a kulminacją wymierzonej przeciwko chłopom akcji stał się wielki głód na Ukrainie który spowodował śmierć co najmniej od 6[10] do 7 milionów [15][14] ludzi (niektóre szacunki podają liczbę nawet 10-15 milionów ludzi). Kolektywizacja łączyła się z eksterminacją zamożniejszych chłopów, przez stalinowską propagandę określanych mianem "kułaków" (według planów Stalina miało to być 10% mieszkańców wsi) oraz głodem spowodowanym przymusowymi rekwizycjami produkcji rolnej - o ile przed 1930 chłopi oddawali ok. 15-20% produkcji, resztę przeznaczając na zasiewy, już w 1930 dostali nakaz oddawania 35% produkcji a w rok później ponad 45% - spowodowało to katastrofalne załamanie cyklu produkcyjnego. Zagrożeni widmem głodu, chłopi zaczęli ukrywać zboże, zarzynali żywy inwentarz, aby móc przeżyć - wtedy wprowadzono tzw. "brygady szturmowe" które siłą rekwirowały znalezione produkty rolne oraz zastosowano drakońskie prawo, zezwalające na skazywanie na 10 lat łagru lub karę śmierci w przypadku "roztrwonienia lub kradzieży socjalistycznej własności". Na mocy tych postanowień od 1932 do 1933 aresztowano 125 tys. ludzi z czego 5 400[10] skazano na karę śmierci. Klęska głodu na Ukrainie i Kaukazie spowodowała także liczne przypadki ludożerstwa[16][17] wśród zdesperowanej ludności wsi. Ubocznymi, pożądanymi przez władze skutkami kolektywizacji był wzrost potęgi władzy, potok wywłaszczonych chłopów do pracy przymusowej oraz dobrowolnej w przemyśle, stłumienie dążeń narodowych na Ukrainie. Ocenia się iż łącznie w latach 1929-1938 ofiarami kolektywizacji padło ok. 15[14] mln ludzi, zarówno na skutek deportacji, głodu lub masowych egzekucji. Społeczeństwu uzasadniono te ofiary stworzeniem mitu o wyimaginowanym wrogu społecznym, określanym propagandowo jako "chłop z zaciśniętymi pięściami"[14] lub "kułak", końcowym efektem kolektywizacji był zanik efektywności i spadek produkcji rolniczej o 30%[14].


Kult jednostki
Stalin dbał o własny wizerunek w społeczeństwie, przedstawiając siebie jako spadkobiercę Lenina, chociaż ten wyraźnie ostrzegał przed nim[18] w tzw. testamencie Lenina i radził aby go odsunąć[14][19] gdy jeszcze sprawował władzę. Zlecając służbie bezpieczeństwa wykrywanie nieistniejących spisków kontrrewolucyjnych podsycał w społeczeństwie atmosferę ciągłego zagrożenia i niepewności. Jednocześnie kreował się na wodza narodu, co objawiało się ogromnym wpływem na życie społeczne i kulturalne, już w latach 1924-1925 polecił zmianę nazw miejscowości Juzowka, Nowokuźnieck i Carycyn na Stalino, Stalinskij i Stalingrad. Od roku 1929 rozpoczął się faktycznie okres totalitarnego kultu jednostki - miejscowościom w ZSRR zaczęto zmieniać nazwy np. Stalinabad, Stalin-Auł, Staliniri, Stalinissi, Stalino, Stalinogorsk, Stalińsk, Szczyt Stalina [12] itd. Imię Stalina nosiły zakłady pracy, np. fabryka samochodów w Moskwie i Zakłady Artyleryjskie w Gorki otrzymały nazwę Zawod imieni Stalina, czyli ZiS. Artyści zaczęli tworzyć wiersze i różne pochlebne określenia dotyczące przywódcy, np. "lokomotywa historii"[20],"słońce narodów"[20], "bolszewik z granitu", "człowiek ze stali", "spiżowy leninista" czy "uniwersalny geniusz"[12]. Nie będąc znacznie wyższym od otoczenia (miał według protokołu sekcji zwłok 167 cm wzrostu[21]), kazał się portretować wysokim i silnym. Są dane o tym, że portreciści, którzy z różnych względów nie sprostali tym wymaganiom, byli usuwani, a kilku z nich zabito[12].
Także artyści spoza ZSRR, o przekonaniach komunistycznych lub lewicowych, niejednokrotnie uprawiali kult jednostki - w 1953 z okazji śmierci Stalina, Pablo Picasso namalował jego wyidealizowany portret[20], został jednak niespodziewanie skrytykowany przez partię komunistyczną w ZSRR za niewystarczający realizm. Kult Stalina przybierał nieograniczone i często groteskowe formy, w miastach stawiano niezliczone pomniki przywódcy a poeci pisali wiersze ku jego czci, jeden z nich, Aleksiej Tołstoj napisał:
"O, Ty, któryś jest jasnym narodów słońcem,
Naszych dni słońcem niegasnącym
Jaśniej świeci od słońca
Twa mądrość wszechogarniająca"[22]
Polscy poeci także pisali wiersze o Stalinie. Adam Ważyk napisał:
"Mądrość Stalina rzeka szeroka,
w ciężkich turbinach przetacza wody,
płynąc wysiewa pszenice w tundrach,
zalesia stepy, stawia ogrody."
Spośród polskich pisarzy wyróżniła się tu Helena Bobińska (1887-1968) hagiograficznie ujętą powieścią dla młodzieży Soso. Dziecięce i szkolne lata Stalina (1953), która zrobiła wówczas krótkotrwałą karierę, wydana w przekładach w krajach komunistycznych.
Kolektywizacji, industrializacji, Wielkiej Czystce i innym kampaniom politycznym towarzyszyła natrętna, agresywna propaganda, która kreowała nowych bohaterów (Pawlik Morozow, Aleksiej Stachanow), głosiła chwałę i nieśmiertelność Lenina (Mauzoleum Lenina), samego Stalina i jego wybrańców których otoczono para-religijnym kultem (którego uczono w szkołach), wpajała ideały komunizmu a później także rosyjskiego nacjonalizmu (mesjanistyczno-pionierska rola Rosjan w rewolucji), zwalczała "przeżytki kapitalizmu" do których zaliczano przestępczość, religię, niektóre style w sztuce (konstruktywizm, jazz). Jedynym obowiązującym stylem w sztuce i twórczości artystycznej stał się socrealizm. Propaganda wkrótce stała się głównym zadaniem dziennikarzy, nauczycieli oraz artystów, którzy podlegali krytyce i prześladowaniom za poruszanie niewłaściwych tematów, lub traktowanie ich w niewłaściwy sposób. Wobec mniejszych liczebnie grup etnicznych stosowano rusyfikację.
Kult Stalina uprawiano także poza ZSRR. W latach 1949-1955 budowano pomnik Stalina w Pradze, wysadzony w 1962. W roku 1950 rumuńskie miasto Braszów zmieniło nazwę na Oraşul Stalin, czyli Miasto Stalina, którą nosiło do 1960. Także polskie miasto Katowice nosiło czasowo nazwę Stalinogród. W 1951 odsłonięto pomnik Stalina w Budapeszcie, zniszczony podczas powstania 1956. Imię Stalina nosiły liczne zakłady pracy, m.in. Cegielskiego - Zakłady Metalowe im. Józefa Stalina w Poznaniu (ZISPO). Wiele placów otrzymało nazwę Stalina.


Industrializacja i polityka wewnętrzna w latach 30.
Sukcesem Stalina było zbudowanie przed II wojną światową mocarstwa przemysłowo-wojskowego. Zgodnie z ideami komunizmu gospodarka ZSRR była planowa (kolejne tzw. plany pięcioletnie opracowywał państwowy Gospłan - Państwowy Komitet Planowania) i prawie w całości znacjonalizowana. Wbrew jednak tym ideom, kierunki polityki ekonomicznej nie były wytyczane przez społeczne zapotrzebowanie (którego w żaden sposób nie badano), ale przez potrzeby arsenału Armii Czerwonej. Uwarunkowania te sprawiły, iż rozwój gospodarczy i uprzemysłowienie realizowano kosztem indywidualnej konsumpcji i ograniczenia spożycia, zgodnie z zasadą "pracuj więcej, jedz mniej"[14]. W celu zwiększenia wydajności pracy, rozpowszechniano zasadę "socjalistycznego współzawodnictwa pracy"[14] co w praktyce oznaczało wymuszanie na robotnikach stałego przekraczania norm i pracę ponad siły[14]. Robotników motywowano również stworzonym przez propagandę mitem Aleksieja Stachanowa, którego stawiano za wzór do naśladowania, już za życia kreując jego legendę (której rozwinięciem był także tzw. ruch stachanowski).
W latach 1928-1942, podczas rządów Stalina, wzrost gospodarczy określano na średnio 20% rocznie[14], znacznie wzrosła także produkcja kluczowych dla gospodarki i przemysłu ciężkiego surowców, w 1928 roku wyrażony procentowo poziom ich produkcji osiągnął 111% w stosunku do roku 1913, w roku 1933 wyniósł 281% a w 1938 już 658%. Największe przyrosty ilościowe osiągnęła produkcja dla przemysłu stalowego (wzrost zapotrzebowania na uzbrojenie i maszyny), a także innych surowców - węgla kamiennego, energii i artykułów chemicznych. Niemniej jednak oficjalne statystyki były fałszowane[14] w celach propagandowych - przemysł stał się przedmiotem kultu[14] w państwie radzieckim, którego wyrazem była m.in. stała Wystawa Osiągnięć Gospodarczych w Moskwie.
ZSRR był traktowany w latach 30. jako sojusznik państw demokratycznych ze względu na wrogi stosunek nazizmu do komunizmu (jak się wydaje wyłącznie z powodu żydowskiego pochodzenia części działaczy, ale też internacjonalizmu). Tymczasem Stalin doszedł do porozumienia z III Rzeszą o podziale Europy Wschodniej (pakt Ribbentrop-Mołotow). W jego wyniku Stalin rozciągnął swoją władzę na wschodnie tereny ówczesnej Polski, a także Łotwę, Litwę, Estonię, Rumunię (Besarabia, Bukowina), które zostały poddane kolektywizacji i masowemu terrorowi. Niepodległość obroniła natomiast Finlandia. Stalin ściśle przestrzegał zobowiązań sojuszu z Niemcami, od 1939 dostarczając Niemcom surowców strategicznych i zaopatrzenia[6] do prowadzenia wojny na zachodzie Europy (kampania francuska 1940), przekazując także stronie niemieckiej osoby niepożądane na terenie ZSRR (m. in. niektórych działaczy komunistycznych)[6]. Od maja 1941 Stalin został przewodniczącym Rady Komisarzy Ludowych ZSRR.CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:37, 06 Cze 2011    Temat postu:



Stalin prowadził w okresie II wojny światowej aktywną politykę zmierzającą do poszerzenia komunistycznej strefy wpływów. Działania te rozpoczęte zostały poprzez zawarcie sojuszu wojskowego z Niemcami w Rapallo oraz paktu Ribbentrop-Mołotow, na mocy którego w dniu 17 września 1939, ZSRR bez wypowiedzenia wojny zaatakował wschodnie terytoria Rzeczypospolitej, co spowodowało w dalszej konsekwencji represje wobec ludności polskiej oraz w mniejszym stopniu w stosunku do innych narodowości. Działania militarne obejmowały wspomniany już atak na Polskę we wrześniu 1939 i podział jej terytorium w ścisłym porozumieniu z Nazistowskimi Niemcami, wojnę z Finlandią w okresie listopad 1939 - marzec 1940 roku oraz włączenie części terytorium Finlandii do ZSRR, zajęcie państw nadbałtyckich Litwy, Łotwy i Estonii, oraz aneksję przez ZSRR Besarabii w 1940 roku. Wynikiem tych działań było m.in. uwięzienie kilkunastu tysięcy polskich oficerów, zamordowanych w ramach tzw. zbrodni katyńskiej na podstawie decyzji Stalina i jego współpracowników. Polityka Stalina spowodowała też ponad milion ofiar na wschodnich terenach Polski okupowanych obecnie przez ZSRR, w wyniku zaprowadzonego tam terroru, rozstrzeliwań, zesłań do obozów pracy oraz deportacji całych rodzin. Liczbę wywiezionych z samej Wileńszczyzny ocenia się na 130 000. Większość deportowanych nie przeżyła zsyłki.



Stalin i godło Rzeczpospolitej Polskiej w 1944
W okresie tym Stalin był bliskim sojusznikiem Nazistowskich Niemiec, blisko współpracując z Hitlerem. To jednak ambicje terytorialne Stalina spowodowały zdaniem niektórych historyków, decyzję Hitlera o ataku na Związek Radziecki (22 czerwca 1941 roku). Wojna z Niemcami (1941-1945) początkowo przyniosła druzgocące klęski, które zagroziły samemu istnieniu ZSRR i rządom Stalina, który będąc pewnym iż Niemcy nie zaatakują ZSRR przeżył psychiczne załamanie[6]. Jak dowodzą dokumenty ujawnione niedawno przez rosyjskich historyków w lutym 1942 SS-Obergruppenführer Karl Wolff przez siedem dni spotykał się w Mceńsku z wysłannikiem Józefa Stalina, zastępcą Berii Wsiewołodem Mierkułowem. Stalin proponował zawieszenie broni na froncie wschodnim, zawarcie wojskowego przymierza niemiecko-radzieckiego i eksterminację Żydów w Związku Radzieckim. Strony nie doszły jednak do porozumienia. [23] Pod presją sytuacji wojennej dokonano przesunięcia akcentów w polityce wewnętrznej, ideologii i propagandzie, przejściowo zastąpiono komunizm hasłami narodowymi, częściowo odbudowano zniszczoną Cerkiew i rozwiązano Związek Wojujących Bezbożników, porzucono hasła internacjonalizmu na rzecz wielkości Rosji. Popełniane przez Stalina błędy militarne, kompensowane były determinacją społeczeństwa, umiejętnościami dowódców sowieckich a także dużej pomocy amerykańskiej w sprzęcie wojskowym, odbywającej się w ramach Lend Lease Act[6]. Stalin jednak nie zaniedbał terroru: wprowadzono faktyczną karę śmierci za oddanie się do niewoli, oddziały zaporowe strzelały do żołnierzy wycofujących się z pola walki, deportowano też całe narody (Czeczenów, Kałmuków, Tatarów Krymskich, Niemców nadwołżańskich). Napaść wojsk niemieckich na ZSRR spowodowała z konieczności sojusz z Wielką Brytanią i USA.

Józef Stalin i Wiaczesław Mołotow, Jałta, luty 1945 r.


Stalin spotkał się kilkakrotnie z premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchillem i prezydentami USA Franklinem Delano Rooseveltem i Harrym Trumanem (konferencja teherańska, konferencja jałtańska, konferencja poczdamska) deklarując przywiązanie do demokracji i wolę współdziałania po wojnie w zamian za realne ustępstwa partnerów. Po wojnie zerwał jednak umowy, narzucając dominację ekonomiczną, ideologiczną, i polityczną ZSRR krajom Europy Wschodniej, "wyzwolonym" przez Armię Czerwoną. Działania te dotyczyły w głównej mierze Polski, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii i Bułgarii, w konsekwencji przyspieszając ich sowietyzację. W przypadku Polski, Stalin ingerował w treść konstytucji PRL z 1952, osobiście wprowadzając do niej szereg zmian i uzupełnień[6]. Pomoc jaką udzielił partyzantce komunistycznej pomogła także ustanowić komunistyczne reżimy Josipa Broz Tito w Jugosławii, Mao Zedonga w Chinach. Jego polityka doprowadziła do konfliktu z Jugosławią, która w 1948 wypowiedziała posłuszeństwo Stalinowi, zrywając związki z ZSRR.


Okres powojenny
Powojenny czas panowania poświęcił odbudowie poważnie zniszczonej przez wojnę gospodarki w celu przygotowania się do nowej – jak wierzył – nieuniknionej wojny z państwami zachodnimi. Dzięki szpiegostwu, ale i rozwojowi nauki w ZSRR uzbroił swoje państwo w broń atomową, zainspirował wybuch wojny koreańskiej. W kraju kontynuował terror i wykorzystanie siły niewolniczej więźniów politycznych do monstrualnych projektów gospodarczych (zalesianie pustyń, przekopywanie kanałów, kolej arktyczna). Stalin aprobował także pseudonaukową działalność Trofima Łysenki, który m .in. za pomocą sfałszowanych badań naukowych zdołał przekonać komunistów do swoich idei - w 1948 WKP(b) specjalnym dekretem odrzuciło uznawane na całym świecie zasady genetyki Mendla, uznając za oficjalną naukę państwa radzieckiego łysenkizm. Decyzja ta jak i państwowo aprobowana działalność Łysenki miała negatywny i długotrwały wpływ na rozwój biologii i rolnictwa w ZSRR, przyczyniła się do głodu milionów ludzi [potrzebne źródło] i do katastrofalnego stanu radzieckiej produkcji rolniczej - ocenia się iż w 1953, w chwili gdy umarł Józef Stalin, ilość produkowanego mięsa i warzyw w całym ZSRR była niższa niż za cara Mikołaja II[24].
Stalin próbował zastraszyć także najbliższych pracowników aresztowaniami żon i synów, rozstrzeliwaniami braci, podejrzeniami o szpiegostwo. Jego podejrzenia koncentrować się zaczęły wokół Żydów, których podejrzewał o współdziałanie z wywiadem amerykańskim. Na tym tle doszło do zamordowania dnia 12 stycznia 1948, z polecenia Stalina[25], Salomona Michoelsa - przewodniczącego najsilniejszej organizacji skupiającej komunistycznych działaczy żydowskich, Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego (JAFK). 20 listopada 1948 decyzją KC KPZR rozwiązano JAFK, a jego czołowi działacze zostali aresztowani - część z nich została stracona, reszta otrzymała wyroki długoletniego więzienia lub zesłania do łagrów. 12 sierpnia 1952, z polecenia Stalina, zamordowano w podziemiach więzienia NKWD w Moskwie, Łubianki, 13 pisarzy żydowskich tworzących w języku jidysz, wcześniej oskarżonych w pokazowym procesie o "żydowski nacjonalizm" - w opinii historyków zajmujących się tym okresem historii ZSRR, był to typowy mord sądowy[25] ery stalinizmu.
Antysemicki charakter miała walka z tzw. kosmopolityzmem, który sprowadzono do demaskowania i usuwania z pracy Żydów, a w końcu sprawa lekarzy kremlowskich - głównie żydowskiego pochodzenia - których oskarżano o celowe niewłaściwe leczenie i uśmiercanie w ten sposób działaczy partyjnych. Prawdopodobnie tłem tego urojenia było pogarszające się zdrowie wodza, które mogło być przyczyną jego śmierci.
Śmierć Stalina

Zgodnie z oficjalnym komunikatem Józef Stalin zmarł 5 marca 1953 r. na wylew krwi do mózgu o 21:50.
Istnieją jednak także istotne poszlaki, że Stalin został zamordowany kilka dni wcześniej za wiedzą lub na polecenie niektórych współpracowników - wymieniane są różne nazwiska, w tym Ławrientija Berii, który później twierdził[potrzebne źródło], że przyczynił się do śmierci wodza i że dzięki temu ocalił wielu partyjnych dygnitarzy, gdy Stalin w tym czasie planował kolejną czystkę w najwyższych władzach państwowych i partyjnych ZSRR. Różne publikacje wskazują na prawdopodobieństwo zastosowania do otrucia Stalina specyfiku podobnego do warfaryny[26], a także wykonania mu zastrzyku z adrenaliny[27][28][29][30][31].
Śmierć Stalina spowodowała falę histerii w propagandzie i społeczeństwie sowieckim oraz ostatni realny paroksyzm jego kultu. Podczas pogrzebu w Moskwie wiele setek (są też dane mówiące o tysiącach) osób zostało śmiertelnie poturbowanych (stratowanych) w tłumach. Powstało wiele utworów żałobnych, Katowice zmieniły nazwę na Stalinogród.
Ciało Stalina zmumifikowano i umieszczono w mauzoleum Lenina na placu Czerwonym. W 1961 ciało zostało usunięte i spopielone, a jego prochy umieszczone pod murem Kremla, za mauzoleum, obok grobów kilku szczególnie czczonych działaczy bolszewickich i komunistycznych[6]. Na tych grobach znajdują się postumenty z popiersiami zmarłych, w tym postument z popiersiem Stalina.


Domniemany szowinizm Stalina i jego polityka narodowościowa

Stalin był jednym z twórców polityki korienizacji (wracania do korzeni). W jej ramach poszczególne narodowości ZSRR miały uzyskać autonomię, własne, lokalne władze, możliwość posługiwania się swoim językiem w życiu publicznym. Polityka ta była realizowana w okresie rządów Lenina, po czym stopniowo wycofywał się z niej Stalin. Zmiana wynikała z fundamentalnej różnicy poglądów. Lenin był przekonany, że największe zagrożenie dla ZSRR i socjalizmu stanowił rosyjski nacjonalizm i szowinizm. Zdaniem Stalina to nacjonalizmów poszczególnych narodów należało się wystrzegać i je zwalczać[32].
W odniesieniu do większości narodów ZSRR zaczęto prowadzić politykę rusyfikacji. Przejawiała się ona m.in. w zastępowaniu stworzonych za Lenina alfabetów łacińskich cyrylickimi lub całkowitym likwidowaniem jeszcze kilka lata wcześniej promowanych języków. Celem Stalina było prawdopodobnie bezkompromisowe zintegrowanie i scentralizowanie państwa, co ideologicznie argumentowano jako przyspieszenie drogi do komunizmu[33].
Wśród historyków częste jest przekonanie, że Stalin był w istocie rosyjskim szowinistą, choć np. Abchazowie powszechnie uznają go za szowinistę gruzińskiego (W Abchazji prowadzono przede wszystkim politykę gruzinizacji, a nie rusyfikacji[34]). Rzeczywisty stosunek Stalina do kwestii narodowych pozostaje źródłem kontrowersji. Znacząca część środowiska naukowego uznaje jego politykę za efekt chłodnej kalkulacji, nie wynikającej z sentymentów narodowych.CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:42, 06 Cze 2011    Temat postu:

Destalinizacja

Zwycięzca w walce o władzę w Moskwie, Nikita Chruszczow, który za życia Stalina był posłusznym i bezwzględnym wykonawcą jego polityki, na XX Zjeździe KPZR zainspirował "destalinizację" - potępienie niektórych, najbardziej oburzających z punktu widzenia komunisty zbrodni i nadużyć.
Destalinizacja wiązała się z "odwilżą": uwolnieniem milionów więźniów politycznych, procesami rehabilitacyjnymi, liberalizacją i złagodzeniem terroru. Na ostateczną destalinizację trzeba było jednak poczekać do przełomu lat 80. i 90. XX wieku, kiedy władze radzieckie, później rosyjskie, ujawniły ostatecznie rozmiary zbrodni stalinowskich (w tym zbrodni katyńskiej) i zdemontowały system społeczny, polityczny i gospodarczy, którego był architektem.
Jednak od roku 2000 rozpoczęła się powolna rehabilitacja Józefa Stalina. W roku tym prezydent Rosji Władimir Putin przywrócił melodię stalinowskiego hymnu ZSRR jako oficjalnego hymnu Rosji, a następnie uznał ogromny wkład J. Stalina w zwycięstwo nad Niemcami w II wojnie światowej. Rehabilitowanie Stalina postępuje również wśród społeczeństw byłych radzieckich republik, przede wszystkim w Rosji i w Gruzji.


Ocena historyczna, społeczna i medyczna

Józefa Stalina postrzega się jako jednego z największych tyranów i ludobójców w dziejach Rosji i świata. Przypisywane jest mu spowodowanie śmierci kilkunastu milionów ludzi. Spotykane są też wyższe szacunki, Rudolph Rummel ocenił liczbę wymordowanych przez niego osób na co najmniej 43 miliony ludzi[35] z 62 milionów[35] unicestwionych w ZSRR w latach 1917-1987. Szacunki powyżej 100 milionów, pojawiające się u części historyków i badaczy, wydają się jednak wątpliwe, gdyż np. szeroko znana, ale też krytykowana przez część naukowców, którzy twierdzą iż podaje ona liczby ofiar komunizmu w XX wieku zawyżone niemal dwukrotnie, Czarna księga komunizmu, ocenia łączną liczbę ofiar tego systemu w skali świata na 94 miliony, z czego w ZSRR na 20 milionów, a brytyjski historyk Norman Davies ocenia liczbę śmiertelnych ofiar polityki Stalina na nie mniej niż 50 milionów ludzi[14].
Współcześnie przypuszcza się, że miał paranoidalny[36] stosunek do własnej osoby, możliwe, że był dotknięty psychopatią. Zdaniem psychiatry i psychologa Jerrolda M. Posta, oraz politologa Roberta S. Robbinsa, którzy jako pierwsi podjęli próbę wyjaśnienia zachowań Stalina w tych kategoriach,[36] żył on w urojonym świecie spisków i posiadał wszelkie cechy paranoika, np. podejrzliwość, ksobność (odnoszenie wszystkich zdarzeń do siebie), manię wielkości, wrogość, oraz myślenie urojone[36]. Wiedząc, że jest zły i okrutny, Stalin za pomocą projekcji mógł te cechy rzutować na innych, otaczających go ludzi, co pozwalało mu zachować spokój ducha[36].


Sentyment za Stalinem w krajach byłego ZSRR

Pomimo upadku ZSRR w Rosji bardzo silna jest tęsknota za Stalinem i jego polityką. Świadczą o niej badania opinii społecznej w świetle których Stalin jest uważany przez Rosjan za jedną z najpopularniejszych/najważniejszych postaci historycznych[37], ale także utrzymująca się popularność partii komunistycznej, która rządy Stalina uważa za wzorcowy okres w historii Rosji. Jedna ze struktur lokalnych partii komunistycznej zorganizowała akcję billboardową, promującą metody Stalina jako najlepszą receptę na kryzys gospodarczy (Woroneż, czerwiec 2009)[38].
Także władze rosyjskie wykonują ruchy świadczące o planowym wykorzystywaniu nostalgii za okresem domniemanej świetności ZSRR. W drugiej połowie 2008 roku wydano zaaprobowany przez nie podręcznik do historii dla nauczycieli, według którego Stalin działał „całkowicie racjonalnie”, przeprowadzając czystki na milionach obywateli ZSRR w latach 30.[39]
Sentyment za Stalinem silny jest także w Gruzji. W Gori do dziś istnieje i cieszy się dużym powodzeniem poświęcone mu muzeum[40]. Znajduje się tam również ulica Stalina oraz stacja kolejowa im. Józefa Stalina.


Stosunki rodzinne

Jakow Dżugaszwili (1907-1943), najstarszy syn Stalina



Jego pierwsza żona, Jekaterina Swanidze


Nadieżda Alliłujewa


Stalin był dwukrotnie żonaty. Jego pierwsza żona, Jekaterina Swanidze, zmarła po czterech latach małżeństwa w 1907 roku po ciężkiej chorobie – dostępne źródła różnią się w jej określeniu, i tak wymieniane jest zapalenie płuc, gruźlica oraz tyfus. Według części badaczy miał być to podobno ogromny cios dla Stalina, który w chwili śmierci żony miał utracić wszelkie uczucia do innych ludzi.
Ze związku tego urodził się syn, Jakow Dżugaszwili, z którym stosunki nie układały się dobrze – po napaści Niemiec na ZSRR w 1941 Jakow dostał się do niewoli niemieckiej, a Stalin odmówił zamiany własnego syna na feldmarszałka Friedricha von Paulusa, który został pojmany przez Rosjan po bitwie pod Stalingradem. Stalin miał wtedy podobno cynicznie stwierdzić iż "porucznik nie jest wart generała". Jakow popełnił samobójstwo w niemieckim obozie jenieckim w 1943, choć bardziej prawdopodobne jest, iż został zamordowany przez Niemców gdy stał się już nieużyteczny.

Drugą żoną Stalina została w 1919 Nadieżda Alliłujewa. Związek ten nie był jednak udany – Stalin pogardzał żoną i wielokrotnie poniżał ją w obecności swoich współpracowników. Nadieżda Alliłujewa popełniła samobójstwo w 1932, choć niektórzy historycy skłaniają się ku wersji, iż została zamordowana z polecenia męża, lub że Stalin celowo doprowadził ją do tak desperackiego czynu.
Ich dwoje dzieci to Wasyl (urodzony w 1921) i Swietłana (urodzona w 1926). Rzadko widywały się z ojcem, który odnosił się do nich z rezerwą, nie okazując szczególnych uczuć, poza Swietłaną, którą według licznych relacji bardzo kochał i otaczał szczególnym przywiązaniem i opieką[3]. Swietłana w 1967 wyjechała z ZSRR do krajów zachodnich. Wasyl służył w Armii Radzieckiej jako generał porucznik (generał lejtnant) wojsk lotniczych, po śmierci Stalina został aresztowany i zwolniony z wojska, a w pokazowym procesie skazany na 8 lat więzienia. W 1960 na fali odwilży politycznej został zwolniony, jednak niedługo potem popadł w alkoholizm i zmarł śmiercią naturalną w 1962 – ciągle jednak jest to przez część historyków kwestionowane.
Jak dotąd nieudowodniony jest związek Stalina z domniemaną trzecią żoną, którą miała być Róża Kaganowicz (przypuszczalnie siostra polityka radzieckiego Łazara Kaganowicza) – hipotezę tę postawił w 1987 amerykański dziennikarz Stuart Khan w książce "Wilk Kremla". Zaprzeczyła temu jednak rodzina Kaganowicza, która twierdziła, iż nigdy nie doszło do ich spotkania oraz że Róża Kaganowicz nie była w ogóle siostrą Łazara Kaganowicza.
Według biografa Stalina, Edwarda Radzińskiego, był on ojcem przyszłego wysokiego urzędnika radzieckiej telewizji, Konstantina Stiepanowicza Kuzakowa, z którego matką, wdową Marią Kuzakową, miał romans na zesłaniu. Stalin według tych informacji miał wiedzieć o swoim nieślubnym synu i, kiedy sprawował władzę, osobiście ochronił go przed czystką. Wersję o ojcostwie Stalina potwierdzali m.in. sam Kuzakow oraz córka Stalina, Swietłana.
Stalin cieszył się podobno zawsze dużym powodzeniem, nawet w latach przed dojściem do władzy. Wiaczesław Mołotow powiedział "zawsze podobał się kobietom". Niektóre hipotezy utrzymują, że druga żona, Nadieżda, popełniła samobójstwo także przez wzgląd na niewierność męża[3].
Stalin nie przywiązywał wagi do życia rodzinnego. Jedyną osobą z rodziny, którą tolerował, była córka Swietłana, usługująca mu przez długie lata na Kremlu, gdzie mieszkał jak pustelnik w jednym pokoju, w ciągu dnia śpiąc, a w nocy pracując ze swoimi współpracownikami. Ciągle oglądał nieme filmy i słuchał płyt gramofonowych, a dla odpoczynku wyjeżdżał do podmoskiewskiej daczy. Regularnie bywał też w Teatrze Bolszoj. Rzadko natomiast występował publicznie i wygłaszał przemówienia. Co roku wyjeżdżał do Gruzji, skąd pochodził. Ponieważ panicznie bał się zamachu na swoje życie, w podróżach tych brało udział pięć identycznych pociągów. W czterech z nich znajdował się sobowtór Stalina[14].
Przypisy

 Pseudonim ten został zaczerpnięty z opowiadania Aleksandra Kazbegi pt. Ojcobójca, w której kaukaski rozbójnik (abrek) Koba walczy z władzą i pomaga gnębionej ludności.
 Data urodzin Stalina nie jest jednoznaczna. Choć są dane o jego urodzinach w roku 1870, to tak jak m.in. historyk Edward Radziński, za rzeczywistą uznaje się – na podstawie zapisów w księdze parafialnej Uspieńskiego soboru (katedry Zaśnięcia) – datę 18 grudnia (6 grudnia) 1878 roku. Taka sama data znajduje się na jego świadectwie ukończenia szkoły, w obszernym dossier policji carskiej, nakazie aresztowania z 18 kwietnia 1902 roku (z podanym wiekiem 23 lata), a także we wszystkich zachowanych przedrewolucyjnych dokumentach. Stalin podał tę datę we własnoręcznym życiorysie napisanym na początku lat 20. XX wieku. Natomiast po roku 1922 bez wyjaśnienia zaczęto podawać oficjalnie datę 21 grudnia 1879 roku, i od tego momentu dzień ten świętowano jako jego urodziny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:50, 06 Cze 2011    Temat postu:


Wiaczesław Michajłowicz Mołotow Вячеслав Михайлович Молотов (Скрябин), właśc. Skriabin (ur. 9 marca/25 lutego (jul.) 1890 w Kukarce, gubernia wiacka, Cesarstwo Rosyjskie, zm. 8 listopada 1986 w Moskwie, ZSRR) - rosyjski komunista, polityk radziecki.


Pochodził z rodziny kupieckiej. W roku 1906 wstąpił do Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. Dwukrotnie aresztowany przez ochranę. W 1912 podjął współpracę z założoną wtedy przez bolszewików gazetą Prawda.
Brał aktywny udział w rewolucji październikowej, choć niczym się podczas niej nie wyróżnił. Był bliskim współpracownikiem najpierw Lenina, a potem Józefa Stalina. W latach dwudziestych piął się po szczeblach partyjnej kariery. Od 1921 roku – sekretarz KC SDPRR(b), od 1926 roku – członek Biura Politycznego WKP(b).
Poparcie Stalina w walce o władzę, zagwarantowało mu najwyższe stanowiska państwowe. W 1930 roku objął urząd przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera rządu ZSRR) i wiernie realizował stalinowską politykę kolektywizacji. W latach 1937-38 zrealizował wielką czystkę w wojsku i partii komunistycznej. 3 maja 1939 roku, pozostając premierem zastąpił na stanowisku komisarza spraw zagranicznych Maksima Litwinowa.
W decydującym dla Europy okresie kierował radziecką polityką zagraniczną. W nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 roku podpisał układ o nieagresji z Niemcami (zwany układem Ribbentrop-Mołotow). Pakt ten był ważnym zabezpieczeniem dla Hitlera i ułatwił rozpoczęcie II wojny światowej atakiem na Polskę. 28 września 1939 roku podpisał układ o przyjaźni i granicy z Niemcami (który można uznać za kolejny rozbiór Polski).
5 marca 1940 na posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego KPZR podpisał decyzję o wymordowaniu 22467 polskich oficerów, żandarmów, policjantów, osadników, ziemian i inteligentów więzionych w obozach NKWD (zbrodnia katyńska).
12 listopada 1940 roku przybył do Berlina, aby negocjować warunki przystąpienia Związku Radzieckiego do "osi" Berlin-Rzym-Tokio. Hitler nie zaakceptował postawionych przez Stalina warunków.



6 maja 1941 roku Stalin przejął od niego stanowisko premiera. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej 22 czerwca 1941 roku to on, a nie Stalin pierwszy wygłosił przemówienie radiowe informujące o rozpoczęciu wojny. W lipcu 1941 roku Mołotow podpisał układ o pomocy wzajemnej z Wielką Brytanią a w październiku protokół o pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych (Lend-lease). W latach 1943-1945 brał udział w najważniejszych konferencjach, między innymi konferencji jałtańskiej dającej hegemonię Związkowi Radzieckiemu w Europie Środkowej i Wschodniej.
Po wojnie stopniowo odsuwany od władzy (utracił stanowisko ministra spraw zagranicznych na rzecz Andrieja Wyszyńskiego 4 marca 1949 roku). Na polecenie Stalina w 1949 roku aresztowano jego żonę.
Po śmierci Stalina w 1953 roku, wszedł w skład tzw. I triumwiratu (Beria, Malenkow, Mołotow) i ponownie objął stanowisko ministra spraw zagranicznych. W czerwcu 1957 roku, na plenum KC KPZR, podjął nieudaną próbę obalenia sekretarza generalnego Nikity Chruszczowa (tzw. grupa antypartyjna). Został za to usunięty z Komitetu Centralnego i wysłany w charakterze ambasadora do Mongolii. Później był szefem misji ZSRR przy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu. W 1961 roku za krytykę Nikity Chruszczowa przed XXII Zjazdem KPZR został usunięty z partii i wysłany na emeryturę. W roku 1984 przyjęty ponownie w szeregi KPZR przez Konstantina Czernienkę.
Śledztwo na Ukrainie w sprawie Wielkiego Głodu i wyrok sądu w sprawie [edytuj]
25 maja 2009 Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wszczęła oficjalne śledztwo w sprawie Wielkiego Głodu 1932-33 jako zbrodni ludobójstwa[1].
Po zakończeniu śledztwa w listopadzie 2009, w styczniu 2010 Prokuratura Generalna Ukrainy skierowała do sądu akt oskarżenia. 13 stycznia 2010 Sąd Apelacyjny w Kijowie po rozpoznaniu sprawy uznał Józefa Stalina, Wiaczesława Mołotowa, Łazara Kaganowicza, Pawła Postyszewa, Stanisława Kosiora , Własa Czubara i Mendla Chatajewicza za winnych zbrodni ludobójstwa określonych w art. 442 #.1 kodeksu karnego Ukrainy i umorzył jednocześnie postępowanie karne w związku ze śmiercią oskarżonych[2].


1941 rok. POdpisanie z Japonią paktu o nieagresji.

После Сталина

5 марта 1953 года после смерти Сталина Молотов был снова назначен министром иностранных дел и одновременно Первым заместителем председателя Совета министров СССР.[7] Он поддержал Никиту Хрущева в решении об аресте Лаврентия Берии и снятии с поста Председателя Совета Министров СССР Георгия Маленкова. В 1955 году Молотов был назначен председателем комиссии по пересмотру открытых процессов и закрытого суда над военачальниками.
В последующем Молотов и Хрущёв стали расходиться по многим вопросам. Молотов возражал против полного вывода советских войск из Австрии, скептически отнесся к нормализации отношений с Югославией, считая необходимой критику антисоветских выступлений югославского руководства, разногласия касались также целесообразности чрезмерного и форсированного освоения целины, включения Крыма в состав УССР.
В марте 1956 года в Тбилиси прошёл ряд манифестаций под лозунгами «Долой Хрущёва!» и «Молотова — во главе КПСС», демонстрации были разогнаны армией. 1 мая 1956 Молотов под предлогом неправильной югославской политики был освобождён от должности министра иностранных дел, но 21 ноября, «в компенсацию», назначен министром государственного контроля СССР[3].
В 1957 году Молотов возглавил так называемую «антипартийную группу» против Хрущёва[2]. Объединившись с Лазарем Кагановичем и Георгием Маленковым, Молотов предпринял попытку смещения Хрущёва. На заседании Президиума ЦК группа Молотова выступила с критикой работы Хрущева в должности Первого секретаря ЦК (основные претензии заключались в фактах нарушения Хрущёвым правил «коллективного руководства», а также споров вокруг выявившихся хозяйственно-экономических и внешнеполитических проблем) и получила поддержку подавляющего большинства членов высшего партийного органа (Климент Ворошилов, Николай Булганин, Михаил Первухин, Максим Сабуров, Дмитрий Шепилов). Хрущёва предполагалось назначить министром сельского хозяйства, а пост Первого секретаря передать Молотову или вообще упразднить. Но сторонникам Хрущёва удалось быстро собрать Пленум ЦК, на котором «антипартийная группа» потерпела поражение. Спохватившись, что против Хрущёва выступил фактически почти весь Президиум ЦК КПСС, все высшие руководители страны, включая главу государства — председателя Президиума Верховного Совета и главу правительства — председателя Совета Министров СССР, пленум решил отставить первых заместителей председателя Совмина — Маленкова, Кагановича, Молотова и министра иностранных дел Шепилова. 29 июня 1957 Молотов был снят со всех постов «за принадлежность к антипартийной группе», выведен из состава Президиума ЦК КПСС и из ЦК КПСС.
В 1957 году Вячеслав Молотов был назначен послом СССР в Монголии. С 1960 по 1962 годы руководил советским представительством при штаб-квартире агентства ООН по атомной энергии в Вене. После критики проекта новой Программы КПСС, которая должна была обсуждаться на XXII-м съезде партии, Молотов в середине ноября был отозван из Вены и был снят с занимаемой должности и исключён из партии. 12 сентября 1963 года Молотов был отправлен на пенсию. «За ним… следили, разговоры записывались», — пишет Л.Млечин.
По воспоминаниям зятя Хрущёва Алексея Аджубея, после XXII съезда КПСС жена Молотова добилась приёма у Хрущёва. «В ответ на её просьбу восстановить мужа в партии Никита Сергеевич показал ей документ с резолюцией Молотова о расстреле жён Косиора, Постышева и других ответственных работников Украины, затем спросил, можно ли, по её мнению, говорить о восстановлении Молотова в партии или надо привлекать его к суду».
[править]Последние годы

Несмотря на опалу, Молотов продолжил вести активный образ жизни, постоянно работал дома или в библиотеке. Мемуары он не писал, но свои взгляды на те или иные события общественной жизни он излагал в записках, направляемые в ЦК КПСС. В течение ряда лет добивался восстановления членства в партии и в 1984 году по инициативе главного редактора журнала «Коммунист» Р. И. Косолапова Молотов был восстановлен в партии. Генеральный секретарь К. У. Черненко лично вручал ему партийный билет[2][5]. Однако решение о восстановлении Молотова в партии было проведено без объявления в партийной печати. В 1986 году успел дать интервью газете «Московские новости», в котором сообщил: «У меня счастливая старость. Хочу дожить до 100 лет».
В 1970-е и 1980-е годы поэт и журналист Феликс Чуев записал несколько десятков домашних бесед с ним, но о том, что беседы записываются, Молотов не знал, на основании которых была позднее составлена книга «Сто сорок бесед с Молотовым».
В июне 1986 года Молотов был госпитализирован в Кунцевскую больницу в Москве, где и умер 8 ноября 1986 года в 12 часов 55 минут. Вячеслав Молотов был похоронен в Москве на Новодевичьем кладбище[3]. По поводу смерти западные газеты и журналы напечатали много статей, в газете «Известия» от 11 ноября 1986 года также было упомянуто о смерти[4]. По случаю смерти Молотова в Албании был объявлен государственный траур. Когда после смерти завещание Молотова вскрыли, в нём обнаружили сберегательную книгу с 500 рублями на счету[6].
В его честь при его жизни были переименованы несколько городов и различного рода объектов: название Молотов до 1957 года носил город Пермь (и Пермская область — ныне край — именовалась, соответственно, Молотовской), а имя Молотовск носили два города: Северодвинск (с 1938 по 1957 годы) и Нолинск (с 1940 по 1957 годы). Пермь и Нолинск получили свои новые названия по случаю пятидесятилетнего юбилея Молотова.
Также имя Молотова носили Горьковский автомобильный завод, пионерский лагерь «Артек» и Никитский ботанический сад. После отставки Молотова в 1957 году все объекты, названные в его честь, были переименованы.

Личная жизнь и семья


Вячеслав Молотов, Полина Жемчужина и их общая дочь — Светлана
Wiaczesław Michajłowicz Skriabin, który w roku 1914 przyjął pseudonim Mołotow, od dziecka już odznaczał się charakterem skrupulatnym i metodycznym
.

Zawsze z góry wiedział, do czego dąży, i w późniejszych latach nie należał do ludzi, którzy przez roztargnienie sięgają po niewłaściwą teczkę. W życiu jego zdarzył się jednak wypadek, którego skutek, jak twierdzą niektórzy, bardziej bezpośrednio przyczynił się do następnego obrotu rzeczy. Oto rewolucjonista Mołotow poznaje w Odessie elegancką i bardzo zamożną Żydówkę, Paulinę Karp. Kobieta ta umiała fascynować i błyszczeć w każdym towarzystwie, zarówno swych bogatych krewnych, jak wśród konspiracyjnych zebrań rewolucjonistów, w których uczestniczy Mołotow. Doszło do małżeństwa. Pani Paulina stała się nie tylko podporą i towarzyszką swego męża, w łatwej zresztą i nieryzykownej jego karierze rewolucyjnej w okresie caratu, ale również natchnieniem. Przeistoczenie Rosji w państwo dyktatury proletariackiej wprowadziło ją, zawsze szykowną, w środowisko najwyższej hierarchii partyjnej w Moskwie. Ze swej strony staje na czele Trustu Produkcji Kosmetycznej, co najbardziej odpowiada jej estetycznym upodobaniom.(Stanisław Mackiewicz)

В 1921 году Вячеслав Молотов женился на Полине Жемчужиной. В 1949 году Полина Жемчужина была арестована, на Пленуме ЦК КПСС, когда её выводили из кандидатов в члены ЦК, Молотов, в отличие от других, проголосовавших за, единственным воздержался при голосовании. «Молотов всю жизнь страстно любил Полину Семёновну — пишет Л.Млечин. — Когда он куда-то ездил, то всегда брал с собой фотографию жены и дочери. Арест жены явился для него колоссальной трагедией». Полина Жемчужина смогла вернуться из ссылки только после смерти Сталина.
У Молотовых была единственная дочь — Светлана (1929—1989) — научный сотрудник Института всеобщей истории.
Зять Алексей Никонов (1917—1992) работал сотрудником НКВД, профессором МГИМО, потом сотрудником Института мировой экономики и международных отношений, редактором журнала «Коммунист».
Внук Вячеслав Алексеевич Никонов (род. в 1956) — известный российский политолог, соучредитель фонда «Политика».
Вячеслав Михайлович Молотов был дядей популярному актёру Борису Чиркову и другом юности прозаика Александра Аросева — отца актрисы Ольги Аросевой.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:58, 06 Cze 2011    Temat postu: Ławrentij Beria

Ławrentij Beria



Ławrientij Beria w mundurze marszałka żandarmerii ZSRR



Beria ze Swietłaną Alliłujewą, córką siedzącego z tyłu Stalina


Ławrientij Pawłowicz Beria (ros. Лавре́нтий Па́влович Бе́рия, gruz. ლავრენტი ბერია Lawrenti Pawles dze Berija, ur. 29 marca 1899 w Mercheuli, zm. 23 grudnia 1953 w Moskwie) – radziecki, pochodzenia gruzińskiego działacz komunistyczny, szef NKWD, który był w znacznym stopniu odpowiedzialny za "wielkie czystki" okresu stalinowskiego. Jeden z głównych wykonawców zbrodni stalinowskich. Jeden z największych zbrodniarzy w historii. Bezpośrednio odpowiedzialny za mord polskich oficerów w Katyniu. Szczyt jego wpływów przypadał na okres drugiej wojny światowej i bezpośrednio po niej. Po śmierci Stalina został usunięty ze stanowiska i zgładzony przez jego następców.
Spis treści
1 Kariera
2 Śmierć Berii
3 Czy Beria zgładził Stalina?
4 Wykorzystywanie pozycji szefa NKWD
5 Przypisy
Kariera [edytuj]

Urodził się w megrelskiej rodzinie chłopskiej w miejscowości Mercheuli w Abchazji. Początkowo kształcił się w technikum w Suchumi, potem był na studiach inżynierskich w Baku, gdzie w 1917 roku wstąpił do partii [img]bolszewickiej.
W roku 1921 lub 1922 wstąpił do CzeKa, poprzedniczki NKWD i wkrótce został szefem OGPU. Jako rodak był wspierany przez Stalina w swojej karierze w partii komunistycznej i aparacie władzy Rosji Radzieckiej. Gruzja w tym okresie wahała się między tendencjami narodowymi i komunistycznymi. Beria w 1924 roku stłumił wystąpienia narodowe, po których jak się ocenia stracono około 5 tys. ludzi. W uznaniu za to został szefem tajnego politycznego wydziału OGPU obejmującego rejony zakaukaskie i wręczono mu order czerwonej gwiazdy. W roku 1926 został szefem zakaukaskiego OGPU, a także I Sekretarzem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Gruzji, a w 1932 przywódcą organizacji partyjnej całego Zakaukazia. Członkiem Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) został na XVII Zjeździe WKP(b) w 1934.
W roku 1935 Beria stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi Stalina. Aby przypodobać się Stalinowi, zlecił kilku osobom przygotowanie zafałszowanej 206-stronicowej książki: Historia bolszewickich organizacji na Zakaukaziu, która przedstawiała Stalina jako najważniejszą postać ruchu bolszewickiego na Zakaukaziu. Książkę ową Beria przedstawił Stalinowi, a następnie opublikował jako własną, co przyczyniło się do jeszcze większej przychylności i uznania ze strony Stalina, współautorzy natomiast zostali zamordowani.
Po zamordowaniu Kirowa w 1934 roku rozpoczęła się "wielka czystka". Na masową skalę rozpoczęto aresztowania wśród aparatu i w armii, dziesiątki tysięcy ludzi zlikwidowano, a miliony więziono. Kiedy w 1938 roku Stalin stwierdził, że czystki mają negatywny wpływ na działanie struktur państwa i armii, zaczęto stopniowo się z nich wycofywać. Nikołaja Jeżowa jako szefa NKWD oskarżono o niesprawiedliwe aresztowania, odsunięto i aresztowano. Miejsce Jeżowa jako Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR zajął Beria.
Zreorganizował Główny Urząd Obozów Pracy, tzw. Gułag, poprzez dużo bardziej "racjonalne" wykorzystywanie przymusowej pracy więźniów dla wypełnienia sowieckich planów gospodarczych.
Nadzorował masowe deportacje ludności, w tym ponad miliona Polaków, z terenów zaanektowanych przez ZSRR (1939-41). 8 września 1939 wydał rozkaz zawierający szczegółowy wykaz przygotowań niezbędnych do represyjnych działań NKWD na ziemiach polskich, które miały zostać zajęte przez wojska sowieckie[1]. Rozkaz przewidywał m.in. rozstrzeliwanie bez sądu Polaków winnych "destabilizacji porządku" w różnych dziedzinach życia. 9 października 1939 nakazał wyłączenie z masy jeńców polskich oficerów, pracowników wywiadu, sądownictwa, policji państwowej i zgromadzenie ich w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. 5 marca 1940 przedstawił w Biurze Politycznym KC WKP(b) wniosek o rozstrzelanie wielotysięcznej rzeszy polskich oficerów, zatwierdzony przez Stalina i resztę Biura Politycznego. Wniosek stał się podstawą zbrodni katyńskiej. Za jej przeprowadzenie 125 enkawudzistów, którzy bezpośrednio uczestniczyli w akcji eksterminacyjnej polskich oficerów, otrzymało z rozkazu Berii (26 października 1940) nagrody "z okazji rocznicy rewolucji październikowej". W okresie wojny odpowiedzialny wraz z marszałkiem Żukowem za masowe przesiedlenia ludności w głąb ZSRR[2].
W latach 1941-1953 Beria zajmował stanowisko wicepremiera. Pod koniec 1944 roku Beria stanął na czele [/img]sowieckiego programu budowy arsenału atomowego i tokamaka. Integralną częścią prac było zorganizowanie siatki szpiegów i wykradzenie tajemnic atomowych USA.


Żukow, Stalin, Malenkow i Beria



Маленков, Жданов, Берия, Молотов

Po wojnie w roku 1945 Ławrientij Beria został awansowany na marszałka ZSRR, a w roku 1946 został członkiem Biura Politycznego WKP(b). Po śmierci Stalina wydawał się być najpoważniejszym kandydatem na jego następcę. Ku ogólnemu zdumieniu w okresie od marca do czerwca 1953, kiedy sprawował faktyczną pełnię władzy, nakazał wypuścić z obozów ogromną liczbę przetrzymywanych tam więźniów politycznych, a także sugerował zliberalizowanie stosunków z krajami satelickimi. W zakresie polityki międzynarodowej wysunął nawet projekt zgody na zjednoczenie państw niemieckich i wycofanie się ZSRR z tego kraju (pod warunkiem neutralności i demilitaryzacji) w zamian za rekompensatę do budżetu radzieckiego w wysokości 100 milionów dolarów. Sprzeciwiali się temu pozostali radzieccy przywódcy (przede wszystkim Malenkow) oraz władze NRD na czele z Walterem Ulbrichtem. Przyczyną tych ruchów mogła być znajomość prawdziwej, niekorzystnej kondycji społeczno-ekonomicznej państwa, którą dawała mu wiedza zdobyta przez lata sprawowania funkcji szefa NKWD. M.in. rabunkowa gospodarka ostatnich lat i uwięzienie znaczącej części populacji sprawiły, że w kraju zaczęło brakować siły roboczej. Zainicjował rehabilitację ofiar stalinowskich czystek, zaczynając jednak od tych spraw, w które zamieszani byli jego żyjący konkurenci polityczni.
Posunięcia te stały się bezpośrednią przyczyną jego obalenia przez działających wspólnie Chruszczowa, Malenkowa i Mołotowa.
Ostatnim przejawem aktywności politycznej Berii była jego wizyta w czerwcu 1953 w Berlinie, gdzie osobiście nadzorował akcję pacyfikacyjną masowych protestów w NRD.

Śmierć Berii

Do zawiązania spisku przeciwko Berii wykorzystano jego nieobecność w kraju. Berię postanowiono uznać za ukrytego agenta imperializmu, a pretekstem miała być jego obecność w NRD w trakcie rozruchów, które nazwano później puczem inspirowanym przez USA. Niedługo po powrocie do Moskwy, 26 czerwca 1953 r., Beria został aresztowany – najprawdopodobniej podczas posiedzenia prezydium rządu, choć inne wersje mówią też o posiedzeniu Biura Politycznego.
Istnieje kilka wzajemnie sprzecznych wersji dotyczących śmierci Berii[potrzebne źródło]. Wydaje się, że ze względu na zniszczenie odpowiednich dokumentów oraz bardzo fragmentaryczne i niekiedy wzajemnie sprzeczne relacje uczestników tych wydarzeń problem nie zostanie nigdy w pełni wyjaśniony. Mimo istnienia dużych rozbieżności w tej materii nie ulega wątpliwości, że była to śmierć gwałtowna, zadana z rozkazu jego partyjnych towarzyszy, a może nawet nastąpiła w wyniku ich bezpośredniego działania.
Według jednej z wersji śmierci, podanej w oficjalnym komunikacie, Berii zarzucono szpiegostwo na rzecz obcych mocarstw i próbę obalenia ustroju komunistycznego. Po krótkim procesie został skazany na śmierć. Według późniejszych relacji Moskalenki, po ogłoszeniu wyroku, Beria miał na kolanach błagać o litość, jednak wyrok na nim i jego ludziach wykonano bezzwłocznie.
Według innej wersji Beria został podstępnie zaaresztowany podczas posiedzenia Biura Politycznego KPZR na skutek wniosku Chruszczowa, popartego natychmiast przez pozostałych członków Biura. Na zakończenie mowy oskarżycielskiej, stanowiącej dla Berii całkowite zaskoczenie, Chruszczow miał wówczas powiedzieć: "Marszałku Żukow! Aresztujcie zdrajcę i wroga ludu, Ławrentija Berię". Berię miano wówczas udusić, a zwłoki wynieść zawinięte w dywan, aby nie wzbudzić podejrzeń licznych agentów podległego Berii NKWD, przebywających w bezpośrednim sąsiedztwie sali, w której odbywało się posiedzenie Politbiura.
Według jeszcze innej, spektakularnej, lecz mało prawdopodobnej wersji zdarzeń, wkrótce po rozpoczęciu posiedzenia Biura Politycznego KPZR miano zatrzasnąć od wewnątrz drzwi wychodzące z sali obrad. Członkowie Politbiura znienacka chwycili wówczas Berię za ręce i nogi, a Nikita Chruszczow za gardło. Miał on w ten sposób udusić Berię osobiście.


Czy Beria zgładził Stalina?


Beria na pogrzebie J. Stalina


Wokół działalności Berii powstało szereg hipotez, legend i niepotwierdzonych tez. Niektóre z nich wydają się jednak dość prawdopodobne.
Jedna z takich hipotez głosi, że Beria był inicjatorem i przywódcą udanego spisku na życie Stalina. W skład spiskowców wchodzić mieli jeszcze: Nikita Chruszczow, Malenkow i Bułganin. Stalina miano zamordować za pomocą trucizny podanej w zastrzyku przez jedną z lekarek. Choć oficjalną przyczyną śmierci zbrodniczego dyktatora Rosji Sowieckiej miał być wylew krwi do mózgu, wiadomo, że przed śmiercią wymiotował on krwią, co potwierdza hipotezę mówiącą o celowym uśmierceniu za pomocą trucizny[3].
Postać Berii stała się po jego śmierci etatowym czarnym charakterem propagandy czasów Chruszczowa. Nowy Pierwszy Sekretarz chciał w ten sposób w dużej mierze zatuszować własne niechlubne dokonania i zbrodnie z lat 20. i 30., obarczając Berię i Stalina całą winą za zbudowanie radzieckiego totalitaryzmu.


Wykorzystywanie pozycji szefa NKWD

Beria wykorzystywał swoją pozycję do zaspokajania własnych potrzeb seksualnych. Szef jego osobistej ochrony płk. Nadoraja i adiutant, płk. Sarkisow zatrzymywali na ulicach Moskwy młode kobiety, które go zainteresowały i sprowadzali je do jego domu[4], gdzie były gwałcone. Wszelkie oznaki oporu uciszano groźbami represji, również wobec rodziny. Stalin nie mógł nie zdawać sobie sprawy z przestępstw seksualnych dokonywanych przez najbliższego współpracownika.

Zobacz w Wikicytatach kolekcję cytatów
z Ławrientija Berii
Przypisy

 5 grudnia 1939 Rada Komisarzy Ludowych ZSRR przyjęła uchwałę nr 1001-558 ss o wysiedleniu osadników z zachodnich obwodów Białoruskiej SSR i Ukraińskiej SRR. str. 36, "W rzeczywistości informacje o przebiegu deportacji napływały do sztabu na bieżąco, zwłaszcza że przed samym rozpoczęciem akcji Beria wydał polecenie przesyłania mu co dwie godziny, począwszy od godz 18:00 10 lutego 1940 meldunków na temat toku operacji " str. 39 [w:] Stanisław Ciesielski, Grzegorz Hryciuk, Aleksander Srebrakowski. Masowe deportacje radzieckie w okresie II wojny światowej . 1994.
 "'Rozkaz Komisariatu Spraw Wewnętrznych i Ludowego Komisariatu Obrony ZSRR nr 0078/42", podpisany w Moskwie 22 czerwca 1944 przez Berię i Żukowa – o wysiedleniu "do poszczególnych krajów ZSRR wszystkich Ukraińców, którzy mieszkali pod okupacją niemiecką" ... „Rozkazuję: 1.) Wysiedlić do odległych rejonów ZSRR wszystkich Ukraińców mieszkających pod niemieckimi rządami okupacyjnymi. 2.) Wysiedlenie dotyczy: w pierwszej kolejności Ukraińców, którzy pracowali i służyli Niemcom; w drugiej kolejności pozostałych Ukraińców, którzy znają warunki życiowe panujące podczas okupacji niemieckiej; wysiedlenie rozpocząć po tym, jak zostaną zebrane plony i przekazane na rzecz państwa na potrzeby Armii Czerwonej; wysiedlenie powinno się odbywać wyłącznie w nocy i niespodziewanie, żeby nikomu nie udało się ukryć i żeby nikt nie mógł się kontaktować z członkami rodziny, którzy są w Armii Czerwonej. 3.) Nad czerwonoarmistami i dowódcami z okupowanych terenów ustalić nadzór: w specjalnych wydziałach każdemu z nich założyć akta; wszystkie listy sprawdzać, ale nie przez cenzurę, tylko przez wydział specjalny; wystosować jednego tajnego współpracownika na 5 dowódców i czerwonoarmistów. 4.) Do walk z antyradzieckimi bandami przerzucić 12. i 25. dywizje NKWD. Rozkaz ogłosić dowódcom do dowódcy pułku włącznie. Komisarz ludowy spraw wewnętrznych ZSRR Beria zastępca komisarza ludowego obrony ZSRR marszałek Związku Radzieckiego Żukow". [w:] Stanisław Ciesielski, Grzegorz Hryciuk, Aleksander Srebrakowski. Masowe deportacje radzieckie w okresie II wojny światowej. Instytut Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego i Wrocławskie Towarzystwo Miłośników Historii, 1994; Mikołaj Siwicki Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich. 1992. str. 17 i 331.
 Literatura: Avtorkhanov: "Zagadka śmierci Stalina. Spisek Berii".
 D. Wołkogonow, Stalin. Wirtuoz kłamstwa, dyktator myśli, Warszawa 2006, s. 399
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:01, 06 Cze 2011    Temat postu:

Все́волод Никола́евич Мерку́лов





февраля 1941 года — 20 июля 1941 года
14 апреля 1943 года — 15 марта 1946 года
Премьер-министр: Иосиф Виссарионович Сталин
Предшественник: должность учреждена
Преемник: должность упразднена, он сам как министр ГБ
1-й Министр государственной безопасности СССР
19 марта 1946 года — 7 мая 1946 года
Премьер-министр: Иосиф Виссарионович Сталин
Предшественник: должность учреждена, он сам как нарком ГБ
Преемник: Виктор Семенович Абакумов
2-й Министр государственного контроля СССР
27 октября 1950 года — 22 мая 1953 года
Премьер-министр: Иосиф Виссарионович Сталин
Георгий Максимилианович Маленков
Предшественник: Лев Захарович Мехлис
Преемник: Александр Семенович Павельев

Партия: ВКП(б) (c 1925)
Рождение: 25 октября 1895
Закаталы, Тифлисская губерния Российской империи, ныне территория Азербайджана
Смерть: 23 декабря 1953 (58 лет)
Москва, СССР

Военная служба
Звание: Комиссар государственной безопасности 1-го ранга (1943), Генерал армии (1945)

Wsiewołod Mierkułow

Wsiewołod Nikołajewicz Mierkułow ps. Teoretyk (ur. w 1895 w Zakatale, zm. 23 grudnia 1953) – generał armii, wieloletni funkcjonariusz policji politycznej (CzeKa, GPU, OGPU), naczelnik Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego NKWD, ludowy komisarz (tj. minister; zob. narkomat) Ludowego Komisariatu Bezpieczeństwa Państwowego (NKGB), jeden z realizatorów zbrodni katyńskiej, pierwszy zastępca szefa NKWD Ławrentija Berii.
Karierę w aparacie bezpieczeństwa Mierkułow rozpoczął w 1921 w gruzińskiej CzeKa. Po przekształceniu CzeKa w GPU, a następnie w OGPU przez 7 lat pracował w OGPU w kilku miejscowościach w Gruzji.
Od grudnia 1938 Mierkułow był pierwszym zastępcą ludowego komisarza spraw wewnętrznych Ławrientija Berii i naczelnikiem Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego NKWD (GUGB). W czasie agresji ZSRR na Polskę w 1939 nadzorował z Ukrainy koordynację działań grup operacyjno-czekistowskich na terytorium państwa polskiego. Wraz z Leonidem Basztakowem i Bogdanem Kobułowem wchodził w skład Kolegium Specjalnego NKWD, tzw. trójki NKWD (Osoboje Sowieszczanije). Był faktycznym kierownikiem operacji "rozładowania" obozów jenieckich i więzień w kwietniu i maju 1940 roku. Ponosi odpowiedzialność za masowy mord na polskich oficerach w Katyniu.
W lutym 1942 w Mceńsku Wsiewołod Mierkułow jako specjalny wysłannik Stalina odbył serię spotkań z SS-Obergruppenführerem Karlem Wolffem w ramach rokowań na temat zawieszenia broni na froncie wschodnim, zawarcia wojskowego przymierza niemiecko-radzieckiego i eksterminacji Żydów w Związku Radzieckim. Strony nie doszły jednak do porozumienia. [1]
Od 3 lutego 1941 do 20 lipca 1941 Mierkułow zajmował stanowisko ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego w NKGB, następnie od lipca 1941 do 1943 był ponownie naczelnikiem Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego (GUGB) przy Ludowym Komisariacie Spraw Wewnętrznych (NKWD).
Po ponownej reorganizacji aparatu bezpieczeństwa ZSRR w 1943 - likwidacji GUGB i ponownym utworzeniu NKGB Mierkułow stanął na jego czele i kierował nim do czasu przekształcenia komisariatu w Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (MGB), czyli do 1946 roku).
Zwolniony ze służby bezpieczeństwa w maju 1946 roku, został zastępcą szefa, a następnie szefem głównego zarządu dóbr zagranicznych przy Radzie Ministrów ZSRR. W 1950 roku został ministrem kontroli państwowej.
Po śmierci Stalina i ponownym przejęciu kontroli nad resortem przez Berię Mierkułow został mianowany jego zastępcą w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (MWD). Po aresztowaniu Berii w 1953 Mierkułow jako jego pierwszy zastępca został także aresztowany w sierpniu 1953 i stracony 23 grudnia 1953.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:07, 06 Cze 2011    Temat postu:

Театр одного наркома
// Мы продолжаем публикацию серии биографий руководителей госбезопасности СССР*.

Журнал «Власть» № 25 (427) от 26.06.2001
[/img]http://www.kommersant.ru/ImagesVlast/Vlast/2001/025/20012546-01.jpg[img]

Финальная сцена из пьесы "Инженер Сергеев": сейчас инженер Сергеев повернет рубильник, и все взлетит на воздух
Мы продолжаем публикацию серии биографий руководителей госбезопасности СССР*. На этот раз обозреватель "Власти" Евгений Жирнов восстановил историю жизни и службы потомственного дворянина, наркома ГБ и драматурга Всеволода Меркулова.

Человек с "закидонами"
Судьба Всеволода Меркулова могла быть типичной для русского дворянина, родившегося в конце девятнадцатого века в семье офицера: кадетский корпус, военное училище, производство в офицеры, мировая война, геройская смерть или белая армия и эмиграция. Вышло иначе. В 1903 году капитан Николай Меркулов умер, и его вдова с восьмилетним Севой переехали из азербайджанского городка Закаталы в столицу Закавказья — Тифлис.
Благодаря солидным связям (ведь она происходила из грузинского княжеского рода), блестящему образованию и недюжинным волевым качествам молодая вдова вскоре смогла получить место директора в тифлисском училище для слепых детей. Сева Меркулов был определен в Третью тифлисскую мужскую гимназию. Учился он успешно, но именно в это время у него появилась черта, которая определила всю его дальнейшую жизнь. Склонность к неожиданным, противоречивым ходам.
В гуманитарной гимназии он увлекся электротехникой настолько, что его статьи печатали в Одессе в специальном журнале. А когда в 1913 году поступил на физико-математическое отделение Санкт-Петербургского университета, начал писать и публиковать рассказы о студенческой жизни.
А вот тяги к военной службе он не испытывал. В отличие от многих сокурсников по университету в 1914 году он не поддался патриотическому порыву и не отправился добровольцем в окопы начавшейся, как тогда говорили, Второй Отечественной войны. Всеволод Меркулов спокойно продолжал учиться, зарабатывая на жизнь частными уроками. Осенью 1916 года, когда положение на русско-германском фронте стало катастрофическим, его, правда, призвали в армию. Но после месяца службы рядовым в Петербургском студенческом батальоне он попал на ускоренные офицерские курсы и после их окончания едва не угодил в составе маршевой роты на фронт. На его счастье, в октябре семнадцатого произошла революция. Прапорщик Меркулов вернулся в Тифлис.
Начавшийся в 1918 году сезон независимости в Грузии Всеволод Меркулов пережидал, работая учителем в школе для слепых, которую по-прежнему возглавляла его мать. Правительство грузинских меньшевиков приглашало для своей защиты то немецкие и турецкие, то английские войска, и дворянин Меркулов наперекор происхождению примкнул к большевикам. Вошел в группу сочувствующих. Возможно, что именно тогда он познакомился с работавшим в постпредстве РСФСР под фамилией Лакербая и выполнявшим специальные задания разведки Красной армии Лаврентием Берия. В 1921 году, вскоре после прихода в Грузию большевиков, Всеволод Меркулов становится делопроизводителем в Грузинской ЧК.
Для человека с социально чуждыми корнями карьера Меркулова в ЧК развивалась просто-таки стремительно. В 1925 году он становится начальником сначала информационно-агентурного, а затем экономического отдела Грузинского ГПУ. Его принимают в партию. Но и тут проявился дух противоречия. Всеволод Меркулов женился на дочери эмигрировавшего за океан царского генерала Яхонтова, товарища военного министра во Временном правительстве Керенского. Руководя некоторое время следствием в Аджарском ГПУ, он позволял себе время от времени либеральные выходки — прекращал дела на людей, не казавшихся лично ему врагами пролетарской власти. Так, он выпустил из тюрьмы кинорежиссера Льва Кулешова, который, по словам сына Меркулова, был благодарен за это его отцу всю оставшуюся жизнь. Хотя, возможно, сделал он это с дальним прицелом: уже в 1927 году Меркулов написал свою первую пьесу, которая шла в грузинских театрах, и, может быть, подумывал о кино.
Но несмотря на все "закидоны", чекист Меркулов продолжал получать повышения — в 1931 году он назначен начальником секретно-политического отдела ГПУ по всему Закавказью, а также стал обладателем главной ведомственной награды — знака "Почетный работник ВЧК-ГПУ". Секрет его непотопляемости был тогда широко известен в узких чекистских кругах. Меркулов стал спичрайтером для своего плоховато знающего русский язык шефа — председателя Закавказского ГПУ Лаврентия Берии.

Член "банды Берии"

[/img]http://www.kommersant.ru/ImagesVlast/Vlast/2001/025/20012546-02.jpg[img]
1917 год. Прапорщик Меркулов уже полон творческих замыслов


С начала 30-х годов спичрайтер Меркулов следует за Берией везде и всюду. В конце 1931 года Берию избирают первым секретарем ЦК компартии Грузии, и сразу же Меркулов становится его помощником, а затем заведует поочередно несколькими отделами грузинского ЦК. Говорят, он был счастлив, что освободился от тяготившей его работы в госбезопасности. Он совершает переходы по Черному морю на яхте, снимает в качестве оператора и режиссера документальный фильм о Батуми. И ко всему прочему записывается в аэроклуб. Этому его увлечению положил конец Берия. Он узнал, что Меркулов уехал летать на самолете и устроил персональному писателю выволочку: ответственные работники не должны подвергать опасности свою жизнь.
Наверняка Меркулов вместе с другими соратниками Берии участвовал в проведении большой чистки в Грузии. Но в отличие от своих коллег, он не был замечен в крохоборстве. Братья Кобуловы в 1937 году на законных и не вполне основаниях получили немало ценного имущества арестованных и расстрелянных. Младший из них — Амаяк — выбирал во враги народа людей побогаче. Нарком внутренних дел Грузии Сергей Гоглидзе специализировался на накоплении драгоценностей. Но в отношении Меркулова никакой подобной информации в архивных документах не осталось. Судя по всему, Меркулов выполнял приказы, стараясь как можно меньше запачкаться. Быть может, он тешил себя и близких мыслью, что его нынешнее положение временное, что он вот-вот вернется к литературной работе. Но возвращаться пришлось в аппарат ГБ.
Очередной поворот линии партии застал Берию и его команду врасплох. В августе 1938 года в Кремле решали — что делать с зарвавшимся наркомом внутренних дел Ежовым. И 20 августа "железному наркому" навязали нового первого зама — Лаврентия Берию. А вслед за ним в Москву, в НКВД, перебралась и треть аппарата грузинского ЦК. Семья Меркуловых покидала Тбилиси без особой радости. Как вспоминал сын Меркулова, им не хотелось оставлять обжитое место, родственников.
В октябре 1938 года он возглавил контрразведывательный отдел Главного управления госбезопасности НКВД (ГУГБ), а в декабре, когда Ежова сместили окончательно, стал начальником ГУГБ и первым заместителем Берии. Почему же из всех членов своей команды Берия назначил первым замом именно Меркулова? Образование? Но большинство соратников Берии также учились в вузах или окончили гимназии. Меркулова вряд ли можно было назвать другом Берии. Их сыновья дружили, но Берия и Меркулов, жившие в Тбилиси в одном цековском доме, не бывали друг у друга в гостях никогда. За долгие годы работы их отношения так и не вышли за рамки подчиненный—шеф. И, видимо, эта сугубая подчиненность Меркулова шефу была главной причиной выбора Берии.
А если судить по документам, он в основном облекал принятые Берией решения в форму приказов НКВД СССР. А также занимался организацией управленческого процесса. К примеру, он принимал участие в создании системы поточного производства досье на внешних и внутренних врагов (см. "Власть" #42 за 2000 год).
Правда, взятые им на себя чисто канцелярские функции не освобождали его от участия в явных злодеяниях. Сын Меркулова вспоминал, что отец как-то не спал несколько дней. И сказал его матери, что Сталин дал ему поручение, выполнять которое не хочется, но придется. Скорее всего, речь шла о подчинении ему, как первому заму наркома, спецлаборатории, занимавшейся разработкой ядов, в которой эксперименты проводились на заключенных. И Меркулов собственноручно утвердил положение об этой лаборатории. Он же, судя по документам по Катынскому делу, в 1940 году был членом "тройки", определявшей, кого из попавших в советский плен польских офицеров следует расстрелять как потенциальных врагов.
Если верить чекистским источникам, Берия не раз ругал Меркулова — "мягкотелого интеллигента" — за то, что тот отказывается бить подследственных. Однако в литературе о репрессиях встречаются упоминания о том, что Меркулов допрашивал арестованных с применением средств устрашения. Скорее всего, правда и то, и другое. Дома он говорил, что "работа есть работа и говорить о ней нельзя". И только после смерти Сталина упомянул как-то, что относился к нему вождь очень по-разному. "То чуть ли не обнимал, то едва не расстреливал".

Видимо, этот страх не отпускал его никогда. Во время войны, в 1942 году, когда Меркулов возвращался с Дальнего Востока, он неожиданно попросил посадить самолет в Свердловске, где в это время служил его сын, а также привезти лейтенанта Меркулова на аэродром. По сути, он ничего особенного сыну не сказал. Какие-то общие слова. Но потом оказалось, что в этот день на Красной площади солдат Красной армии с Лобного места стрелял в машину Микояна. И Меркулов сделал незапланированную остановку, чтобы на всякий случай попрощаться с сыном. Но вождь решил не наказывать Меркулова. Наоборот, именно на него возложили обязанности начальника Первого отдела НКВД — правительственной охраны.
Для самоуспокоения Меркулов применял обычный прием, говоря себе и окружающим, что все это временно и что вскоре он сможет работать на ниве искусств. Он принимал у себя в доме многих известных актеров, режиссеров, музыкантов. Его гостями бывали Любовь Орлова и Григорий Александров, дирижер Большого театра Мелик-Пашаев, кинорежиссеры Калатозов и Кулешов. Во время войны на сцены страны вышла пьеса "Инженер Сергеев" Всеволода Рокка — комиссара госбезопасности первого ранга Меркулова. Как он вообще мог что-то писать при его загруженности на Лубянке — осталось загадкой. И на этот счет существуют разные версии (см. интервью Геннадия Сергеева). Но ставило пьесу множество театров. А после назначения Меркулова в 1943 году главой выделенного из НКВД наркомата госбезопасности "Инженер Сергеев" появился на сцене Малого.
Бурному успеху пьесы и постоянным аншлагам способствовала не только замечательная игра актеров. Как говорили мне ветераны госбезопасности, существовала негласная рекомендация всем чекистам посетить Малый театр. А приезжавших в Москву товарищей с периферии обеспечивали билетами в Малый на "Сергеева" в централизованном порядке. Меркулов даже начал подумывать об экранизации пьесы и начал писать сценарий вместе с Львом Кулешовым. Но киномечтам наркома не суждено было сбыться. На приеме в Кремле одна из известных актрис сказала Сталину, показывая на находившегося неподалеку Меркулова: мол, у нас наркомы замечательные пьесы пишут. На что вождь резонно заметил, что пока не пойманы все шпионы, наркому лучше заниматься своим делом. Больше Меркулов ничего, кро
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:11, 06 Cze 2011    Temat postu:

Bogdan Kobułow


Bogdan Zacharewicz Kobułow, ps. Samowar (ros. Богдан Захарович Кобулов), gruz. ბოგდან ქობულოვი, ur. 1 marca 1904 w Tbilisi, zm. 23 grudnia 1953 roku) - komisarz bezpieczeństwa państwowego, w latach 1938-1941 zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych Ławrientija Berii, a od 1939 szef Głównego Zarządu Gospodarczego Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych NKWD, kontrolującego pracę przemysłu, rolnictwa i handlu.


Urodzony w rodzinie ormiańskiej (syn krawca Zachara Kobułowa, brat Amajaka Zacharewicza Kobułowa), od 1922 współpracownik Gruzińskiej CzeKa, od 1925 członek WKP(b). Kierował czystkami w Gruzji, w wyniku których zginęła większość dotychczasowych przywódców. Od 1937 był zastępcą ludowego komisarza spraw wewnętrznych Gruzińskiej SRR. W 1938 Beria, dla którego był jednym z najbardziej zaufanym współpracownikiem, wezwał go do Moskwy, gdzie zajął stanowisko naczelnika Wydziału 4 (SPO-Tajno-Polityczny) Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego NKWD. Był jednym z wysokich funkcjonariuszy NKWD, który osobiście, w okrutny i sadystyczny sposób przesłuchiwał podejrzanych.
Na mocy decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 roku został członkiem Kolegium Specjalnego (centralnej trójki), w skład której wchodzili także I zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych, naczelnik Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego (GUGB) NKWD ZSRR Wsiewołod Mierkułow oraz naczelnik 1 Wydziału Specjalnego NKWD Leonid Basztakow( БАШТАКОВ ЛЕОНИД ФОКЕЕВИЧ ), i które organizowało oraz nadzorowało zbrodnie na polskich jeńcach wojennych i więźniach. Od lutego 1941 roku był zastępcą ludowego komisarza spraw wewnętrznych, a w latach 1943-1945 komisarza bezpieczeństwa państwowego (NKGB) Mierkułowa.
W 1944 kierował operacją wysiedlenia Czeczenów i Inguszów do Kazachstanu. Po II wojnie światowej pełnił funkcję zastępcy szefa Głównego Zarządu Mienia Radzieckiego za Granicą (GUSIMZ) przy Radzie Ministrów ZSRR i zastępcy głównodowodzącego Radziecką Administracją Wojskową w Niemczech (kierował organami bezpieczeństwa w radzieckiej strefie okupacyjnej). Po śmierci Stalina Beria uczynił go pierwszym zastępcą ministra spraw wewnętrznych.
27 czerwca 1953 razem z szefem został aresztowany i oskarżony o liczne nadużycia oraz bezpodstawnie o szpiegostwo, po czym skazany na śmierć i rozstrzelany.
---------------------------------------------------------------------------
Koбулов Богдан Захарович (1.3.1904, Тифлис - 23.12.1953, Москва), один из руководителей государственной безопасности, комиссар государственной безопасности 2-го ранга (4.2.1943), генерал-полковник (9.7.1945). Сын портного. В 1921-22 служил в РККА. С мая 1922 сотрудник Грузинской ЧК, затем ГПУ. В янв. 1925 вступил в ВКП(б). С 1931 -на руководящих постах в Секретно-политическом отделе ГРУ Грузии. В 1935 командирован в Персию для ведения разведывательной работы. С 17.2.1936 нач. экономического отдела Управления государственной безопасности (УГБ) НКВД ЗСФСР и управлений НКВД Грузии. С 19.3.1937 зам. нач.. а с 3.4.1937 нач. 4-го (секретно-политического) отдела УГБ НКВД Грузии и одновременно с дек. 1937 зам. наркома внутренних дел Грузии. Руководил чистками в Грузии, во время которых погибло большинство прежних ее руководителей, создал в республике атмосферу всеобщего страха. 15.9.1938 был вызван Л.П. Берией в Москву и назначен нач. 4-го (секретно-политического) отдела 1-го управления НКВД СССР (с 29.9.1938 - 2-й отдел Главного управления государственной безопаснос-ти),одновременно 17.12.1938 стал зам. нач. ГУГБ. С 22.12.1938 по 04.09.1939 нач. следчасти НКВД СССР. Ближайший и наиболее доверенный сотрудник Берии, один из главных организаторов политического террора. По воспоминаниям Н.С. Хрущева, он "был огромный толстый человек". С 4.9.1939 нач. Главного экономического управления (ГЭУ) НКВД СССР, созданием которого он сам руководил. ГЭУ контролировало работу промышленности, сельского хозяйства, торговлю. С 1939 кандидат в члены ЦК ВКП(б). Хотя Кобулов и был обязан своим возвышением B.C. Абакумову, он в то же время сохранил прекрасные отношения с Берией. В 1940 входил в состав тройки, занимавшейся подготовкой и утверждением расстрельных списков пленных польских офицеров. С 25.2.1941 зам. наркома государственной безопасности СССР. Был одним из самых жестоких сталинских следователей и, обладая садистскими наклонностями, уже будучи в высоких чинах пытал в своем кабинете заключенных. Из ГЭУ вышло много наиболее жестоких следователей НКВД. Во время преобразования ведомства, с 30.7.1941 занимал посты зам. наркома внутренних дел (курировал Транспортное и Экономическое управления и 6-й спецотдел - Гохран), а с 14.04.1943 по 04.12.1945 - государственной безопасности. Участвовал в проведении в 1944 операции по выселению чеченцев и ингушей в Казахстан. С 1946 зам. нач. Главного управления советским имуществом за границей (ГУСИМЗ) при Министерстве внешней торговли СССР (с 1947 - при Совете министров СССР) и зам. главноначальствующего Советской военной администрации в Германии. В его подчинении находились все органы государственной безопасности в оккупированной части Германии, руководил массовыми арестами, расчищая место для создания социалистического немецкого государства. Одновременно с 1950 являлся зам. пред. Союзной контрольной комиссии по делам советских государственных акционерных обществ в Германии. Вокт. 1951 повышен в должности до 1-го зам. нач. ГУСИМЗ. После смерти И.В. Сталина Берия, безгранично доверявший Кобулову, вызвал его в Москву и сделал своим 1-м зам. в МВД СССР. В подчинение Кобулова были переданы 1-е (контрразведка), 2-е (разведка за границей) главные управления, 7-е управление (наружное наблюдение, установки, обыски, аресты), а также 1-й (учетно-архивный), 2-й (техника секретного прослушивания), 3-й (изготовление фальшивых документов), 4-й (радиоконтрразведка), 5-й (изготовление оперативной техники) и 6-й (цензура) спецотделы. Был арестован 27.6.1953 вместе с шефом, обвинен в многочисленных злоупотреблениях, а также в шпионаже (что не соответствовало действительности) и 23.12.1953 приговорен к смертной казни. Расстрелян.http://persona.rin.ru/view/f/0/33103/kobulov-bogdan-zaharovich


Ostatnio zmieniony przez lutnia dnia Pon 8:13, 06 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:16, 06 Cze 2011    Temat postu:

Leonid Basztakow

Баштаков Леонид Фокеевич, 1900 – 1970.


Крестьянский сын, учился в гимназии (Самара), ушел из 7 класса. По профессии – конторщик-счетовод, в этом качестве пришел на работу в ОГПУ в 1922 г., член партии с 1926. Работал в экономическом отделе, а с 1938 по 1942 г. – в «специальном отделении». Потом был начальником Высшей школы НКВД-НКГБ-МГБ. В 47 лет, в звании генерал-майора ушел на пенсию (ордена: Красной Звезды – за Катынь, Красного Знамени, Ленина). В 1950-е работал начальником секретно-шифровального отдела Министерства геологии СССР, затем – персональный пенсионер.
Еще конкретнее была работа непосредственно отвечавшего за «исполнение».http://www.ej.ru/?a=note&id=10007

Leonid Basztakow
Leonid Fokiejewicz Basztakow (ur. w 1900, zm. w 1970) - funkcjonariusz radzieckich organów bezpieczeństwa - OGPU, NKWD, NKGB i MGB w stopniu generała majora, m.in. naczelnik Wydziału 1 Specjalnego NKWD. Jeden z członków (obok Bogdana Zacharewicza Kobułowa i Wsiewołoda Nikołajewicza Mierkułowa) Kolegium Specjalnego NKWD, tzw. trójki NKWD (Osoboje Sowieszczanije), kierującego między innymi wymordowaniem polskich jeńców wojennych. Jeden z odpowiedzialnych za masowy mord na polskich oficerach w Katyniu.
Urodzony w Samarskiej guberni w 1900 roku w rosyjskiej rodzinie robotniczo-chłopskiej.
W latach 1911 - 1915, uczył się w szkole dla początkujących, ukończył także 7 klas szkoły gramatyki dla dorosłych w Samarze. Do 1922 roku pracował w różnych miejscach i na różnych stanowiskach, m.in w górach, gdzie zajmował się kontuzjami, jako księgowy przy produktach pokarmowych, oraz jako księgowy przy rejestracji w miejscowym okręgu wojskowym.
Służbę w organach bezpieczeństwa, wówczas w Zjednoczonym Państwowym Zarządzie Politycznym - OGPU, rozpoczął w październiku 1922 roku. Początkowo, prawdopodobnie ze względu na swój zawód i doświadczenie, był księgowym w Oddziale Specjalnym (OO) 33. i 34. dywizji piechoty OGPU. W latach 1925-1928 był pełnomocnikiem w Oddziale Ekonomicznym (EKO) w terenowych organach GPU Samarskiej Guberni, a następnie do 1929 roku pełnomocnikiem (EKO) w Pełnomocnym Przedstawicielstwie (PP) przy Zjednoczonym Państwowym Zarządzie Politycznym (OGPU) w jednym z okręgów ZSRR. W sierpniu tego samego roku w został wysłany do Moskwy na kurs w szkole organów bezpieczeństwa wewnętrznego OGPU, który ukończył w 1930 roku. Przez następne 7 lat służył w Moskiewskiej Szkole OGPU/NKWD jako szef jednego z wydziałów laboratoryjnych, a w marcu 1937 roku został przeniesiony do centrali NKWD jako oficer operacyjny 7. Oddziału VIII Wydziału (USO - Ewidencyjno-Statystyczny) w Głównym Zarządzie Bezpieczeństwa Państwowego NKWD, po reorganizacji organów NKWD z oddziałów na zarządy w połowie 1938 roku, Basztakow został oficerem operacyjnym w 7. Oddziale Wydziału 1 Specjalnego NKWD ZSRR. W październiku 1938 roku został przeniesiony do 10. Oddziału przy Wydziałe 1. Specjalnym na stanowisko jego naczelnika. Jeszcze w tym samym roku został zastępcą naczelnika a w marcu 1940 roku naczelnikiem Wydziału 1. Specjalnego NKWD ZSRR.
Na tym właśnie stanowisku był w składzie wspomnianej wyżej tzw. trójki NKWD, zajmującej się bezpośrednio z ramienia NKWD na polecenie Biura Politycznego WKP(b) wymordowaniem polskich jeńców wojennych i nie tylko.
Na tym stanowisku pozostał do lutego 1941 roku czyli do utworzenia odrębnego Ludowego Komisariatu Bezpieczeństwa Państwowego NKGB ZSRR, do którego został przeniesiony na stanowisko naczelnika Wydziału II NKGB. Po ponownym utworzeniu jednolitego NKWD przeszedł ponownie na stanowisko naczelnika Wydziału 1. Specjalnego. Później w lutym 1942 roku został długoletnim naczelnikiem Wyższej Szkoły NKWD/NKGB/MGB, sprawował ów stanowisko do maja 1947 roku. Do 1951 roku zajmował różne stanowiska w Ministerstwie Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR.
Stopnie wojskowe i odznaczenia
1936 - lejtnant bezpieczeństwa państwowego
1938 - starszy lejtnant bezpieczeństwa państwowego
1939 - kapitan bezpieczeństwa państwowego
1940 - major bezpieczeństwa państwowego
1941 - starszy lejtnant bezpieczeństwa państwowego
1943 - komisarz bezpieczeństwa państwowego
1945 - generał-major bezpieczeństwa państwowego
1940 - Order Czerwonej Gwiazdy
1942 - Order Zasłużonego Pracownika NKWD
1943 - Order Czerwonej Gwiazdy
1944 - Order Czerwonego Sztandaru
1946 - Order Lenina
Gwiazda Partyzancka 1 [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:20, 06 Cze 2011    Temat postu:

Wasilij Błochin

Блохин Василий Михайлович, 1895 – 1955.
Крестьянский сын, пастух,

унтер-офицер запасного полка (в боевых действиях не участвовал). С 1918 – в Красной Армии, член партии с 1921. В ВЧК – с 1921.
С 1926 по апрель 1953 неизменно занимал должность «коменданта ОГПУ-НКВД-НКГБ-МГБ».
В этом качестве генерал-майор госбезопасности Блохин непосредственно руководил «исполнениями». Оценить, сколько было всего «исполнено» под его руководством, трудно – работал в Москве (Варсонофьевский пер., д.2/10), постоянно выезжал в командировки, в том числе и по «Катынскому делу». Очевидно, за 27 лет речь шла о СОТНЯХ ТЫСЯЧ, расстрелянных под его руководством.
Василий Михайлович не чурался «ручной работы». Мастер надевал кожаный фартук, краги, очки и брался за дело. По свидетельству одного из калининских чекистов, его «охватил ужас», когда он увидел, как работает В.М.
Между тем, сколько можно судить по фотографии, ничего «инфернального» в лице Василия Михайловича нет. Обычное «чекист-лицо»: глаза-щелочки, узкие губы, выражение «собранное». Да и в жизни генерала, кавалера орденов Ленина, Красной Звезды, Знак Почета, Красного Знамени (как раз за Катынь), Трудового Красного Знамени, Отечественной войны I степени, едва ли было что-то «джеймс-бондовское». Работа, часто ночная, вечные командировки. Пайки, премии, дома отдыха …
Советская номенклатура. Правда, после смерти Сталина фортуна от него отвернулась – был лишен звания генерал-майора в 1954 «как дискредитировавший себя за время работы в органах». Чем «дискредитировавший», непонятно. Вскоре после несправедливой опалы Василий Михайлович умер. [link widoczny dla zalogowanych]

Wasilij Błochin kat Stalina
07/02/08


Był prawdziwym demonem śmierci, zaufanym mordercą Stalina. Bez skrupułów wykonywał dla sowieckiego tyrana każdą „czarną robotę”. Brał udział we wszystkich najważniejszych egzekucjach czasów Wielkiego Terroru. Stał się najbardziej przerażającym mordercą w dziejach ludzkości: własnoręcznie zabił około 50 tysięcy ludzi. W swym katowskim stroju – skórzanym fartuchu, czapce i rękawicach za łokcie – wyglądał jak wysłannik piekieł.

Wasilij Błochin, ponury czekista o zaciętej twarzy i czarnych, zaczesanych do tyłu włosach, stał się symbolem nieludzkich okrucieństw sowieckiego systemu. Jak pisze brytyjski historyk Simon Sebag Montefiore, w teatrze stalinowskich procesów Błochin czai się w tle, rzadko jednak pozostaje poza sceną.


POCZĄTEK KARIERY


W czasie I wojny światowej Błochin służył w armii carskiej, po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej wstąpił do partii Lenina. Był człowiekiem okrutnym i przepojonym rewolucyjnym fanatyzmem. W marcu 1921 roku został funkcjonariuszem WCzK (Wszechrosyjska Nadzwyczajna Komisja do Walki z Sabotażem, Spekulacjami i Nadużyciami Władzy), prześladującej i mordującej prawdziwych i domniemanych przeciwników czerwonej tyranii. Czekiści byli ludźmi „nowej moralności”. Przyzwyczajeni do ślepego posłuszeństwa i przekonani, że przelewają krew w imię „potwierdzonego naukowo ustroju” – zabijali i torturowali bez wyrzutów sumienia. W stalinowskim Związku Radzieckim bardzo popularna była książka „Zaorany ugór” Michaiła Szołochowa. Na jej stronach pewien aktywista partyjny zapewnia: „Postaw mi tu zaraz tysiące starców, dzieciaków, kobiet... Powiedz mi, że trzeba ich rozwalić... Dla rewolucji trzeba... Ja ich karabinem maszynowym... Wszystkich porżnę...”. Tak pewnie początkowo rozumował Błochin, którego partia wysłała do „czarnej roboty”, jak Stalin nazywał egzekucje.
Czekista okazał się tak gorliwy, że mianowano go naczelnikiem Komendantury w Zarządzie Administracyjno- -Gospodarczym Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD). Dla bolszewików bezpartyjni byli mierzwą, nawozem historii, który można masowo likwidować, wywozić na Syberię lub spalone słońcem stepy Azji. Przywódcy WKP(b) (Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików) mieli jednak ogromne skrupuły przed przelewaniem „świętej” bolszewickiej krwi. Józef Stalin, podejrzliwy, dążący do absolutnej władzy, postanowił to zmienić. Już od lat dwudziestych skupiał wokół siebie ludzi dobranych ze względu na brak skrupułów – odrażających pod każdym względem postaci, którym obce były wszelkie zasady, nawet te komunistyczne. Elitę władzy sowieckiego imperium stworzyła ostatecznie banda rzezimieszków, gotowych na gwałt czy fałszerstwo na każde skinienie swego szefa. Przypomnijmy te nazwiska: Łazar Kaganowicz, Wiaczesław Mołotow, Kliment Woroszyłow, Nikołaj Jeżow, potem Ławrientij Beria. Błochin – aczkolwiek stojący bardzo nisko w hierarchii – był jednym z nich.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:27, 06 Cze 2011    Temat postu:

BŁOCHIN ZDOBYWA ZAUFANIE


W grudniu 1934 roku Stalin podstępnie zainscenizował morderstwo Siergieja Kirowa, sekretarza leningradzkiej organizacji partyjnej, w którym upatrywał rywala do władzy. Pod pretekstem walki z zabójcami Kirowa wąsaty despota rozpętał Wielki Terror. Tym razem potoczyły się także głowy „starych bolszewików”. Spośród 1966 delegatów na XVII Zjazd partii, „Zjazd Zwycięzców”, który odbył się w styczniu 1934 roku, rozstrzelano 1108. Błochin kierował egzekucjami byłych delegatów, którzy często ginęli z imieniem Stalina na ustach.
Najbardziej znanymi ofiarami stali się Grigorij Zinowiew i Lew Kamieniew, przez lata najbliżsi współpracownicy Lenina i członkowie Politbiura. W latach 20. usiłowali oni wspólnie z Lwem Trockim stworzyć „lewicową opozycję” przeciwko Stalinowi, lecz zostali pokonani i pozbawieni wpływów, zaś Trockiego wygnano z Kraju Sierpa i Młota. Po śmierci Kirowa obydwu aresztowano i oskarżono o uknucie gigantycznego spisku, „centrum zinowiewowsko- trockistowskiego”, które rzekomo zgładziło Kirowa i zaplanowało zamachy na czołowych sowieckich dygnitarzy. Zinowiew i Kamieniew, udręczeni w celach, w których włączono ogrzewanie podczas upalnego lata, zgodzili się przyznać do winy, gdy Stalin zapewnił ich osobiście, że zachowają życie: „Jesteśmy bolszewikami, uczniami i naśladowcami Lenina, i nie chcemy przelewać krwi starych bolszewików, bez względu na to, jak ciężkie popełnili w przeszłości grzechy”, deklarował sowiecki despota. Także rodziny „spiskowców” miały pozostać bezpieczne.
Oskarżeni kajali się gorliwie, nazywali siebie „mętami”, które nie zasługują na litość. „Mój wypaczony bolszewizm stał się antybolszewizmem, a poprzez trockizm doszedłem do faszyzmu”, wyznawał Zinowiew.
(Raz w życiu- powiedzieli prawdę. Przypisek własny)

Prokurator Andriej Wyszynski, odrażająca kreatura, grzmiał: „Te wściekłe psy kapitalizmu usiłowały rozszarpać na kawałki najlepszych z najlepszych, jakich nosiła sowiecka ziemia”.
Oczywiście zapadły wyroki śmierci. Przerażeni Zinowiew i Kamieniew drżącą ręką napisali w więzieniu prośby o łaskę, licząc, że Stalin dotrzyma obietnicy. Dyktator wypoczywał wtedy w słonecznym Soczi. Pozwolił skazanym przeżywać męki oczekiwania przez trzy godziny, po czym wysłał telegraf do Moskwy. Najbliżsi współpracownicy Lenina zostali oddani w ręce Błochina. Spłaszczone kule, jeszcze ciepłe, wydobyto z ich czaszek, umyto do czysta z resztek mózgu i krwi, po czym przekazano szefowi NKWD Gienrichowi Jagodzie. Ten zaopatrzył je w kartki z napisami „Zinowiew” i „Kamieniew” i przechowywał wśród swych erotycznych zabawek i damskich pończoch. Kiedy rozstrzelano także Jagodę, kule, te makabryczne relikwie, przejął jego następca, krwawy karzeł Nikołaj Jeżow. Stalin w końcu posłał na śmierć także i jego. Wtedy kule, upiorne pamiątki, wziął jako swoisty symbol swego urzędu nowy szef NKWD Ławrientij Beria. Nie trzeba wspominać, że wytracono także całe rodziny spiskowców. Stalin zaśmiewał się do łez, gdy szef jego ochrony, wesołek Karl Pauker, odgrywał przed nim „śmierć Zinowiewa i Kamieniewa”. Dyktator miał powody do rozbawienia: zamierzał również i Paukera oddać w ręce Błochina.CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:30, 06 Cze 2011    Temat postu:

KAT POLAKÓW


5 marca 1940 roku Politbiuro podjęło kolejną makabryczną decyzję. Stalin i jego paladyni postanowili wymordować polskich oficerów, policjantów, księży, właścicieli ziemskich, wziętych do niewoli w 1939 roku, kiedy sprzymierzona z III Rzeszą Armia Czerwona zajęła wschodnią część Rzeczypospolitej. Polskich jeńców przetrzymywano w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Stalin, który nienawidził Polaków od czasu klęski, którą zadali bolszewikom w 1920 roku, uznał, że trzeba dokonać „dekapitacji” niepokornego narodu – unicestwić kwiat inteligencji polskiej – oficerów, lekarzy, duchownych, artystów, poetów, prawników.
Szef NKWD Ławrientij Beria posłusznie zameldował Stalinowi, że ponad 14 700 polskich oficerów i policjantów oraz 11 000 kontrrewolucyjnych obszarników to szpiedzy i sabotażyści, nieprzejednani wrogowie władzy radzieckiej, którzy zostaną osądzeni przez towarzyszy (Wsiewołoda) Mierkułowa, (Bogdana) Kobułowa i (Leonida) Basztakowa. Stalin pierwszy podpisał przygotowany przez Berię wyrok śmierci, a po nim podpisy złożyli Woroszyłow, Mołotow i Mikojan. Sowiecki dyktator był wielkim formalistą, toteż przez telefon zapytano o opinię także Kalinina i Kaganowicza. Oczywiście się nie sprzeciwili. 14 marca w gabinecie Bogdana Kobułowa, szefa Głównego Zarządu Gospodarczego NKWD, odbyła się narada. Uczestniczyło w niej kilkanaście osób, wśród nich szefowie Zarządu NKWD obwodu smoleńskiego, kalinińskiego i charkowskiego, ich zastępcy oraz komendanci wojskowi zarządów obwodowych NKWD. Oprawcy Stalina byli nieco przestraszeni postawionym im zadaniem.
Oczywiście, nie były to skrupuły moralne, jednak do tej pory zabijali kilka, najwyżej kilkanaście osób dziennie, a teraz czekała ich „masowa czarna robota”. Być może też enkawudziści lękali się, że kiedy już dokonają zbrodni, zostaną zlikwidowani jako wiedzący zbyt wiele. Przecież Beria wyprawił na tamten świat niemal wszystkich zaufanych ludzi Jeżowa. W każdym razie postanowiono wezwać najlepszego stalinowskiego specjalistę od zabijania – Błochina. Kobułow przedstawił mu najważniejszą zasadę upiornej operacji: „Nie może pozostać ani jeden żywy świadek”.
22 marca Beria wydał rozkaz nr 00350 „O rozładowaniu więzień NKWD” – w tych więzieniach większość osadzonych stanowili polscy oficerowie i policjanci.
1 kwietnia z Moskwy wysłano trzy pierwsze listy – zlecenia skierowane do obozu ostaszkowskiego. Zawierały nazwiska 343 osób, które miały zostać rozstrzelane na początek. Jeńców z Ostaszkowa wymordowano w Kalininie (obecnie Twer). Przebieg egzekucji opisał w marcu 1991 roku w zeznaniach złożonych przed rosyjskimi prokuratorami szef kalinińskiego NKWD Dimitrij Tokariew. Twierdził on, że osobiście nie brał udziału w rozstrzeliwaniach, aczkolwiek było oczywiste, że kłamie. Tokariew nie miał w czasie wojny żadnych wątpliwości – był pewien, że los burżuazyjnego polskiego policjanta może być tylko jeden – śmierć. Już w lipcu 1918 roku bolszewicka „Prawda” wzywała do masowych morderstw: „Władza kapitału zginie dopiero z ostatnim tchem ostatniego kapitalisty, arystokraty, chrześcijanina i oficera”.

SALONKA DLA KATA


Do Kalinina sprowadzono katów z Moskwy – Błochina, a także starszego majora NKWD Nikołaja Siniegubowa i kombriga Michaiła Kriwienkę. Ci trzej utworzyli „grupę operacyjną”, która zamieszkała w specjalnej salonce na bocznicy kolejowej w Kalininie. Błochin wiedział, że rosyjskie nagany często się zacinają. Dlatego przywiózł ze sobą całą walizkę bardziej niezawodnych niemieckich pistoletów typu Walther kal. 7,65 mm. Potrzebował wiele broni, bo nawet Walther, jeśli oddaje się z niego kilkadziesiąt strzałów dziennie, zużywa się szybko. Konwoje polskich jeńców były doprowadzane piechotą po lodzie jeziora Seliger do miejscowości Tupik (obecnie Spławucziastok) i stacji kolejowej Soroga.
Potem Polacy straszliwie stłoczeni w wagonach przez stacje Piena i Lichosławl przywożeni byli do Kalinina, do czteropiętrowego budynku NKWD przy ulicy Sowieckiej 2 (obecnie mieści się w nim Twerski Instytut Medyczny). Ostatni etap drogi przebywali w karetkach więziennych, osławionych „cziornych woronach”. Błochin opracował szczegóły zbrodni wspólnie z Andriejem Rubanowem, komendantem Zarządu Administracyjno- Gospodarczego NKWD obwodu kalinińskiego. Drzwi po drodze do pomieszczenia egzekucyjnego („kamiery”) oraz w samej „kamierze” uszczelniono wojłokiem z wielbłądziej sierści, tak aby nie było słychać strzałów. Oprawcy pragnęli, aby Polacy do ostatniej chwili nie byli świadomi swego losu i nie stawiali oporu. Także ściany niewielkiej „kamiery” egzekucyjnej wyłożono wojłokiem. Tokariew opowiedział, że wyśmiano go, gdy zapytał o robotników, potrzebnych do wykopania masowych grobów. Usłyszał: „Naiwni dziwacy. Koparka potrzebna”. Błochin przywiózł ze sobą z Moskwy dwóch operatorów koparki. Jednym z nich był enkawudzista o nazwisku Antonow. Koparkę Błochin znalazł w Kalininie. Maszyna wykopała w odległej o 32 km od Kalinina miejscowości Miednoje (na terenie letniskowym kalinińskiego NKWD) pierwszy grób głębokości 4–6 metrów, mogący pomieścić co najmniej 250 zwłok.
Masakrę polskich jeńców rozpoczęto 5 kwietnia 1940 roku. Sygnał dał Błochin słowami: „No chodźmy, zaczynajmy”. Tokariew relacjonował: „Błochin włożył swoją odzież specjalną: brązową skórzaną czapkę, długi skórzany fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie – zobaczyłem kata!”. Błochin i Rubanow wyprowadzali skazańców pojedynczo przez korytarz, skręcali w lewo, gdzie była tzw. czerwona świetlica. Wywieszone tam były różne plakaty propagandowe, przypuszczalnie stał tam też gipsowy posąg Lenina. Czerwona świetlica, czyli pokój leninowski (leninskaja komnata) była pomieszczeniem o wymiarach 5 na 5 metrów.CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:33, 06 Cze 2011    Temat postu:

Tu sprawdzano po raz ostatni tożsamość więźnia, pytając go o nazwisko i datę urodzenia. Potem zaznaczano nieszczęśnika na liście, „aby nie popełnić żadnego błędu”, jak wyjaśnił Tokariew. Wreszcie zakładano polskiemu oficerowi czy policjantowi kajdanki i prowadzono go do znajdującej się w pobliżu „kamiery” egzekucyjnej. Tu życie jeńca miał zakończyć strzał w tył głowy. Doświadczeni oprawcy strzelali jednak w kark, trzymając lufę skierowaną ukośnie ku górze. Wtedy istniało prawdopodobieństwo, że kula wyjdzie przez oczodół lub usta. Wówczas poleje się tylko niewiele krwi, natomiast pocisk wystrzelony w potylicę rozrywa czoło i powoduje masowy krwotok (wypłynięcie około jednego litra krwi). A przecież zabijano co najmniej 250 ludzi dziennie. Kierowani przez Błochina kaci działali z budzącą grozę sprawnością. Co dwie minuty gasili życie człowieka.


PRZEMYSŁ ZAGŁADY


Przypuszczalnie po zakuciu w kajdanki skazańcy już domyślali się swojego losu. Jeden z nieszczęśników usiłował opóźnić egzekucję, informując, że ma zaszyte w pasie 25–30 złotych monet. Tokariew twierdził, że przepytał tylko jednego młodego Polaka. „»Ile masz lat?«. Powiedział – »18«. »Gdzie pełnił służbę?«. »W straży granicznej«. Czym się zajmował? Był telefonistą (...) Moim zdaniem był bez nakrycia głowy. Wszedł i uśmiechał się, tak, chłopiec, zupełny chłopiec,18 lat, a ile pracował? Zaczął liczyć po polsku – sześć miesięcy” – relacjonował Tokariew. W rozstrzeliwaniach uczestniczyło około 30 osób. Sam Błochin, który wydawał broń, Siniegubow, Kriwienko, Rubanow, nadzorcy więzienni oraz kierowcy. Szofer Tokariewa Nikołaj Suchariew chwalił się pewnego dnia, że „zdrowo się napracował”. Pilnowano, aby każdy uczestnik „operacji” splamił się krwią.
Pewien kierowca o imieniu Michaił pierwszego dnia odmówił udziału w egzekucji. Tokariew zeznał: „Bałem się, aby nie wydano rozkazu rozstrzelania go jako świadka. Wezwałem więc go do siebie i mówię: »Misza, ty jesteś komunistą. Musisz wykonać rozkaz«. Wziąłem grzech na swoją duszę, lecz po to, by uchronić go (od śmierci) jako człowieka”. Jako oddany sprawie komunista Misza zrozumiał, że na rozkaz partii musi zabijać. Pierwszego dnia przywieziono ponad trzystu jeńców. Kaci pracowali przez całą noc, ale i tak nie zdążyli wymordować wszystkich w ciemności i musieli rozstrzeliwać jeszcze po wschodzie słońca. Błochin polecił więc, aby transporty skazańców nie liczyły więcej niż 250 ludzi. Zwłoki zamordowanych wyrzucano z „kamiery” egzekucyjnej przez dodatkowe drzwi na podwórze, gdzie czekały odkryte samochody ciężarowe. Pudła nadwozi myto codziennie z krwi i fragmentów mózgu. Zwłoki (po 25–30 na jeden pojazd) nakrywano brezentem, który po zakończeniu „operacji” Błochin kazał spalić. Ciała, ciśnięte bezładnie na ciężarówki, przewożono do zbiorowych dołów śmierci w lesie koło Miednoje. Doły zasypywał koparką enkawudzista Antonow ze swym pomocnikiem. Był to, jak powiedział po latach nie bez dumy Tokariew, „prawdziwy przemysł” (nastojaszczaja industria), dodajmy – prawdziwy przemysł zagłady.


Operacja „rozładowania” obozu w Ostaszkowie zakończyła się 16 maja. Świeżych grobów w Miednoje pilnował strażnik nazwiskiem Sorokin. Później, aby lepiej ukryć zbrodnię, na grobach Polaków NKWD zbudowała radiostację. Przed egzekucjami Błochin zabronił picia wódki, jednak każdą krwawą noc kończyły pijackie biesiady, tak że najsprawniejszy morderca Stalina musiał zamawiać wódkę całymi skrzynkami. Kiedy wszyscy jeńcy z Ostaszkowa zostali już unicestwieni, Błochin urządził pożegnalną libację dla sprawców zbrodni, którzy wymordowali ponad 6300 osób. Tokariew zapewniał, że nie uczestniczył w tej uczcie demonów śmierci. Zadowolony Beria przyznał swoim mordercom nagrody pieniężne „za wykonanie zadania specjalnego”. Także Błochin otrzymał tę straszną premię w wysokości miesięcznego uposażenia.

SAMOBÓJSTWO OPRAWCÓW?


Tokariew opowiadał, że wielu oprawców z Miednoje, dręczonych wyrzutami sumienia, popełniło samobójstwa. Andriej Rubanow najpierw pił coraz więcej i opowiadał, że zabił wielu ludzi, w tym również Polaków. Potem zastrzelił się z nagana, który otrzymał jako nagrodę od zwierzchników z NKWD. Samobójstwa popełnili jakoby także kierowca Suchariew i zastępca Tokariewa, Wasilij Pawłow. Wreszcie także Błochin, stalinowski stachanowiec „czarnej roboty”, wpakował sobie kulę w łeb. Czy dręczony przez cienie tysięcy swoich ofiar? Samobójstwo Błochina przyjmują historycy rosyjscy. Tak naprawdę jednak opowieści o wyrzutach sumienia sowieckich katów nie zostały ostatecznie potwierdzone.
Z dokumentów wynika jedynie, że po śmierci Stalina w 1953 roku Wasilij Błochin, już w stopniu generała-majora, przeszedł na emeryturę, pożegnany pochwałą za „nienaganną służbę” od Ławrientija Berii. Po upadku i egzekucji Berii Błochin został pozbawiony swojego stopnia. Zmarł 3 lutego 1955 roku – nie wiadomo, czy gwałtowną śmiercią. Nigdy nie został ukarany za swe zbrodnie, podobnie jak Tokariew, który zszedł z tego świata dopiero w 1993 roku. Błochin, stalinowski demon śmierci, stał się symbolem okrucieństwa systemu i barbarzyństwa, do jakiego zdolny jest człowiek.

Krzysztof Kęciek
[link widoczny dla zalogowanych]

Tokariew w swoich zeznaniach zapewniał, że Błochin dręczony wyrzutami sumienia załamał się i popełnił samobójstwo. Rzeczywiście wielu katów NKWD rozpiło się, wpadło w obłęd, skończyło ze sobą.

Ale nie Błochin. Pozbawiony po śmierci Stalina stopnia generalskiego i przeniesiony na emeryturę zmarł w 1955 r. We własnym łóżku na wylew.

Został pochowany tuż przy głównej bramie Cmentarza Dońskiego. Wciąż pilnuje swych ofiar, które w czasie Wielkiej Czystki przywoził tu z Łubianki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:41, 06 Cze 2011    Temat postu:

Noblista i kat spoczęli obok siebie
11.08.2008, 10:21:00, Ksenia Biełowa , tagi: Rosja historia komunizm
Cmentarz Monastyru Dońskiego w centrum Moskwy stał się miejscem ostatniego
schronienia Aleksandra Sołżenicyna. Obok Noblisty spoczywa
tu stalinowski kat i tysiące jego ofiar.


W czasach sowieckiej władzy w Moskwie, w wyniku politycznych oskarżeń rozstrzelano i pochawano ponad 40 tys. ludzi. Na przestrzeni 20 lat Doński Cmentarz obok Moskiewskiego Krematorium był jednym z głównych miejsc pochówków ludzi skazywanych na śmierć.


Wielki Sobór (1684-1699) na terenie Monasteru Dońskiego w Moskwie.

Monastyr Doński został założony w XVI wieku. Od końca XVIII wieku przyklasztorny cmentarz pełnił funkcję nekropolii dla szlachetnie urodzonych. Na początku XX wieku na południe od ścian monastyru został otwarty tak zwany Nowy Doński Cmentarz.


Колумбарий 22
(вид 1)


Przed rewolucją zaczęto tu budować cerkiew św. Serafima Sarowskiego i Anny Kaszyńskiej, budowę przerwała rewolucja 1917 roku. W 1927 niezakończoną cerkiew przekształcono w pierwszy w kraju… krematorium.



Донское кладбище, 1-й Московский крематорий (Москва)


Церковь
(бывший крематорий)
на Донском кладбище



Церковь-колумбарий на Донском кладбище
Церковь Серафима Саровского и Анны Кашинской на Донском кладбище, 1914 г., арх. З.И.Иванов. Перестроена под крематорий в 1920-е гг. (действовал в 1927–73), арх. Д.П.Осипов. В кон. 1990-х гг. частично перестроена, возведён купол.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:55, 06 Cze 2011    Temat postu:

Technologia okazała się bardzo skuteczna dla „utylizacji” ciał „wrogów narodu” skazywanych na śmierć przez czekistów - pisze „Moskiewski Komsomolec”.

Poczynając od 1930 roku w stolicy Rosji działał prawdziwy taśmociąg śmierci. Ciała rozstrzelanych w piwnicach Łubianki i innych miejscach, gdzie realizowano wyroki, wywożono w nocy w zakrytych ciężarówkach na Cmentarz Doński. Kominy krematorium kopciły czarnym dymem przez całe noce.

Popiół pozostały po spaleniu ciał „kontrrewolucjonistów” wysypywano na terenie cmentarza we wcześniej wykopanym rowie. Kiedy się zapełnił, usypano niewielki kopiec i postawiono tabliczkę „Wspólna mogiła №1. Pochówki nieodebranych ciał 1930-1942 r. łącznie”. Oprócz tej, na Dońskim była jeszcze jedna wspólna mogiła. Zakopywano w niej prochy „wrogów” po 1945 roku.

Te tajne operacje trwały do 1953 roku. Dokładna ilość osób spalonych i pochowanych we wspólnych mogiłach na Nowym Dońskim Cmentarzu nie jest znana. Z zachowanych danych wynika, że tylko od 1937 do 1941 roku w piecach krematorium „utylizowano” około 4500 ciał. Ich liczba może sięgnąć 13 tysięcy - uważa stowarzyszenie „Memoriał”.

Wraz z ofiarami politycznych represji do Dońskiego krematorium trafiali ich kaci. Jednym z nich był komisarz narodowy do spraw wewnętrznych ZSRR Nikołaj Jeżow. Najpierw to właśnie on zorganizował wielki terror w latach 1937-1939. Potem sam trafił w tryby stworzonej przez siebie „maszynki śmierci”. Miejsce pochówka Jeżowa na Dońskim cmentarzu nie jest znane.

Ksenia Biełowahttp://kresy24.pl/showNews/news_id/3858/

Cmentarz Doński (ros. Донское Кладбище) – nekropolia w Moskwie położona w sąsiedztwie Monasteru Dońskiego. Dzieli się na Stary Cmentarz Doński, (ros. Старое Донское Кладбище) i Nowy Cmentarz Doński (ros. Новое Донское Кладбище).



Stary Cmentarz Doński

Przyklasztorny cmentarz (znany jako Stary Cmentarz Doński, ros. Старое Донское Кладбище) od końca XVIII w. pełni funkcję nekropolii dla kilkunastu rodzin arystokracji rosyjskiej. Spoczywają tu m.in. przedstawiciele rodów Dołgorukich, Oboleńskich, Golicynów, Wołkońskich, Trubickich i Tołstojów[1]. Na cmentarzu, zajmującym powierzchnię 2 hektarów, znajdują się ponadto groby wielu wybitnych postaci biorących czynny udział w życiu politycznym, publicznym lub artystycznym Rosji: dekabrystów, uczestników wojny 1812, pisarzy, malarzy, naukowców[2].


Rosja/Cmentarz Doński w Moskwie
07.05.2010. Moskwa (PAP) - Na Cmentarzu Dońskim, starej nekropolii w centrum Moskwy pochowanych jest ok. 8-10 tys. ofiar stalinowskiego terroru.

Święto Wojska Polskiego W dniu 15 sierpnia 2009 r. Ambasador RP w Moskwie, Jerzy Bahr oraz
Attaché Obrony, gen. bryg. Grzegorz Wiśniewski i Kierownik Wydziału Konsularnego, Michał Greczyło, złożyli kwiaty i zapalili znicze przy symbolicznym grobie gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadek". W ceremonii asystowali pracownicy Ambasady RP w Moskwie oraz harcerze ze Zgierskiego Hufca ZHP, prowadzeni przez Harcmistrza Jarosława Góreckiego.




Znajdują się tam również symboliczne groby ostatniego dowódcy Armii Krajowej, generała Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" i zastępcy Delegata Rządu RP na Kraj, Stanisława Jasiukowicza "Opolskiego".
Przed 65 laty, 18-21 czerwca 1945 roku, sądzono ich w Moskwie w procesie szesnastu, pokazowej rozprawie nad politycznymi przywódcami polskiego państwa podziemnego, podstępnie zwabionymi i uprowadzonymi do ZSRR. Celem procesu była dyskredytacja legalnych władz RP w Polsce i na świecie.
Okulicki został bezprawnie skazany na 10 lat łagru, a Jasiukowicz - na pięć lat.
Obaj, podobnie jak Delegat Rządu RP na Kraj Jan Stanisław Jankowski, zmarli w sowieckich więzieniach. Prawdopodobnie zostali zamordowani. "Opolski" - 22 października 1946 roku, a "Niedźwiadek" - 24 grudnia tego samego roku. Pozostali z szesnastu wrócili do kraju, gdzie również byli represjonowani.
Tablice na symbolicznych grobach Okulickiego i Jasiukowicza głoszą, że zmarli oni w więzieniu na Butyrkach, w Moskwie.
Według Memoriału, rosyjskiej organizacji pozarządowej dokumentującej zbrodnie stalinowskie, nie ma pewności, że "Opolski" istotnie zmarł właśnie tam. Pewne wydaje się to natomiast w przypadku "Niedźwiadka".
Cmentarz Doński jest miejscem pochówku ofiar stalinowskiego reżimu jeszcze z lat 30. W 1927 roku uruchomiono tam pierwsze w Związku Radzieckim krematorium. Zostało urządzone w przycmentarnej cerkwi.
Od początku lat 30. kremowano tam zwłoki osób rozstrzelanych przez NKWD oraz więźniów, którzy zmarli w więzieniach. Prochy wsypywano co najmniej do trzech dołów. Nie zachowały się - a przynajmniej nie są publicznie znane - żadne spisy.


Wiadomo jednak, że w drugiej połowie 1946 roku prochy więźniów zsypywano do mogiły nr 3. Właśnie na tym miejscu stoją tablice nagrobne z czarnego marmuru, upamiętniające Okulickiego i Jasiukowicza. Zostały odsłonięte w 1994 roku.
Nieopodal tych zbiorowych grobów znajduje się zadbana mogiła generała Wasilija Błochina, głównego kata stalinowskiego NKWD. To on jako 45-letni major NKWD kierował egzekucją polskich jeńców w Kalininie (obecnie - Twerze). Osobiście zastrzelił tam wielu Polaków.
Błochin, wieloletni szef komendantury NKWD, wykonywał wyroki śmierci od sierpnia 1924 do marca 1953 roku. Zabijał niemal codziennie. Rosyjscy historycy szacują, że własnoręcznie zastrzelił około 50 tys. osób. Zmarł w lutym 1955 roku.
Jerzy Malczyk(PAP)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 9:01, 06 Cze 2011    Temat postu:


Marian Wodziński



Marian Wodziński (ur. 1911, zm. 1986) – dr med. członek komisji Czerwonego Krzyża w 1943 r. do stwierdzenia zbrodni katyńskiej.
Marian Wodziński urodził się 8 maja 1911 r. w Tarnowie. Ojciec Władysław Emilian (1878-1947) był naczelnikiem I Kasy Skarbowej w Krakowie. Matka Rozalia z d. Rusinek (1882-1979). Miał brata Stanisława. Rodzina Wodzińskich pieczętowała się herbem Jastrzębiec.
Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1936 r. i po studiach pracował na krakowskiej uczelni w zakładzie anatomii patologicznej u prof. Stanisława Ciechanowskiego. Tam też uzyskał doktorat. Następnie był asystentem w zakładzie medycyny sądowej u prof. Jana Olbrychta. Od marca 1940 r. należał do ZWZ, a od 1943 r. do AK.


1 lub 22 maja 1943 roku. Józef Mackiewicz (w środku) w lesie katyńskim przegląda, wraz z delegatami robotników z Warszawy, dokumenty zamordowanych. Po jego lewej ręce dr Wodziński (z opaską PCK), z tyłu (w okularach) dziennikarz szwedzki muzeum katyńskie (repr. jerzy dudek)

W kwietniu 1943 r., po odkryciu przez Niemców grobów katyńskich, został powołany przez Polski Czerwony Krzyż jako biegły sądowy w skład komisji dla zbadania miejsca zbrodni. Komisja działała w Katyniu przez 5 tygodni. Ze swej pracy Wodziński sporządził raport. W czasie ekshumacji odnalazł m.in. zwłoki mjr. dr. Wiktora Kalicińskiego. Kaliciński - legionista, lekarz związany z marszałkiem Józefem Piłsudskim, był krewnym szwagierki Mariana Wodzińskiego Krystyny z Drezińskich. Przekazał rodzinie wiadomość i zdjęcie grobu.



W marcu 1945 r. został wraz z dr Janem Roblem aresztowany i przesłuchiwany przez NKWD. Na bardzo zdecydowaną interwencję Rektora UJ prof. T. Lehr-Spławińskiego i dziekana prof. J. Supniewskiego lekarzy zwolniono z aresztu. Wodziński w obawie o swoje życie ukrywał się. W lipcu 1945 r. Prokuratura Specjalnego Sądu Karnego w Krakowie rozesłała za nim list gończy podpisany przez wiceprokuratora dr Romana Martini. List ten był opublikowany m.in. w Dzienniku Polskim. W grudniu 1945 r. dr Marian Wodziński potajemnie opuścił Polskę. Zamieszkał w Liverpoolu. Tam założył rodzinę. Pracował jako lekarz. Miał syna i córkę. Do Polski nigdy nie przyjechał. Odwiedzała go matka, a z bratem spotykał się potajemnie za granicą. Relacje ze swego udziału w komisji złożył w 1947 r. w archiwum Polskich Sił Zbrojnych w Londynie. Były one wielokrotnie publikowane w czasopismach polskich i za granicą. Zmarł w Liverpool 21 lipca 1986 r. Urna z prochami spoczęła w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Starym w Tarnowie.
Bibliografia

Amtliches Material zum Massenmord von Katyn. Gedruckt im Deutchen Verlag, Berlin 1943
List rektora UJ do Ministra Oświaty, 498/45, z dnia 23.03.1945
List rektora UJ do Prezydenta Krajowej Rady Narodowej obyw. Bieruta, 499/45, z dnia 24.03.1945.
"Dziennik Polski", List gończy, nr 158, 15.07.1945
Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów relacja dr Mariana Wodzińskiego, Londyn 1962, s. 157-188.(wikipedia)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 9:04, 06 Cze 2011    Temat postu:


Ferdynand Goetel

Cena prawdy
Niedziela, 02 Maj 2010 06:49 Dariusz Jarosiński
Ferdynand Goetel należał do najbardziej poczytnych pisarzy okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jego książki ukazywały się w wielotysięcznych nakładach zarówno w Polsce, jak i za granicą. Niezwykła osobowość, z niezwyczajną, wręcz pasjonującą biografią, z której czerpał pisząc reportaże, powieści. Antykomunista, piłsudczyk, człowiek bezkompromisowy, nie ulegający modom.




Wyjazd w roku 1943 do lasu katyńskiego w niemieckiej misji ekshumacji grobów polskich oficerów zamordowanych przez sowietów, stał się przyczyną jego cywilnej śmierci. Został wielkim wyklętym polskiego życia publicznego, polskiej literatury. Komuniści zażądali od niego po wojnie, w roku 1945, oświadczenia, że zbrodni w Katyniu dopuścili się Niemcy; Goetel nie godząc się na poświadczenie kłamstwa, zmuszony został na poniewierkę i skazany na pohańbienie.


Urodził się w Suchej Beskidzkiej w roku 1890. Jego rodzina posiadała niemieckie korzenie, ale w czasie II wojny światowej Goetel odmówił podpisania volkslisty. W okresie studiów na wydziale architektury politechniki w Wiedniu jego wielką namiętnością stały się wspinaczki górskie, taternictwo. Polskim Tatrom poświęcił wiele wierszy, reportaży. Nic dziwnego, że kiedy w roku 2003 sprowadzono z Londynu prochy pisarza do Polski, znalazły poczesne miejsce na zakopiańskim Pęksowym Brzyzku, u podnóża ukochanych gór.


Charakter Ferdynanda Goetla kształtowały góry i przedziwne, egzotyczne, często nie planowane podróże. W czasie I wojny światowej został internowany przez żandarmerię rosyjską jako obywatel Austro-Węgierskiego Cesarstwa. W Turkiestanie zastała go lutowa i październikowa rewolucja. Swoje przeżycia zawarł m.in. w reporterskiej książce „Przez płonący Wschód” (1923) – niezwykle interesującej, choćby z tego punktu widzenia, że ukazuje obraz rewolucji oddalonej od jej jądra w Petersburgu czy Moskwie o kilka tysięcy kilometrów. Goetel na własnej skórze, i to wcześnie, u zarania rewolucji, odczuł czym jest bolszewia, zapaść cywilizacyjna, czerezwyczajka, opisał pierwsze miesiące sowieckiej „gospodarki” – powstawanie kołchozów, szerzącej się korupcji, bandytyzmu. Długa była droga do kraju z rozpalonej rewolucją Rosji – przez Persję, Indie, Anglię. O przeżyciach w Turkiestanie napisał też kilka innych książek – „Kar Chan” (1923), tomy opowiadań „Pątnik Karapeta” (1923), „Ludzkość” (1930).


Ferdynand Goetel nigdy później nie miał złudzeń czym jest system komunistyczny, nie miał wątpliwości do czego są zdolni komuniści sowieccy. Na pewno w dużym stopniu doświadczenia zdobyte w Turkiestanie, w czasie rewolucji sowieckiej, zdecydowały o wyjeździe do Katynia. Wielu Polaków odmówiło zgody Niemcom na wyjazd. Wielu też oficerów z Komendy Głównej AK twierdziło w 1943 r., że to niemożliwe aby sowieci wymordowali polskich oficerów, że to „typowa prowokacja hitlerowska”.


Goetel w okresie międzywojennym zdobywał popularność czytelników głównie dzięki reporterskim książkom z podróży do Islandii, Egiptu, Indii. Był autorem też kilku romansów. O jego pisarskiej popularności może świadczyć fakt, że w r. 1926 został wybrany prezesem polskiego PEN-Clubu, a w 1933 Związku Zawodowego Literatów Polskich (funkcję tę pełnił do wojny).

Na rok przed wojną, w roku 1938, Goetel opublikował zbiór artykułów zamieszczanych wcześniej w prasie pt. „Pod znakiem faszyzmu”. Pisarz widział we włoskim faszyzmie jakąś drogę polityczną dla naszego kraju. Nie tyle to była jednak gloryfikacja faszyzmu, choć dość powszechnego w ówczesnej Europie, co przede wszystkim krytyka totalitaryzmu komunistycznego. W faszyzmie Goetel widział możliwość przeciwstawienia się szerzącemu od wschodu komunizmowi. Pisarz nie był zwolennikiem demokracji. Posądzanie Goetla, w związku ze wspomnianą publikacją, o sympatie hitlerowskie jest wierutną bzdurą. Warto zauważyć, że książka „Pod znakiem faszyzmu” znalazła się na pierwszej liście książek polskich podlegających konfiskacie przez okupacyjne władze niemieckie w październiku 1939 r.


We wrześniu 1939 r. Goetel stał się jednym z najbliższych współpracowników prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. To on pisał Starzyńskiemu przemówienia, które przez wiele dni podtrzymywały na duchu mieszkańców stolicy. Kierował sekcją propagandy Obywatelskiego Komitetu Pomocy Ludności Warszawy. Redagował odezwy dla radia.


Goetel szybko nawiązał współpracę ze Związkiem Walki Zbrojnej i AK. Cieszył się dużym zaufaniem w środowisku kulturalnym Warszawy. W czasie okupacji uczestniczył w humanitarnych działaniach Rady Głównej Opiekuńczej, koncesjonowanej przez Niemców. Wspólnie z Adolfem Nowaczyńskim i Władysławem Zyglerskim organizował pomoc pisarzom w formie darmowej Kuchni Literackiej, a także pożyczek pieniężnych. Od marca 1943 r. do maja 1944 r. współredagował z Wilamem Horzycą podziemne pismo społeczno-kulturalne „Nurt”.

Lata okupacji opisał Ferdynand Goetel w „Czasach wojny”. Jest to jedno z najlepszych świadectw tamtych czasów – przede wszystkim pozbawione patosu. Goetel pisze o Warszawie takiej, jaką wtedy była. Mieszkańcy stolicy zachowywali się różnie – nie brakowało prawdziwych bohaterów, ale też tchórzy, cwaniaków. Pisarz nie lukruje, nie dramatyzuje – stara się pokazać prawdę – a to niestety jest tak rzadkie w polskim piśmiennictwie.

Wiosną 1943 roku Goetel otrzymał propozycję od władz niemieckich wyjazdu do Katynia – miejsca zbrodni sowieckiej na polskich jeńcach wojennych. Komenda Główna AK udzieliła pisarzowi wszelkich pełnomocnictw w tym wyjeździe. 10 kwietnia samolot odleciał z Krakowa do Smoleńska, po drodze zabrał w Warszawie m.in. Jana Emila Skiwskiego, pisarza, krytyka literackiego, dr. Edmunda Seyfrieda, dyrektora Rady Głównej Opiekuńczej, dr. Konrada Orzechowskiego, przedstawiciela burmistrza Juliana Kulskiego, dr. Edwarda Grodzkiego, kierownika Działu Sanitarnego Polskiego Komitetu Opiekuńczego Warszawa – Miasto, a także Ferdynanda Goetla.

Delegacja wróciła do Warszawy wieczorem 11 kwietnia. „Wykopalisko jest autentyczne ponad wszelką wątpliwość – pisał Goetel w raporcie – jeżeli ilość zwłok określona przez rzeczoznawców niemieckich na 10 000 jest może wygórowana, można już przyjąć bez wahania, na podstawie dotychczasowych badań, iż w grobach w Kozich Górach [Las Katyński] leżą wszyscy jeńcy z Kozielska, o których od wiosny 1940 r. nie ma żadnych wiadomości. (...) Zbadanie ich z punktu widzenia polskiego nie może być dla historycznej prawdy obojętne".

Relację z wyjazdu Goetel złożył też na spotkaniu w obecności gen. Stefana Roweckiego „Grota”, dowódcy AK. Nadane zostały pierwsze meldunki do Londynu. W styczniu 1945 r., wkrótce po wkroczeniu sowietów do Krakowa, zostali aresztowani członkowie komisji prof. Jana Robla, komisji badającj dokumenty katyńskie znalezione w czasie ekshumacji zwłok oficerów w kwietniu 1943 r. W niedługim czasie w krakowskim mieszkaniu, ówczesnym miejscu schronienia Goetla, zjawili się sowieccy żołnierze w asyście Adama Ważyka, poety, oficera politycznego Ludowego Wojska Polskiego. Ważyk miał za zadanie rozpoznać pisarza, uczestnika wyjazdu do Katynia. Żona skłamała, że wyjechał do Warszawy. Dzięki pomocy przyjaciół, a przede wszystkim ks. Machaja, udało się ukryć pisarza w klasztorze karmelitów. Przebywał w murach klasztornych prawie rok. Do pisarza dotarła propozycja prokuratury, aby podpisał się pod oświadczeniem, że zbrodni w Katyniu dopuścili się Niemcy, a uzyska wolność i rozgrzeszenie komunistycznej władzy. Oczywiście Goetel odmówił poświadczenia kłamstwa. 15 lipca 1945 r. pojawił się w prasie list gończy oskarżający pisarza o wyimaginowane przestępstwo wobec narodu polskiego.


W grudniu 1945 r. powiódł się Goetlowi plan wyjazdu z Polski, wyjechał na fałszywym paszporcie, wystawionym na nazwisko holenderskiego obywatela. Dotarł do Włoch, do armii gen. Andersa. Życie na emigracji bardzo mu doskwierało, tym bardziej że w kraju pozostawił rodzinę. Był człowiekiem samotnym. Nie brakowało też kąśliwych uwag pod jego adresem, podejrzeń ze strony emigracyjnych towarzyszy niedoli. Nadal pisał, nadal cieszył się dużą popularnością wśród czytelników na obczyźnie. Publikował w paryskiej „Kulturze”, londyńskich „Wiadomościach”. Wielkim dramatem dla pisarza była utrata wzroku pod koniec życia. Zmarł w roku 1960, pochowany został na londyńskim cmentarzu „North Sheen”.



„Zgromadziliśmy się tu, by oddać hołd ostatniej ofierze Katynia” – tymi słowy żegnał pisarza nad grobem Sergiusz Piasecki. Władze PRL dopiero po interwencji Jarosława Iwaszkiewicza żonie Ferdynanda Goetla na wyjazd z Polski i uczestnictwo w pogrzebie.W PRL istniał zakaz nawet wymieniania nazwiska pisarza, cenzor zalecał: „Nie należy dopuszczać do popularyzacji jego twórczości, a zwłaszcza przedstawiania jej w pochlebnym świetle. Wszelka krytyka dozwolona, ale najlepiej przemilczać”.



13 grudnia 2003 roku prochy Ferdynanda Goetla spoczęły na cmentarzu na Pęksowym Brzysku w Zakopanem. Ostatnią wolą pisarza był pochówek w pobliżu ukochanych Tatr.



Dariusz Jarosiński, publicysta, redaktor naczelny miesięcznika Debata.http://www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1044:cena-prawdy&catid=60:publicystyka&Itemid=124
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 8:44, 30 Cze 2011    Temat postu:

Rok 1943

„Nazajutrz rankiem wyjeżdżamy samochodami do katyńskiego lasu. Dobrze utrzymana droga wiedzie nas zrazu dorodną i bujną dość okolicą. Później gleba staje się widocznie czcza. Las katyński, gdy do niego dojeżdżamy, jest to niewyrosły, „głodny” las, złożony z rachitycznych sosen i drobnych brzóz. Falistość gruntu i skąpa roślinność spowodowała zapewne, że ludność nazwała część lasu najbliższą Smoleńskowi Kozie Góry. Sąsiadujący z nią obszar nazywa się bardziej już obrazowo: Razbojniczy Kałodiec. Nazwa to dawna i, jeśli kto chce, tchnąca romantyką fantastyczną. Bardziej nowocześnie i rzeczowo brzmi już tabliczka u wjazdu do Kozich Gór z napisem: >>Miejsce wywczasów dla pracowników NKWD<<. Nie dojechawszy do mogilnego wykopaliska, wysiadamy w obliczu bariery oficerów niemieckich stojących na drodze. Panowie oficerzy witają nas salutem. Odpowiadamy uchyleniem kapeluszy i wysłuchujemy w milczeniu powitalnego przemówienia wyższego oficera o barbarzyństwie azjatyckim, pogwałceniu praw przysługujących wziętych do niewoli żołnierzom, o rycerskości wobec pokonanego. Spoglądam na paradną sylwetę mówcy i w oczy towarzyszy wpatrzone w nas z niepokojem i zaciekawieniem. Czyżby oczekiwali, że usłyszą odpowiedź w tym samym duchu? Po przemówieniu następuje jednak tylko kłopotliwe dla wszystkich milczenie. Przedstawiamy się i wchodzimy na teren mogił. Etykiecie zachodniej stało się zadość. Ogarnia nas jadowity i ciężki cuch trupiego rozkładu.



Kierownikiem ekshumacyjnych prac jest pułkownik rezerwy doktor Buhtz, profesor medycyny sądowej uniwersytetu we Wrocławiu. Twarz jego i sposób bycia wskazują na człowieka dawniejszych Niemiec, dawnej szkoły, kiedy to zawód lekarski był zobowiązaniem wobec wiedzy, a nie wobec doktryn społecznych jakiegokolwiek rodzaju. Prowizoryczny warsztacik profesora jest bardzo skromny. Stanowi otwarty baraczek, gdzie dokonuje się obdukcji zwłok na stole sklepanym z desek. Dokoła baraku leżą w niejakim nieładzie zwłoki świeżo wydobyte. W głębi, na leśnej łysinie, rozłożono dwie setki już obdukowanych sinawobiałych mumii czy lalek woskowych z numerem porządkowym u głowy. Przed nami ciągnie się główna mogiła. Przeszywa ją wąwóz wykopany wzdłuż pokładu trupów, leżących zwartą i zlepioną masą jeden na drugim. Tu wychyla się ze ściany ręka bezwładna, ówdzie zwisają nogi. W miejscu, gdzie odkryta jest wierzchnia warstwa zwłok, jest postać związana sznurem. Ta zdaje się żyć jeszcze dramatem przedśmiertnej walki. Na dnie opadającej ku dołowi mogiły czernieje woda zmieszana z krwią.

Profesor zwraca się do nas, abyśmy wskazali jakiekolwiek zwłoki w grobie, gdyż chce dokonać przy nas na nich obdukcji. Przekona nas wówczas naocznie, że zwłoki będą miały przestrzeloną czaszkę. Wynoszą wskazanego przez nas trupa. Rosły, barczysty człowiek z emblematami rotmistrza. Mundur niezniszczony. Buty prześliczne, «warszawskie». Twarz: woskowa maska. Coś kurczy się w nas i drży, gdyż profesor paru ruchami noża odłącza głowę od ciała i skalpuje ją, aby wskazać na wlot kuli w tyle głowy i wylot jej ponad czołem. A teraz nożyczki tną mundur i poszukują papierów. Są. Poklejone i nadżarte jadem, mało czytelne. Wśród nich kartka z częściowo czytelnym adresem wysyłającego: «Zielińska... powiat Grodziec... wieś...» – już nie pomnę jaka. I dalej: «Drogi mężu...»

– Jeszcze kogoś? – pyta profesor.

Nie, nie, wystarczy!


Katyń 1943 rok. Ferdynand Goetel trzeci z lewej.


– A oto zwłoki generała Bohatyrowicza – słyszę, przystanąwszy nad postacią, leżącą

na uboczu. Nie mogę dłuższy czas oderwać od niej wzroku, gdyż więzi mnie wstążką Virtuti Militari na krawędzi płaszcza... Z tamtej wojny – biegnę myślą wstecz – Bohatyrowicz... Bohatyrowicz... Skąd znam to nazwisko? Ach, prawda! To z powieści Orzeszkowej «Nad Niemnem». Wzruszam się. W duszy burzy się gniew. Proszę profesora, aby odjął wstążkę Virtuti, gdyż chcę ją zabrać ze sobą do Warszawy. Biorę jeszcze szlifę leżącego obok generała Smorawińskiego, parę guzików z Orłem Polskim i garść ziemi z grobu”. (...)



Ferdynand Goetel, fragment wspomnień

„Czasy wojny”
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 8:55, 30 Cze 2011    Temat postu:


Józef Mackiewicz
Około roku 1930
Fot. z archiwum Haliny Mackiewicz, opubl. w Józef Mackiewicz - życie, twórczość, nagroda, Wydawnictwo ALFA-WERO, Warszawa 2002

Józef Mackiewicz urodził się 1 kwietnia 1902 roku w Sankt Petersburgu, gdzie jego ojciec Antoni, potomek zubożałej rodziny szlacheckiej z Wileńszczyzny, był współwłaścicielem kilku kamienic oraz firmy importującej wina; matka, Maria z Pietraszkiewiczów, pochodziła z Krakowa. W 1907 roku Mackiewiczowie przenieśli się do Wilna.



Ułan 3. Pułku Strzelców Konnych, rok 1919
Fot. z archiwum rodzinnego, zbiory Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie; opubl. w Józef Mackiewicz - życie, twórczość, nagroda, Wydawnictwo ALFA-WERO, Warszawa 2002

Jako uczeń VI klasy gimnazjum Józef wziął ochotniczo udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Studiów przyrodniczych, które podjął w 1921 w Warszawie, nie ukończył, jednak przyroda, zwłaszcza zaś ornitologia, zawsze go fascynowały. W 1922 roku debiutował reportażem „Z ostępów leśnych Białowieży” w wileńskim dzienniku „Słowo”.



W redakcji "Słowa" w latach dwudziestych; od lewej: Bolesław Wit-Święcicki, Witold Tatarzyński, Józef Mackiewicz, Kazimierz Luboński i Hartung
Fot. ADM, opubl. w "Rzeczypospolitej" nr 28 z 2 lutego 2002 r.

W piśmie tym, redagowanym przez jego starszego brata Stanisława Cata-Mackiewicza, publicystę i prozaika, Józef pracował do wybuchu II wojny. Wybór artykułów ze „Słowa” wydał w 1938 r. pt. „Bunt rojstów”; książka atakowała politykę administracji polskiej wobec mniejszości. Pierwsze małżeństwo Mackiewicza, zawarte w 1924 r. z Antoniną Kopańską, rozpadło się po kilku latach; w latach 30. poznał dziennikarkę Barbarę Toporską i ten związek przetrwać miał pół wieku.
17 września 1939, po wkroczeniu Armii Czerwonej Mackiewicz uciekł do Kowna; w połowie października w czasopiśmie „Lietuvos Zinios” ogłosił artykuł „My, wilnianie”, zawierający krytykę Polski przedwrześniowej.


Z córką Haliną przed Ostrą Bramą, rok 1938
Fot. z archiwum K. Orłosia, zbiory Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie; opubl. w "Rzeczypospolitej" nr 4 z 26 stycznia 2002 r.

Wrócił do Wilna po przekazaniu miasta Litwinom i w listopadzie zaczął wydawać jeden z dwóch polskich dzienników, „Gazetę Codzienną”. Wierny „idei krajowej”, podkreślał odrębność historyczną ziem Wielkiego Księstwa i wzywał Polaków i Litwinów do porozumienia. Stanowisko Mackiewicza, odrzucane przez większość opinii polskiej w Wilnie, nie znalazło także odzewu u nacjonalistycznie nastawionych władz litewskich; po licznych kłopotach z cenzurą, w maju przestał być wydawcą „Gazety”.
Po zajęciu w czerwcu 1940 Litwy przez Sowiety Mackiewicz, mieszkający w Czarnym Borze pod Wilnem, pracował jako drwal
i woźnica. Po wkroczeniu Niemców, w okresie od lipca do października 1941 opublikował kilka tekstów w wydawanym przez okupanta polskojęzycznym „Gońcu Codziennym”, a w 1943 roku ukazał się tam wywiad z Mackiewiczem, poświęcony jego podróży (odbytej na zaproszenie niemieckie, ale za zgodą polskich władz podziemnych)



Józef Mackiewicz (trzeci od lewej) nad otwartą mogiłą zbiorową
Zdjęcie opublikowane w: Józef Mackiewicz, Katyń - zbrodnia bez sądu i kary, Polska Fundacja Katyńska, Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski, Warszawa 1997


do odkrytych przez Niemców grobów w Katyniu. W 1942 roku Wojskowy Sąd Specjalny AK wydał na pisarza wyrok śmierci; wyrok zawieszony został wiosną 1943 przez dowódcę Okręgu Wileńskiego AK płka Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”. Kwestia postawy Mackiewicza podczas wojny oraz zakresu jego współpracy z „Gońcem” podejmowana była po 1945 roku wielokrotnie, zwłaszcza przez atakujące pisarza środowiska AK-owskie, i jest przedmiotem trwającego do dziś sporu.
W maju 1944 Mackiewiczowie, uchodząc przed kolejną okupacją sowiecką, przedostali się do Warszawy, gdzie wydali trzy numery pisma „Alarm”, przestrzegając w nim przed konsekwencjami zwycięstwa Sowietów na froncie wschodnim; jesienią znaleźli się w Krakowie.
W styczniu 1945 uciekli na zachód; w Rzymie na zlecenie Biura Studiów II Korpusu Mackiewicz opracował „białą księgę” o zbrodni katyńskiej, a w czasopiśmie „Orzeł Biały” ukazał się jego emigracyjny debiut – „Ponary-Baza”, relacja naocznego świadka o eksterminacji Żydów wileńskich. W 1951 w Anglii wyszła książka „The Katyn Wood Murders”.



W 1955 Barbara i Józef Mackiewiczowie osiedlili się w Monachium, gdzie w bardzo skromnych warunkach, utrzymując się z honorariów i dorywczych prac, mieszkać będą aż do śmierci. W tymże roku w Londynie ukazała się „Droga donikąd” – powieść o życiu na Litwie pod rządami sowieckimi, a także „Karierowicz”. Dwa lata później Jerzy Giedroyc opublikował w Instytucie Literackim „Kontrę” – powieść o losach Kozaków Dońskich, walczących po stronie niemieckiej i następnie wydanych przez aliantów Sowietom. W 1962 kolejna powieść – „Sprawa pułkownika Miasojedowa”, a także „Zwycięstwo prowokacji”, zbiór szkiców publicystycznych analizujących przyczyny rozprzestrzeniania się komunizmu i zawierających m.in. ostrą krytykę środowisk „Tygodnika Powszechnego” i Znaku. Rok 1965 to „Lewa wolna” – epicki obraz wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, a 1969 – „Nie trzeba głośno mówić”, drugie skrzydło dylogii otwartej „Drogą donikąd”. W latach 1972 i 1975 Mackiewicz wydał dwa tomy publicystyki, „W cieniu krzyża” i „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”, zawierające bezpardonową krytykę „polityki wschodniej” Kościoła katolickiego za pontyfikatów Jana XXIII i Pawła VI.
Pisarz umarł 31 stycznia 1985, w kilka miesięcy po nim odeszła Barbara Toporska. Rok wcześniej londyńskie wydawnictwo Kontra przygotowało wybór artykułów i esejów ich obojga („Droga Pani...”), oraz tom reportaży i wspomnień Mackiewicza „Fakty, przyroda i ludzie”. Po śmierci pisarza w Kontrze, kierowanej przez Ninę Karsov, ukazały się jeszcze m.in.: tom opowiadań „Ściągaczki z szuflady Pana Boga” (1989) oraz „Wileńska powieść kryminalna” (1995), powstałe
w latach 30. wspólne dzieło Mackiewicza i jego kolegów ze „Słowa”. Najnowsze tomy wydawanych od 1993 roku „Dzieł” przyniosły obszerny zbiór rozproszonej przedwojennej publicystyki i prozy Mackiewicza oraz niepublikowaną dotąd książkę z 1942 roku („Prawda w oczy nie kole”), której maszynopis przechował się w bibliotece Litewskiej Akademii Nauk w Wilnie.
Świetny prozaik, a zarazem nieprzejednany antykomunista, z takiej właśnie perspektywy oceniający świat, z premedytacją formułujący prowokacyjne tezy, choćby to miało sprowadzić nań ostracyzm otoczenia, czasem niesprawiedliwy, zawsze jednak wierny sobie – taki portret Józefa Mackiewicza rysuje się po lekturze „Ptasznika z Wilna” Włodzimierza Boleckiego, największego dziś znawcy biografii i twórczości autora „Kontry”. „Osądzanie Mackiewicza według politycznych kryteriów – zacytujmy Czesława Miłosza – nie zaprowadzi nas daleko. Dajmy na to, że był maniakiem, Don Kichotem, utopistą, niemniej to polityczna pasja odżywiała jego pisarstwo, które było ściśle realistyczne, ale zarazem chciało służyć, czyli być pisarstwem z tezą. A tezy brały się z jego uczciwości i moralnego oburzenia. Ciągle zapytywał: »Jak to jest możliwe?« i chciał być głosem wołającym na puszczy, kiedy wszyscy inni milczeli”.

TF
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:01, 30 Cze 2011    Temat postu:

Arno Saxén

[b

Podpis prof. dr Saxéna pod protokołem końcowym Międzynarodowej Komisji Katyńskiej, 1943 r.
Arno Saxén (1900 - 1952 Zurych) - fiński patolog, profesor Uniwersytetu w Helsinkach, jeden z dwunastu lekarzy, którzy w kwietniu 1943 r. udali się w składzie Międzynarodowej Komisji do Katynia, aby osobiście dokonać sekcji zwłok zamordowanych polskich oficerów i ustalić czas popełnienia zbrodni.

Życiorys

Zatrudniony w Instytucie Medycyny Sądowej w Helsinkach. Był także członkiem zarządu głównego Fińskiego Czerwonego Krzyża. Na prośbę sekretarza ambasady niemieckiej w Helsinkach, barona Ungern-Sternberga[1], wziął udział w pracach katyńskiej Komisji Międzynarodowej. W Katyniu przebywał w roli obserwatora i osobiście nie dokonywał sekcji zwłok. Po powrocie z Katynia Niemcy złożyli prof. dr. Saxénowi propozycję uczestnictwa w odczycie na temat sowieckiej zbrodni, ale fiński lekarz odmówił, nie chcąc zostać posądzonym o kolaborację z aparatem propagandy nazistowskiej[2]. Jedyny wywiad prasowy jakiego udzielił po powrocie z Katynia ukazał się w fińskiej gazecie Turun Sanomat[1].
Po zakończeniu wojny, w obawie przed represjami sowieckimi, zniszczył wszystkie swoje osobiste dokumenty dotyczące zbrodni w Katyniu i udał się na emigrację do Szwecji[3]. Po powrocie do Finlandii był nękany przez NKWD i wzywany na częste przesłuchania sowieckiej Komisji Nadzorczej rezydującej w hotelu Torni[4] w Helsinkach. Komisja usiłowała wymóc na nim oświadczenie odwołujące jego podpis pod protokołem końcowym Komisji Międzynarodowej orzekającym winę Sowietów za mord katyński. Pomimo nacisków i gróźb prof. dr Saxén przeciwstawił się żądaniom sowieckim[2][1].
Cieszący się doskonałym zdrowiem prof. dr Saxén zmarł nagle podczas konferencji w Zurychu 19 listopada 1952 r. w wieku zaledwie 52 lat[4]. W 2008 r. został pośmiertnie odznaczony przez władze polskie. Odznaczenie odebrał w budynku ambasady RP w Helsinkach jego najstarszy syn, Erki Saxén[5].


[/b]

PROFESOR ARNO SAXÉN W SPRAWIE POLSKIEJ

Jak wynika z dotyczas otwartych 7 masowych grobów, szacuje się, że zawierają one 2500 zwłok. Doły są około 10 metrowej głębokości wykopane w ziemi z miałkiego piasku.Zwłoki ułożone w około 10 warstw jedne na drugich. Egzekucje przeprowadzono w sposób systematyczny strzelając z poniżej 8 mm pistoletu w okolicy karku w tył głowy tak, że wylot pocisku znajdował się na czole w miejscu graniczącym z włosami. Ręce ofiar były najpierw związane na plecach, a w pewnych przypadkach występowały oznaki ukłucia bagnetem.


W zbadanych do tej pory 982 zwłokach w około 70% stwierdzono ich tożsamość. Wszystkie ofiary były polskimi oficerami. Wśród ofiar był także jeden ksiądz. Wśród zwłok oficerów znaleziono dwóch generałów: generała Smorawińskiego z Lublina i generała Bohaterewicza z Warszawy. Wśród miejscowych były też pogłoski, że również dokonano egzekucji na kilkudziesięciu Finach, co jednak nie znalazło potwierdzenia. Ofiary były ułożone w całkowitym umundurowaniu i w kieszeniach można było znaleźć listy, dzienniczki i inne dokumenty. U nikogo nie znaleziono pierścionków lub zegarków, które,opierając się na znalezionych zapiskach, były w ich posiadaniu aż do dnia egzekucji. Zapiski w notatnikach straconych oficerów datują się pomiędzy jesienią 1939 a kwietniem 1940 roku .Węgierski profesor medycyny sądowej, dr.Orsos badał stan kości wydobytych czaszek, na podstawie których można naukowo stwierdzić,że zwłoki były w grobach przynajmniej 3 lata, co potwierdzały również znalezione dokumenty. Zacierając ślady, oprawcy zasadzili na grobach rzędy młodych sosen, lecz badania naukowe w tej dziedzinie ustaliły dokładnie czas wykonania tej czynności. Na zakończenie profesor Saxe'n powiedział,że w dalszym ciągu badania są kontynuowane, aby możliwie zidentyfikować jak najwięcej ofiar. Ogólne wrażenie profesor Saxe'n określa słowami jako niesamowite do opisania. Protokół komisji badawczej zawiera orzeczenie w którym stwierdza się, że komisja przeprowadziła badania znajdujących się w lesie katyńskim zbiorowych grobów polskich oficerów, których do tej pory otwarto 7.

W nich do tego czasu zbadano zachowanych 982 zwłok, na których częściowo dokonano sekcji. U zbadanych w 70% stwierdzono tożsamość. Ustalono na podstawie badania zwłok, że śmierć nastąpiła na skutek strzału w potylicę. Według zeznania świadków, a także znalezionych u zamordowanych listów, dzienniczków, gazet i innych, wynika, że rozstrzelań dokonano w marcu i kwietniu 1940. W protokóle wymienione fakty są zgodne ze stanem faktycznym przeprowadzonych badań. Protokół i jego końcowe orzeczenie podpisali: belgijski profesor dr. Speleers, bułgarski docent dr. Markov, duński dr.Tramsen, prof. Saxčn, włoski prof. Palmieri, z Kroacji prof. Miloslawicz, z Holandii prof. de Burlett, z protektoratu Czech i Moraw prof. Hajek, z Rumunii dr.Birkle, ze Szwajcarii prof. Naville, ze Słowacjii prof. Subik i z Węgier prof. Orsňs CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:03, 30 Cze 2011    Temat postu:

W tym samym dniu Turun Sanomat, gazeta wychodząca w mieście Turku przedrukowała w całości wywiad z prof. Arno Saxénem. Wyglądana to, że był to jedyny przypadek kiedy profesor udzielił na ten temat wywiadu. Fiński badacz Kimmo Rentola pisze, że kiedy Niemcy w roku 1943 rozpętali propagandę z powodu odkrycia w lesie Katyńskim, to w tym czasie Finlandia była sojusznikiem Niemiec, do czego się z resztą przyznawała. Więc nic dziwnego, że profesor patologii z Uniwersytetu w Helsinkach znalazł się w grupie ekspertów, wśród których byli także przedstawiciele Szwajcarii i Szwecji, która stwierdziła, że egzekucji dokonał Związek Radziecki. (Chciałbym podkreślić, że przedstawiciel Szwecji nie figuruje na liście członków Komisji). Fakt uczestniczenia w Komisji odbił się nieprzyjemnymi skutkami zaraz pozakończeniu wojny. Otóż w dniu 5 marca 1945roku polityczny doradca Radzieckiej Komisji Nadzorczej P. D. Orłow w ostrych słowach zwrócił się do ówczesnego ministra spraw zagranicznych Carla Enckella, żądając wyjaśnienia kto był w Katyniu i na czyje polecenie. Enckell próbował bronić Saxéna, który był tam odkomenderowany jako major służby medycznej. (Według zdjęcia z niemieckiego archiwum Amtliches Material zum Massemord von Katyn, Berlin 1943 na zdjęciu Saxén ma na sobie mundur podpułkownika). Znalazło to odbicie w rozmowach prezydenta Passikivi z ministrami, jakie przeprowadził w rezydencji Kultaranta koło Naantali, kiedy to Komisja Nadzorcza rozpoczęła robić silne naciski w celu zrobienia czystki ze zbrodniarzy wojennych. Minister Mauno Pekkala przedstawił listę tzw. „skompromitowanych osób” z uniwersytetów, gdzie z powodu Katynia nazwisko profesora Saxéna znajdowało się na drugim miejscu. Także drugi minister, Urho Kekkonen wyraził pogląd, że nie wystarczy usunięcie sympatyka Niemców, akademika Newanlinna, ale oprócz niego również Salmiala, Linkomies, Saxén itd. Z powodu jednak szerokiej autonomii uniwersytetu rząd nie miał wpływu na wykonanie tego zamiaru.



Według fińskiej narodowej biografii, prof. Arno Saxén uczestniczył jako ekspert Fińskiego Czerwonego Krzyża w badaniu masowych grobów oficerów polskich w Katyniu. Również syn jego, prof. Lauri Saxén w swojej książce Sammakkolääkäri pisze na str. 33: „Niemcy naturalnie to straszne odkrycie wykorzystali do swojej propagandy i z tym rownież łączy się fakt powołania międzynarodowej komisji ekspertów do badania grobów Katyńskich. Do tej grupy dwunastu lekarzy należał również mój ojciec, który przezornie nie został tam wysłany jako w służbie czynnej lekarz podpułkownik, lecz cywilny przedstawiciel Fińskiego Czerwonego Krzyża.” Zwróciłem się w tej sprawie do biura centralnego Fińskiego Czerwonego Krzyża i otrzymałem od archiwistki Kariny Perämäki dwa listy. W pierwszym liście pisze: Po zbadaniu materiałów nie znalazłam żadnego dokumentu wskazujące go na polecenie uczestniczenia w badaniach z ramienia naszej organizacji. Należy stwierdzić,że prof. Saxén był członkiem centralnego zarządu Fińskiego Czerwonego Krzyża w latach 1943-1944 i również doradcą do spraw specjalnych, oraz przewodniczącym komitetu do spraw inwalidów i wiceprzewodniczącym naszej organizacji pomocniczej w latach 1943-1945. Marszałek Mannerheim jako prezes FińskiegoCzerwonego Krzyża miał na pewno możliwość wyznaczenia do tak ciężkiego zadania prof. ArnoSaxéna. Lecz żadnej wzmianki w naszym archiwum w tej sprawie nie znalazłam…Niemniej jednak Fiński Czerwony Krzyż uhonorował prof. A. Saxéna odznaczeniem za jego działalność w Czerwonym Krzyżu i dzisiaj, kiedy obchodzimy 125 lecie naszej organizacji jego imię pozostanie zapisane na zawsze. Z drugiego listu dowiedziałem się, że po ponownych poszukiwaniach materiałów w archiwum, a także i publikacji, niczego nie znaleziono. Wygląda na to, że mogła to być zakamuflowana operacja, w której nie chciano podkreślać jej wojskowego charakteru. To przypuszczenie bierze się z faktu, że w wywiadzie udzielonym gazecie Helsinki Sanomat, Saxén miał na sobie cywilne ubranie.W archiwum ministra spraw zagranicznych znaleziono dokumenty zawierające dane dotyczące odkomenderowania Saxéna. Poniżej pokrótce treść różnych na ten temat dokumentów; w notatkach naczelnika wydziału Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heikki Brotheruksa z dnia 23.4.1943 roku stwierdza się, że rząd niemiecki zaprosił z różnych krajów specjalistów z zakresu medycyny sądowej w celu zbadania odkrytych masowych grobów polskich oficerów w lesie Katyńskim. Z Finlandii zaproszono prof. Arno Saxéna, który otrzymał w tym celu odkomenderowanie z Głównej Kwatery Armii. Tak że według notatki sporządzonej przez naczelnika kancelarii P. J. Hynnisena z dnia 6.3.1945 r., Kwatera Główna wydała dla Saxéna rozkaz zbadania masowych grobów. Saxén udał się w podróż 27.4.1943r. i wrocił do Finlandii 3.5.1943r. W tej samej notatce stwierdza się, że zaproszenie do Katynia odbyło się w imieniu niemieckiego rządu, które przedłożył prawdopodobnie niemiecki ambasador w Finlandii. CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:03, 30 Cze 2011    Temat postu:

Przesunięty na stanowisko sekretarza Ambasady Fińskiej w Sztokholmie Brotherus ze swej strony w odpowiedzi dla Hynnisena z dnia 21.3.1945 r. pisze, że ówczesny naczelnik kancelarii Aaro Pakaslahti zawiadomił Brotherusa o zamiarze wysłania prof. Arno Saxéna do Katynia. Brotherus poinformował o tym Saxéna 22.4.1943 r. Minister SprawZagranicznych Enckell złożył wyjaśnienie radzieckiemu ministrowi Orłowowi 10.4.1945 r., że sekretarz ambasady niemieckiej w Helsinkach, baron Ungern-Sternberg przedstawił Saxénowi w imieniu ambasady prośbę o uczestnictwo w badaniach grobów masowych w Katyniu. Według Enckella taka sama prośba została wystosowana również i do Kwatery Głównej. Otrzymawszy więc rozkaz z Głównej Kwatery i paszport z ministerstwa spraw zagranicznych, Saxén przez Berlin udał się do Katynia. Saxén sam potwierdził Hynninenowi, że Ungern-Sternberg zwrócił sie do niego, jak również i Brotherus, który wręczył jemu paszport i bilet lotniczy. Polecenie wyjazdu przyszło natomiast z rozkazu szefa sztabu za pośrednictwem pułkownika służb medycznych Gadoliniego. Tak pisze Hynninen w swojej notatce z dnia 6.4.1945 r. i to samo potwierdza Saxén w wyjaśnieniu dla sovieckiej
Komisji Nadzorczej z dnia 27.4.1945 r. Z tego wynika, że Kwatera Główna, jak również na pewno sam marszałek Mannerheim, byli zainteresowani w wyjeździe Saxéna do Katynia. Jest ciekawe że nigdzie nie znaleziono ze sprawozdania jakie po podróży do Katynia złożył Saxén w ambasadzie Fińskiej w Berlinie ,. Nie znajdujemy również żadnego raportu z wykonanego zadania, jaki Saxén powininen był normalnym zwyczajem złożyć pułkownikowi Gadoliniemu lub Kwaterze Głównej. Lecz co się stało kiedy skończyła się wojna ? Prof. Lauri Saxén tak pisze: Wraz z zakończeniem wojny prawda się zmieniła i za zbrodnię obwiniono przegraną armię. Kiedy tę ”prawdę zwyciężcy” po prawie pół wieku skorygowano i jej tło zbadano, okazało się, że alianci nie mieli wątpliwości jeżeli chodzi o winnego zbrodni, ale o sprawie tej trzeba było bezwzględnie zamilczeć. Tego żądał między innymi Churchil i tak sprawę skreślono z listy procesu w Norynberdze. Lekarze specjaliści, którzy podpisali protokół, znaleźli się pod silną presją i żądano od nich zmiany lub odrzucenia podpisanego orzeczenia w imię nowej prawdy, jak to już uczynił jeden z podpisanych. Biorąc to pod uwagę, czynniki najwyższego szczebla poradziły ojcu udać się za granicę i przeczekać aż sytuacja się uspokoi. Powrócił on jednak po okresie półrocznym i od razu zaczął być wielokrotnie przesłuchiwanym przez soviecką Komisję Nadzorczą. Nie zgodził się też odwołać lub zmienić treści dokumentu, jaki podpisał jako lekarz. Piszę o tym, bo wypadki te rzucały cień na życie całej naszej rodziny w tych powojennych latach, jak również są przykładem w jaki sposób oficjalne kłamstwo o tak strasznej zbrodni mogło żyć przez pół wieku w cywilizowanym zachodnim świecie. Uważam, że kiedy Lauri Saxén, mówiąc o czynnikach ”najwyższego szczebla”, miał na myśli Kwaterę Główną i marszałka Mannerheima, a co najbardziej prawdopodobne, mógł to być ówczesny prezydent Ryti , z którym rodzina Saxén pozostawała w zażyłych stosunkach. Najstarszy syn Saxéna prof. Erkki Saxén ożenił się z córką prezydenta. Profesor Lauri Saxén w swojej książce Sammakkölääkäri tak pisze o ówczesnych czasach: „Kraj znajdowł się w niepewności, na północy walczyli ze sobą byli sprzymierzeńcy, Laponię spalono, a hotel Torni w Helsinkach zamieszkiwali obcy, członkowie Komisji Nadzorczej. Drewniaki postukiwały na szkolnych korytarzach i zaczął dolegać brak żywności. Najwyższą troską stała się niepewność o przyszłość kraju i w tym kontekście powinni nasi historycy oceniać te wydarzenia, jak plany chowania broni i emigracja wielu Finów na zachód. Do takich wyjeżdżających należał również i mój ojciec, któremu towarzyszyłem na początku jesieni na brzeg Zatoki Północnej, gdzie oczekiwał na przeprawę łodzią do Szwecji. ”Również w tym czasie reaalizowano operację Stella Polaris majacą na celu przewiezienia do Szwecji tajnych akt i sprzętu radiowego. Do tego celu zarezerwowano trzy statki. W tym czasie na granicy ze Szwecją panował nieoficjalny ruch. 20-21.9.1944 r. uciekli członkowie wywiadu Kwatery Głównej z rodzinami oraz inni uciekinierzy . Syn Saxéna prof. Lauri Saxén twierdził, że jego ojca przewieziono zwykłą łodzią motorową, a nie na przykład statkiem lub statkami należącymi do operacji Stella Polaris. Twierdził również, że z woli jak najwyższych czynników miał kierować zakładem fińskich inwalidów wojennych w Szwecji. Więc jeżeli tak było, to powinniśmy więcej wiedzieć o tej łodzi i do kogo należała. Jednak do dnia dzisiejszego nie znalazłem potwierdzenia miejsca w którym w Szwecji przebywał Arno Saxén, jak tylko to, że zaraz po powrocie dostał się w szpony sovieckiej Komisji Nadzorczej. Zwróciłem się w tej sprawie do Związku Inwalidów Wojennych (powstał w latach 1970) z zapytaniem, co wiadomo o pobycie Saxéna w Szwecji. Archiwistka Kaarina Vienola nie znalazła żadnych materiałów dotyczących pobytu Saxéna w Szwecji czy też szpitala dla fińskich inwalidów wojennych. Podejrzewa, że to mógł być jakiś szpital wojskowy, którego archiwum nie jest w posiadaniu Związku Inwalidów. Według mojej opinii szpital ten mógł również należeć do armii szwedzkiej.
[link widoczny dla zalogowanych]én"&cd=10&hl=
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:04, 30 Cze 2011    Temat postu:

Alexandru Birkle (ur. 1896, zm. 1986) - rumuński doktor medycyny, jeden z dwunastu lekarzy, którzy w kwietniu 1943 r. udali się w składzie Międzynarodowej Komisji do Katynia, aby osobiście dokonać sekcji zwłok zamordowanych polskich oficerów i ustalić czas popełnienia zbrodni.

Życiorys

Alexandru Birkle pochodził z rodziny polskich zesłańców. W wieku 15 lat przeniósł się do Austro-Węgier. Po ponownym zamążpójściu swojej matki, wyemigrował do Rumunii, gdzie ukończył prestiżowe liceum Gheorghe Lazăr w Bukareszcie. W 1916 r., podczas I wojny światowej, został ochotnikiem w armii rumuńskiej. Podczas walk dostał się do niewoli. Po zakończeniu wojny, w latach 1919-1925, studiował medycynę na Wydziale Medycznym Uniwersytetu w Bukareszcie. Poślubił lekarkę Olimpię Mănescu, swoją koleżankę ze studiów. Po ukończeniu studiów pracował w szpitalu w Găeşti, a od 1936 r. zajmował się medycyną sądową pracując w Braszowie. Następnie został dyrektorem Instytutu Medycyny Sądowej w Bukareszcie. W 1942 r. został wysłany na front. W 1943 r. przebywał jako członek Komisji Międzynarodowej w Katyniu, dokonując sekcji zwłok zamordowanych oficerów WP. Był jednym z 12 sygnatariuszy protokołu końcowego stwierdzającego, że mord w Katyniu został popełniony na wiosnę 1940 r. Następnie uczestniczył w badaniu innych masowych zbrodni NKWD w Winnicy.
Po zajęciu Rumunii przez armię sowiecką, 22 listopada 1944 r. Sowieci usiłowali aresztować dr. Birkle, aby pozbyć się niewygodnego świadka swoich zbrodni. Doktorowi Birkle udało się jednak wymknąć z domu. Przez następne dwa lata pozostawał w ukryciu. Jego rodzina znalazła się w areszcie domowym. Córka dr. Birkle, Rodica, studentka medycyny, która pomagała ojcu w pisaniu jego raportu katyńskiego, poinformowała ambasady USA i Wielkiej Brytanii o losie rodziny. Jednak ani Amerykanie, ani Anglicy nie interweniowali w sprawie rodziny dr. Birkle, ani nie wykazali zainteresowania jego raportem katyńskim. W 1946 r. dr Birkle został skazany przez komunistyczny sąd in absentia na 20 lat więzienia, a jego dom został skonfiskowany. Córka i żona doktora zostały aresztowane. On sam zdobył fałszywy paszport i wyjechał do Szwajcarii, a następnie do Francji. Stamtąd udał się do Argentyny, później do Peru, a na koniec do USA. W 1952 r. w zw. z wezwaniem dr. Birkle do złożenia zeznań przed Komisją Senatu USA w sprawie mordu w Katyniu, żona i córka doktora Birkle zostały ponownie aresztowane i skazane na 5 lat więzienia. Obie zostały rehabilitowane w 1992 r.
Dr Birkle zmarł w Nowym Jorku w 1986 r. w wieku 90 lat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:06, 30 Cze 2011    Temat postu:

Helge Tramsen



Doktor Tramsen na spotkaniu członków Międzynarodowej Komisji z ministrem zdrowia Rzeszy w Berlinie, 1943 r. (Helge Tramsen stoi 3. z prawej, na II planie)


Helge Andreas Boysen Tramsen[1] (1910-1979) - duński chirurg, jeden z dwunastu lekarzy, którzy w kwietniu 1943 r. udali się w składzie Międzynarodowej Komisji do Katynia, aby osobiście dokonać sekcji zwłok zamordowanych polskich oficerów i ustalić czas popełnienia zbrodni. Dr Tramsen był jednym z tych członków Komisji Międzynarodowej, którzy po wojnie nie tylko nie wyparli się swego podpisu złożonego w 1943 r. pod dokumentem obwiniającym ZSRR za dokonaną zbrodnię, ale mimo szykan, odważnie głosili prawdę, która w epoce zimnej wojny i rosnącej dominacji sowieckiej, w społeczeństwach Zachodu była bardzo niepopularna.
Spis treści:
1 Kariera zawodowa
2 Pobyt w Katyniu
3 Koniec wojny i lata powojenne
4 Życie prywatne

Kariera zawodowa:

Helge Tramsen urodził się w Kopenhadze w rodzinie mieszczańskiej wywodzącej się z Flensborga. W 1936 r. ukończył studia medyczne na Uniwersytecie Kopenhaskim[2]. Podczas niemieckiej okupacji Danii (1940-1945) dr Tramsen był zatrudniony w kopenhaskim Instytucie Medycyny Sądowej, co okazało się brzemienne w skutkach dla niego samego, na całe życie wiążąc jego losy ze sprawą zbrodni katyńskiej. Po odkryciu grobów katyńskich Niemcy skompletowali komisję złożoną z wybitnych specjalistów d/s medycyny sądowej z 12 krajów Europy. Jednym z jej członków został dr Tramsen. Wiosną 1943 r. otrzymał on od swojego przełożonego, dr. Knuda Sanda[3], polecenie służbowe udania się w ramach komisji do Katynia. Podejrzewając, że może zostać wmieszany w tryby niemieckiej maszyny propagandowej, dr Tramsen odmówił, ale odmowa nie została przyjęta. Obawiając się, że uczestnictwo w przedsięwzięciu pod egidą niemiecką może się dla niego okazać szkodliwe po zakończeniu wojny, zażądał od dyrektora duńskiego MSZ, Nilsa Svenningsena[4], wydania polecenia służbowego na piśmie. Będąc członkiem duńskiego ruchu oporu, postanowił skonsultować się w sprawie wyjazdu ze środowiskiem duńskiego podziemia. Ruch oporu, spodziewając się, że zbrodnia katyńska jest dziełem Niemców, chętnie przystał na wyjazd Tramsena do Katynia, wykorzystując go w drodze powrotnej jako kuriera.
Pobyt w Katyniu:

27 kwietnia 1943 r. dr Tramsen udał się do Katynia. Trasa podróży wiodła z kopenhaskiego lotniska Kastrup do Berlina, gdzie spotkał pozostałych członków komisji. Następnego dnia wszyscy wylecieli z berlińskiego lotniska Tempelhof do Warszawy. Tego dnia w swoim dzienniku podróży dr Tramsen zanotował:
Warszawa płonie. Getto[5].
Z Warszawy samolot udał się do Smoleńska, gdzie Niemcy umieścili członków komisji w hotelu, i skąd do Katynia dowozili ich samochodami. W ciągu następnych dni dr Tramsen dokonał wielu sekcji zwłok zamordowanych oficerów polskich z grobów katyńskich i ponad wszelką wątpliwość ustalił, że mord został dokonany na wiosnę 1940 r. W swoim dzienniku tak opisał widok grobów w Katyniu:
[Polscy żołnierze] leżą jak sardynki w starannie ułożonych warstwach, z głowami w tym samym kierunku. Wszyscy leżą na brzuchu z rękami związanymi do tyłu i czaszkami przestrzelonymi również od tyłu[6].
Wbrew intencjom doktora Tramsena, został on sfotografowany przez Niemców podczas dokonywania obdukcji ciał polskich oficerów i zdjęcie to ukazało się w niemieckim piśmie "Signal" wraz z następującym podpisem:
Dokonano obdukcji 9 ciał. Tutaj dr Tramsen dokonuje sekcji zwłok, podczas gdy prof. de Burlet i prof. dr Saxén przyglądają się z uwagą[7].
W drodze powrotnej z Katynia, 1 maja 1943 r.,[8] samolot wiozący komisję międzylądował w Białej Podlaskiej, a następnie odleciał do Berlina. Z jego pokładu dr Tramsen oglądał nadal płonącą Warszawę. Następnego dnia członkowie komisji spotkali się z ministrem zdrowia Rzeszy, dr Contim, a 4 maja nastąpił powrót do Kopenhagi[9]. Dr Tramsen wykorzystał pobyt w Berlinie do złożenia posłowi duńskiemu w stolicy Rzeszy raportu w sprawie mordu katyńskiego i do przejęcia przesyłki dla duńskiego ruchu oporu, którą mógł przewieźć przez granicę, ponieważ objęty był immunitetem dyplomatycznym i nie podlegał kontroli celnej[10]. W ten sposób doktorowi Tramsenowi udało się przemycić do Danii, jako dowód rzeczowy zbrodni katyńskiej, czaszkę jednego z zamordowanych polskich oficerów, Ludwika Szymańskiego z Krakowa. Czaszka ta została zdeponowana w kopenhaskim Instytucie Medycyny Sądowej, gdzie przeleżała do 2008 r., kiedy to została zwrócona zamieszkałemu w Australii synowi zamordowanego. Po przewiezieniu do Polski, została złożona w Kaplicy Katyńskiej Katedry Polowej WP w Warszawie[11][12].
Dr Tramsen był autorem specjalnego raportu dotyczącego mordu w Katyniu i obarczającego za ten czyn ZSRR, przez co stał się bardzo niepopularny wśród lewicowych członków duńskiego ruchu oporu, którym ta prawda zupełnie nie odpowiadała. Dokument ten został przekazany duńskiemu MSZ, a następnie trafił do Londynu i przekazany został rządowi brytyjskiemu. Dzisiaj znajduje się w brytyjskich archiwach (S.O.E. Poland 102, Subject: Dr Tramsen Report on Katyn)

Koniec wojny i lata powojenne:

Dr Tramsen został aresztowany przez gestapo 28 lipca 1944 r. na podstawie donosu. Zatrzymanie dr. Tramsena miało związek z jego udziałem w akcji zbrojnej na niemiecki magazyn broni. Został osadzony w więzieniu Vestre Fængsel w Kopenhadze, gdzie był torturowany. W związku z jego udziałem w badaniu zbrodni katyńskiej Niemcy nie zdecydowali się na deportację Tramsena do obozu koncentracyjnego w Niemczech, lecz wywieźli go we wrześniu 1944 r. do obozu pracy przymusowej w Frøslev na Jutlandii, gdzie był więziony do końca wojny[14].
Świadczenie prawdy w sprawie katyńskiej przysporzyło dr. Tramsenowi wielu wrogów i problemów zawodowych w zdominowanej po wojnie przez komunistów Danii. W 1945 r. został bez powodu usunięty z Instytutu Medycyny Sądowej i stał się celem ataków komunistycznych (szkalowanie w lewicowych mediach, wybijanie szyb w jego mieszkaniu, oskarżenia o kolaborację z Niemcami). Były to metody bardzo zbliżone do stosowanych przez komunistów w innych krajach, z tym że Dania, pomimo panoszących się komunistów, nadal była krajem demokratycznym nieokupowanym przez ZSSR, więc dr. Tramsena ominął los innych członków komisji katyńskiej, jak choćby dr Markowa z Bułgarii, którego za udział w badaniu zbrodni katyńskiej skazano na karę śmierci, co z kolei zmusiło go do wycofania swojego podpisu pod raportem katyńskim z 1943 r. i składania kłamliwych oświadczeń obwiniających za ten czyn Niemców[15].
Pozbawiony pracy dr Tramsen zdecydował się na otwarcie prywatnej praktyki lekarskiej, a od 1952 r., podczas wojny koreańskiej, pracował jako szef szpitala wojskowego na legendarnym statku duńskim "Jutlandia"[16]. Szykany jakich dr Tramsen doznawał oraz rosnące zagrożenie sowieckie w latach 50. odbiły się niekorzystnie na jego zdrowiu. Podczas inwazji sowieckiej na Węgry w 1956 r., z obawy przed zagrożeniem sowieckim, rozważał możliwość wyjazdu do Wielkiej Brytanii, skąd pochodziła jego żona. Mimo nacisków i szykan dr Tramsen nigdy nie odwołał swoich oświadczeń obarczających ZSRR winą za mord katyński i głosił prawdę o zbrodni na polskich oficerach. Już podczas internowania w obozie w Frøslev (1944) wygłosił wśród współwięźniów odczyt o Katyniu[17], a w kwietniu 1952 r. wziął udział w przesłuchaniu w sprawie zbrodni katyńskiej odbywającym się we Frankfurcie nad Menem dla komisji Senatu USA[18]. W 1962 r. dr Tramsen udzielił po angielsku szczegółowego wywiadu sekcji polskiej Radia Wolna Europa na temat swego udziału w badaniu mordu katyńskiego, a w latach późniejszych podczas gościnnych wykładów dla studentów medycyny w Kopenhadze, poruszał sprawę Katynia i odpowiedzialności Sowietów. Dr Tramsen przeszedł załamanie nerwowe po śmierci swojej najstarszej córki Elizabeth, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach w Warszawie w 1970 r., dokąd udała się wbrew woli ojca. Dr Tramsen do końca życia utrzymywał, że córka została zamordowana przez agentów sowieckich w akcie zemsty za rolę jaką odegrał w sprawie katyńskiej[19].
Dr Helge Tramsen zmarł w 1979 r. Został odznaczony jednym z najwyższych duńskich odznaczeń, Orderem Dannebroga i kilkoma innymi duńskimi medalami za udział w wojnie koreańskiej. O jego udziale w badaniu mordu katyńskiego TV duńska nakręciła w 2006 r. film dokumentalny pt. Czaszka z Katynia (Kraniet fra Katyn), a w 2008 r. ukazała się książka autorstwa Anny Elisabeth Jessen pod tym samym tytułem, traktująca o roli doktora Tramsena w sprawie katyńskiej.
Życie prywatne:

Helge Tramsen był żonaty dwukrotnie. Jego pierwszą żoną była Sylvia Tramsen, córka walijskiego pastora, przedstawiona dr Tramsenowi przez jego siostrę Karen, która podczas podróży do Walii poznała Sylvię. Para miała trójkę dzieci:
córkę Elizabeth, kompozytorkę, która zmarła w niejasnych okolicznościach w Warszawie w 1970 r.[20]
córkę Margrethe, lekarza-pediatrę, zamieszkałą w Australii[21]
syna Christiana (ur. w 1946 r.), lekarza.
Drugą żoną doktora Tramsena była Alice Tramsen.(wikipedia)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:06, 30 Cze 2011    Temat postu:

Doktor Tramsen ukrył czaszkę w szafie
Autor: kubek 03.09.07, 04:27

Twarz odzyskana po latach

Szczątki kapitana Szymańskiego są drugimi spośród wywiezionych z Katynia,
które udało się zidentyfikować. Po raz pierwszy posłużono się przy tym
badaniami DNA

Sprawa zaczęła się, gdy w 2005 roku duńska dziennikarka Lisbeth Jessen
znalazła w szafie Instytutu Medycyny Sądowej w Kopenhadze przestrzeloną na
wylot czaszkę. Nakręciła o tym film dokumentalny. Zainteresowała też tym Annę
Sekudewicz, dziennikarkę Radia Katowice. To druga z wywiezionych z Katynia
czaszek, którą udało się zidentyfikować. Pierwszą w 2005 r. rozpoznano jako
szczątki Janiny Lewandowskiej -córki generała Józefa Dowbora-Muśnickiego. O
czaszce z Kopenhagi "Rz" pisała w czerwcu ubiegłego roku.

Doktor Tramsen

Czaszkę polskiego oficera do Danii przywiózł lekarz patolog Helge Tramsen,
którego w 1943 roku hitlerowcy powołali do komisji katyńskiej. Gdy wracał do
swojej ojczyzny, zabrał ze sobą głowę z ciała, na którym przeprowadzał
obdukcję. Wiedział, że Sowieci zrobią wszystko, by sprawę zatuszować, więc
chciał mieć dowód ich zbrodni. Tramsenowi zależało, by poznano prawdę. To
dlatego zeznawał w tej sprawie przed Kongresem USA, a w 1962 roku udzielił
jedynego wywiadu Radiu Wolna Europa. Sprawa Katynia zaciążyła na jego
późniejszym życiu. -Dwa dni, które tam spędził, prześladowały go zawsze -mówi
jego przyjaciel prof. Eugeniusz Kruszewski. Duński lekarz żył w ciągłym
strachu o swoją rodzinę. Czaszkę ukrył w szafie swojego instytutu i mówił o
niej nielicznym. Gdy w 1970 roku na Saskiej Kępie w Warszawie w tajemniczych
okolicznościach zginęła jego córka Elżbieta, nie miał wątpliwości, że stoją za
tym sowieccy agenci. Tramsen zmarł w 1979 roku.

Dzięki dziennikarce Radia Katowice sprawą odnalezionych w Danii szczątów
zainteresował się polski rząd i inne media. Czaszka wróciła do Polski w 2006
roku. Zajęli się nią lekarze ze szczecińskiej Akademii Medycznej.

Przez Czechy do Australii

By móc ustalić, do kogo należy czaszka, lekarze musieli porównać pochodzący z
niej materiał DNA z materiałem potomków. Ich ustalenie nie było łatwe.
Dokumenty wskazywały na kapitana Ludwika Szymańskiego, ale Tramsen w jednym z
wywiadów mówił o majorze Ludwiku Siemińskim. Trzeba było dotrzeć do obu rodzin.

-Poszukiwania były dramatyczne i niezwykłe - mówi "Rz" Anna Sekudewicz. Do
rodziny majora Siemińskiego trafiła bardzo łatwo. Jego córka Maria
Siemińska-Paperz mieszka w Krakowie i działa w tamtejszym Stowarzyszeniu
Rodzin Katyńskich. Ale Szymańskich na liście katyńskiej jest wielu. -
Sprawdzałam kolejne tropy, ale po miesiącu wszystkie się urywały - opowiada
Sekudewicz. - Mój przyjaciel z Krakowa, dziennikarz Stanisław Jankowski,
zasugerował, że na liście katyńskiej przy wielu oficerach jest rodzaj CV. Tam
znaleźliśmy kluczowe słowo: Rajcza -mówi. Trop prowadził na Zaolzie. W czeskim
Trzyńcu mieszkała córka Ludwika Szymańskiego - Maria. -Zjawiłam się pod jej
drzwiami, ale nikt nie otwierał. Okazało się, że zmarła zaledwie trzy dni
wcześniej -mówi Sekudewicz. Po wielu perypetiach trafiła w końcu do czeskiego
Hawiżowa, gdzie burmistrzem miała być daleka krewna Szymańskich. Dzięki niej
dotarła potem do mieszkającego pod Melbourne Jerzego Szymańskiego, syna i
ostatniego potomka Ludwika Szymańskiego.

- Pierwsza nasza rozmowa telefoniczna była wstrząsającym przeżyciem - mówi
Sekudewicz. - Bałam się, że pan Szymański zemdleje albo uzna mnie za wariatkę,
ale jego reakcja była nadzwyczajna. Łamiącym się głosem powiedział, że w
każdej chwili jest gotów przyjechać do kraju -wspomina.
Dwa lata czekania

Niepewność córki Marii Siemińskiej i Jerzego Szymańskiego trwała prawie dwa
lata. W tym czasie stale korespondowali z Anną Sekudewicz. -Okazało się, że
rodziny wiele łączy, bo obie zostały zniszczone przez sprawę katyńską - mówi
dziennikarka.

Gdy czaszka z Danii trafiła do Instytutu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w
Szczecinie, trzeba było jeszcze czekać ponad pół roku na wynik badań DNA.
Wykazały one, że szczątki te należą do Ludwika Szymańskiego. - Odzyskaliśmy,
jak to mówimy, "twarz" pana Szymańskiego. Czaszka była przez lata źle
przechowywana i bardzo zniszczona, to jakiś cud, że się udało - mówi dr
Andrzej Ossowski.

Ten cud Jerzy Szymański wymodlił w swojej domowej kapliczce, gdzie obok
figurki Matki Bożej z Lourdes leży zdjęcie jego ojca. -Od początku byłem
pewny, że to jest czaszka mojego ojca - mówi "Rz" i dodaje: - Miała kwadratowy
kształt, tak jak twarz mojego taty. Na wynik badań czekała też Maria
Siemińska. Ale nie jest zawiedziona wynikiem. Dla niej najważniejsze jest to,
że historia tej czaszki przemówi do osób, które nie wiedzą o tym, co stało się
pod Charkowem.

Zidentyfikowane szczątki Ludwika Szymańskiego wciąż czekają na ponowny
pochówek. Być może odbędzie się on na Jasnej Górze. Zaproponował to kapelan
rodzin katyńskich ksiądz Zdzisław Peszkowski. Pomysł spodobał się Jerzemu
Szymańskiemu. - Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby tak się stało. Każdego dnia
czekam na telefon w tej sprawie. Mam już 81 lat, ale jeśli dożyję, to zabiorę
syna i przylecimy - mówi z nadzieją w głosie.
[link widoczny dla zalogowanych]

W dniu 13 kwietnia 2008 roku złożono w Kaplicy Katyńskiej Katedry Polowej WP czaszkę jednej z ofiar zbrodni - więźnia obozu NKWD w Kozielsku, zamordowanego w Lesie Katyńskim, oficera Wojska Polskiego, majora Ludwika Szymańskiego. W 1943 roku czaszka, za sprawą członka Międzynarodowej Komisji Lekarskiej dr Helge Tramsena, przebywającego w Katyniu, trafiła do Instytutu Medycyny Sądowej w Kopenhadze, skąd po ponad 60. latach została przywieziona do kraju. W Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej spełniając wolę syna majora Ludwika Szymańskiego, a także tysięcy rodzin ofiar zbrodni, złożono Jego doczesne szczątki w Kaplicy Katyńskiej. Do tego miejsca uosabiającego pamięć Narodu Polskiego o tysiącach pomordowanych Polaków - ofiar Zbrodni Katyńskiej - będą odtąd biegły myśli Polaków z całego świata.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:08, 30 Cze 2011    Temat postu:

Vincenzo Mario Palmieri



Vincenzo Mario Palmieri (ur. 1899, zm. 1994) - włoski profesor medycyny sądowej, jeden z dwunastu lekarzy, którzy w kwietniu 1943 r. udali się w składzie Międzynarodowej Komisji do Katynia, aby osobiście dokonać sekcji zwłok zamordowanych polskich oficerów i ustalić czas popełnienia zbrodni.



[link widoczny dla zalogowanych]

Życiorys:

Vincenzo Mario Palmieri urodził się w 1899 r. 25 lipca 1922 r. ukończył studia medyczne na Uniwersytecie w Neapolu, a w 1923 r. został asystentem w Instytucie Medycyny Sądowej na Uniwersytecie w Neapolu. W 1927 r. uzyskał stopień docenta[1]. Kontynuował studia specjalistyczne z zakresu medycyny sądowej i histologii w Lyonie, Wiedniu, Strasburgu i w Berlinie. W 1935 r. w wyniku konkursu objął katedrę medycyny sądowej na Uniwersytetcie w Sassari, gdzie prowadził zajęcia w latach 1935-1936, a następnie w Bari w latach 1936-1941[1]. Od 1941 r. pracował w Instytucie Medycyny Sądowej na Uniwersytecie w Neapolu. W 1943 r. wziął udział w pracach Komisji Międzynarodowej w Katyniu i złożył swój podpis pod protokołem końcowym obwiniającym ZSRR za mord na polskich oficerach. Napisał również raport dotyczący przeprowadzonych badań w Katyniu i wydał go drukiem w Rzymie w lipcu 1943 r. w "La Vita Italiana" (Risultati dell'inchiesta nella foresta di Katyn)[1]. Z tego powodu był po zakończeniu wojny zaciekle atakowany przez włoskich komunistów, którzy na zlecenie Sowietów organizowali przeciw niemu demonstarcje, usiłując usunąć dr. Palmieri z zajmowanego stanowiska na Uniwersytecie w Neapolu, i podburzali przeciw niemu studentów. Szkalowano go i oskarżano o kolaborację z hitlerowcami nazywając sługusem nazistów[1]. Ostrą nagonkę prowadziła przeciwko niemu prasa komunistyczna, w szczególności L'Unità. Kampania zastraszania i terroru skierowana przeciw prof. Palmieri doprowadziła do poważnych obaw o jego bezpieczeństwo, szczególnie po tajemniczej śmierci w 1947 r. francuskiego obserwatora również przebywającego z Komisją Międzynarodową w Katyniu w 1943 r. Pomimo tego, w latach 1951-1952 wziął udział w przesłuchaniach Komisji Senatu USA w sprawie zbrodni katyńskiej, potwierdzając winę Sowietów[2].
Prof. Palmieri przeszedł na emeryturę w 1974 r. W latach 1923-1973 opublikował 289 prac naukowych z zakresu medycyny, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień z zakresu medycyny sądowej, toksykologii, kryminologii, tanatologii, chirurgii urazowej i innych. Był członkiem wielu międzynarodowych towarzystw medycznych, jak np. Belgijskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Kryminologii, Niemieckiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Socjalnej, Brazylijskiej Akademii Antropologii Kryminalnej i innych. Był również prezesem Akademii Nauk Medycznych i Chirurgii w Neapolu. Odznaczony kilkoma medalami, m.in. złotym Medalem Zasług dla Kultury, Szkolnictwa i Sztuki i złotym Medalem Zasług dla Zdrowia Publicznego. W 1978 r. prof. Palmieri spotkał się z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim, któremu pokazał dokumentalny materiał fotograficzny z Katynia znajdujący się w jego posiadaniu i zdał relację ze swego pobytu na miejscu kaźni polskich oficerów[3].
Profesor Palmieri zmarł 23 grudnia 1994 r.

Życie prywatne:

Jego żoną była Szwajcarka, baronowa Erna Irene von Wattenwyl, którą dr Palmieri poznał w 1924 r. w Genewie. Pobrali się w nuncjaturze apostolskiej w Bernie 20 września 1930 r.[1] Państwo Palmieri mieli troje dzieci: Raffaele (syn), Elisabetta i Lina (córki).(wikipedia)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:12, 30 Cze 2011    Temat postu:

Reimond Speleers

Reimond Speleers (1876 Waasmunster -1951 Aalst)[1] - belgijski profesor medycyny, jeden z dwunastu lekarzy, którzy w kwietniu 1943 r. udali się w składzie Międzynarodowej Komisji do Katynia, aby osobiście dokonać sekcji zwłok zamordowanych polskich oficerów i ustalić czas popełnienia zbrodni.



Prof. Speleers na spotkaniu członków Międzynarodowej Komisji z ministrem zdrowia Rzeszy w Berlinie, 1943 r. (Prof. Speleers stoi w środku we fraku z białą chusteczką w kieszonce)

Życiorys:

Ukończył medycynę na Uniwersytecie w Leuven, gdzie był działaczem flamandzkiego związku studentów. W 1903 r. otworzył praktykę okulistyczną[2], prowadząc jednocześnie działalność w Ruchu Flamandzkim (Vlaamse Beweging), organizacji walczącej o autonomię flamandzkiej części Belgii. Podczas I wojny światowej piastował funkcję dziekana wydziału medycznego uniwersytetu w okupowanej przez Niemców Gandawie. Posądzany o kolaborację musiał w 1918 r. wraz z rodziną wyjechać do Holandii[3]. W latach międzywojennych pracował w Holandii stając się jednym z czołowych specjalistow europejskich w dziedzinie okulistyki.
W 1940 r. powrócił do Gandawy i został zatrudniony jako profesor na tamtejszym uniwersytecie. W 1943 r. uczestniczył w pracach Komisji Międzynarodowej w Katyniu, gdzie jednak nie dokonywał osobiście sekcji zwłok, lecz występował w roli obserwatora. Po wyzwoleniu Gandawy we wrześniu 1944 r. został aresztowany[2] przez członków belgijskiego ruchu oporu, wśród których było wielu komunistów. Znalezione w domu Speleersa dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej, śwadczące o winie Rosjan, zostały zniszczone przez belgijskich komunistów, a majątek prof. Speleersa skonfiskowany. Wyrok wydany na prof. Speleersa w trzy lata później (25 lat pozbawienia wolności) był surowszy od wyroków, które zapadły w procesach zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze (np. Alberta Speera). Istnieje podejrzenie, że wyrok ten mógł być zemstą komunistów, którzy osiągnęli spore wpływy w powojennej Belgii, za podpis prof. Speleersa złożony pod dokumentem potwierdzającym winę Sowietów w masakrze w Katyniu[4].
Profesor Speleers zmarł 29 kwietnia 1951 r. w szpitalu więziennym w Aalst.(wikipedia)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Wątki Lutni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin