Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak wychować odmałpka

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Moje archiwum salonowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6439
Przeczytał: 1 temat

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Śro 23:50, 11 Lut 2015    Temat postu: Jak wychować odmałpka

2.03.2013 18:29 Odsłon: 2146 14 komentarzy

Jak wychować odludka, a właściwie odmałpka czyli z etologią na ty

Czy zdarzyło się wam spotkać z opinią, że człowiek jest przede wszystkim wytworem czynników środowiska, którymi w zasadzie można dowolnie manipulować – czy to przez wpływy wychowawcze, czy też przez zmianę warunków ekonomicznych. I, że wyznawcy tej „prawdy”, chcą ją – dla dobra ludzkości – stosować do naszych dzieci, bo do swoich pewnie już stosują.
Co na ten temat ma do powiedzenia PRAWDZIWA nauka?
Istnieje klasyczna już metoda badania wrodzonych zachowań. Są to doświadczenia typu „Kaspar Hauser”, nazwane tak od tajemniczego znajdy. Zwierzęta doświadczalne oddziela się możliwie zaraz po urodzeniu od współplemieńców i hoduje w izolacji. Sens całej procedury jest oczywisty: charakterystyczne dla gatunku sposoby zachowania, jakie zwierzę wykazuje w takich warunkach, muszą być wrodzone. To, co się umie bez nauczenia się - na przykład przez naśladowanie dorosłych współplemieńców - może być przekazane tylko genetycznie.

Oto co na ten temat pisze Ditfurth:
„ Zdumiewająca wrodzona zdolność do selektywnego uczenia się została udowodniona i bezspornie stwierdzona u wielu różnych gatunków w odniesieniu do zupełnie różnych sprawności. Najbardziej skomplikowanego i zadziwiającego przykładu dostarczyło doświadczenie z młodą małpką – rezusem, któremu amerykański zoolog G.P. Sackett stworzył warunki pozwalające na dokonywanie własnego wyboru spośród oferowanych jej kolorowych przeźroczy. Było to doświadczenie typu "Kaspar Hauser". Małpkę oddzielono od matki zaraz po urodzeniu i chowano w specjalnej klatce, w całkowitej izolacji od współplemieńców. Podobnie do wielu innych zwierząt rezus w dzieciństwie jest ogromnie ciekawy wszystkiego i żądny wciąż nowych wrażeń. Eksperymentator zaspokoił tę potrzebę zwierzęcia w sposób starannie obmyślany. W klatce umieścił cztery guziki: posługując się nimi małpie dziecko mogło rzucać cztery różne przeźrocza na ścianę swego domostwa.
Naciśnięcie pierwszego guzika wywoływało obraz grożącego jej samca małpy. Guzik numer 2 powodował ukazanie się obrazu małego rezusa, numer 3 – neutralnie zachowującego się współplemieńca, wreszcie po naciśnięciu guzika numer 4 pojawiał się krajobraz. Zwierzęciu pozwolono do woli naciskać guziki, toteż korzystało ono z tego bardzo chętnie, aby się jakoś rozerwać w swym monotonnym bytowaniu w klatce. Aparatura rejestracyjna notowała dokładnie częstość i czas korzystania z poszczególnych guzików, wiadomo było więc, jakie obrazy małpka obdarza szczególnym zamiłowaniem.
Krzywe częstości rejestrujące wynik doświadczenia miały niezwykle charakterystyczny przebieg. W pierwszych tygodniach życia zwierzę, które przecież nie mogło zebrać żadnych doświadczeń życiowych poza własną klatką, nie wyróżniało szczególnie takiego czy innego obrazu. Wszystkie cztery guziki były równie często w użyciu. Należało więc sądzić, że żaden z obrazów nie budził w małpie jakichś szczególnych emocji.
Zmieniło się to dosyć nagle po upływie 2,5 miesiąca od urodzenia. Otóż teraz małpa już prawie w ogóle nie korzystała z pierwszego guzika. Szukając nadal rozrywki w częstym oglądaniu pozostałych trzech obrazów, unikała odtąd widoku grożącego jej współplemieńca. W rzadkich, wyjątkowych wypadkach, kiedy jednak patrzyła na to przeźrocze, obserwowano wyraźnie, że teraz raptem się go boi. Ale trwało to dokładnie tylko 3 miesiące, po czym obraz groźnego samca najwidoczniej już nie był straszny dla małpki. W każdym razie posługiwała się odtąd, jak poprzednio, równie często i beztrosko wszystkimi czterema guzikami.
Rezultat doświadczenia jest dlatego tak rewelacyjny, że etolodzy stwierdzili, iż dokładnie w okresie między 2,5 a 5,5 miesiąca po urodzeniu rezus musi uczyć się przystosowania do socjalnego porządku małpiej społeczności, a właściwie – mówiąc ściślej – tylko w tej fazie może się tego nauczyć. Jeżeli moment ten w rozwoju młodego zwierzęcia nie zostanie wykorzystany, na przykład przez izolację trwającą do 6 miesięcy, małpa do końca życia pozostaje outsiderem niezdolnym do włączenia się w społeczeństwo małpiego stada. Przyczyną zaś jest to, że taka małpa już nie potrafi rozpoznać struktury stada, ponieważ nie wie, co oznacza gest grożenia, którym hierarchicznie wyższe zwierzę sygnalizuje jej swoją nadrzędną pozycję. Podczas gdy normalnie sam gest grożenia wystarczy do regulowania kolejności przy żerowaniu, do rozdziału miejsc sypialnych i innych skomplikowanych procesów wewnątrz grupy, zwierzę, które jest ślepe na taki sygnał, wplątuje się nieustannie w zupełnie konkretne niesnaski. Trwa to dopóty, dopóki nieszczęsne stworzenie wreszcie nie zrezygnuje z wszelkich dalszych prób nawiązania kontaktu z grupą.
Wszystko to było już wiadome przed przeprowadzeniem doświadczenia. Wiedziano także, że młody rezus musi w wymienionym okresie nauczyć się na drodze konkretnych doświadczeń sensu gestów grożenia, które zresztą mogą ograniczać się do lekkiego zaznaczenia wyrazu mimicznego. Sądzono zatem, że rozumienie tego społecznie tak ważnego sygnału jest oczywiście wynikiem uczenia się.
Szczegółowo opisane doświadczenie dowodzi, że sprawa nie jest wcale tak prosta. Wykazuje bowiem, że młoda małpka w pewnym ściśle ograniczonym okresie rozwoju na podstawie wrodzonego doświadczenia nagle rozumie znaczenie gestu grożenia. Jednakże dalsze losy eksperymentalnego zwierzęcia świadczą równie jednoznacznie o tym, że owo wrodzone rozumienie wymaga jak gdyby potwierdzenia przez konkretny proces uczenia się, po to aby zachowanie mogło być przystosowane do warunków życia w grupie.

Taka wzajemna zależność sprawności wrodzonych od nabytych, i odwrotnie, jest sprzeczna z wszystkimi wyobrażeniami, jakie nie tylko laicy, ale także jeszcze większość uczonych, zwykli kojarzyć z istotą owej pary przeciwieństw.”


Ciekawe jak wielu "edukatorów" słyszało o tym doświadczeniu? A ilu ministrów oświaty?


Ostatnio zmieniony przez Gargangruel dnia Śro 23:51, 11 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Moje archiwum salonowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin