Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Komunistyczne LUDOBÓJSTWO - ZAGŁADA Polaków w Sowdepii

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Wątki Lutni
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 13:54, 20 Mar 2013    Temat postu: Komunistyczne LUDOBÓJSTWO - ZAGŁADA Polaków w Sowdepii

Polska inteligencja, patriotycznie nastawieni Polacy, ludzie tworzący zręby Polskiego Wojska, nauczyciele i kadra naukowa szkół wyższych, kadra kierownicza i techniczna przedsiębiorstw ważnych dla obronności odradzającej się Rzeczypospolitej, ziemiaństwo i dobrze gospodarzący chłopi, itd. itd. zostali wyznaczeni do Zagłady już w 1920 roku przez Trockiego, Lenina, Swierdłowa i pozostałej czerwonej kamaryli w Rosji z nadania protektorów z nowojorskiego Sanhedrynu i szefa Oddziału III b Niemieckiego Sztabu Generalnego – Abteilung III b płk Waltera Nicolaia, który miał pod kontrolą i na etacie, niemal wszystkich niemiecko- austriacko- rosyjskich socjalistycznych i bolszewickich przywódców, przeważnie żydowskiego pochodzenia i renegatów z szlachty, niestety....


[link widoczny dla zalogowanych]

Kadry "kompetentne i fachowe" już czekały:


Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski,

w centrum drugi od lewej Feliks Dzierżyński (1877-1926),

dalej Julian Marchlewski (1866-1925),

Feliks Kon (1864-1941)

i Józef Unszlicht (1879-1938);

początek sierpnia 1920 roku

Tak właśnie, 23 lipca 1920 roku w Smoleńsku, powstał Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski. W jego skład weszli Julian Marchlewski jako przewodniczący oraz Feliks Dzierżyński, Feliks Kon, Edward Próchniak i Józef Unszlicht.



30 lipca 1920 roku TKRP wydał w Białymstoku odezwę o przejęciu władzy w Polsce. Białystok, zajęty 28 lipca roku przez Armię Czerwoną, był pierwszym większym miastem polskim w rękach bolszewików na zachód od „linii Curzona”.



TKRP, zwany też z rosyjska Polrewkomem, zainstalował się w Pałacu Branickich i ogłosił swój program, w którym zapowiadał m.in. utworzenie Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad, nacjonalizację ziemi, rozdział kościoła od państwa, a także wzywał masy robotnicze do przepędzania kapitalistów i obszarników, zajmowania fabryk i ziemi oraz do tworzenia komitetów rewolucyjnych jako organów nowej władzy.



Więcej na:
[link widoczny dla zalogowanych]


[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez lutnia dnia Śro 15:52, 20 Mar 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 15:37, 20 Mar 2013    Temat postu:

Rewolucja bolszewicka miała dać szczęście i pomyślność dla ludu pracującego miast i wsi Imperium Rosyjskiego. W rzeczywistości chodziło o zagładę całej inteligencji i warstw przywódczych carskiej Rosji. Bolszewicy dokonali tego z chirurgiczną precyzją, mordując w latach 1917-1926 około 20 mln ludzi z rodziną carską na czele. Rosja na wieki jest skazana na rolę dostawcy surowców dla reszty świata i oto chodziło. Nie cierpię teorii spiskowych, wolę relacje uczestników, stosowne dokumenty i zapiski osób, świadków omawianych wydarzeń.

This account appears in William Yale's book The Near East: A Modern History. He was a Special Agent of the State Department in the Near East during the First World War. When I had dinner with him on 12 May 1970 at the Biltmore Hotel in New York, I asked him if Weizmann had told him how the special mission had been aborted. He replied that Weizmann said that the Governor of Gibraltar had held a special banquet in their honor, but at the end all the British officials withdrew discretely, leaving the four Jews alone. "Then," said Weizmann, "we fixed it."

The same evening, he told me something which he said he had never told anyone else, and which was in his secret papers which were only to be opened after his death. He later wrote to me, after he had read The Palestine Diary, saying that he would like me to deal with those papers.

One of Yale's assignments was to follow Wilson's preference for having private talks with key personalities capable of influencing the course of events. He did this with Lloyd George, General Allenby and Col. T.E. Lawrence, for example. Yale said he had a talk with Weizmann "somewhere in the Mediterranean in 1919," and asked him what might happen if the British did not support a national home for the Jews in Palestine. Weizmann thumped his fist on the table and the teacups jumped, "If they don't," he said, "we'll smash the British Empire as we smashed the Russian Empire."

[link widoczny dla zalogowanych]


Polski miało nie być, były plany utworzenia jakiegoś pokracznego tworu
Mitteleuropy

[link widoczny dla zalogowanych]

Federacja Wschodnioeuropejska (niem. Osteuropäischer Staatenbund)
[link widoczny dla zalogowanych]

Koordynatorem był:
German Committee for Freeing of Russian Jews
[link widoczny dla zalogowanych]

Niemiecka nazwa:
Komitee zur Befreiung der Juden russischen
[link widoczny dla zalogowanych]

Walczyli o rząd dusz żydowskich na terytorium I Rzeczypospolitej. Konkurent był nie byle jaki:

Światowa Organizacja Syjonistyczna
[link widoczny dla zalogowanych]

I wszystko szło po ich myśli.
Doprowadzona do upadku carska Rosja, Traktat Brzeski, Powstanie rządu Zachodniej Ukrainy i tylko te nikczemne lwowiaki!
Wzniecili 1 listopada 1918 roku POWSTANIE LWOWSKIE o Polskę!!!!


Ostatnio zmieniony przez lutnia dnia Śro 16:30, 20 Mar 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:59, 20 Mar 2013    Temat postu:


[link widoczny dla zalogowanych]

Syndykat zbrodni

W latach 1937 i 1938 mieszkańcy polskich wsi i miasteczek na terytorium ZSRS nie spali po nocach, czekając do świtu na łomotanie NKWD w drzwi. Pojmanych wywożono setkami do obwodowych komend i tam zabijano strzałem w tył głowy. Podczas tej starannie zaplanowanej eksterminacji, tzw. Operacji Polskiej NKWD, zginęło w ciągu jedenastu miesięcy 111 tys. Polaków.

Traktat ryski zawarty w 1921 roku po wojnie z bolszewikami pozostawił za wschodnią granicą II Rzeczypospolitej około miliona Polaków. Stalin wiązał z tą ludnością spore nadzieje: po klęsce w 1920 roku pod Warszawą zaplanował utworzenie w ZSRS małej sowieckiej Polski, by wykształcić kadry, które wezmą udział w przyszłej agresji na II Rzeczpospolitą i będą rządzić w czerwonej republice nad Wisłą. Utworzono zatem dwa Rejony Narodowe: tzw. Marchlewszczyznę na Ukrainie w 1925 i Dzierżyńszczyznę na Białorusi w 1932 roku. Pomysł ten wspierali polscy komuniści mieszkający w pierwszym państwie robotników i chłopów: Julian Marchlewski, Feliks Kon, Feliks Dzierżyński i jego żona Zofia.CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:04, 20 Mar 2013    Temat postu:


Этот групповой портрет доказывает, что ГПУ-НКВД расстреливало не только интеллигентов, но и попавших в лапы гэбне инопланетян-гуманоидов:
[link widoczny dla zalogowanych]

Likwidacja zamiast kolektywizacji

„Eksperyment narodowy” zakończył się niepowodzeniem, ponieważ mieszkańcy obu okręgów czuli się związani z własną tradycją narodową oraz katolicyzmem. Próby zakładania kołchozów uświadomiły bolszewikom, że ich zamiary chybiły. W 1930 roku na Podolu wybuchło zbrojne powstanie przeciw kolektywizacji, stłumione po trzech dniach przez wojsko. W obu Rejonach Narodowych Polacy witali aktywistów siekierami i kosami.

Wrogość Sowietów do Polaków w okresie międzywojennym miała wiele przyczyn, z których dwie wydają się szczególnie istotne. Po pierwsze, upokorzenie zaznane przez Armię Czerwoną podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, które zniweczyło jej plany marszu na Zachód do zrewoltowanych Niemiec, wzbudzało pragnienie odwetu za klęskę warszawską. Po drugie zaś, plany podboju Europy wpisane w komunistyczną ideę wymagały ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej: wymordowania warstw społecznych zdolnych zorganizować opór i nim pokierować.

Tymczasem polscy mieszkańcy ZSRS znów pokrzyżowali zamiary Stalina, nie poddając się kolektywizacji, co poskutkowało ogłoszeniem w 1935 roku decyzji o rozwiązaniu rejonu narodowościowego Marchlewszczyzny. Na podstawie uchwały Rady Komisarzy Ludowych ZSRS z 28 kwietnia 1936 roku rozpoczęto masowe wywózki mieszkańców na Syberię i do Kazachstanu. Zgodnie z końcowymi sprawozdaniami NKWD, należy przyjąć, że objęły one wówczas około 50 tys. Polaków.CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:18, 20 Mar 2013    Temat postu:


Всеволод Аполлонович Балицкий (27 ноября 1892 года, г. Верхнеднепровск, Екатеринославская губерния — 27 ноября 1937 года, Москва) — деятель ВЧК-ОГПУ-НКВД, комиссар государственной безопасности 1-го ранга (26.11.1935).
[link widoczny dla zalogowanych]

W trybach machiny terroru

Niszczenie polskiego żywiołu w obu okręgach trwało jeszcze, kiedy w 1937 roku wybuchł wielki terror wymierzony w mieszkańców całego ZSRS: Rosjan, Ukraińców, Gruzinów, Tatarów, Estończyków, Łotyszów, Niemców, Koreańczyków, Kurdów, Greków, Finów, nawet Chińczyków i Irańczyków – bo taka była wewnętrzna logika komunizmu: nie zdołałby przetrwać bez wewnętrznego wroga. Szczególne miejsce wśród ofiar zajmowali Polacy, którzy ginęli w latach wielkiego terroru czterdziestokrotnie częściej niż inni obywatele sowieccy – jak podaje Timothy Snyder, autor pracy „Skrwawione ziemie” – chociaż stanowili w Sowietach niespełna 0,4 procent ludności.

Słynnym rozkazem nr 00485 ludowego komisarza spraw wewnętrznych Nikołaja Jeżowa z 11 sierpnia 1937 roku uznano Polaków – obywateli sowieckich za szpiegów „Polskiej Organizacji Wojskowej” na usługach warszawskiego wywiadu. Dywersyjną działalnością „POW” szef NKWD na Ukrainie Wsiewołod Balicki tłumaczył jeszcze w 1933 roku przyczyny Wielkiego Głodu, wykorzystując nazwę organizacji założonej w 1915 roku przez Piłsudskiego i rozwiązanej w 1921 roku w II Rzeczypospolitej.

„Wyczarowaną podczas klęski głodu w 1933 roku ’Polską Organizację Wojskową’ podtrzymywano na sowieckiej Ukrainie jako czysto biurokratyczną fantazję, po czym zaadaptowano do potrzeb usprawiedliwienia terroru narodowego wobec Polaków w całym Związku Sowieckim – pisze Timothy Snyder. – Polacy stali się najważniejszymi ofiarami wśród narodowości sowieckich. Powody wynaleziono już podczas klęski głodu w 1933 roku, by posłużyć się nimi w latach 1937-1938”.CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:27, 20 Mar 2013    Temat postu:


Woroszyłow, Mołotow, Józef Stalin i szef NKWD Nikołaj Jeżow
[link widoczny dla zalogowanych]

Krwawy karzeł” i inni

Nastąpiło generalne uderzenie w Polaków na terytorium sowieckiej Ukrainy i sowieckiej Białorusi, Operacja Polska NKWD: wielka akcja „oczyszczania pasa przygranicznego z elementu niepewnego” i „całkowitej likwidacji (…) podstawowych zasobów ludzkich polskiego wywiadu w ZSRS”. Szef NKWD Nikołaj Jeżow wprowadził podział aresztowanych na grupy: „Pierwsza kategoria, do której należą wszystkie szpiegowskie, dywersyjne, szkodnicze i powstańcze kadry wywiadu, podlega rozstrzelaniu; druga kategoria, mniej aktywna od nich, podlega osądzeniu w więzieniach i łagrach z wyrokiem od 5 do 10 lat”.

Za przeprowadzenie operacji odpowiedzialni byli Jeżow, zwany „krwawym karłem” z powodu okrucieństwa oraz niskiego wzrostu (153 cm), i podlegli mu szefowie NKWD – na Ukrainie Izrael Leplewski, a na Białorusi Borys Berman.

Od sierpnia 1937 roku do obwodowych komend NKWD trafiały listy skazanych, przygotowane w pośpiechu przez instancje lokalne. Rodzaj przewinienia określano zwięźle: „polski kontrrewolucjonista”, „wróg ZSRS”, „polski kułak”, „piłsudczyk”, „działacz katolicki” czy „członek POW”. Aby zadowolić Jeżowa, winnych wyszukiwano nawet w aktach miejskich – wystarczyło polskie nazwisko, by znaleźć się na liście.

W Moskwie wyroki były akceptowane przez Jeżowa i głównego prokuratora Andrieja Wyszyńskiego, który przeszedł do historii prawodawstwa jako autor przyjętej w ZSRS tezy, że przyznanie się oskarżonego stanowi dowód jego winy, oraz inicjator metod „fizycznego oddziaływania”, czyli tortur. Przez całe lata 30. służył Stalinowi jako narzędzie likwidacji wrogów politycznych, oskarżając w procesach pokazowych i uczestnicząc w egzekucjach. Operacja Polska była dlań jednym z wielu zadań w walce o zwycięstwo bolszewizmu.

Stalin dał NKWD zbyt mało czasu na wymordowanie tysięcy ludzi, więc nazwiska ofiar zatwierdzano w stolicy po pobieżnym przeglądzie dokumentacji – bywało, że po dwa tysiące dziennie. Po pierwszych 20 dniach operacji Jeżow doniósł Stalinowi, że dokonano już ponad 23 tys. aresztowań. „Bardzo dobrze! Wykopujcie dalej i usuwajcie ten polski brud” – odpowiedział generalissimus. Działania NKWD nabrały takiego tempa, że do Moskwy docierały listy z nazwiskami ludzi już rozstrzelanych, więc od września 1937 roku decyzje podejmowało lokalne NKWD.
Tylko w ciągu sześciu tygodni na śmierć posłano około 72 tys. osób.

Zwłoki pomordowanych wywożono do okolicznych lasów, gdzie wrzucano je do głębokich dołów i zasypywano. Spoczywają obok jeńców katyńskich w Kijowie-Bykowni i Mińsku-Kuropatach, a także w Moskwie-Butowie, Lewaszowie pod Petersburgiem, Smoleńsku, Charkowie, Winnicy…CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:41, 20 Mar 2013    Temat postu:


"Черный ворон" - автомобиль, предназначенный для перевозки заключенных и арестованных. Иными словами "автозак".
[link widoczny dla zalogowanych]
To samochód zakładów Forda "ГАЗ АА",
Decyzję o budowie dużej fabryki samochodów podjęto w ZSRR w 1929. W tym celu podjęto rozmowy na temat zakupu licencji na kilka modeli pojazdów od amerykańskiego przedsiębiorstwa Ford. Od 1930 r. w fabryce Gudok Oktjabrja w wytwarzano na licencji samochody marki Ford model A. Budowę nowej fabryki koło Niżnego Nowogrodu rozpoczęto w 1930. 29 stycznia 1932 wyprodukowano pierwszy samochód - ciężarówkę na licencji Forda-AA, noszącą jeszcze oznaczenie NAZ-AA. 8 grudnia 1932 ruszyła pełna produkcja już pod marką GAZ. Produkowano głównie samochody osobowe GAZ-A i ciężarowe GAZ-AA i GAZ-AAA. W latach 30. zakłady GAZ otrzymały imię Mołotowa, stąd wszystkie samochody osobowe nosiły oznaczenia liczbowe z literą M - do 1957 roku, kiedy w związku z odwilżą polityczną Chruszczowa, Mołotow wraz z innymi funkcjonariuszami stalinowskimi znalazł się w niełasce i odbierano zakładom jego imi.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:51, 20 Mar 2013    Temat postu:


[link widoczny dla zalogowanych]

Jeżow lubił egzekucje

Nikołaj Jeżow nie doczekał końca Operacji Polskiej. Szczególną cechą bolszewizmu lat 30. i 40. XX wieku była szybka wymiana kadr metodą najprostszą – przez mordowanie poprzedników. Każdy zajmował miejsce usuniętego przez siebie funkcjonariusza, by po niedługim czasie zaznać tego samego losu. Jeżow popadł w niełaskę w 1938 roku i trafił na polityczne zesłanie: został ludowym komisarzem Żeglugi Śródlądowej. Postawiony krótko potem przed tajnym sądem został rozstrzelany prawdopodobnie w 1940 roku. A tak lubił sam uczestniczyć w egzekucjach swoich kolegów po fachu… „Wówczas proces rozstrzeliwania nabierał cech spektaklu teatralnego” – pisze historyk Nikita Pietrow. Gdy w 1938 roku pozbywał się swego poprzednika Gienricha Jagody oraz kilku wysokich funkcjonariuszy NKWD, urządził przedstawienie: „Jagoda miał być rozstrzelany jako ostatni, a wcześniej jego i Bucharina posadzono na krzesłach i zmuszono do patrzenia na egzekucje pozostałych skazanych. Przed rozstrzelaniem Jagody Jeżow nakazał komendantowi Kremla pobić go”. Organizator rzezi Polaków „przez dwa lata kierował największymi, najbardziej krwawymi prześladowaniami politycznymi w pokojowym okresie europejskiej historii” – pisał uciekinier z Rosji, wieloletni archiwista KGB Wasilij Mitrochin.

Po Jeżowie nastał Ławrientij Beria, którego upadek i śmierć z decyzji współtowarzyszy nastąpiły w 1953 roku. Izrael Leplewski, który został szefem NKWD na Ukrainie w 1937 roku po straconym Wsiewołodzie Balickim, sam trafił do aresztu w kwietniu 1938 roku i został zamordowany przed zakończeniem Operacji Polskiej.CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:59, 20 Mar 2013    Temat postu:

Леплевский, Израиль Моисеевич



Израиль Моисеевич Леплевский (1896 — 28.7.1938) — деятель ВЧК-ГПУ-ОГПУ-НКВД, комиссар государственной безопасности 2-го ранга (26 ноября 1935).

Биография

Родился в Брест-Литовске в еврейской рабочей семье. С 1910 член Бунда. С 1917 член РСДРП(б). С января 1918 — сотрудник Самарской ЧК. В 1918—1919 зам. председателя Екатеринославской ЧК. Начальник Подольского губотдела ГПУ (с 16 февраля 1923), начальник Одесского Особотдела (27 октября 1925 — 5 июля 1929), начальника ОГПУ СССР. Организатор фальсифицированного процесса Дело «Весна»[1].
Был Наркомом внутренних дел БССР (декабрь 1934 — ноябрь 1936 гг) и УССР (июнь 1937-январь 1938). Входил в группу руководителей НКВД, организовавших процесс над Г. Е. Зиновьевым и Л. Б. Каменевым. Один из главных организаторов процесса над М. Н. Рютиным и Второго Московского процесса над Радеком и др. Организатор массовых чисток в РККА. Один из главных организаторов Третьего Московского процесса.
В апреле 1938 уволен из НКВД и 28 апреля арестован как «участник фашистского заговора в НКВД». 28 июля расстрелян на полигоне «Коммунарка» по приговору ВКВС. Реабилитирован не был.

Семья

Его старший брат — Леплевский, Григорий Моисеевич (1.5.1889 — 29.07.1938) также участвовал в революционном движении, вначале как член Бунда, позже — большевик. На момент ареста занимал пост заместителя Генерального прокурора СССР.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:16, 20 Mar 2013    Temat postu:

Берман, Борис Давыдович



Бори́с Давы́дович Бе́рман (15 мая 1901 года, Читинский уезд Забайкальской области — 22 февраля 1939 года, Москва) — деятель органов государственной безопасности СССР, комиссар государственной безопасности 3-го ранга (14.3.1937).

Биография

С мая 1918 г. добровольцем в Красной Армии. После прихода белых перебрался в Маньчжурию. Член компартии с августа 1923 года.
С 1919 года в органах ВЧК. В январе 1931 г. переведён в ИНО ОГПУ, направлен резидентом в Берлин. В 1933 г. был направлен нелегальным резидентом в Рим. С 1934 г. на руководящих должностях в центральном аппарате ИНО ОГПУ. С 21 мая 1935 г. 1-й заместитель начальника Иностранного отдела Главного управления государственной безопасности (ГУГБ) НКВД СССР Абрама Слуцкого. С 31.8.1936 заместитель начальника Секретно-политического (4-го) отдела ГУГБ. С марта 1937 г. нарком внутренних дел Белорусской ССР и начальник Особого отдела Белорусского военного округа. Входил в Белорусскую республиканскую Особую тройку НКВД. В мае 1938 г. отозван в Москву и утвержден начальником 3-го управления (транспорта и связи) НКВД СССР.
Депутат Верховного Совета СССР 1-го созыва.
Арестован 24 сентября 1938 г. Приговорён ВКВС к высшей мере наказания, расстрелян на расстрельном полигоне «Коммунарка». Военная коллегия Верховного Суда СССР в 1956 году признала его не подлежащим реабилитации.

Награды

Награждён орденом Ленина (19.12.37), двумя знаками «Почётный работник ВЧК-ГПУ», именным оружием.

Семья

Брат М. Д. Берман. Супруга М. А. Бак, сотрудница НКВД, сестра Б. А. Бака.
[link widoczny dla zalogowanych]

Ten Hebrajczyk mordował Polaków z niebywałą pasją, skąd w nich taka nienawiść?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:25, 20 Mar 2013    Temat postu:


[link widoczny dla zalogowanych]

Kłamstwo „stalinowskich wypaczeń”

W PRL terror lat 30. zapisał się jako „okres stalinowskich wypaczeń”, których ofiarami padli przede wszystkim członkowie Komunistycznej Partii Polski; w pamięci Zachodu, za sprawą propagandy uprawianej po śmierci Stalina przez jego następcę Nikitę Chruszczowa, wielki terror utożsamiany jest do dzisiaj jedynie z pokazowymi procesami czołowych bolszewików.

Wielkie milczenie rozpostarło się nad 111 tysiącami wymordowanych Polaków – ich los zadaje kłam teoriom o „wypaczeniu komunizmu” przez Stalina, zmuszając do uznania całego systemu sowieckiego za „wypaczony” w podstawowym założeniu, w samym swoim rdzeniu.

O Operacji Polskiej NKWD nie pamiętała przez dwie dekady również III Rzeczpospolita. Niezauważona pozostała książka Mikołaja Iwanowa „Pierwszy naród ukarany: Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939” z 1991 roku. Równie nikłe zainteresowanie towarzyszyło ukazaniu się w 1999 roku pracy zbiorowej „Czarna Księga Komunizmu”, zawierającej informację o zamordowaniu 111 091 Polaków. Andrzej Paczkowski przytoczył w niej również numer i treść rozkazu Jeżowa. Po tej publikacji zaczęto wprawdzie pisać i mówić w mediach o Operacji Polskiej NKWD, ale do dzisiaj zagłada Polaków w Sowietach nie zajmuje należnego jej miejsca w pamięci zbiorowej – obok zbrodni katyńskiej i Powstania Warszawskiego. Sejm oddał cześć ofiarom lat 1937 i 1938 dopiero w 2009 roku, a kilka miesięcy później ukazał się wydany przez IPN zbiór dokumentów „Wielki Terror: Operacja Polska 1937-1938”, lecz do społecznej świadomości wiedza o rzezi Polaków w Sowietach pod koniec lat 30. XX wieku przebija się mozolnie.CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:35, 20 Mar 2013    Temat postu:


Полет творческой мысли потрясает: жертва режыма на качельках из колючей проволоки с инсталлированной в полотно ксерокопией постановления о реабилитации:
[link widoczny dla zalogowanych]

Polska o nich zapomniała

Zaniedbanie to sięga czasów II Rzeczypospolitej, w której znalazło się zaledwie kilku wrogów traktatu ryskiego, krzyczących o tragedii Polaków w Sowietach. Pisze o tym w swoich wspomnieniach Maria Czapska, współtwórczyni „Kultury” paryskiej i siostra Józefa, malarza i pisarza, autora „Na nieludzkiej ziemi”: „Traktat ryski skazał na straszną niewolę sowiecką i stopniowe wyniszczenie ponad milion ludności, jak najbardziej polskiej, tak miejskiej, jak wiejskiej, ludności polskich zaścianków, związanych z Polską tradycjami, wyznaniem, krwią powstańczą, carskimi rugami, Sybirem… (…) Profesor Marian Zdziechowski, mińszczanin, nazwał traktat ’zbrodnią… popełnioną z lekkim sercem’. Biskup miński, Zygmunt Łoziński, podobnie z tą ziemią związany i czujny pasterz najdalszych nadberezyńskich parafii swojej diecezji, określił traktat jako zdradę i domagał się sądu nad nim. W Sejmie padło słowo ’Kain’, a Michał K. Pawlikowski piętnował obojętność całego polskiego społeczeństwa. (…) ’I kiedy ludność tego kraju niewinnego – pisał – za wiarę i słowo była mordowana, więziona, zsyłana do obozów lub masowo wysiedlana, milczał Sejm, milczała prasa, milczeli pisarze’”.

Anna Zechenter, IPN Oddział Kraków
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:50, 20 Mar 2013    Temat postu:


Zygmunt Łoziński (1870-1932) – polski duchowny rzymskokatolicki, biskup miński w latach 1917-1925 oraz biskup piński w latach 1925-1932. Urodzony 5 czerwca 1870 Boracinie koło Nowogródka, początkowo naukę pobierał w Warszawie, aby następnie ukończyć Akademię Duchowną w Sankt Petersburgu i 23 czerwca 1895 przyjąć święcenia kapłańskie. Zaangażowany w akcje niepodległościowe 17 listopada 1898 został przez władze rosyjskie skazany i zamknięty w odosobnionym klasztorze w Aglonie na Łotwie. Po trzech latach internowania rozpoczął pracę jako duszpasterz m.in. w Smoleńsku, Rydze i Mińsku, równocześnie zostając wykładowcą Pisma Świętego języka hebrajskiego w petersburskiej Akademii Duchownej. Swoją edukację kontynuował również w Rzymie i Jerozolimie. W trakcie Wielkiej Wojny początkowo był kapelanem jeńców trafiających do niewoli rosyjskiej, a w dniu 2 listopada 1917 otrzymał nominację na biskupa mińskiego. Święcenia biskupie uzyskał 23 lipca 1918 w Warszawie. Funkcję tę pełnił do grudnia 1918, kiedy to po wkroczeniu armii rosyjskiej na teren Mińska musiał pozostać w ukryciu. W latach 1920-1925 był wielokrotnie aresztowany i więziony przez władze Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W tym samym czasie odznaczony został również Orderem Orła Białego i Krzyżem Walecznych. 2 grudnia 1925 mianowany został pierwszym ordynariuszem nowo utworzonej diecezji pińskiej. Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł 26 marca 1932 r. w Pińsku, będąc pochowanym w miejscowej katedrze. Jego najważniejsze dzieła to kazania, m.in.: „Chrześcijańska miłość ojczyzny i praca narodowa”.

Bp Zygmunt Łoziński o traktacie ryskim

W rok po traktacie

Przeżyliśmy rocznicę dnia 18 marca 1921 r. [podpisania Traktatu Ryskiego kończącego wojnę polsko-sowiecką 1919-1920 – przy. red.]. Warto na dzieło dnia tego spojrzeć z oddali roku, który nas od niego dzieli.

Mógłby to był być dzień wielki i radosny. Kładł on pieczęć na zakończeniu wojny, z której wychodziliśmy jako zwycięscy; określał granicę naszą wschodnią, której nam dotychczas brakło; kładł podwa­liny zgodnego życia z - sąsiadem, którego włości stykają się z Rzeczy­pospolitą na przestrzeni przeszło 1000 kilometrów, i możności pracy, poświęconej całkowicie rozwojowi wewnętrznego ładu, dobrobytu i siły. Okoliczności tak się złożyły, że w czasie pertraktacji rosyjskich mo­gliśmy stawiać wszystkie warunki, jakie uznawaliśmy za pożyteczne dla naszego państwa i za sprawiedliwe dla stron obydwóch

Mogliśmy... A cośmy pozyskali…? Granice, pozostawiające za sobą ogromny szmat ziemi, wydartej nam kiedyś przemocą, z milionami ludu (skazanego na dalsze bez widoków na przyszłą zmianę mę­czarnie pod butem żydowskich „Suwerenów” i zgrai ich najmitów), oraz z niezliczonymi bogactwami polskimi państwowymi i prywatnymi, linię graniczną, niezdolną obronić nas ani przed zbrojną, ani przed, „pokojową” akcją wroga, „przyjaciela-sąsiada”, nie przestającego pragnąć, ani szukać naszej zguby i ani myślącego spełniać zobowiązań podpisanych, gro­żące nam ciągle niebezpieczeństwo, tkwiące w samym fakcie, iż więk­sza część Białej Rusi, której druga część do nas należy, pozostaje pod władzą bolszewicką, niemożność przyjścia z pomocą rodakom naszym w tak dźwięcznie zwanej „Sowdepji” celem odzyskania ich mienia, pozostającego w szponach „bezinteresownych” lecz praktycznych „ide­owców”, konieczność zupełnego zdania na ich łaskę i niełaskę sprawy obywateli polskich „niepodlegających ich sądom i władzy”, którzy po­zostają na ich terytorium, całkowitą bezradność wobec ich agitacji, cynicznie w Moskwie zapowiedzianej przez Lenina w chwili wyrze­kania się jej przez Joffego w Rydze, i prowadzonej bez ceremonii i obsłon.

Słowem, zgodnie z naszą historyczną tradycją, odniósłszy zwycię­stwo na polach bitew, zostaliśmy sromotnie pobić przy zielonym stole i nie oręż nasz, ale rozum p. Joffego rozstrzygnął o stosunkach między Polską i ziemią „rad ludowych”, mocno zarazem wpływając na cały bieg życia państwa naszego po wojnie.

Czy jednak tylko rozum p. Joffego…? Rozum to wprawdzie iście żydowski, przewrotny, podstępny; Joffe kręcił i kłamał świadomie, obiecywał nie myśląc dotrzymywać. Ale nie jemu wyłącznie „zawdzięczamy" smutny stan, w jakim żeśmy się znaleźli. Jest to w znacz­nej części owoc pracy naszej własnej delegacji w grodzie wielkiego biskupa Alberta, jej niedołęstwa, lekkomyślności i lekceważenia sprawy ojczystej, złożonej w jej ręce.

Czy wszakże jest to sąd sprawiedliwy...? Czy nie jest to rzucanie kamieniem na ludzi za ich przekonania…? Może ktoś inny inne by po­stawił bolszewikom warunki? Oni podpisali te, które sami uważali za najpożyteczniejsze dla Polski: nawet choćby się mylili, nie wolno ich potępiać, jeśli działali w dobrej wierze.

Zastrzeżenia słuszne, i aby im, zadość uczynić, niezbędnym jest przeprowadzić rozróżnienie. Naprzód kwestia granicy. Zdaje się, że bardzo jasną jest rzeczą, iż podział Białej Rusi, czyniący wrogowi podarunek darmowy z ogromnych przestrzeni, które całkiem jedna­kowe prawa mają należenia do Polski, jak obecne województwo No­wogródzkie. Poleskie, Wołyńskie, jest krokiem zgoła fałszywym; tym fałszywszym, iż podzielono tu ziemię, stanowiącą pewien samoistny or­ganizm, czyli dopuszczono się czynu, noszącego w sobie samym zaród swej nietrwałości i źródło przyszłej pomsty dziejowej, która nazbyt często wymierza z całą surowością chłostę za naruszoną sprawiedli­wość. Zdaje się, że bardzo jasną jest rzeczą, iż żadne względy ani praktyczne, ani ideowe niedomagały się, aby zachowując przy Polsce ziemie niemniej polskie, jak powiaty: brzeski, prużański, kobryński itd., odcinać od niej te, w których element polski i katolicki jest da­leko silniejszy, mianowicie powiaty: miński (wschodni), borysowski, lepelski, ihumeński i zachodnie ziemi mohylowskiej, z jedynym w do­datku na całej linii wschodniej powyżej Wilna większym ośrodkiem życia polskiego, jakim jest Mińsk.
Więcej na:
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:52, 17 Kwi 2013    Temat postu:



Zagłada polskiej wsi Białystok

W latach 1937-1938 NKWD zamordowało niemal wszystkich mężczyzn w polskiej wsi Białystok na Syberii. Uznano ich za "wrogów ludu" i "polskich powstańców" lub "szpiegów".


Narazili się już w okresie przymusowej kolektywizacji, broniąc się przez długie pięć lat przed projektem zamiany ich wsi w kołchoz. Sowiecka włast´ im to zapamiętała. Kiedy przyszedł Wielki Terror i rozglądano się na wszystkie strony za "wrogami", miejscowe NKWD uznało Białystok za miejsce, gdzie można w części zrealizować plan zbrodni przygotowany dla obwodu Tomska.

Wieś była biedna, liczyła około 500 mieszkańców i nie miała żadnych kontaktów z odległą Polską, bo to przecież daleka Syberia, ale to nie miało żadnego znaczenia. Liczył się plan i liczba trupów.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:00, 17 Kwi 2013    Temat postu:


Wigilia na Syberii, obraz Jacka Malczewskiego
[link widoczny dla zalogowanych]

"Dobrowolcy"

Wieś Białystok (tak nazywana od roku 1914) w obwodzie tobolskim była nietypowa, jeśli chodzi o polskie wyobrażenia o Sybirze. Na ogół uważamy, że wszyscy Polacy, którzy się tam znaleźli, to ofiary represji rosyjskich, potem sowieckich.

Tymczasem wielu Polaków osiadło na Syberii dobrowolnie. Kiedy nasi ubodzy rodacy z Galicji i z zaboru pruskiego wyjeżdżali pod koniec XIX wieku za chlebem do Ameryki, Kanady czy Nowej Zelandii, na obszarze imperiów carów podobną rolę "ziemi obiecanej" pełniła Syberia.

Rządowi rosyjskiemu Piotra Stołypina zależało na reformie rolnej i zagospodarowaniu olbrzymich obszarów Syberii. Namawiano ubogich mieszkańców zachodnich guberni Rosji do kolonizowania Syberii przez system ulg i zachęt - począwszy od przewozu dobytku i zwolnień z podatków państwowych, skończywszy na przydziale sybirskiej ziemi pod osiedlenie. W taki sposób powstała w roku 1898 sybirska osada nazwana później Białymstokiem na pamiątkę miasta stron rodzinnych większości osiedleńców.

Osada się rozrastała i krzepła z roku na rok. Osiedleńcy od początku myśleli o kościele. Mimo wielkiej biedy w pierwszych latach ogromnym wysiłkiem wznieśli świątynię. To z kolei przyspieszyło rozbudowę wsi, bo Polacy z dala od stron rodzinnych zawsze szukali kościoła, możliwości wspólnej modlitwy, nade wszystko ochrzczenia dzieci i wychowania ich po katolicku. To pragnienie było tak silne, że jeden z pierwszych osadników Aleksander Jocz, gdy urodziła mu się Maria Magdalena, sprzedał krowę i rzeką Ob popłynął do Tomska, żeby ochrzcić córeczkę. Od roku 1908 Białystok miał swój kościółek.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:03, 17 Kwi 2013    Temat postu:


Tomsk, dworzec 1904
[link widoczny dla zalogowanych]

Diabeł machnął ogonem

Nieszczęścia nadeszły wraz z rewoltą bolszewicką w Rosji. Bolszewizm zainstalował się na dobre na Syberii w roku 1920. W roku 1923 bolszewicy wygnali z Białegostoku proboszcza ks. Mikołaja Michasionka i zaczęli agitację antykatolicką. Wkrótce zamknęli też kościół, co było dla ludzi prawdziwym nieszczęściem i zapowiedzią jeszcze większych dramatów w kolejnych latach.

Do ściągnięcia dzwonu na ziemię za pomocą sznura bolszewicy użyli dzieci ze szkoły. To miała być "lekcja wychowawcza". Dzwon upadł na ziemię z głuchym jękiem, jakby sam Pan Bóg zapłakał, i rozbił się. To był zły znak. Potem łotry sprofanowały krzyż. Ostateczne rozgrabienie kościoła, zamienienie go na spichlerz na zboże, następnie na wiejski klub, nastąpiło później.

Potem przyszła przymusowa kolektywizacja. Dla ludzi wyrosłych z wielkiej biedy, spragnionych własnej ziemi i chudoby, kołchozy były przekleństwem. Białostocczanie opierali się kolektywizacji aż do roku 1935. Ponieważ agitacja i straszenie nie pomagały, do wsi przyjechało NKWD. Aresztowali 17 chłopów, oskarżyli o agitację antysowiecką i plany zabicia aktywistów partyjnych. Ośmiu postawiono przed sowieckim "sądem" i skazano na łagry. Tylko trzech wróciło do swoich, pozostali przepadli. Wkrótce w Białymstoku powstał kołchoz Czerwony Sztandar... Najgorsze jednak dopiero miało przyjść.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:11, 17 Kwi 2013    Temat postu:


„Trajłowka” – tak łagiernicy nazywali wynoszenie ściętych pni drzew do trasy leśnej kolejki.
Rysunek nieznanego łagiernika opublikowany w wydawnictwach II Korpusu.
[link widoczny dla zalogowanych]

Wielki Terror

Zaledwie dwa dni po złowieszczym rozkazie Nikołaja Jeżowa, szefa NKWD, rozpoczynającego Operację Polską w całych Sowietach, 13 sierpnia 1937 roku do Białegostoku przybyło NKWD i aresztowało kilkunastu mężczyzn, wśród nich kierownika szkoły Piotra Czerwonego i weterynarza Feliksa Michnię. Enkawudziści powiedzieli, że to polscy kontrrewolucjoniści, członkowie POW, przygotowujący się do powstania przeciwko sowieckiej własti...

Zarzuty wobec weterynarza znane są Polakom nie tylko z Syberii i nie tylko ze Związku Sowieckiego. Miał to być, według NKWD, groźny sabotażysta, który świadomie rozprzestrzeniał chorobę kołchozowych koni i zarazę u świń...

Pod koniec lat 40. w Polsce UB oskarżył inżyniera Zielke, zarządcę majątku rolnego na Powiślu, o sabotaż. Podobno specjalnie źle zakopcował kartofle, żeby gniły, i osłabiał w ten sposób "nową rzeczywistość". Dostał za to karę śmierci! Podobnych przypadków było wtedy więcej. Nie do końca zdajemy sobie sprawę, że "polski" UB był delegaturą NKWD i przejął diabelskie metody wprost z Sowietów. Inżynier Zielke zginął oczywiście nie za kopce ziemniaczane, tylko za współpracę ze szwadronem mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:15, 17 Kwi 2013    Temat postu:


Pieszy konwój – maszerująca kolumna więźniów, obok drogi leżą zastrzeleni ci, którzy nie mieli sił iść dalej. Rysunek nieznanego łagiernika opublikowany w wydawnictwach II Korpusu.
[link widoczny dla zalogowanych]

Metody "śledztwa" NKWD w sprawie aresztowanych białostocczan musiały być bardzo przekonujące, skoro niewinny weterynarz podpisał się pod napisanym mu zeznaniem, że właśnie szykował otrucie wszystkich koni kołchozowych, a kierownik szkoły przyznał się, że należał do POW i że wciągnął go do tej organizacji ks. Żukowski.

Mechanizm zawsze ten sam: jeśli jest ksiądz w pobliżu, trzeba go wciągnąć do sprawy jako "prowodyra". Takie i podobne szablony sowieckie obowiązywały w Polsce "ludowej" przez całe lata. W przypadku propagandy (np. antykościelnej) obowiązują w niektórych "mediach", zwłaszcza elektronicznych, do dziś...

Oskarżony Feliks Jocz miał rzekomo podpalić chlew kołchozowy. Tak napisano i on się pod tym musiał podpisać, mimo że w białostockim kołchozie chlewa nie było...

18 października 1937 roku dziewięciu aresztowanych białostocczan zostało skazanych na karę śmierci i wkrótce zamordowano ich w nieznanym miejscu. Włast´ sowiecka "rehabilitowała" ich w 1958 roku...
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:24, 17 Kwi 2013    Temat postu:

POLACY NA SYBERII - Z łagrów do armii Andersa

Jeden z oficerów WP po wyjściu z łagru w 1941 r.
[link widoczny dla zalogowanych]

Trudno powstrzymać się przed refleksją, że sowieckie "rehabilitacje" wiele lat po dokonanych zbrodniach noszą znamiona zwykłej manipulacji ludźmi, a nie aktu sprawiedliwości. Dzieci białostocczan czekały na "rehabilitację" ojców przez 20 lat i więcej od dokonanych zbrodni, przez 7-10 lat od śmierci Stalina, przez kilka lat od referatu Chruszczowa potępiającego "kult jednostki".

A sam Chruszczow "odnowiciel" był w czasach Wielkiego Terroru członkiem Komitetu Centralnego WKP(b), w roku 1939 organizatorem represji na kresowych Polakach i ich sowietyzacji. Systemowi sowieckiemu potrzebne były "odwilże" i "rehabilitacje", by skuteczniej mamić ludzi.

Kolejne tygodnie i miesiące przynosiły ludziom z Białegostoku nowe tragedie rodzinne. Zbrodniarze z NKWD przyjeżdżali tu jeszcze wielokrotnie i scenariusz zawsze był ten sam: aresztowanie, zmyślanie zeznań o POW, całkowite nieliczenie się z jakimikolwiek realiami w tych "zeznaniach", bo bici okrutnie ludzie i tak musieli się pod wszystkim podpisać.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 6:54, 20 Maj 2013    Temat postu:


Pułkownik Bronisław Rakowski po wyjściu z łagru w 1941 r.
[link widoczny dla zalogowanych]

Requiescant in pace

Na początku lat 90. Wasyl Haniewicz - urodzony w syberyjskim Białymstoku w roku 1956, przewodniczący stowarzyszenia "Orzeł Biały" w Tomsku i członek stowarzyszenia Memoriał, wydał książkę "Białostocka tragedia". W roku 2008 - po przetłumaczeniu na język polski przez Adama Hlebowicza - wydało ją Bernardinum - wydawnictwo diecezji pelplińskiej.

Wasyl Haniewicz napisał, że ta książka jest "wyznaniem miłości do Polski i opowieścią o licznych prześladowaniach właśnie za tę miłość do Ojczyzny. To opisanie Polaków, którzy zrządzeniem losu znaleźli się daleko od swojego kraju, jednak nigdy o nim nie zapomnieli".

Haniewicz zamieszcza w swojej książce listę Polaków z Białegostoku - osób z jego rodziny, sąsiadów, bliskich, osób znanych we wsi i szanowanych przez współmieszkańców - "osądzonych" przez zbrodnicze "trojki", głównie za rzekomą przynależność do POW, i zamordowanych wkrótce po tych "wyrokach". Oto niektóre nazwiska z tej listy.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 7:08, 20 Maj 2013    Temat postu:


POLACY NA SYBERII - Dzieci polskie pod opieką armii gen. W. Andersa
[link widoczny dla zalogowanych]

Antoni Artisz, lat 22, "osądzony" i zamordowany w nieznanym miejscu w 1937; Bolesław Artisz, lat 31, zamordowany w maju 1938; Jan Artisz, lat 33, i Józef Artisz, lat 35, zamordowani w maju 1938; Adam Arytmowicz, lat 26, zamordowany w maju 1938; Paweł Bach, lat 34, zamordowany w czerwcu 1938; Stanisław Bach, lat 38, zamordowany w maju 1938; Aleksy Bek, lat 54, nauczyciel rodem z Warszawy, zamordowany w styczniu 1938; Antoni Bielawski, lat 26, zamordowany w maju 1938; Wasyl Bielawski, lat 30, zamordowany w lutym 1938; Paweł Borysowiec, lat 26, zamordowany jako jeden z pierwszych w sierpniu 1938; Wincenty Bujewicz, lat 36, zamordowany w maju 1938; Włodzimierz Burzemowski, lat 32, zamordowany w sierpniu 1938; ks. Hieronim Cerpento, lat 60, zamordowany w styczniu 1938; Konstanty Chwalko, nauczyciel, lat 39, zamordowany w listopadzie 1937; Piotr Czerwony, lat 32, kierownik białostockiej szkoły, zamordowany w październiku 1937; Hipolit Haniewicz, lat 52, Kosma Haniewicz, lat 46, Wasyl Haniewicz, lat 31, zamordowani w maju 1938. I wielu, wielu innych - tylko z jednej, niedużej wsi.

"Na zawsze zapamiętałem - pisze Wasyl Haniewicz - słowa wydrapane na ścianie celi więziennej przez jednego z Polaków, tuż przed rozstrzelaniem: "Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, ale najtrudniej - cierpieć i za nią umierać""...

Piotr Szubarczyk, Oddział IPN Gdańsk
[link widoczny dla zalogowanych]

POLACY NA SYBERII - Skazani za odmowę przyjęcia sowieckiego obywatelstwa

Irena Ricke. Bodajbo, 27 czerwiec 1942 r.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:24, 31 Lip 2013    Temat postu:

Zachodnia Białoruś we wspomnieniach
15 maja 2013 02:00


W okresie międzywojennym Miadzioł był siedzibą gminy, należącej do powiatu postawskiego.
[link widoczny dla zalogowanych]

„Nie idealizujemy Piłsudskiego i jego polityki wobec mniejszości narodowych w Polsce. Ale Sowietyzacja Zachodniej Białorusi, która rozpoczęła się po 1939 roku, przyniosła regionowi i jego mieszkańcom znacznie większe szkody” – pisze Igor Milelnikau w gazecie Nowy Czas.

W artykule zatytułowanym „Nieszablonowe wspomnienia Zachodniej Białorusi”, autor przytacza wspomnienia Marii Josifowny, mieszkanki wsi Dziageli położonej w powiecie Miadzioł, która swoje najmłodsze lata przeżyła w „pańskiej Polsce”.

Kobieta decydując się na wspomnienia zastrzegła sobie anonimowość.

„Oj dziecko, nazwiska mojego tylko nie podawaj, nie chcę. A to jeszcze coś nie tak powiem”- przezornie upomina się staruszka, jakby powróciły lęki z przeszłości.

Urodziła się w rodzinie białoruskiego chłopa. Żyli niezbyt dostatnio, ale jak powiada, – z wyciągniętą ręka nie chodziliśmy. Gospodarstwo rodziców posiadało 4 ha gruntów, była krowa, świnia, sad i ogród warzywny. W wyniku odniesionych ran, ojciec został inwalidą, a matka otrzymywał od państwa polskiego rentę.


Maria rozpoczęła naukę w „siedmiolatce”. Szkoła wybudowana w 1930 roku znajdowała się w wiosce Słoboda. We wspomnieniach kobiety, jawi się jako przestronny, jasny, piękny budynek. Uczyło się w nim 250 dzieci, Polacy i Białorusini. Nauczycieli było niewielu, ale za to byli profesjonalni.

Kobieta wspomina, że siedziała w ławce z synem polskiego policjanta, z którym nawiązała świetne relacje. Dzieci rozmawiały ze sobą po polsku, lub po „tutejszemu”, czyli po białorusku. I wszyscy się doskonale rozumieli.

„Dziś często krytykują Polaków i pańskie czasy, a ja powiem tak: Jeśli rodzina była biedna lub potrzebująca, to polska władza pomagała na tyle, aby rodzice mogli wykarmić każde dziecko. U nas w rodzinie było troje dzieci, mama otrzymywała pomoc materialną na jedzenie dla każdego z nas. Tak to było” – mówi Maria Josifowna.

Kobieta wspomina jak miejscowi chłopi, Polacy i Białorusini pracowali u „pana”, który za pracę płacił. Kiedy agronom przyjeżdżał do wsi przed żniwami, ludzie chętnie najmowali się do pracy w polu wiedząc, że „pan” i zapłaci i nakarmi solidnie. Niektórzy wyjeżdżali do pracy na Łotwe lub do Estonii, bo były to czasy, kiedy można było swobodnie podróżować. Przypominam sobie, – mówi staruszka, – że w tym czasie chłopi na Białorusi żyli za „żelazną kurtyną”. CDN
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:34, 31 Lip 2013    Temat postu:


wieś Słoboda. Cerkiew Św. Anny zburzona na polecenie władz radzieckich w 1967 roku. Fot. z lat 20 XX w
Data wykonania zdjęcia: ~1920 Foto ˆ Кастусь Шыталь

Foto ˆ Кастусь Шыталь
Wnętrze cerkwi Św. Anny w Słobodzie. Ftotografia z końca lat 20 XX w.
[link widoczny dla zalogowanych]

We wsi była kościół i cerkiew. Polskie władze nie nękały prawosławnych. Katolickiego księdza i popa prawosławnego często można było zobaczyć, gdy szli razem ulicą. Białoruskich, prawosławnych uczniów prowadzała do cerkwi nauczycielka – katoliczka. Co tydzień do szkoły przyjeżdżał „batiuszka” na lekcje religii. Jeśli przypadało jakieś święto prawosławne, dzieciom białoruskim pozwalano nie przychodzić tego dnia do szkoły. Bo jak można było pracować w święto?

W zachodniobiałoruskich województwach II Rzeczpospolitej rozpowszechniony był system chutorowy. Przyjeżdżał komornik i wyznaczał ziemię. I tak, każde gospodarstwo otrzymywało swój pas ziemi. Wielu przenosiło swoje zagrody jak najbliżej swojej działki.

Wójtem gminy Miadzioł był Alfred Wojciechowski. „Pamiętam, że zawsze podwoził nas do szkoły swoją bryczką. Idziemy drogą, a tu wójt z furmanem jedzie. Brał wszystkie dzieci, jakie były na drodze, i pełną furmankę wiózł do szkoły” .

W urzędzie gminy był jedyny telefon na cały powiat. Dzieci szkolne były prowadzane na wycieczki, a sekretarz, pan Moczulski, pozwalał nawet posłuchać tego niesamowitego aparatu. A potem częstowano nas kawą i bułeczkami” – opowiada staruszka.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:06, 31 Lip 2013    Temat postu:


gen. Władysław Bortnowski

Niedaleko wsi, w której mieszkała Maria Josifowna, znajdował się folwark Kowalki, należący do generała brygady Wojska Polskiego Władysława Bortnowskiego. Jesienią 1938 roku, dowodził on operacją przyłączenia Zaolzia do Polski. Akcja ta przyniosła mu tak znaczną popularność, że po wyborach prezydenckich planowanych na rok 1940 miał zastąpić marszałka Śmigłego na stanowisku naczelnego wodza (marszałek miał zostać prezydentem).

„Pamiętam jak generał przylatywał samolotem wojskowym. W folwarku było duże zamieszanie, wszyscy biegali, krzątali się. Często przyjeżdżała też jego żona. Lubiła jeździć po okolicy rowerem” – wspomina starsza kobieta.


Uczniowie i nauczyciele gimnazji w Postawach. Fotografia sprzed 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Piotr Węckowicz. Serdecznie dziękuję
[link widoczny dla zalogowanych]

17 września 1939, Maria razem z innymi dziećmi jak zwykle poszła do szkoły. I nagle zobaczyła żołnierzy. Ich mundury były inne od tych, w których chodzili Polacy, a na czapkach były duże czerwone gwiazdy. „Dzieci, a gdzie tu właściciele mieszkają? Pokażcie nam” – zapytał jednego z uczniów żołnierz. „A my nawet takiego słowa nie znaliśmy – „właściciele”. Nie rozumieliśmy, czego ci ludzie d nas chcą – mówi kobieta.

Po przybyciu do szkoły, dzieci zobaczyły płaczącą nauczycielkę. Jej męża, dyrektora zabrali żołnierze. Na oczach przerażonych dzieci, ci sami sołdaci, którzy szukali „właścicieli”, wyprowadzili na bagnetach karabinów ze szkoły pozostałych nauczycieli, i poprowadzili drogą w nieznanym kierunku. Z aresztowanymi nauczycielami poszła też żona dyrektora. Tuż przed wybuchem wojny kobieta urodziła dziecko. Wójt też został aresztowany. W pewnym sensie Alfredowi Wojciechowskiemu dopisało szczęście, bo został wywieziony do Kazachstanu, a w 1941 roku po podpisaniu układu Sikorski – Majski, były wójt miadzielski wstąpił do armii Andersa i walczył z Niemcami na Zachodzie. Po wojnie mężczyzna wrócił do Polski.

NKWD aresztowało i miejscowego leśniczego. Za co? Bo był przedstawicielem pionu władzy. Cała rodzina mężczyzny w 1940 została zesłana na Syberię.
[link widoczny dla zalogowanych] CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lutnia
Bywalec



Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 2703
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:12, 31 Lip 2013    Temat postu:


Postawy. Fotografia z lat dwudziestych XX wieku. Z prawej strony budynek cerkwi prawosławnej, która obecnie nie istnieje: została zniszczona w czasie reżimu komunistycznego w latach pięćdziesiątych XX wieku. Do 1815r. w tym budynku mieścił się sąd, ale kiedy stara drewniana cerkiew spłonęła podczas pożaru, Konstanty hrabia Tyzenhauz oddał budynek sądu prawosławnym parafianom. W 1893r. w Postawach została zbudowana nowa murowana prawosławna cerkiew pod wezwaniem Św. Mikołaja.
[link widoczny dla zalogowanych]

Jeśli ktoś był zamożny, miał trochę więcej niż inni, natychmiast stawał się wrogiem” – mówi pani Maria. Jeszcze wczoraj, spokojna wieś, nagle został podzielona na „”swoich” i „cudzych”. Radzieccy towarzysze układali listy „wrogów ludu”. Często przy sporządzaniu takich dokumentów, pozbawieni skrupułów ludzie, kierowali się banalnym uczuciem zazdrości wobec bardziej zaradnego czy pracowitszego sąsiada.

Ludzie byli zmuszani do opuszczania chutorów. „Mieliśmy niewiele ziemi, ale to była nasza ziemia. A potem nagle stała się wspólna dla wszystkich. I wszystkim ziemię odebrali. Tak oto pamiętam tamte trudne lata” – kończy swojąopowieść Maria Josifowna.

Byłoby dobrze, aby te wspomnienia przeczytali ci, którzy ciągle żyją sowieckimi iluzjami o „panach bezlitośnie wykorzystujących białoruskich chłopów” i pokojowym charakterze „ wyzwoleńczego marszu Armii Czerwonej na Zachodniej Białorusi”.

Kresy24.pl za Nowy Czas/postawyiokolice.blogspot.com
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Wątki Lutni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin