Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna www.gargangruelandia.fora.pl
Strefa wolna od trolli
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nie wierzcie Wikipedii

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Moje archiwum salonowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gargangruel
Administrator



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 6229
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: ZE SREBRNEGO NOWIU

PostWysłany: Nie 20:31, 15 Lut 2015    Temat postu: Nie wierzcie Wikipedii

5.08.2014 15:04 Odsłon: 1479 26 Komentuj

Kilka dni temu na blogu Animeli, pod notką Deklaracja wiary nauczycieli: szkoła neutralna światopoglądowo,miała miejsce bardzo ciekawa wymiana zdań na temat neutralności światopoglądowej. Szkoda trochę, że tak ważny temat umknął uwadze szerszej publiczności, bo dotknięto w nim jądra manipulacji dokonywanych na umysłach Polaków. Wziąłem szczątkowy udział w tej wymianie, a teraz wracam do tematu, z racji jego ważności.
Zdanie Autorki, podtrzymywane konsekwentnie w trakcie rozmowy, można streścić następująco: nie istnieje, a co więcej, nie może istnieć coś takiego jak neutralność światopoglądowa państwa, gdyż państwo, z natury rzeczy musi posiadać jakiś światopogląd. Dotyczy to szczególnie stanowienia prawa, na wszelkich szczeblach. Dalej, że istniejący od dawna rozdział Kościoła od Państwa nie ma nic wspólnego z rzekomą neutralnością światopoglądową, której zakres – bliżej nie zdefiniowany – miałby być znacznie szerszy. Autorka zauważa również, że nie ma takiego terminu w Konstytucji, a istniejący w niej termin „bezstronność” jest pojęciem zgoła odmiennym od „neutralności światopoglądowej”. Wreszcie uważa Ona, że (cytuję): "Neutralność światopoglądowa" to, moim zdaniem, cep, którym "postępowcy" walą po łbach "ciemnogrodzian" - i tyle. Cep, dodajmy, ulepiony z mgły, ale razy - jak najbardziej realne.

W odpowiedzi na to blogerka STYX zaprezentowała, również konsekwentnie, pogląd, że „neutralność światopoglądowa” to dobrze zdefiniowane pojęcie, które obejmuje m.in. rozdział religii od państwa i że jest to model relacji między państwem, a np. religią, czy innym światopoglądem. Dodatkowo neutralność światopoglądowa państwa zagwarantowana jest konstytucyjnie w art. 25 ust. 2, który brzmi (cytuję): Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Na kilka razy wyrażoną opinię (m.in. przeze mnie), że pojęcia „bezstronność” i „neutralność” nie są tożsame, STYX odpowiedziała, że nie muszą być, bo są synonimami. Zdaniem STYX neutralność światopoglądowa państwa oznacza, że (cytuję): Państwo nie miesza się w sprawy wewnątrzkościelne, nie popiera oficjalnie czy zwalcza jakieś określone religijne poglądy, jak i nie formułuje praw na podstawie religijnych uzasadnień.

Inni uczestnicy rozmowy podawali również swoje rozumienie pojęcia „neutralności światopoglądowej”.
- Poza tym nieszczęśliwy termin " neutralność światopoglądowa" ma mieć zakres szerszy niż tylko rozdział kościołów i związków wyznaniowych od państwa. Oznacza też, że organa państwa nie zajmują stanowiska także w innych niż religijne kwestiach światopoglądowych i nie przeciwdziałają swobodnemu przepływowi pluralistycznych idei.(DEDA)
- Państwo nie rozstrzyga sporów światopoglądowych pomiędzy obywatelami i jest to stanowisko celowe, służące unikaniu wojny światopoglądowej. (BLOGSCEPTYCZNY)
- Potrzebna jest jakaś powszechnie przyjęta wersja świata której uczymy w szkole, którą wyznajemy. Musi być narzucona przez Państwo nauczycielom , politykom, wydawcom, a nawet rodzicom.
Ludzka fantazja jest niemal nie ograniczona. Na szczęście mamy narzucony przez opresyjne państwo "neutralny światopogląd". Powszechne oznacza - akceptowane przez WIĘKSZOŚĆ. (KACZAKOMUNA)

Kolejną grupę stanowili uczestnicy, którzy krytykowali samo pojęcie „neutralności światopoglądowej” lub też praktyczne stosowanie przez Państwo owej „neutralności”.
-Nawoływanie do neutralności światopoglądowej to taka sztuczka gangsterska. Gangster, który chce cię z czegoś ograbić nawołuje do złożenia broni. Sam też swego gnata ostrożnie kładzie na ziemi. Ty mu ufasz i robisz to samo. Rozbrajasz się w przekonaniu, że on tez się rozbroił. Osiągacie stan neutralności.
O, nie! On się nie rozbroił. Z nogawki wyjmuje drugiego gnata. A neutralność potrzebna mu była, by wejść na twój teren. (ALLODIAL)
-Owa "neutralność światopoglądowa" to nic innego jak wypranie z młodego pokolenia tożsamości narodowej której filarem jest właśnie religia, - takie wychowanie dla kolaboracji. (KŁUSOWNIK)
- Niestety praktyka ostatnich tygodni wskazuje, że samo zadeklarowanie swojego światopoglądu (patrz deklaracja wiary lekarzy w Częstochowie) jest powodem wściekłych ataków medialnych a potem w konsekwencji wręcz otwartym dyskryminowaniem i eliminowaniem z zawodu niektórych lekarzy, a nawet wszczynania wobec nich represji prokuratorskich. Tutaj państwo nie zachowało się "neutralnie".(BOJKOT WYBORCZY)
-Państwo "nie powinno", rozstrzygać sporów światopoglądowych pomiędzy obywatelami, bo usiłuje rozstrzygać. Przykład: ukaranie protestujących przeciw wykładowi Baumana we Wrocławiu, odmowa ścigania uczestników protestu przeciw wykładowi Bortkiewicza w Poznaniu. Tutaj Państwo dało jasny sygnał: nie wolno występować przeciwko poglądom A, można przeciw poglądom B. Poglądy, nie zachowania zadecydowały! Zachowania protestujących w obu przypadkach były podobne (moim zdaniem w Poznaniu bardziej drastyczne). (STS.)

I na koniec omówienia wymiany zdań u Animeli jeszcze dwa, kluczowe dla dalszych rozważań, zdania.
- Ustawa z 17.5.1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, artykuł 10 pkt 1:
Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań. (MOKS)
-Pojecie „neutralność światopoglądowa” wywodzę z tego samego "pnia", co pojęcia "demokracja socjalistyczna", "centralizm demokratyczny" i wiele innych. (STS.)

Na wstępie rozważań muszę wspomnieć, że dawno już zwrócono moją uwagę na problem żonglowania znaczeniami słów, które to żonglowanie jest podstawową metodą działania lewicy od jej zarania. Podstawową, a może nawet jedyną, bo głównie z gadania są znani czołowi lewicowcy (oczywiście ZANIM nie dorwą się do władzy - jakiejkolwiek władzy). Tak więc wszędzie tam, gdzie rozmawia się o znaczeniach słów, bagatelizuje niuanse znaczeniowe, lekko przechodzi nad synonimami albo wprowadza terminy, których brak w przyzwoitych encyklopediach, wszędzie tam można spodziewać się celowej działalności lewicowej, mającej zamącić komuś w głowie.
Drugą sprawą jest, wspomniany przez STS. , miły zwyczaj lewicy zmieniania całkowicie znaczenia słowa, poprzez dodanie do niego przymiotnika. Demokracja socjalistyczna to na pewno nie demokracja, a władza ludowa nie ma nic wspólnego z ludem. Jestem w takim wieku, że to znam z autopsji i jestem na to wyczulony. Kiedy zobaczyłem termin „neutralność światopoglądowa” od razu wiedziałem, że nie może on mieć nic wspólnego z neutralnością, bo gdyby miał, to by wystarczyła sama „neutralność”.
Na początek poznajmy prawdziwe znaczenie słów, których będziemy używali. Podstawowym terminem, wokół którego obraca się temat, jest światopogląd. Znaczenie tego słowa jest proste. To zwykłe tłumaczenie z niemieckiego. Weltanschauung czyli pogląd na świat, to postawa myślowa wobec świata, rzeczywistości. Co ważne, KAŻDY ma światopogląd, nawet idiota, nawet taki, który mówi, że go nie ma.
Światopoglądów może być więcej niż ludzi. Dzieje się tak dlatego, że nie tylko ludzie mają swój światopogląd. Mają go też państwa, organizacje, korporacje i wszystkie te grupy, które mają spisane jakieś zasady postępowania w określonych sytuacjach.
W dawnych czasach państwo miało taki światopogląd, jak jego władca. Obecnie światopoglądem państwa jest jego konstytucja. Dlatego drugim słowem, którego prawdziwe znaczenie trzeba poznać jestbezstronność, bo określa ono ważny element światopoglądu państwa. Bezstronność to brak stronniczości, brak uprzedzenia; obiektywizm. Władze publiczne w RP tak właśnie mają odnosić się do przekonań religijnych, światopoglądowych czy filozoficznych obywateli. Bez stronniczości, bez uprzedzeń i obiektywnie.
Czy słowo bezstronność można zastąpić słowem neutralność? Nasuwa się od razu pytanie: a po co zastępować? Bezstronność to jasne i zrozumiałe pojęcie. Chyba, że właśnie dlatego, że jasne i zrozumiałe.
Neutralność nie ma jednego znaczenia. Może oznaczać bezstronne stanowisko wobec cudzych sporów, cudzych spraw; obojętność. Może oznaczać niezaangażowanie. Może oznaczać brak udziału w toczącym się konflikcie.
Czy bezstronność i neutralność to synonimy? Czy można zastąpić jeden z nich drugim w odpowiednim kontekście? Bezstronność to inaczej obiektywizm. Neutralność to inaczej obojętność, niezaangażowanie.
Widać wyraźnie przesunięcie znaczeń. Przeciwieństwem bezstronności jest stronniczość, a przeciwieństwem neutralności jest zaangażowanie. O ile jeszcze można, w określonym kontekście, zastąpić neutralność bezstronnością, o tyle w drugą stronę się nie da. Nie da się bezstronności zastąpić neutralnością.
Czyli nie jest prawdą, że neutralność państwa w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych czy filozoficznych jest zagwarantowana konstytucyjnie, gdyż zagwarantowana jest bezstronność państwa, a to zupełnie co innego.
Przyznam, że byłem zdumiony kiedy STYX kilkukrotnie, wbrew argumentom, powtarzała tezę o konstytucyjnym zagwarantowaniu „neutralności światopoglądowej”. Sprawa się wyjaśniła dopiero kiedy znalazłem hasło „neutralność światopoglądowa państwa” w Wikipedii. W Encyklopedii PWN nie znalazłem takiego pojęcia.

Wikipedia podaje:
Neutralność światopoglądowa państwa – model relacji między państwem a światopoglądem, w szczególności zaś religią, a także doktryna polityczno-prawna opierająca się na postulacie oddzielenia kwestii wyznaniowych od władzy świeckiej.
Jej genezy należy szukać w hasłach rewolucji francuskiej 1789 roku, kiedy to po raz pierwszy w nowożytnych dziejach Europy nastąpił rozdział państwa od kościoła oraz w Konstytucji USA, która w I Poprawce z 1791 roku proklamowała zakaz ustanawiania religii państwowej. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 roku zasadę tę wyraża w zawartej w art. 25 ust. 2 formule bezstronności religijnej, światopoglądowej i filozoficznej władz publicznych.
Współczesna doktryna zakłada równe traktowanie wszystkich wyznań. Obywatel jest podmiotem mającym takie same prawa i obowiązki bez względu na wyznanie i światopogląd.

I tu dopiero zaczynają się schody. Okazuje się, że tzw. „neutralność światopoglądowa państwa” to model, a nawet doktryna polityczno-prawna, rodem spod gilotyny. Jak wiadomo doktryny rosną na drzewach i się je zrywa i się ma. Bo inaczej skąd ona się wzięła? Kto jest jej autorem? Kto chce, aby neutralne światopoglądowo państwo miało w konstytucji nieneutralną światopoglądowo doktrynę polityczno-prawną?
Bo nikt chyba nie ma wątpliwości, że owa doktryna nic z neutralnością wspólnego nie ma.
To nie koniec jednak. Zapragnąłem sprawdzić jak to jest z tą „neutralnością światopoglądową” gdzie indziej. A tu niespodzianka. Hasło jest tylko po polsku. Inne narody nie znają tego modelu i tej doktryny rozdziału państwa od kościoła? Sprawdziłem „rozdział państwa od kościoła”. Jest! Nawet w Bahasa Melayu. No to sprawdziłem „bezstronność światopoglądową”. Też tylko po polsku.
Co ciekawe, „neutralność światopoglądowa” odwołuje się do „bezstronności światopoglądowej” i vice versa. Zupełnie jak sepulkowanie i sepulkarium (dla wtajemniczonych). Mam brzydkie podejrzenie, że „neutralność światopoglądowa państwa” jest rodzimym wynalazkiem i tylko wrodzona skromność autora ukrywa go przed opinią publiczną.
Animela miała rację. Nie istnieje i nie może istnieć taki dziwoląg jak „neutralność światopoglądowa państwa”, które ma własny światopogląd, bo nie mogłoby inaczej istnieć i funkcjonować.

Niestety, nie jest to jeszcze szczęśliwy koniec tej historii. Konstytucja RP nic nie wspomina o neutralności światopoglądowej ani innej. Nie ma także w konstytucji słowa o państwie świeckim. Jest tylko ta nieszczęsna bezstronność. Jest jednak ustawa, w której wszystko jest.
Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań. - Ustawa z 17.5.1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, artykuł 10 pkt 1:
Jest i świeckie państwo i neutralne, jak najbardziej. Przyznam, że nie dawało mi to spokoju. Jak to możliwe, że w ustawie są sformułowania, których nie ma w Konstytucji?
Pierwsze, co rzuciło się w oczy to data. Ustawa z 17 maja 1989, czyli jeszcze za komuny. Szczepkowska się jeszcze nie wypowiedziała. Wszedłem w system aktów prawnych, znalazłem tę ustawę, ważna, a jakże.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej:
– wykonując postanowienia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej o wolności
sumienia i wyznania,
– nawiązując do godnej trwałego szacunku i kontynuacji tradycji tolerancji i
wolności religijnej oraz potwierdzającej ją współpracy Polaków różnych wyznań
i światopoglądów w rozwoju i pomyślności Ojczyzny,
– uznając historyczny wkład kościołów i innych związków wyznaniowych w
rozwój kultury narodowej oraz krzewienie i umacnianie podstawowych wartości
moralnych,
– kierując się zasadami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka,
Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych, Akcie
Końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Deklaracji
Organizacji Narodów Zjednoczonych o wyeliminowaniu wszelkich form
nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych lub przekonań,
– umacniając warunki do czynnego i równoprawnego uczestnictwa obywateli w
życiu publicznym i społecznym, bez względu na ich stosunek do religii,
stanowi, co następuje:
Art. 10.
1. Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i
przekonań.
Nic dodać nic ująć. Dręczyło mnie jednak, że 17 maja 1989 nie było jeszcze Rzeczpospolitej Polskiej, ani jej Sejmu, ani Konstytucji. Szukałem dalej. No i znalazłem. Oryginalny tekst ustawy.
Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej:
– wykonując postanowienia Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej o wolności
sumienia i wyznania,
– nawiązując do godnej trwałego szacunku i kontynuacji tradycji tolerancji i
wolności religijnej oraz potwierdzającej ją współpracy Polaków różnych wyznań
i światopoglądów w rozwoju i pomyślności Ojczyzny,
– uznając historyczny wkład kościołów i innych związków wyznaniowych w
rozwój kultury narodowej oraz krzewienie i umacnianie podstawowych wartości
moralnych,
– kierując się zasadami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka,
Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych, Akcie
Końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Deklaracji
Organizacji Narodów Zjednoczonych o wyeliminowaniu wszelkich form
nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych lub przekonań,
– umacniając warunki do czynnego i równoprawnego uczestnictwa obywateli w
życiu publicznym i społecznym, bez względu na ich stosunek do religii,
stanowi, co następuje:
Art. 10.
1. Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i
przekonań.
Podpisał:
Przewodniczący Rady Państwa: w.z. K. Barcikowski


Wszystko stało się jasne. I świeckość i neutralność. Minęło 25 lat, zmieniła się Konstytucja, a u nas nadal obowiązuje lex Barcikowski lekko przemalowany.
I stąd takie hasła w Wikipedii. Trzeba jakoś dostosować tę Konstytucję do prawdziwego prawa, czyż nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.gargangruelandia.fora.pl Strona Główna -> Moje archiwum salonowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin